03/12/2025
P 10/16. 2 grudnia 2025 r. po ponad 9 latach namyślił się i zagrzmiał... Ja też muszę.
Dzisiejszy wyrok to nie tylko rewolucja w , ale też bardzo mocny test samego Trybunału.
TK uznał za niekonstytucyjną interpretację art. 292 k.c. w zw. z art. 285 § 1–2 k.c., która pozwalała – jeszcze przed 3.08.2008 r. – zasiedzieć na rzecz przedsiębiorcy „służebność gruntową o treści służebności przesyłu”. Wprost zakwestionowano dominującą przez lata linię , według której luka sprzed 2008 r. mogła być „wypełniona” konstrukcją służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu.
Problem w tym, że orzecznictwo wcale nie było jednolite. sam zaczął wskazywać na wątpliwości konstytucyjne i naruszenie zasady . Spór wewnątrz SN doprowadził do skierowania do składu 7 sędziów pytania prawnego III CZP 9/25.
Wyrok TK wchodzi więc w sam środek nierozstrzygniętego jeszcze sporu w SN. W praktyce Trybunał wyprzedził uchwałę powiększonego składu, wyznaczając konstytucyjną odpowiedź na pytania, które SN dopiero miał rozstrzygnąć (najprawdopodobniej z uwagi na istotną opieszałość TK). Rodzi to pytania o między sądem prawa (SN) a sądem konstytucyjnym (TK).
Drugi wątek to relacja rozstrzygnięcia TK do ustawy z 30.11.2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed TK. Ustawa ta– zgodnie z – zakłada kontrolę aktów normatywnych (ustaw, rozporządzeń), nie orzeczeń sądowych. Tymczasem w P 10/16 TK de facto kontroluje normę „wyjętą” z utrwalonej linii orzeczniczej SN. TK skolei argumentuje, że skoro orzecznictwo nadało przepisom jedno stałe znaczenie, to właśnie taka norma może być przedmiotem kontroli. Część doktryny (i praktyki) od lat ostrzega jednak, że to zbliżanie się do kontroli stosowania prawa, które ustawa o TK i art. 188 Konstytucji raczej wykluczają.
Na tym tle szczególnie interesujące są sędziów i . Zwracają oni uwagę właśnie na przekroczenie granicy między kontrolą norm a ingerencją w orzecznictwo – i na fakt, że ujednolicanie linii orzeczniczej należy konstytucyjnie do SN, nie do TK.
Dodajmy do tego 9 lat bezczynności w sprawie, która blokowała tysiące postępowań sądowych. W literaturze i prasie fachowej wprost pisano o „ ” jako realnej przeszkodzie w jednolitym stosowaniu prawa.
Jako prawnik mam więc bardzo ambiwalentne wrażenie: z jednej strony TK wzmacnia ochronę własności i porządkuje wątpliwości narosłe wokół „ ” lub jak postuluje prof . Ustrojowo zaś stawia niewygodne pytania o to, czy Trybunał jeszcze tylko kontroluje normy, czy po blisko dekadzie (sic!) milczenia zaczął nagle wyręczać SN w rozwiązywaniu sporów, które ustawa o TK i Konstytucja powierzyły komu innemu.
Pikanterii całej sprawie dodaje degrengolada trzeciego filaru państwa: czy to Trybunał, czy nie, czy to orzeczenie, czy nie...
Jakże smutno brzmi dziś ...
Dobranoc