15/02/2026
TSUE w sprawie WIBOR (C-471/24) nie stwierdził, że sam wskaźnik jest z definicji nielegalny.
Wyrok dotyczy umowy zawartej po 2018 roku – już po wejściu w życie rozporządzenia BMR.
Ale w tych sprawach dużo ważniejsze niż sam WIBOR jest to, jak bank sprzedał kredyt konsumentowi.
Sedno to obowiązki informacyjne i transparentność umowy.
Sąd ma badać m.in.:
– czy klientowi realnie wyjaśniono mechanizm zmiennego oprocentowania
– czy pokazano możliwe scenariusze wzrostu rat
– czy były konkretne symulacje, a nie ogólne formułki
– czy wytłumaczono, od czego faktycznie zależy wskaźnik
– czy konsument mógł świadomie ocenić ryzyko finansowe
I to jest kluczowe:
samo to, że TSUE wyraźnie dopuścił możliwość badania klauzuli dotyczącej WIBOR pod kątem abuzywności, ma ogromne znaczenie. To oznacza, że nie ma „świętych” zapisów tylko dlatego, że dotyczą wskaźnika referencyjnego.
Jeżeli konstrukcja umowy albo sposób informowania klienta budzi wątpliwości – sąd może to ocenić.
W skrócie:
nie wystarczy, że WIBOR formalnie funkcjonuje w systemie.
Bank musi wykazać, że konsument rozumiał mechanizm i ryzyko.
Teraz wiele zależy od tego, jak polskie sądy przełożą te wskazówki na praktykę.
A na koniec:
sprawiedliwość sama nie przyjdzie — trzeba o nią walczyć.