22/06/2026
Podsumowanie wydarzeń ostatnich dni:
1. Karol Nawrocki podejmuje decyzję o odebraniu Wołodymyrowi Zełeńskiemu Orderu Orła Białego.
2. Najwyższe polskie odznaczenie państwowe pokazowo wraca do Kancelaria Prezydenta RP kurierem niczym tani gadżet z Temu.
3. Równolegle o zwrocie Orderu Orła Białego informują prezydenci Kuczma i Juszczenko, odznaczenia zwracają też inni ukraińscy przedstawiciele.
4. Relacje RP z administracją państwa, które stanowi jedyny fizyczny kordon bezpieczeństwa oddzielający nas od reżimu, który otwarcie grozi nuklearną anihilacją naszej stolicy (i nie tylko), ponownie opierają się na prztyczkach i złośliwościach.
5. 25–26 czerwca 2026 roku w Gdańsku odbywa się konferencja na rzecz odbudowy Ukrainy, która ma/miała zgromadzić przedstawicieli świata polityki i - przede wszystkim - polskiego biznesu.
A na koniec - gorzka wisienka na niesmacznym torcie:
6. Samodzielne Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy oczywiście w dalszym ciągu nosi imię "Bohaterów UPA".
Nie milknie w Polsce dyskusja nad propozycją odebrania Prezydentowi Zełeńskiemu Orderu Orła Białego. Decyzja o nadaniu jednej z jednostek ukraińskiej armii imienia „Bohaterów UPA" wywołała w Polsce żywe (słuszne) oburzenie, co Prezydent Ukrainy z całą pewnością przewidywał – tylko po prostu, grając na użytek polityki wewnętrznej, zupełnie się tym nie przejął.
Mamy pełne prawo protestować przeciwko podobnym praktykom naszego sąsiada – ale z pomysłem Prezydenta Nawrockiego mam pewien fundamentalny problem: odebranie orderu będzie gestem symbolicznym, „honorowym” i ostatecznie niewiele wartym. Innymi słowy – przypuszczam, że Wołodymyr Zełeński wcale nie będzie spał cokolwiek gorzej, jeśli Kapituła Orderu Go tego wyróżnienia pozbawi. A tak powinien polską ripostę przeżyć – bo tylko wtedy zwiększymy szanse na to, że do podobnych „afrontów” nie dojdzie w przyszłości.
Dyplomacja jest sztuką ochrony i realizacji interesów państw. Widowiskowe zerwanie orderu z piersi ukraińskiego lidera nie doprowadzi ani do jednego, ani do drugiego. Głęboko wierzę, że Polskę stać na spryt, wyrachowanie i asertywność, które przejawią się w takiej formie perswazji (nacisku?) na naszego wschodniego sąsiada, która osiągnie skutek.
Bo machanie szabelką z wyrazem świętego oburzenia na twarzy po prostu nie działa – i nie działało nigdy.