01/09/2020
Nasz pierwszy klient w nowym biurze...pół żartem pół serio o kocim „wizerunku”
Miałam okazję gościć „pierwszego klienta” w nowym biurze. Klient nie przyszedł sam, a ze swoim kotem, który zadomowił się na jednej z wolnych półek biurka...Tak ładnie tam wyglądał, że zrobiłam mu zdjęcie. Postanowiłam się nim podzielić i z racji zawodowego skrzywienia od razu zaczęłam myśleć:
• zdjęcie mojego autorstwa – wszystko w porządku pod kątem prawnym,
• zgoda właściciela na udostępnienie „wizerunku jego kota” - otrzymana....ale... ale...zaraz czy ona w ogóle była konieczna? Czy jest coś takiego jak ochrona „kociego wizerunku” w polskim prawie?
Krótko mówiąc – nie ma ochrony kociego wizerunku per se. Art. 23 KC nie znajdzie zastosowania, bo dotyczy naszego, ludzkiego wizerunku.
Zdjęcie oczywiście może być przedmiotem ochrony na postawie ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych, o ile spełni cechy utworu. Wtedy bez zgody autora nie możemy go wykorzystywać.
Ochronę „wizerunku” naszego futrzaka możemy jednak oprzeć o zasady odpowiedzialności deliktowej albo nawet w konkretnych przypadkach potraktować jako czyn nieuczciwej konkrecji (tylko przedsiębiorcy). Czasem zdarza się, że wizerunek zwierzęcia albo jego pseudonim, nazwa są objęte ochroną jako znaki towarowe – np. głośna sprawa z roku 2018 z udziałem Grumpy Cat (https://www.dw.com/en/grumpy-cat-wins-710000-lawsuit/a-42306995).
Z kolei na naszym rodzimym gruncie także zapadło ciekawe orzeczenie dotyczące użycia w reklamie „wizerunku” dzikiej przyrody....W telegraficznym skrócie przepisy ustawy prawo ochrony środowiska przewidują, że „reklama lub inny rodzaj promocji towaru lub usługi nie powinny zawierać treści propagujących model konsumpcji sprzeczny z zasadami ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju, a w szczególności wykorzystywać obrazu dzikiej przyrody do promowania produktów i usług negatywnie wpływających na środowisko przyrodnicze.”
Pozwanym w polskiej sprawie był duży bank, który wykorzystywał w swoim logo piktogram żubra. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał jednak, że pozwany nie naruszył w/w przepisu i powództwo oddalił. Niemniej jednak inwencja twórcza autora pozwu i oparcie go na podstawach prawnych z ustawy prawo ochrony środowiska zasługuje na chwilę uwagi.
Wracając jednak do zdjęcia naszego futrzanego bohatera...moja rada dla niego jest taka – niech fotografuje się razem ze swoim właścicielem, albo robi furorę jako kolejny idol „Internetów”, aby miał podstawy do ochrony swojego wizerunku.