28/02/2013
Komentarz-uzupełnienie do dzisiejszego artykułu w GP (str. 8):
Obszar ograniczonego użytkowania dla Okęcia został utworzony rozporządzeniem Wojewody Mazowieckiego z 2007 roku. Podstawą prawną jego wydania był art. 135 ust. 2 POŚ, który został zmieniony 15 listopada 2008. Pojawiło się więc pytanie, czy rozporządzenie straciło moc prawną.
Zgodnie z § 32 oraz § 143 rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 20 czerwca 2002 r. dotyczącym Zasad techniki prawodawczej, rozporządzenie wojewody przestaje obowiązywać m.in. wtedy, gdy zmienia się zakres spraw przekazanych do uregulowania tym aktem wykonawczym. W tym przypadku należy zapytać, czy zastąpienie pojęcia przedsięwzięcia mogącego znacząco oddziaływać na środowisko, o którym mowa w art. 51 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo ochrony środowiska, pojęciem przedsięwzięcia mogącego zawsze znacząco oddziaływać na środowisko w rozumieniu ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, skutkuje zmianą zakresu spraw.
Konsekwencją przyjęcia poglądu, iż nie nastąpiła zmiana zakresu spraw przekazanych do uregulowania aktem wykonawczym, będzie stwierdzenie, że wskazana zmiana nie wpłynęła na obowiązywanie rozporządzenia w sprawie utworzenia obszaru ograniczonego użytkowania. Pogląd taki wyraziły sądy apelacyjne, Sąd Najwyższy i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Natomiast rezultatem uznania, iż nastąpiła zmiana zakresu spraw przekazanych do uregulowania aktem wykonawczym, będzie przyjęcie, że wskazany akt wykonawczy utracił moc. Na tym stanowisku stanął Naczelny Sąd Administracyjny. Stanowisko NSA było niewątpliwie brane pod uwagę przez sądy cywilne, które oddalały powództwa o odszkodowanie. Choć teoretycznie orzeczenia sądów nie mają mocy prawodawczej, to w praktyce nie sposób odmówić im roli prawotwórczej. Wydaje się, że teoria nie nadąża za rzeczywistością, bo w istocie mamy do czynienia z systemem mieszanym. Czysty trójpodział władzy wydaje się obecnie utopijny.
Sprawy osób, które przegrały je z powodu postanowienia NSA z dnia 29 września 2009 r. (II OSK 445/09) – zakończone prawomocnym oddaleniem powództwa – korzystają z powagi rzeczy osądzonej. Zgodnie bowiem z art. 366 KPC wyrok prawomocny ma powagę rzeczy osądzonej tylko co do tego, co w związku z podstawą sporu stanowiło przedmiot rozstrzygnięcia, a ponadto tylko między tymi samymi stronami. Zatem jeśli wniosą one nowy pozew zostanie on odrzucony (art. 199 § 1 pkt 2 KPC). Pozostaje im więc wniesienie skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku sądu, a następnie wystąpienie o odszkodowanie z tytułu szkody wyrządzonej przez wydanie prawomocnego orzeczenia niezgodnego z prawem.
Powodem całego zamieszania jest niechlujność. Począwszy od tego, że Sejm zapomniał o uchwaleniu przepisów przejściowych w zakresie rozporządzeń wojewodów tworzących obszary ograniczonego użytkowania, kończąc na pomieszaniu brzmienia starego i nowego przepisu w uzasadnieniu wyroku NSA. Tworzenie i zmienianie prawa wymaga wyjątkowej staranności, której w tym przypadku zabrakło. Nie sądzę jednak, by efekty były tak poważne, jak to się na pierwszy rzut oka wydaje. Spadek liczby pozwów z ok. 1000 do ok. 100 wydaje się być znaczny, ale biorąc pod uwagę liczbę 317 000 uprawnionych do skarżenia, jest to zmiana rzędu 0,3%.