07/08/2026
„Mieszkanie jest moje. Kupiłem je przed ślubem, więc Tobie nic się nie należy.”
Takie zdanie często pada, kiedy małżeństwo się rozpada. I choć mieszkanie kupione przed ślubem co do zasady pozostaje majątkiem osobistym jednego z małżonków, to nie zawsze oznacza, że drugi małżonek odchodzi z niczym.
Bo przez 10 czy 15 lat wspólnego życia sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej.
Raty kredytu były spłacane ze wspólnych pieniędzy. Zrobiliście generalny remont. Wymieniliście kuchnię, łazienkę, instalacje. Kupowaliście wyposażenie. Inwestowaliście w nieruchomość, która formalnie należała tylko do jednego z Was.
I właśnie dlatego przy rozwodzie warto oddzielić dwie rzeczy: kto jest właścicielem mieszkania oraz z czyich pieniędzy przez lata było ono finansowane i ulepszane.
W odpowiednich okolicznościach można domagać się rozliczenia nakładów dokonanych z majątku wspólnego na majątek osobisty drugiego małżonka.
Dlatego zanim powiesz:
„mieszkanie nie jest moje, więc nic mi się nie należy”,
warto sprawdzić dokumenty.
Potwierdzenia przelewów, historia rachunku, umowa kredytowa, faktury za remont, rachunki czy inne dowody ponoszonych wydatków mogą mieć duże znaczenie.
Każda sprawa jest inna. Czasem to, co na początku wygląda jak oczywista strata, po dokładnym przeanalizowaniu wcale nie jest takie oczywiste.
Jeśli jesteś przed rozwodem albo podziałem majątku i masz podobną sytuację, warto sprawdzić swoje prawa zanim zrezygnujesz z roszczeń.
Kancelaria Adwokacka
adw. Konrad Kozioł