Radca prawny Piotr Orlik

Radca prawny Piotr Orlik Prawo i postępowania cywilne, prawo i postępowania administracyjne i sądowoadministracyjne - umow

21/11/2025

Słynne „umowy frankowe” (kredytów walutowych indeksowanych do waluty obcej) wygenerowały równie słynny problem „teoria dwóch kondykcji vs teoria salda”. Wyjaśniając naturę problemu:
1) Kondykcja to w tym wypadku roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia.
2) „Teoria dwóch kondykcji” oznacza pogląd, zgodnie z którym zarówno kredytobiorca, jak i bank, mają w konsekwencji nieważności umowy kredytu roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia do drugiej strony, co oznacza, że jeżeli bank udzielił kredytu 200.000 złotych, a – wraz z odsetkami i kosztami – kredytobiorca spłacił bankowi 300.000 złotych, to kredytobiorca może żądać od banku owych 300.000 złotych, a bank od kredytobiorcy 200.000 złotych.
3) Teoria salda oznacza, że w przypadku jak w pkt. 2 tylko kredytobiorca może żądać od banku zapłaty 100.000 złotych jako salda wzajemnych rozliczeń (bo tylko bank jest bezpodstawnie wzbogacony o tę kwotę kosztem kredytobiorcy).
Przyjęcie jednego z ww. poglądów (co wyklucza drugi z nich) ma praktyczne znaczenie w procesach sądowych. Który z nich jest prawidłowy? Oto przykłady argumentacji.
Jeden z komentarzy w Lex (M. Balwicka-Szczyrba, A. Sylwestrzak, LEX/el. 2025) opowiada się za „teorią dwóch kondykcji”:
„Odnośnie do zagadnienia, czy powstają dwie kondykcje, czy też zastosowanie ma teoria salda, stanowczo należy się opowiedzieć za stanowiskiem przyjmującym powstanie dwóch kondykcji, co jest konsekwencją uznania, że podstawą rozliczeń są normy regulujące instytucję nienależnego świadczenia. Innymi słowy, stwierdzenie nieważności umowy kreuje po obu stronach umowy kredytowej roszczenia o zwrot świadczeń spełnionych w wykonaniu nieważnej umowy. Tak też ostatecznie trafnie przesądził Sąd Najwyższy w uchwale z 7.05.2021 r., przyjmując, że jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (art. 410 § 1 w zw. z art. 405), zastrzegając jednocześnie, że kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna, co ma znaczenie w kontekście przedawnienia roszczenia banku o zwrot wypłaconego kredytu. Innymi słowy, stronie, która w wykonaniu umowy kredytu dotkniętej nieważnością spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego (art. 410 § 1 w zw. z art. 405 k.c.) niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu”.
Za „teorią salda” interesująco opowiedział się z kolei Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku w spr. I ACa 2991/23: „Sąd Apelacyjny w niniejszym składzie uznaje, że wykładnia art. 410 k.c. w zw. z art. 405 k.c., a więc przepisów pomieszczonych w ramach instytucji bezpodstawnego wzbogacenia, oznacza, że należy je wykładać po myśli tej instytucji, czemu odpowiada dominująca przez wiele lat w orzecznictwie Sądu Najwyższego teoria salda, a przeczy tej wykładni i zniekształca jej sens oraz godzi w sprawiedliwe rozliczenie nieważnej umowy, teoria dwóch kondykcji, która na skutek wadliwych założeń wstępnych, wyłącza w istocie - wbrew założeniom ustawodawcy - rozliczenie tej umowy w konstrukcji bezpodstawnego wzbogacenia - na rzecz samodzielnych roszczeń stron, z ewentualnym odwołaniem się do uniwersalnej instytucji potrącenia wzajemnych wierzytelności. Ta ostatnia formuła, sprzeczna z systematyką powołanych przepisów prawa materialnego, w sposób nieuprawniony poprawia ustawodawcę krajowego, wprowadza nierównowagę stron w sprawiedliwym rozliczeniu nieważnej umowy oraz naraża strony na ryzyka: konsumenta, na obowiązek zapłaty kwot i odsetek od całej kwoty kapitału, niezależnie od rzeczywistego bezpodstawnego wzbogacenia, a przedsiębiorcę (który nie ma samodzielnych podstaw do "unieważnienia" umowy kredytowej), nadto do przedawnienia swojego roszczenia.
Za przyjęciem teorii salda przemawia wola samego ustawodawcy krajowego, który uznał, że po odpadnięciu podstawy świadczenia, w szczególności nieważność umowy, rozliczenie powinno następować z zastosowaniem art. 405 k.c., z wyłączeniami, o których mowa m.in. w art. 409 k.c. i art. 411 k.c. Nadto, owa formuła zapewnia szybkość i efektywność ochrony prawnej oraz pełną sprawiedliwość. Konstrukcja ta pozwala bowiem, niezależnie od inicjatywy podmiotów zainteresowanych, rozliczyć stosunek prawny, który w ostatecznym rozrachunku nie wiąże stron, kompleksowo w ramach jednego postępowania sądowego, eliminując zbędne równoległe przesunięcia majątkowe. Daje ono nadto zauważalną oszczędność czasu, środków i zaangażowania wymiaru sprawiedliwości w rozpoznawanie kolejnych spraw. Przy czym te ostatnie argumenty, pragmatyczne i utylitarne, nie mogą przesłaniać ustawowej formuły, która chroni obie strony nieważnej umowy przed bezpodstawnym wzbogaceniem drugiej strony.
W tym kontekście odrzucenie unormowania o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405-414 k.c.), które służy wyrównaniu niemających podstawy prawnej przesunięć majątkowych i które oznacza, że należy ustalać aktualny na dzień orzekania stan wzbogacenia i owe wzbogacenie może wystąpić tylko po jednej ze stron, jest nieuprawnionym poprawianiem ustawodawcy, rodzącym z jednej strony możliwe naruszenie praw konsumenta, z drugiej powodujące ab initio zagrożenie praw przedsiębiorcy, o czym wspomniano wyżej.
Założenie ustawodawcy, aby oddać każdemu to, co mu się należy, według ocen pozytywnego porządku prawnego, to formuła bezpodstawnego wzbogacenia, a więc w istocie procedura przywrócenie naruszonej równowagi majątkowej. Jeśli zatem świadczenia są jednorodzajowe, niezbędne jest jedynie zniweczenie bezpodstawnego wzbogacenia występującego po jednej ze stron, a odrębna ocena wzajemnych świadczeń - choćby z racji przedawnienia czy obowiązku uwzględnienia aktualności wzbogacenia - mogłaby uniemożliwić osiągnięcie tak rozumianej równowagi majątkowej.
Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 24 października 1974 r. (II CR 542/74)
"Wartość bezpodstawnego wzbogacenia w rozumieniu art. 405 k.c. i niesłusznego wzbogacenia w rozumieniu art. 123 k.z. jest ograniczona dwiema wielkościami - wartością tego, co bez podstawy prawnej ubyło z majątku zubożonego i wartością tego, co bez podstawy prawnej powiększyło majątek wzbogaconego. Wartości te nie muszą być równe, a w przypadku nierówności niższa kwota określa wartość bezpodstawnego wzbogacenia." Z kolei w wyroku tego Sądu z 13 maja 1988 r. (III CRN 83/88) wskazano, że "Według art. 405 k.c. wzbogacony (o nienależne świadczenie - art. 410 k.c.) obowiązany jest do zwrotu tego, co wyszło z majątku zubożonego. Gdy wzbogacenie polega na uzyskaniu sumy pieniężnej, wzbogacony, który korzystając z tych pieniędzy uzyskał określoną korzyść, powinien zwrócić świadczenie pieniężne przeliczone zgodnie z zasadą ekwiwalentności."
Jak trafnie odnotował Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 9 lipca 2025 r. (I CSK 652/25) "Teoria salda, powinna działać w stosunku do świadczeń zwrotnych obydwu stron, czyli nie tylko w odniesieniu do roszczenia zwrotnego konsumenta w stosunku do banku, ale także i roszczenia zwrotnego banku przeciwko konsumentowi. Jest korzystna dla konsumenta, gdyż nie naraża go na dodatkowe koszty procesu sądowego związane z roszczeniem zwrotnym banku. Poza tym przyjęcie działania teorii salda jedynie na korzyść konsumenta prowadziłaby do komplikacji procesowych i materialnoprawnych, gdyż konsument mając prawomocny wyrok oparty na teorii dwóch kondykcji mógłby prowadzić egzekucję, zaś bank (dochodząc zwrotu kapitału) zmuszony byłby do odliczenia kwoty z prawomocnego wyroku zapadłego w sprawie z powództwa konsumenta przeciwko bankowi, nie mogąc w tej części uzyskać tytułu egzekucyjnego, zaś wyjście z tej sytuacji mogłoby nastąpić jedynie poprzez podniesienie przez bank zarzutu potrącenia, a następnie wystąpienie z powództwem przeciwegzekucyjnym, co jednak i tak generowałoby potrzebę kolejnego procesu przeciwko konsumentowi i kosztów z tym związanych." Powyższe przesądza, że koniunkturalne odstąpienie od teorii salda było wadliwe, sprzeczne z wolą ustawodawcy krajowego, a nadto godzące w interesy konsumenta, a więc w istotę dyrektywy ochronnej 93/13/EWG”.

20/11/2025

Dzieje się historia sądownictwa. Jutro mam rozprawę w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, który zdecyduje, co zrobić z orzeczeniem Sądu Najwyższego wydanym przez neosędziego. Moi klienci, przeze mnie reprezentowani i ku mojemu zaskoczeniu, przegrali w sądzie okręgowym. Sąd Apelacyjny uwzględnił jednak moją apelację, uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Na to przeciwnik wniósł zażalenie do Sądu Najwyższego, co skutkowało wspomnianym orzeczeniem neosędziego uchylającym z kolei wyrok Sądu Apelacyjnego (SA). Sprawa wylądowała zatem ponownie w tym ostatnim sądzie. Na rozprawie wnioskowałem o zignorowanie rozstrzygnięcia (teoretycznie) Sądu Najwyższego ze względu na powołanie sędziego w rażąco wadliwej procedurze i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi okręgowemu. Na to przewodniczący odpowiedział, że on też jest powołany w rażąco wadliwej procedurze, poprosił jednak o przedstawienie w piśmie procesowym szczegółowego uzasadnienia stanowiska o nieistniejącym orzeczeniu SN. Gdy to uczyniłem, postępowanie zostało zawieszone do czasu uzyskania odpowiedzi na pytanie prejudycjalne w podobnej sprawie. Zostało ono obecnie podjęte po wyroku TSUE w sprawie C-225/22, w którym moje stanowisko znalazło potwierdzenie. TSUE uznał, że w takiej sytuacji orzeczenie sądu wyższej instancji należy uznać za niebyłe. Co teraz zrobi SA? Przekaże sprawę do SN celem ponownego rozpoznania zażalenia przeciwnika czy zwróci ją sądowi okręgowemu? Uważam, że trafne będzie to drugie. SA powinien jedynie zignorować nie-orzeczenie SN, a więc kierować się swoim poprzednim wyrokiem wydanym po naszej apelacji. Czy tak jednak będzie, zobaczymy najpewniej jutro.

03/11/2025

Czy w procesie, w którym pozwaną jest spółka komandytowa reprezentowana przez komplementariusza - spółkę z o.o., CZŁONEK ZARZĄDU TEJ SPÓŁKI POWINIEN BYĆ PRZESŁUCHANY JAKO ŚWIADEK CZY JAKO STRONA?
Sąd Okręgowy powziął na rozprawie taką wątpliwość i zapytał strony o ich stanowiska w tej kwestii. Skłaniam się ku odpowiedzi, że powinien być on przesłuchany w charakterze świadka, co wynika z następujących przemyśleń.
Spółka komandytowa jest jednostką organizacyjną, o której mowa w art. 64 § 11 kpc. Ma ona zdolność prawną, lecz nie osobowość prawną (art. 331 § 1 kc). Działa za nią, również w procesie, komplementariusz niepozbawiony prawa jej reprezentowania (art. 67 § 1 kpc w zw. z art. 117 ksh). Ponieważ jest on osobą prawną, działa poprzez swoje organy (art. 38 kc). Osoby wchodzące w skład organu komplementariusza są osobami trzecimi w stosunku do pozwanej spółki. Reprezentują one wszak inny podmiot, a dopiero ten reprezentuje spółkę komandytową. Ich umocowanie nie wynika zatem bezpośrednio ze struktury spółki komandytowej i nie pełnią oni w niej żadnej funkcji.
Przepisy kodeksu postępowania cywilnego przewidują przesłuchanie takich osób co do zasady w charakterze świadków, a jedynie wyjątkowo w charakterze strony. Te wyjątki określa art. 300 kpc i są one następujące:
1) za osobę prawną przesłuchuje się osoby wchodzące w skład organu uprawnionego do jej reprezentowania;
2) za Skarb Państwa można przesłuchać w charakterze strony osoby powołane do reprezentowania państwowej jednostki organizacyjnej, z której działalnością wiąże się dochodzone roszczenie, lub inne wskazane osoby.
Niemniej skoro komplementariuszem pozwanej spółki, jak wyżej stwierdzono, jest osoba prawna, do jej przesłuchania mogłaby teoretycznie znaleźć zastosowanie ww. reguła z pkt. 1. Jednakże, jak się zdaje, wniosek ten byłby prawidłowy tylko wówczas, gdyby:
1) komplementariusz był stroną procesu albo
2) istniał szczególny przepis dopuszczający stosowny wyjątek (poza wyjątkami wskazanymi powyżej w pkt. 1 i 2).
Skoro żaden z powyższych przypadków nie zachodzi, osoby wchodzące w skład organu ww. komplementariusza nie mogą być przesłuchane w charakterze strony za pozwaną spółkę komandytową, lecz wyłącznie w charakterze świadka. W takiej sytuacji nikt nie może być przesłuchany w charakterze strony za spółkę komandytową, której komplementariuszem jest osoba prawna.

Czas na niewielki lunch po calodniowym niemal pobycie w prokuraturze okręgowej na warszawskiej Pradze. Prokurator to jed...
17/10/2025

Czas na niewielki lunch po calodniowym niemal pobycie w prokuraturze okręgowej na warszawskiej Pradze. Prokurator to jednak twardy gość. Przez pięć godzin wziął tylko mały łyk wody i zamiast obiadu ma kolejne przesłuchanie.
O quella Fiamma!

Dzisiaj rozprawa na wysokim poziomie. Gdzieś tam, na górze.
15/10/2025

Dzisiaj rozprawa na wysokim poziomie. Gdzieś tam, na górze.

13/08/2025

W Związku Radzieckim bywały koty, które jeździły tramwajami, a w Teksasie pojawił się kot obrońca w sprawach karnych. Kraj nieograniczonych możliwości.

14/03/2025
13/03/2025

Dzisiaj w Pruszkowie

Na rozprawie
13/03/2025

Na rozprawie

Adres

Aleja Komisji Edukacji Narodowej 84 Lok. 1
Warsaw
02-777

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 11:00 - 18:00
Wtorek 11:00 - 18:00
Środa 11:00 - 18:00
Czwartek 11:00 - 18:00
Piątek 11:00 - 18:00
Sobota 11:00 - 18:00
Niedziela 11:00 - 18:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Radca prawny Piotr Orlik umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Radca prawny Piotr Orlik:

Udostępnij