03/09/2026
Drogi Pamiętniczku,
jako adwokat procesowy od wielu już lat mówię klientom, że będziemy mieli szczęście, jeśli sąd przeczyta akta przed rozprawą, bo spraw jest za dużo na sędziego i zdarza się, że nie nadążają.
Kilka razy sędzia przyznał mi się na rozprawie, że akt nie zna albo że ich nie pamięta, raz nawet złożyłem wniosek o wyłączenie z tego powodu, ale oddalono go, a potem zażalenie też oddalono, uzasadniając, że sąd musi znać akta w zasadzie tylko podczas wydawania wyroku, a nie w trakcie rozpraw...
No cóż, życie sądowe rządzi się swoimi prawami...
Wychodzi mi jednak na to, że od teraz będę też musiał dodawać klientom, żeby nawet nie liczył, że to człowiek mu napisze wyrok i jego uzasadnienie...
Tak, jak ja to pamiętam, w ustawach proceduralnych od zawsze stało, że uzasadnienie ma się odnosić do indywidualnej sprawy, że sąd ma przedstawić jak rozpoznał istotę sprawy, jaką wagę przyłożył do dowodów, które twierdzenia uwzględnił, których zarzutów nie uznał, a uzasadnienie tego orzeczenia ma być przelaniem myśli sędziego na papier.
Okazuje się jednak, że ciągle się mylę i pomimo tylu lat doświadczenia żyję dalej błędną wiarą, że są jeszcze jakieś zasady na tym świecie.
Dziś natknąłem się na wpisy osoby, która pisze, że jest asystentem sędziego w sądzie apelacyjnym i że poszukuje AI do pisania za nią uzasadnień, ponieważ:
1) uzasadnienie wyroku wcale nie musi się odnosić do wszystkich zarzutów postawionych w apelacji, gdy się uzna, że jest ich za dużo - czy były zasadne? Kogo to obchodzi i kto to ma sprawdzić, skoro sąd i asystent ich nie czytają i na te zarzuty nie odpowiadają...
2) "Dzisiaj sądy to jedna wielka hurtownia" i to już nawet w sprawach kasatoryjnych!
3) To jest wina obywateli, że sądy tak działają, bo "ludzie nie chcą się rozwodzić u notariusza" - cokolwiek autorka miała na myśli, tak, jakby to obywatel o tym decydował...
To chyba jednak zaszło za daleko...
Ludzie chcą wierzyć, że idą do sądu jednak po wyrok w ich sprawie, a nie po wydruk z taśmociągu AI. Ja chce w to dalej wierzyć ale z roku na rok jest mi coraz trudniej tę wiarę utrzymać… Jeśli ludziom się tę wiarę zabierze, to ta cała zabawa w sąd, Temidę i sprawiedliwość przestaje mieć sens.
Czekam, aż jakiś sędzia wyśle pytanie prawne do Sądu Najwyższego, czy napisanie uzasadnienia przez AI lub przy jego pomocy statuuje nierozpoznanie istoty sprawy albo nawet i nieważności, skoro sędzią orzekającym było AI, a nie człowiek.
Chyba jedyną lekcję, jaką mogę z tego wyciągnąć, to niestety to, że będę musiał wnioskować w każdej sprawie o wyznaczanie rozprawy oraz prosić sąd na tych rozprawach o przedstawienie sprawozdania. Czy wydłuży to rozpoznanie spraw i same rozprawy? Na pewno. Ale chyba nie ma innego wyjścia, żeby sprawdzić, czy sąd zna sprawę, w której sądzi.