13/03/2026
📸 Selfie ze zwłokami i podpis „Będzie naukowy ogień”. Co Wy na to ?
Czy można być wybitnym naukowcem, a jednocześnie wykazać się totalnym brakiem wyobraźni w mediach społecznościowych? Tak tak.... jest to przypadek, który pokazuje, że jeden post na FB, może zniszczyć karierę budowaną latami.
Wszystko zaczęło się od wspólnego zdjęcia, które profesor zrobił sobie ze studentem w prosektorium. W tle? Ludzkie zwłoki. Efekt? Prawomocny wyrok sądu, który potwierdził: to było ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, i zwolnienie dyscyplinarne było zasadne.
Dlaczego Sąd nie miał litości dla profesora?
To nie była nauka, to był „show”: Sąd Rejonowy w Łodzi (a potem Okręgowy) uznał, że forma „selfie” i lekceważący opis nie miały żadnego celu dydaktycznego. To czyste naruszenie godności zmarłego.
Ryzyko rozpoznania przez rodzinę: Sędziowie zauważyli, że na zdjęciu były zwłoki, a nie anonimowe szczątki. Bliscy zmarłego mogliby go rozpoznać, co jest drastycznym uderzeniem w ich dobra osobiste.
Zniszczenie zaufania do medycyny: Uczelnia medyczna kształci lekarzy dzięki darczyńcom, którzy przekazują ciała nauce. Jeśli społeczeństwo zobaczy, że zwłoki służą jako tło do „fajnych fotek”, system pozyskiwania ciał po prostu się zawali.
Etyka ponad dorobek: Sąd dobitnie zaznaczył: nawet bycie „młodym profesorem z doświadczeniem” nie daje licencji na przedmiotowe traktowanie człowieka po śmierci.
Ten wyrok to brutalna lekcja dla każdego: w dobie social mediów Twój prywatny profil to miejsce, w którym również musisz się zastanowić co publikujesz.
⚖️ Interesują Cię takie „graniczne” przypadki z życia wzięte?
Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie kończy się wolność słowa pracownika, a zaczyna odpowiedzialność dyscyplinarna, zapraszam do mojego newslettera z prawa pracy. Serwuję tam konkretne wyroki, analizy i ciekawostki, których nie znajdziesz w nudnych podręcznikach.
👉 skomentuj SELFIE, a wyślę Ci link do zapisu na newsletter :)