24/07/2025
KTOŚ CHCIAŁ DOBRZE, A WYSZŁO JAK ZAWSZE?🧐
Po dłuższej przerwie publikacyjnej na profilu, wracamy z szybkim komentarzem do opublikowanej wczoraj tabeli.
W teorii, tabela przygotowana przez Ministerstwo ma stanowić pomoc przy orzekaniu w "typowych sprawach rodzinnych". Tylko że praktyka pokazuje, iż rzadko kiedy możemy mówić o jakiejś "typowości", gdy dochodzi do sporów na tle prawa rodzinnego.
Ogólną zasadą jest, że wysokość świadczeń alimentacyjnych ustala się, porównując usprawiedliwione potrzeby uprawnionego (dziecka) z możliwościami majątkowo-zarobkowymi zobowiązanego (rodzica). Już samo ustalenie, które z potrzeb dziecka w danej sprawie uznać należy za usprawiedliwione, często stanowi główną oś sporu, a do tego nie można jednak tracić z pola widzenia takich okoliczności, jak choćby:
- sytuacja majątkowa rodzica, z którym dziecko mieszka,
- wymiar kontaktów rodzica zobowiązanego do płacenia alimentów,
- rozróżnienie pomiędzy możliwościami majątkowymi a zarobkowymi zobowiązanego.
Przedstawiona tabela sprawdza zaś cały proces do liczbowego zestawienia zarobków rodzica z wiekiem i liczbą dzieci, pomijając powyższe okoliczności w imię wspomnianej "typowości", co już zdaje się stawiać pod znakiem zapytania jej przydatność.
Niestety nawet jednak nie to bulwersuje i zadziwia w niej najbardziej, ale już samo zestawienie zaprezentowanych liczb. Na pierwszy rzut oka zauważyć można, że wysokość proponowanych alimentów nie przystaje ani do realiów życiowych, ani do zarobków zobowiązanego rodzica - które nota bene przedstawione mamy w formie brutto, ale już traktowane niczym netto.
Dla zobrazowania, z przedstawionej tabeli wynika, że np. w grupie wiekowej 12-15, rodzic posiadający trójkę dzieci zapłaci na ich rzecz alimenty w łącznej wysokości równej lub przewyższającej wysokość swoich zarobków netto.
Pozostaje mieć nadzieję, że tabela ta pozostanie w sferze ciekawostek, jednak nie zdziwi mnie, jeśli w najbliższym czasie zaczniemy dostrzegać odwołania do niej w pismach procesowych.