27/02/2026
Komu się nie podoba suwerenność cyfrowa 🤖 ?
W UE coraz więcej głosów mówi o konieczności budowy własnej infrastruktury cyfrowej - od własnej wersji Google Docsów 📖 , poprzez modele językowe aż po stawianie nowych centrów danych.
Cel jest prosty - uniezależnienie się od dostawców spoza Europy.
W USA to się nie spodobało, bo potencjalnie zagrożone są interesy amerykańskich firm technologicznych 💻 - jeśli w UE pojawią się preferowane (zwłaszcza z perspektywy regulacyjnej 🚔 ) usługi online to będzie to oznaczało utratę klientów przez dostawców z USA.
Dlatego Departament Handlu USA wezwał do walki z regulacjami, które:
utrudniają transfery danych pomiędzy krajami albo wręcz nakazują przechowywać dane w ramach konkretnego państwa.
Dodam tu, że np. unijne RODO nie zabrania wprost transferowania danych poza Unię, ale nakłada dodatkowe wymogi na takie transfery.
I spełnienie tych wymogów jest kłopotliwe w kontekście istnienia w USA np. takich aktów prawnych jak:
☁️ Cloud Act, który pozwala władzom USA żądać danych od amerykańskich firm, nawet jeśli te dane fizycznie znajdują się na serwerach w Europie.
☁️ FISA 702, który pozwala amerykańskim agencjom wywiadowczym żądać od dostawców usług chmurowych zarejestrowanych w USA dowolnych danych o osobach, które nie są obywatelami USA.
I mam wrażenie, że im więcej amerykańskie korporacje mówią, że nasze dane są u nich bezpieczne, że przecież budują centra danych w Europie 🌍 , tym częściej wspomina się właśnie o tych "kłopotliwych" aktach prawnych. W konsekwencji chęć osiągnięcia mitycznej "suwerenności cyfrowej" przez europejczyków tylko się zwiększa.