Kancelaria Adwokacka i Mediacyjna Adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan

Kancelaria Adwokacka i Mediacyjna Adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan Prowadzimy sprawy, w których znaczenie mają nie tylko przepisy, ale przede wszystkim konsekwencje podejmowanych decyzji. Kancelaria tworzona z pasji do prawa.

Reprezentujemy klientów poszukujących spokoju, strategii i doświadczenia. Zgrany zespół, szybkie kroki, szybkie rozwiązania. Każdą sprawę analizujemy indywidualnie, dobierając rozwiązania najlepsze dla Klienta. Specjalizujemy się w:
1) rozwodach i podziałach majątku;
2) spadkach ( stwierdzenie nabycia spadku, dział spadku, zachowek);
3) prawie karnym i karnoskarbowym;
4) sprawach cywilnych m.in. o

zapłatę. Kancelaria prowadzona jest przez adwokata anglojęzycznego, który świadczy pomoc prawną w sprawach toczących się przed organami zagranicznymi, a także sporządza wszelkie pisma i umowy w języku angielskim zarówno na rzecz podmiotów indywidualnych jak i przedsiębiorców.

„To tylko konflikt sąsiedzki” słyszę bardzo często. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje czuć się bezpieczn...
21/05/2026

„To tylko konflikt sąsiedzki” słyszę bardzo często. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje czuć się bezpiecznie we własnym domu.

Wielu osobom konflikty sąsiedzkie nadal kojarzą się głównie z błahostkami: zbyt głośną muzyką, szczekającym psem, źle zaparkowanym samochodem albo sporem o kilka centymetrów płotu. Tymczasem w praktyce bardzo często okazuje się, że pozornie drobne napięcia między sąsiadami potrafią z czasem przerodzić się w wieloletnią wojnę, która zaczyna wpływać nie tylko na codzienny komfort życia, ale również na zdrowie psychiczne, poczucie bezpieczeństwa i dobre imię człowieka.

Bo są sytuacje, w których konflikt sąsiedzki przestaje być zwykłą „wojną o tujki”, a zaczyna dotykać dóbr osobistych.

I właśnie wtedy wiele osób po raz pierwszy dowiaduje się, że prawo chroni nie tylko nasze mieszkanie, działkę czy samochód, ale również godność, prywatność, spokój, dobre imię czy poczucie bezpieczeństwa.

W mojej praktyce coraz częściej pojawiają się osoby, które przez miesiące albo lata słyszały od otoczenia:
„Nie przesadzaj.”
„To tylko sąsiad.”
„Najlepiej ignorować.”
„Po co robić aferę?”

A później okazuje się, że ktoś regularnie nagrywa sąsiadów telefonem przez okno, publikuje ich zdjęcia w internecie, wyzywa na klatce schodowej, rozpowszechnia plotki po osiedlu, celowo zakłóca spokój, stale prowokuje konflikty albo zamienia codzienne życie drugiego człowieka w nieustanny stres.

I chyba właśnie to jest najtrudniejsze w konfliktach sąsiedzkich, że bardzo często dzieją się one w miejscu, które powinno kojarzyć się człowiekowi z odpoczynkiem, bezpieczeństwem i prywatnością.

Bo kiedy konflikt zaczyna się w pracy, człowiek wraca do domu.
Kiedy problem pojawia się na ulicy, można odejść.
Ale kiedy źródłem ciągłego napięcia staje się własne miejsce zamieszkania, bardzo szybko okazuje się, jak ogromny wpływ ma to na psychikę i codzienne funkcjonowanie.

Ludzie zaczynają bać się wyjścia na klatkę schodową.
Unikają balkonu.
Zamykają okna mimo upału.
Przestają zapraszać znajomych.
Czują stres nawet wtedy, gdy słyszą windę albo kroki za ścianą.

A przecież dom powinien być miejscem, w którym człowiek odzyskuje spokój, a nie przestrzenią permanentnego napięcia.

Problem polega jednak na tym, że polskie społeczeństwo nadal bardzo często bagatelizuje konflikty sąsiedzkie, dopóki nie dochodzi do naprawdę poważnej eskalacji. Wiele osób wciąż uważa, że skoro nie doszło do rękoczynów albo zniszczenia mienia, to „nie ma o co walczyć”. Tymczasem dobra osobiste można naruszać również słowem, uporczywym nękaniem, publicznym poniżaniem, naruszaniem prywatności czy działaniami, które stopniowo odbierają drugiemu człowiekowi poczucie normalnego życia.

I właśnie dlatego coraz więcej takich spraw trafia dziś do sądów.

Bo granica między „konfliktem sąsiedzkim” a naruszeniem dóbr osobistych bywa znacznie cieńsza, niż wielu osobom się wydaje.

Co ważne, problemem bardzo często nie jest jeden incydent, lecz wielomiesięczna albo wieloletnia atmosfera ciągłej wrogości, prowokacji i psychicznego wyniszczania drugiego człowieka. A prawo, choć przewiduje ochronę dóbr osobistych, nadal nie zawsze nadąża za tym, jak bardzo zmieniły się współczesne konflikty międzyludzkie, szczególnie w dobie internetu, lokalnych grup osiedlowych i możliwości publicznego napiętnowania drugiej osoby właściwie jednym wpisem.

Bo dziś sąsiedzki konflikt bardzo często nie kończy się już na krzykach przez balkon.
Potrafi przenieść się do internetu, na Facebooka, grupy mieszkańców, komunikatory i lokalne fora, gdzie ludzie zaczynają publicznie oceniać, wyśmiewać albo oskarżać innych mieszkańców, często kompletnie nie zdając sobie sprawy z konsekwencji prawnych swoich działań.

A przecież za każdą taką historią bardzo często stoi zwykły człowiek, który chciał po prostu spokojnie mieszkać.

Może więc najwyższy czas przestać powtarzać, że „to tylko konflikt sąsiedzki”, ponieważ czasami za zamkniętymi drzwiami mieszkań kryją się historie ludzi, którzy od miesięcy żyją w napięciu, stresie i poczuciu bezradności, choć jedyne, czego naprawdę chcieli, to normalnie czuć się bezpiecznie we własnym domu.

Czy społeczeństwo nadal zbyt często bagatelizuje konflikty sąsiedzkie i ich wpływ na psychikę oraz codzienne życie człowieka?

„Mamo, przecież to tylko formalność…”Czy umowa dożywocia może odebrać seniorowi poczucie bezpieczeństwa we własnym domu?...
18/05/2026

„Mamo, przecież to tylko formalność…”
Czy umowa dożywocia może odebrać seniorowi poczucie bezpieczeństwa we własnym domu?

Są takie decyzje, które podejmuje się z miłości, zaufania i autentycznej troski o najbliższych, a niekiedy również z potrzeby uporządkowania spraw majątkowych jeszcze za życia, tak aby po śmierci nie pozostawić dzieciom konfliktów, sporów spadkowych i rodzinnych pretensji.

„Przepiszę mieszkanie córce, żeby później nie było problemów.”
„Syn i tak będzie się mną opiekował.”
„Po co czekać ze spadkiem do śmierci, skoro wszystko można spokojnie uporządkować wcześniej?”

I właśnie wtedy bardzo często pojawia się umowa dożywocia – rozwiązanie, które w teorii ma zapewnić osobie starszej bezpieczeństwo, opiekę i spokojną starość, a jednocześnie pozwolić dzieciom lub wnukom przejąć nieruchomość jeszcze za życia rodziców.

Na pierwszy rzut oka brzmi to rozsądnie, odpowiedzialnie, a nawet bardzo rodzinnie, ponieważ przecież większość seniorów nie myśli o swoim domu wyłącznie jak o majątku czy inwestycji, ale jak o miejscu, w którym spędzili całe życie, wychowali dzieci, budowali poczucie bezpieczeństwa i które naturalnie chcieliby pozostawić swoim najbliższym.

Prawo mówi o obowiązku zapewnienia utrzymania, pomocy w chorobie, opieki, mieszkania, wyżywienia czy codziennego wsparcia. Życie jednak bardzo często pokazuje, że pomiędzy treścią aktu notarialnego a codziennością rodzinną potrafi pojawić się ogromna i bardzo bolesna przepaść.

Bo człowiek podpisujący umowę dożywocia najczęściej nie myśli o konflikcie, procesach sądowych ani walce o własne prawa. Myśli raczej o rodzinnych obiadach, wnukach biegających po domu, wspólnych świętach i o kimś, kto za kilka lub kilkanaście lat poda herbatę, pomoże w chorobie albo zwyczajnie będzie obok wtedy, gdy starość stanie się trudniejsza.

Tymczasem w mojej praktyce adwokackiej coraz częściej spotykam osoby starsze, które kilka lat po podpisaniu aktu notarialnego mówią cicho, czasem ze wstydem, a czasem ze łzami w oczach:

„To już nie jest mój dom.”
„Czuję się bardziej jak gość niż gospodarz.”
„Nie chciałam iść przeciwko własnym dzieciom do sądu.”
„Miałam mieć spokojną starość i opiekę, a dziś boję się każdego kolejnego dnia.”

I chyba właśnie to jest w tych historiach najtrudniejsze – że bardzo rzadko zaczynają się one od złych intencji albo świadomego planu skrzywdzenia seniora. Znacznie częściej problemy pojawiają się dopiero po latach, kiedy życie zaczyna wyglądać inaczej niż w dniu podpisywania umowy.

Dzieci zakładają własne rodziny, pojawiają się kredyty, problemy finansowe, rozwody, konflikty między rodzeństwem, nowe partnerki lub partnerzy, wyjazdy za granicę, uzależnienia, choroby albo zwyczajne zmęczenie codziennością i odpowiedzialnością za starszego człowieka.

Bo życie zmienia ludzi, relacje i priorytety.
A umowa zostaje.

Wiele osób starszych słyszy wtedy:
„Przecież to tylko formalność.”
„Przecież jesteśmy rodziną.”
„Przecież dzieci nigdy by cię nie skrzywdziły.”

Tyle że praktyka zna setki historii, w których właśnie to bezgraniczne zaufanie okazywało się największym ryzykiem, ponieważ senior przekazywał najcenniejszy składnik swojego majątku, nie zabezpieczając wystarczająco własnych interesów ani przyszłego poczucia bezpieczeństwa.

I może właśnie dlatego o umowie dożywocia powinno mówić się znacznie więcej, nie po to, aby straszyć ludzi rodziną czy zniechęcać do pomagania dzieciom, ale po to, aby decyzje dotyczące majątku, domu i własnej starości były podejmowane świadomie, dojrzale i z pełnym zrozumieniem konsekwencji prawnych.

Bo umowa dożywocia nie jest zwykłym „przepisaniem mieszkania”, jak często mówi się o niej podczas rodzinnych rozmów przy stole. To bardzo poważna decyzja, która w praktyce oznacza przekazanie prawa własności jeszcze za życia, a więc również częściowej kontroli nad miejscem, które dla starszego człowieka bywa symbolem bezpieczeństwa, niezależności i całego życiowego dorobku.

A przecież dom dla seniora to zwykle coś znacznie więcej niż nieruchomość wpisana do księgi wieczystej. To często całe życie zamknięte w kilku pokojach, wspomnienia, poczucie stabilizacji i ostatnia przestrzeń, nad którą człowiek chce zachować realny wpływ.

Dlatego zanim ktoś podpisze akt notarialny, warto zadać sobie kilka trudnych, ale niezwykle ważnych pytań:

Czy osoba, której przekazuję majątek, rzeczywiście będzie w stanie zapewnić mi opiekę także za dziesięć albo piętnaście lat, kiedy moja samodzielność może być znacznie mniejsza?
Czy wszystkie obowiązki zostały dokładnie opisane w umowie?
Czy wiem, czym umowa dożywocia różni się od darowizny i jakie może mieć skutki dla przyszłych rozliczeń rodzinnych?
Czy podejmuję tę decyzję spokojnie i świadomie, czy może bardziej ze strachu przed samotnością albo presji otoczenia?

Największym błędem bardzo często okazuje się nie brak miłości, lecz przekonanie, że relacje rodzinne już zawsze pozostaną dokładnie takie same jak dziś.

A prawo powinno chronić człowieka nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się dobrze, ale również wtedy, gdy życie napisze znacznie trudniejszy scenariusz, którego nikt wcześniej nie chciał brać pod uwagę.

✍️ adw. Agnieszka Juchno-Marcjan

 / pracownik sekretariatu - jako wsparcie obecnego zespołu i kierownika sekretariatu Jeśli:1) poszukujesz pracy biurowej...
26/04/2026

/ pracownik sekretariatu - jako wsparcie obecnego zespołu i kierownika sekretariatu

Jeśli:
1) poszukujesz pracy biurowej,
2) cenisz sobie wolne wieczory i pracę jednozmianową oraz wolne weekendy,
3) lubisz ludzi, a ludzie lubią Ciebie,
4) chcesz poznać swoje nowe obowiązki przy stabilnym wdrożeniu i ze wsparciem pracownika sekretariatu, który pracuje dłużej i wie wszystko o tej pracy ...
.... może się okazać, że szukamy właśnie Ciebie !

Zapoznaj się ze szczegółami ogłoszenia i skontaktuj się z nami na email: [email protected]
https://www.olx.pl/oferta/praca/sekretarka-pracownik-sekretariatu-CID4-ID1ao30F.html?search_reason=search%7Corganic

08/04/2026

To znaczy, że dobrze trafiłeś.

Moment, w którym odbieracie Państwo korespondencję z sądu zawierającą nakaz zapłaty, często wywołuje niepokój i poczucie presji, jednak warto już na wstępie podkreślić, że nie jest to jeszcze rozstrzygnięcie ostateczne, lecz etap postępowania, który daje realną możliwość obrony swoich praw, o ile zostaną podjęte odpowiednie kroki we właściwym czasie i z należytą starannością.

Sprzeciw od nakazu zapłaty stanowi jedno z najważniejszych narzędzi procesowych dostępnych dla pozwanego, ponieważ umożliwia zakwestionowanie roszczenia dochodzonego przez wierzyciela oraz doprowadza do ponownego, pełnego rozpoznania sprawy przez sąd, który nie ogranicza się już do formalnej oceny pozwu, lecz bada jego zasadność w oparciu o przedstawione dowody i argumenty obu stron.

W praktyce oznacza to, że pozornie przesądzona sprawa może zostać całkowicie odwrócona, jeśli tylko sprzeciw zostanie przygotowany w sposób przemyślany i zgodny z wymogami procedury.

Kluczową kwestią, na którą należy zwrócić szczególną uwagę, jest termin.

Ponieważ ustawodawca przewidział na wniesienie sprzeciwu czternaście dni od momentu doręczenia nakazu zapłaty, a jego przekroczenie prowadzi do uprawomocnienia się orzeczenia i otwiera wierzycielowi drogę do wszczęcia postępowania egzekucyjnego, co w praktyce oznacza możliwość zajęcia wynagrodzenia, rachunku bankowego lub innych składników majątku.

Właśnie dlatego tak istotne jest nie tylko szybkie działanie, lecz także właściwe przygotowanie pisma, które będzie odpowiadało wszystkim wymaganiom formalnym.

Drodzy czytelnicy, doświadczenie pokazuje, że największym wyzwaniem nie jest samo złożenie sprzeciwu… a resztę przeczytacie tutaj 👉 https://firmapodkontrola.pl/otrzymales-nakaz-zaplaty-i-nie-wiesz-co-dalej/ 🙂‍↕️

Większość problemów zaczyna się wcześniej, niż myślisz... Najczęściej trafiają do nas osoby, które czują, że ich sytuacj...
06/04/2026

Większość problemów zaczyna się wcześniej, niż myślisz...

Najczęściej trafiają do nas osoby, które czują, że ich sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż wydawało się na początku.

Czasami mają już za sobą pierwsze rozmowy z prawnikiem. Niekiedy ich sprawa jest w toku. Bywa również tak, że długo odkładały decyzję o działaniu, ponieważ liczyły, że problem rozwiąże się sam...

Bardzo często na pierwszym spotkaniu słyszymy jedno zdanie:
„Mam wrażenie, że coś tu jest nie tak, ale nie wiem co”.

To moment, w którym zaczyna się realna praca.

Nie nad samymi przepisami, lecz nad zrozumieniem całej sytuacji. Nad tym, co już się wydarzyło, jakie decyzje zostały podjęte i jakie mogą mieć konsekwencje. Nad tym, co jeszcze można zrobić, a czego lepiej unikać.

W naszej kancelarii pracujemy zespołowo, ponieważ doświadczenie pokazuje, że wiele spraw wymaga spojrzenia z różnych perspektyw. Każdy z prawników w zespole specjalizuje się w określonym obszarze, dzięki czemu jesteśmy w stanie analizować sprawy szerzej i bardziej kompleksowo.

W praktyce wiele problemów nie wynika z samej zawiłości przepisów. Wynika z decyzji podjętych na początku – często zbyt szybko, bez pełnej analizy sytuacji.

Zbyt duże zaufanie.
Zbyt mało pytań.
Zbyt późna reakcja.

I dopiero po czasie okazuje się, że sytuacja wygląda inaczej, niż się wydawało.

Do naszej kancelarii trafiają osoby w bardzo różnych momentach życia.

Jedni stoją przed decyzją o rozwodzie i zastanawiają się, jak zabezpieczyć swoją przyszłość.
Inni prowadzą działalność i zaczynają dostrzegać, że relacje biznesowe wymagają uporządkowania.
Są też osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji karnej i potrzebują jasnej strategii działania.

To, co ich łączy, to poczucie, że stawka jest wysoka.

Że chodzi nie tylko o „sprawę”, ale o coś więcej: o majątek, o bezpieczeństwo, o spokój, a często również o reputację.

Dlatego w naszej pracy nie koncentrujemy się wyłącznie na przepisach.

Kluczowe jest dla nas to, aby klient:
rozumiał swoją sytuację,
widział możliwe scenariusze,
miał realny wpływ na to, co wydarzy się dalej.

Zdarza się również, że trafiają do nas osoby, które współpracują już z inną kancelarią, ale czują potrzebę upewnienia się, że wszystko zostało właściwie ocenione.

I to jest całkowicie naturalne.

W sprawach, w których decyzje podejmowane dziś mają konsekwencje na lata, druga perspektywa często okazuje się kluczowa.

Nie każda sprawa wymaga zmiany pełnomocnika.
Ale wiele spraw wymaga zatrzymania się i spojrzenia na nią szerzej.

Jeżeli masz poczucie, że Twoja sytuacja jest bardziej złożona, niż się wydaje, może warto to sprawdzić?

Czasami jedna dobrze przeprowadzona rozmowa pozwala uporządkować więcej niż miesiące działania bez jasnej strategii.

Jeżeli chcesz spokojnie przeanalizować swoją sytuację i zobaczyć, jakie masz możliwości, zapraszamy do kontaktu z kancelarią.

☎️794-661-234

Wesołych świąt! 🐣🐰
03/04/2026

Wesołych świąt! 🐣🐰

⚖️ Rozwód = walka o dziecko? Niekoniecznie.To jeden z największych mitów, z jakimi spotykamy się w praktyce.Bo choć emoc...
24/03/2026

⚖️ Rozwód = walka o dziecko? Niekoniecznie.

To jeden z największych mitów, z jakimi spotykamy się w praktyce.
Bo choć emocje po rozstaniu są ogromne, to prawo wcale nie zakłada „wygranej” jednego z rodziców.

📌 W centrum zawsze jest dziecko — i jego dobro.
👩‍⚖️ W sprawach rozwodowych Sąd musi rozstrzygnąć:
• kto będzie sprawował pieczę nad dzieckiem
• jak będą wyglądały kontakty
• w jaki sposób rodzice będą wykonywać władzę rodzicielską

Ale jest coś, o czym wciąż mówi się za mało 👇
Rodzice mogą (i powinni) mieć na to realny wpływ!

📄 Zgodnie z przepisami, jeśli rodzice przedstawią porozumienie dotyczące opieki nad dzieckiem — Sąd je uwzględni, o ile jest zgodne z dobrem dziecka.
To oznacza jedno:
👉 zamiast walczyć, można… ustalić zasady.
💡 Jakie są możliwe modele opieki?

✔️ model klasyczny – dziecko mieszka z jednym rodzicem, drugi ma ustalone kontakty
✔️ opieka naprzemienna – dziecko mieszka na zmianę u obojga rodziców
✔️ „gniazdowanie” (bird’s nest custody) – rozwiązanie mniej znane, ale coraz częściej rozważane

🏡 Na czym polega „gniazdowanie”?

To sytuacja, w której:
👉 dziecko zostaje w jednym, stałym miejscu
👉 a rodzice rotacyjnie sprawują nad nim opiekę, „wprowadzając się” i „wyprowadzając”

Z perspektywy prawa — to forma pieczy naprzemiennej.
Z perspektywy dziecka — ogromna różnica.

📊 Dlaczego to rozwiązanie jest warte uwagi?

✔️ zapewnia dziecku stabilność
✔️ ogranicza stres związany ze zmianą miejsca zamieszkania
✔️ pozwala utrzymać silną relację z obojgiem rodziców
✔️ minimalizuje konflikt lojalnościowy

⚠️ Ale uwaga — to nie rozwiązanie uniwersalne

W praktyce wymaga:
• bardzo dobrej komunikacji między rodzicami
• gotowości do współdziałania mimo rozstania
• odpowiednich warunków organizacyjnych (często także finansowych)

Jeśli ten temat jest Ci bliski —
🔁 udostępnij
💬 albo napisz do nas - przecież jedno dobrze przygotowane porozumienie zmienia wszystko.

Więcej informacji o opcji gniazdowania znajdziesz tutaj:

Czy rozstanie rodziców zawsze oznacza walkę o dzieci? Każde rozstanie rodziców wymaga podjęcia decyzji o tym, przy którym z nich dzieci pozostaną na co dzień. Polskie prawo daje w tej kwestii tylko jedną wskazówkę: dobro dziecka. Najczęściej każde z rodziców ma inne wyobrażenie i inn...

💡 Możesz zarabiać… bez zakładania firmy. Serio.Brzmi jak mit? A jednak 👇👉 W polskim prawie istnieje działalność nierejes...
21/03/2026

💡 Możesz zarabiać… bez zakładania firmy. Serio.

Brzmi jak mit? A jednak 👇

👉 W polskim prawie istnieje działalność nierejestrowa – idealne rozwiązanie dla osób, które chcą dorobić, przetestować pomysł albo zacząć „na małą skalę”… bez ZUS-u, bez CEIDG i bez całej tej biurokracji.

📌 Co to oznacza w praktyce?
Możesz sprzedawać produkty albo usługi, nawet regularnie, i dalej nie być przedsiębiorcą — pod jednym warunkiem: nie przekroczysz limitu przychodów.

Prawda jest taka, że mnóstwo osób:
❌ odkłada swój pomysł
❌ rezygnuje z pierwszych klientów
❌ albo działa „po cichu”, stresując się kontrolą

…a wcale nie musi.

Możesz sprzedawać, zarabiać i rozwijać swój pomysł…
👉 bez zakładania firmy
👉 bez ZUS-u
👉 bez wpisu do CEIDG

📌 Warunek?
W 2026 roku nie możesz przekroczyć:
➡️ 10 813,50 zł kwartalnie

Przekroczysz?
Spokojnie — masz 7 dni na rejestrację firmy.

Bez presji. Bez kosztów. Bez ryzyka.

⚠️ Jasne — są obowiązki:
• ewidencja sprzedaży
• rozliczenie w PIT
• rachunek na żądanie
• prawa konsumenta

Ale to wciąż o niebo prostsze niż pełna działalność.

🤔 Najciekawsze?

Największą barierą nie są przepisy.
Tylko brak wiedzy, że w ogóle masz taką opcję.

👉 Jeśli masz pomysł, ale czekasz „na lepszy moment”…
to może właśnie znalazłeś/aś sposób, żeby zacząć już teraz.

💬 Napisz w komentarzu:
Co byś zrobił/a, gdybyś mógł/mogła zacząć bez zakładania firmy?

📤 I podeślij ten post komuś, kto ciągle odkłada swój start.

Po więcej informacji odsyłamy do publikacji w lokalnej prasie 😉

Często mówi się, że w sporach sądowych wygrywają tylko prawnicy, a przedsiębiorcy zostają z poczuciem straconego czasu i...
17/03/2026

Często mówi się, że w sporach sądowych wygrywają tylko prawnicy, a przedsiębiorcy zostają z poczuciem straconego czasu i energii. 🫠

To case study z naszej teczki to historia o tym, jak odzyskać kontrolę nad sytuacją, która wydawała się bez wyjścia.

Dwa lata procesowania się o roboty dodatkowe stworzyły mur, którego nie potrafiły przebić tradycyjne metody.

📑Dokumentacja była niejednoznaczna, a zmiany ustne tylko pogłębiały chaos. Dopiero mediacja pozwoliła obu stronom usiąść przy jednym stole i – zamiast walczyć o rację – poszukać wspólnego mianownika.

W ciągu 6 tygodni udało się to, co wydawało się niemożliwe przez lata. Dziś te firmy nie spotykają się w sądzie, ale na placu budowy przy kolejnej inwestycji.

Bo w mediacji nie chodzi o to, by ktoś przegrał, ale by obie strony mogły znowu spokojnie pracować. 🤝

Adres

Małopolska 7/2
Szczecin
70-413

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 17:00
Piątek 08:00 - 15:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kancelaria Adwokacka i Mediacyjna Adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kancelaria Adwokacka i Mediacyjna Adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan:

Udostępnij