Wojciechowski & Stopa Adwokaci

Wojciechowski & Stopa Adwokaci Kancelaria adwokacka

08/05/2026

Dziecko potrzebuje ojca tak samo, jak potrzebuje matki

W sprawach, które prowadzę, matki często używają następującego argumentu przeciwko dzieleniu się opieką nad dzieckiem z ojcem, który wcześniej był w tę opiekę zaangażowany, a potem próbuje się go od dziecka odcinać:
„Dziecko potrzebuje jednego domu dla stabilizacji”.

Nie.

Dziecko przede wszystkim potrzebuje stabilnej relacji z obojgiem rodziców.

To nie liczba domów decyduje o poczuciu bezpieczeństwa dziecka, ale to, czy ma ono realne miejsce w życiu mamy i taty.

Dzieci od lat funkcjonują w różnych modelach życia:
dzieci wojskowych,
rodzin często zmieniających miejsce zamieszkania,
rodziców pracujących za granicą,
ludzi podróżujących.

I nikt automatycznie nie uznaje tego za „niestabilność”.

Dlaczego?

Bo dziecko nadal ma rodzica.

Problem zaczyna się wtedy, gdy ojciec jest marginalizowany w życiu dziecka z zemsty albo z innych niedopuszczalnych przyczyn.

Wtedy dziecko, gdy przyjeżdża gdzieś wyłącznie co drugi weekend, często nie czuje, że tam mieszka.
Czuje, że jest w odwiedzinach.

Dla wielu dzieci znacznie bardziej stabilne jest poczucie:
„mam dwa pokoje,
dwa domy,
dwóch rodziców,
i jestem u siebie w obu miejscach”.

To jest prawdziwe bezpieczeństwo dziecka.

Nie adres.
Relacja.

I właśnie dlatego coraz więcej psychologów oraz sądów zaczyna dostrzegać, że dziecko nie traci stabilizacji przez dwa domy.
Dziecko traci stabilizację wtedy, gdy odcina się go od jednego z rodziców.

04/05/2026

Technika Nr 6 manipulacji w rozwodzie - "kuszenie" dziecka.

Opcja „kuszenia” polega na tym, że rodzic sprawujący opiekę celowo i z premedytacją planuje jakieś wydarzenie lub przyjęcie w czasie, kiedy dziecko powinno spędzać czas z drugim rodzicem. Następnie przez cały tydzień opowiada o tym w bardzo emocjonalny, dramatyczny sposób, podkreślając, jak wspaniałe i ekscytujące to będzie wydarzenie, które dziecko ominie. Ostatecznym celem jest doprowadzenie do tego, aby dziecko zaczęło odczuwać niechęć do spędzania czasu z drugim rodzicem.

To jest manipulowanie dzieckiem.

Działanie ukierunkowane nie na dobro dziecka, ale na wywołanie u niego określonej reakcji emocjonalnej wobec drugiego rodzica.
Takie sytuacje powinny być konsekwentnie dokumentowane i przedstawiane sądowi jako element utrudniania kontaktów i wpływania na relację dziecka z drugim rodzicem.

27/04/2026

Dziecko nie przestaje kochać rodzica samo z siebie.

Techniki manipulacji w rozwodzie cz. 5 – jak wykrywać manipulację dzieckiem

Nie spotkałem się w swojej praktyce z przypadkiem alienacji rodzicielskiej ze strony mężczyzny w takim natężeniu, w jakim występuje ona po drugiej stronie.

Reprezentuję ojców, którzy chcą mieć kontakt z dzieckiem i którzy pokrywają koszty jego utrzymania, którzy byli obecni w życiu dziecka i chcą budować z nim więź pomimo trudnej sytuacji rodzinnej. Fragment doświadczeń z części takich spraw przedstawia się poniżej.

Nie dość często mówi się o subtelnych technikach manipulacji stosowanych względem dziecka. Techniki te nierzadko są pomijane w sprawach sądowych, a wiedza o ich stosowaniu w konkretnej sprawie nie wydostaje się na światło dzienne. Jeżeli jednak wiadomo, na co zwracać uwagę i czego szukać, wykazanie, że dochodzi do manipulacji dzieckiem, nie jest trudne.

Do tych mniej wychwytywanych technik manipulacji należą:

1. Subtelny atak na osobę ojca. Powtarzanie uwag w rodzaju: „on tak naprawdę się tobą (nami) nie interesuje”, „nie obchodzisz go”, „wybrał pracę, a nie nas”. W ten sposób stopniowo zasiewa się w dziecku wątpliwości co do jego relacji z ojcem,
2. Tworzenie narracji ofiary – płacz przy dziecku, uwagi, w których mówi się, że ojciec „porzucił nas”,
3. Wstrzymywanie informacji o dziecku wobec ojca: brak informacji o wydarzeniach szkolnych, wizytach lekarskich czy bieżących potrzebach dziecka,
4. Przepisywanie na nowo historii rozstania w sposób, w którym ojciec przedstawiany jest w negatywnym świetle,
5. Okazywanie braku szacunku wobec ojca przy dziecku, z zamiarem wywołania podobnej postawy u dziecka,
6. Brak reakcji na niewłaściwe zachowania dziecka wobec ojca lub ich pośrednie wzmacnianie,
7. Naciskanie na dziecko w celu wymuszenia lojalności, np. poprzez uwagi: „gdybyś mnie kochał, nie chciałbyś iść do ojca”,
8. Ścisła kontrola kontaktu dziecka z ojcem: przeglądanie wiadomości, słuchanie rozmów, instruowanie dziecka, jak ma się zachowywać,
9. Wciąganie dziecka w sprawy dorosłych i czynienie go powiernikiem jednej ze stron konfliktu,
10. Budowanie obrazu ojca jako osoby niestabilnej lub niezdolnej do zapewnienia dziecku bezpieczeństwa.

Jeżeli wiadomo, jakich zachowań należy szukać, łatwiej je dostrzec i wykazać.

Dzieci nie rezygnują z kontaktu z rodzicem, którego kochają, same z siebie.

Jest to proces, który w wielu przypadkach jest rozłożony w czasie i realizowany konsekwentnie.

Siła i pozycja ojca w życiu dziecka nie wynika z bezpośredniego atakowania drugiego rodzica.

Wynika z obecności, konsekwencji i budowania poczucia bezpieczeństwa.

Jeżeli wiadomo, jakich zachowań należy szukać, możliwe jest nie tylko ich dostrzeżenie, ale również ich wykazanie w toku postępowania sądowego.

W praktyce występowanie tego rodzaju zachowań powinno wpływać na taktykę zadawania pytań osobom przesłuchiwanym w sprawie, formułowanie pytań do biegłych, jak i składanie odpowiednich wniosków do sądu.

Istotne jest również dokumentowanie takich zachowań.

Ma to szczególne znaczenie na etapie opiniowania przez OZSS lub biegłych.

Jeżeli określone mechanizmy manipulacji zostaną nazwane i wskazane, znacznie trudniej jest je pominąć w opinii. W takiej sytuacji możliwe jest również wprost domaganie się ich analizy i wyjaśnienia.

Wbrew pozorom nie jest to skomplikowane – pod warunkiem, że wie się, czego szukać i w jaki sposób to nazwać.

23/04/2026

Dość częstym argumentem przeciwko opiece naprzemiennej, który słyszę, jest stwierdzenie, że to grupa mężczyzn, którzy chcą uniknąć płacenia alimentów.
Serio?
Jeżeli zamiast mieć dziecko u siebie 2 weekendy w miesiącu ojciec ma je przez połowę miesiąca, kwota, którą wydaje na dziecko, rośnie kilkukrotnie.
Ojcowie chcąc zwiększyć czas z dzieckiem, a co za tym idzie, koszty jego utrzymania, dodatkowo ponoszą koszty sprawy sądowej.
Bądźmy szczerzy.
Nie chodzi o to, że grupa rodziców chce uniknąć płacenia alimentów. Chodzi o to, że grupa rodziców chce, aby to w ich kierunku płynęły pieniądze.

Dobry wyrok. Gratulujemy rodzicom. Życzymy dobrej współpracy w zakresie opieki nad dzieckiem.
20/04/2026

Dobry wyrok. Gratulujemy rodzicom. Życzymy dobrej współpracy w zakresie opieki nad dzieckiem.

18/04/2026

Czy obecna próba reformy prawa rodzinnego pomoże rodzicom i dzieciom?
Krótka odpowiedź: nie.

Tekst dotyczy zmian w przepisach prawa rodzinnego, które mają „wprowadzać” opiekę naprzemienną, karanie za alienację rodzicielską oraz rozwody bez winy i alimentów.

Autorzy proponowanych zmian nie zidentyfikowali rzeczywistych przyczyn problemów praktyki prawa rodzinnego.
Nawet po wprowadzeniu w życie zmian – o ile do tego dojdzie - niewiele się zmieni, z praktycznego punktu widzenia nic.
1. Bezpośredni zainteresowani – rodzice i dzieci – są i będą zdani na siebie.
2. Autorzy projektów zmian nie mają pomysłu ani na to jak rozwiązać podstawowe problemy w praktyce prawa rodzinnego ani nawet nie mają refleksji, co jest źródłem tych problemów.
3. Odnieść można wrażenie, że chce się pokazać, że coś się robi, aby zdobyć popularność. Ewentualnie pokazać, że robi się coś, co się obiecało wyborcom. To nie jest reforma. To marketing, i to kiepski.
4. Środki mające w teorii przeciwdziałać negatywnym zjawiskom w prawie rodzinnym i w sytuacji poszczególnych rodzin nie są dobrane ani do problemu ani do jego przyczyny, a w niektórych przypadkach mogą te problemy pogłębiać.
5. Istnieje możliwość wprowadzenia zmian w przepisach, które będą miały większy praktyczny sens od proponowanych obecnie.

Zasadniczy problem w praktyce prawa rodzinnego to nie terminologia prawna i nie potrzeba dostosowania przepisów do rozwiązań przyjmowanych w innych krajach.

Fundamentalny problem to konflikt między rodzicami. Gdy dwie osoby, z których jedna nienawidzi drugą, są zmuszone wspólnie wychowywać dziecko, żadne prawo na świecie nie sprawi, że zaczną współpracować. Nie można ustawowo nakazać dobrej woli. Nie można kogoś uwięzić i sprawić, że stanie się przyzwoitym rodzicem. Te reformy nie zajmują się przyczynami rzeczywistych problemów: słabą egzekucją kontaktów, powolnymi sądami, rodzicami, którzy nie chcą współpracować, i systemem całkowicie wolnym od mechanizmów, aby to zmienić.

Drugi problem, którego nikt nie chce głośno nazwać: spora część populacji zawiera małżeństwa — i ma dzieci — bez najmniejszego zrozumienia, co oznacza dożywotnia odpowiedzialność rodzicielska. Rząd, który pozwala każdemu zawrzeć związek małżeński w kwadrans, nie daje narzędzi do sprawdzenia zgodności, stabilności emocjonalnej ani gotowości do stawiania na pierwszym miejscu dobra dziecka ponad osobiste pretensje.

Efektem tego jest rosnąca liczba rozwodów i malejąca liczba rodzących się dzieci. Rośnie natomiast liczba dzieci poszkodowanych przez ich sytuację rodzinną.
Autorzy projektów zmian w przepisach prawa rodzinnego wydają się ignorować oba te problemy. Zamiast tego piszą nowe przepisy „wprowadzające” rozwiązania, które de facto już funkcjonują i proponują mgliste i oddalone w czasie sankcje karne. Ale nie pytają: jak skutecznie skłonić jednego z rodziców do współpracy? Odległą w czasie perspektywą kary w sprawie karnej? Raczej nie. Formalnym wyeliminowaniem orzekania o winie również się nie uda. Żaden z projektów ustaw nie przewiduje rzeczywistego mechanizmu, który zmusza rodziców do pracy razem dla dobra dziecka, nawet gdy jedno z tych rodziców, z mojego doświadczenia niestety głównie matka, zachowuje się ewidentnie złośliwie i nieracjonalnie. To byłoby coś, co dawałoby szansę na rzeczywistą zmianę sytuacji wielu ojców i dzieci.

Co zamiast tego dostajemy?

Dostajemy likwidację rozwodu z orzekaniem o winie — brzmi poważnie, jest bez większego znaczenia. Siedemdziesiąt pięć do osiemdziesięciu procent rozwodów i tak już odbywa się bez orzekania winy. Ta zmiana legalizuje istniejącą praktykę i nazywa to reformą. Więc ta zmiana dotyczy kogo? Ułamka spraw? W rzeczywistości tylko sformalizuje to, co sądy już robią. W rozwodach, w których jednej ze stron będzie zależeć na dyskredytowaniu drugiej strony nic się nie zmieni. Małżonek, który za wszelką cenę będzie chciał zdyskredytować współmałżonka, zamiast naprowadzać dowody na winę w rozkładzie pożycia będzie się naprowadzać je na, dla przykładu, „przyczyny zupełnego i trwałego rozkładu pożycia” Konflikt nie znika podobnie jak pranie brudów w sądzie. Po prostu zmienia etykietę.

Dostajemy pieczę współdzieloną jako "standard". Dobre na papierze. Tylko że sąd nadal decyduje w oparciu o dobro dziecka — co oznacza, że w praktyce nic się nie zmienia.
Proponuje się odpowiedzialność karną za utrudnianie kontaktów — do roku więzienia. Brzmi surowo. W praktyce to nieporozumienie. Kara za alienację rodzicielską, o ile w ogóle ją wprowadzać, musiałaby być wymierzana w tempie ekspresowym i musiała by być na tyle dolegliwa aby realnie odstraszała potencjalnych sprawców.

Podstawowa cecha dobrej kary – szybkość, w projektach zmian przepisów nie występuje. Dodanie odpowiedzialności karnej — do roku więzienia — nie naprawia alienacji rodzicielskiej. Nie poprawia relacji między rodzicami. Może wręcz skłonić rodzica działającego złośliwie do jeszcze większej determinacji. Eskaluje konflikt. Rodzice grożą sobie więzieniem. Dziecko cierpi bardziej.
W pomyśle o stosowaniu kary nikt chyba nie zastanowił się nad tym jaki to ma sens w praktyce. Trzeba pamiętać, że kara likwidować będzie symptomy a nie przyczyny alienacji rodzicielskiej. Aby kara miała sens musi być szybka i dolegliwa.
Proponowane zmiany w przepisach tego nie zapewniają. Nie odniosą w związku z tym pozytywnego skutku.

W ilu przypadkach świadomość np. odległej w czasie kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, grzywny, ograniczenia wolności skłoni danego rodzica do respektowania rozstrzygnięcia sądu o kontaktach ojca z dzieckiem. Ile przypadków z praktyki przebadano aby dojść do wniosku, że ta nieodczuwalna w praktyce przez rodzica kara, ograniczającego kontakt dziecka z drugim rodzicem, przyniesie jakieś pozytywne skutki? Czy ktoś pomyślał o tym, że w praktyce kontakt dziecku utrudnia rodzic zdeterminowany, którego nie przestraszy „sprawa karna” i wyrok w zawieszeniu albo grzywna. Poza tym, czy ktoś przestudiował jak przebiegają takie sprawy w państwach, które penalizują utrudnianie kontaktu z dzieckiem. Jakie są rzeczywiste efekty takich spraw? Jeżeli już motywować perspektywą kary – jeszcze raz powtórzę, kara powinna być szybka i dolegliwa. Czy jest nią niewysoka grzywna albo pozbawienie wolności w zawieszeniu, w obu przypadkach po ponad roku od przestępstwa?

Zmiany dotyczące alimentów są jeszcze bardziej powierzchowne. Rozwodzący się małżonek myśli: nie będzie winy, nie będzie alimentów. Oczywiście, że będą. Co więcej, proponowane zmiany wręcz ułatwią życie małżonkowi, domagającemu się alimentów od drugiego małżonka. Nie będzie musiał już udowadniać winy, a tylko to, że potrzebuje pieniędzy, bo nie może zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb.

Co naprawdę by pomogło? Realne, dolegliwe i szybkie konsekwencje za brak współpracy, za niechęć do wypracowania porozumienia. Być może obowiązkowe szkolenia dla niektórych rodziców. Obowiązkowe audyty dla OZSS, oceniające jakość opinii i obiektywizm pracowników tych jednostek. System skupiony na wymuszaniu współpracy — a nie karaniu za porażkę po tym, jak szkody zostały już wyrządzone. Obowiązkowe ramy współpracy, które priorytetyzują dziecko. Być może wprowadzenie instytucji umowy przedmałżeńskiej (nie majątkowej), która skłoniłaby do większej refleksji na temat małżeństwa i swojej roli w nim a przede wszystkim
Wszystko inne to tylko przepisywanie inną czcionką regulaminu gry, podczas gdy sama gra pozostaje taka sama.

A przecież nie jest to fizyka kwantowa. Nie jest trudno zdiagnozować najbardziej palące problemy w praktyce prawa rodzinnego i znaleźć dla nich lepsze od obecnych rozwiązania.
Dla przykładu, jednym z prawdziwych problemów w sprawach rodzinnych jest zbyt mała liczba sędziów w wydziałach rodzinnych, przede wszystkim sądów okręgowych, i że może dobrze byłoby zatrudnić więcej sędziów do takich wydziałów.

Można pomyśleć o wprowadzeniu przepisów określających zasady wyznaczania terminów rozpraw i podejmowania czynności przez sądy w sprawach rodzinnych. Większość sędziów stara się sprawnie i w miarę możliwości wyznaczać terminy rozpraw, ale gdy sędziów jest zbyt mało, nie ma mocy przerobowych do sprawnego prowadzenia spraw. Z kolei gdy nie ma jasnych zasad, determinujących w konkretny a nie ogólnikowy sposób wyznaczanie terminów rozpraw i posiedzeń w sprawach w sprawach rodzinnych, termin kolejnej rozprawy jest zależny wyłącznie od dobrej woli sądu.

14/04/2026

OJCIEC JEST „WYSTARCZAJĄCO DOBRY” DO OPIEKI NAD DZIECKIEM PRZEZ WEEKEND. ALE JUŻ NIE NA ZWYKŁE ŻYCIE DZIECKA. CIEKAWE, KIEDY DOKŁADNIE PRZESTAJE BYĆ DOBRYM OJCEM – W NIEDZIELĘ WIECZOREM CZY W PONIEDZIAŁEK RANO?

09/04/2026

Tekst w Onecie się ukazał.
Każdy może go przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie.
Nie zmieniam stanowiska.

08/04/2026

JAK TO JEST Z TĄ OPIEKĄ NAPRZEMIENNĄ W PRAKTYCE?

Nie jest to ani magiczne rozwiązanie wszystkich problemów w sprawach rodzinnych, ani też idealne rozwiązanie pasujące do każdej sytuacji.

Opieka naprzemienna to termin, który ostatnio zrobił się popularny. Popularny, nie znaczy jednak dobry dla każdego. Tak jak motocykl o pojemności 1800 cm3 i ważący 400 kg nie jest dla każdego motocyklisty. Trzeba umieć nim jeździć, także na zakrętach, niekiedy ostrych.

Jeżeli ktoś podchodzi do opieki naprzemiennej w ten sposób, że ma to być instrument służący ograniczaniu lub eliminowaniu alimentów na dziecko, to jest całkowicie błędne podejście. Nie ten aspekt powinien być najważniejszy, jeżeli chodzi o kontakty rodziców z dzieckiem.

Podobnie niewłaściwe jest, gdy opiekę naprzemienną traktuje się głównie jako sposób na czas wolny i zainteresowania gdy dziecko jest pod opieką drugiego rodzica. Więc co jest ważne?

Na pierwszym miejscu powinno być dziecko. Zawsze. Każda sprawa, każdy przypadek różnią się między sobą. Jeżeli w konkretnej sytuacji opieka naprzemienna jest dobra dla dziecka, w tym znaczeniu, że lepsza niż inne alternatywy, warto ją poważnie rozważyć.

Ważne aby rozumieć, że dla dziecka, niezależnie od jego wieku, rozwód rodziców i rzeczywistość z tym związana, są trudne i pełne niebezpieczeństw. Idealnym rozwiązaniem jest utrzymywanie przez rodziców po rozwodzie co najmniej poprawnych relacji. Brak konfliktu między rodzicami przynosi ulgę i spokój dziecku. Nie rozwód jest problemem największym a konflikt.

Kiedy opieka naprzemienna może mieć sens?

Opieka naprzemienna ma sens wtedy tylko wtedy, gdy oboje rodzice chcą zajmować się dzieckiem, kochają je i mają z nim dobrą więź, a dziecko chce spędzać czas z obojgiem rodziców. Oboje rodzice powinni umieć zajmować się dzieckiem, stosownie do jego wieku. Kiedy dziecko jest bardzo małe warto zadbać przede wszystkim o jak najczęstszy, regularny kontakt z dzieckiem. Zadbać o niego powinni oboje rodzice.

Na opiekę naprzemienną pracuje się zanim sprawa w sądzie się zaczyna – dotychczasowym zaangażowaniem w opiekę nad dzieckiem i zbudowaną z nim więzią. Opieka naprzemienna nie jest rozwiązaniem idealnym, ale też nie dotyczy idealnej sytuacji dziecka. Jest jednym z kilku możliwych rozwiązań i tak na nią należy patrzeć.

Jest wyborem czasami lepszym niż inny. Czasami zaś lepiej, gdy dziecko zostanie przy matce, a czasami gdy zostanie przy ojcu. Z każdą z takich sytuacji spotkałem się w praktyce.
Rodzice muszą mieszkać od siebie w niedużej odległości. Moim zdaniem opieka naprzemienna, gdy rodzice mieszkają w dużej odległości od siebie (w innych miejscowościach), najczęściej nie będzie dobrym rozwiązaniem.

Alimenty to od opieki naprzemiennej problem odrębny i niezależny, także w tym znaczeniu, że opieka naprzemienna nie wyklucza alimentów na dziecko od jednego z rodziców.
Na koniec warto przed szukaniem takich lub innych rozwiązań spojrzeć na problem oczami dziecka, którego on dotyczy. Nie deklarować, że działa się dla dobra dziecka, tylko naprawdę spróbować uczciwie przyjąć jego punkt widzenia.

08/04/2026

NAJLEPSZY ROZWÓD TO TAKI, DO KTÓREGO NIE POTRZEBUJESZ ADWOKATA ANI RADCY PRAWNEGO. ZDARZA SIĘ RZADKO.

03/04/2026

Dziś rozmawiałem z dziennikarką z Onet.pl na temat przygotowywanej przez nią publikacji dotyczącej mojego tekstu o wyborze żony.

Z przebiegu tej rozmowy wnioskuję, że przygotowywany materiał może zostać oparty na z góry przyjętej tezie: że jestem adwokatem „kontrowersyjnym”, że „piszę przeciwko kobietom” oraz że jako osoba wykonująca zawód zaufania publicznego tego rodzaju wypowiedzi powinny spotkać się z reakcją.

Z jej strony pojawiła się interpretacja, że tekst jest krzywdzący dla kobiet.

Z mojej perspektywy jest dokładnie odwrotnie.

Tekst jest skierowany do mężczyzn i dotyczy jednej z najważniejszych decyzji w ich życiu. Opiera się na doświadczeniu z setek spraw rozwodowych, w których konsekwencje błędnych decyzji ponoszą nie tylko dorośli, ale przede wszystkim dzieci.

Porównanie do wyboru samochodu nie ma nic wspólnego z uprzedmiotowieniem kobiet. Jest próbą pokazania mężczyznom – w sposób dla nich zrozumiały – jak dużą wagę powinni przywiązywać do tej decyzji.

Opisanie problemu nie tworzy konfliktu.
Ignorowanie problemu – dopiero go pogłębia.

W tego rodzaju publikacjach, jak ta planowana przez Onet.pl, mechanizm jest zwykle podobny: najpierw przypisuje się konkretnej osobie określoną etykietę, następnie dokonuje się jej oceny moralnej, a na końcu pojawia się sugestia, że należałoby coś z tym zrobić.

Mam prawo wyrażać własne poglądy, zwłaszcza gdy wynikają one z wieloletniej praktyki zawodowej.

Nie zmienia to faktu, że każdy ma prawo do własnej oceny. Ja natomiast pozostaję przy swoim stanowisku.

Adres

Aleja Wojska Polskiego 29/15
Szczecin
70–473

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wojciechowski & Stopa Adwokaci umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Wojciechowski & Stopa Adwokaci:

Udostępnij