20/05/2026
W sprawach rozwodowych bardzo często pojawia się jeden schemat.
Rodzice chcą uregulować wszystko: władzę rodzicielską, alimenty i kontakty z dzieckiem.
I zwykle do pewnego momentu wszyscy są zgodni.
Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: jak konkretnie te kontakty mają wyglądać?
Bo nagle okazuje się, że:
- ktoś pracuje za granicą,
- ma nieregularny grafik,
- często wyjeżdża,
- albo po prostu nie jest w stanie z góry określić konkretnych terminów.
I wtedy pojawiają się propozycje:
„będziemy ustalać wszystko na bieżąco”
„jak będę w Polsce, to się dogadamy”
„zobaczymy, jak będzie z pracą”
I samo w sobie nie jest to złe.
W wielu rodzinach takie rozwiązanie naprawdę działa.
Dopóki rodzice potrafią się porozumieć i elastycznie reagować na codzienność.
Tyle że wyrok sądu działa inaczej.
Jeżeli kontakty mają zostać wpisane do wyroku albo postanowienia, muszą być konkretne i wykonalne.
Sąd oczekuje jasnych zasad:
- kiedy odbywa się kontakt,
- od której do której godziny,
- kto odbiera dziecko,
- gdzie i jak dziecko wraca.
Dlatego zapis:
„w co drugi weekend miesiąca od piątku 17:00 do niedzieli 18:00”
ma szansę znaleźć się w wyroku.
A:
„w czasie pobytu ojca w Polsce”
albo
„według możliwości rodziców”
już nie.
Bo wyrok nie jest na czas zgody.
Ma działać także wtedy, gdy rodzice przestają się porozumiewać.