15/09/2025
Podstępne podsłuchy a prawo procesowe, czyli o tym kiedy nagrania rozmów mogą być wykorzystane w procesie cywilnym
W kultowej powieści Jacka Dukaja „Czarne Oceany” postęp ochrony prawnej i techniki doprowadza do w zasadzie ciągłego, sprywatyzowanego monitoringu, każdy nagrywa wszystko, tak aby w razie sporu prawnego móc przedstawić dowody na swoją wersję. Chociaż w 2001 roku taka wizja była rzeczywiście fikcją naukową, to postęp techniki sprawia, że staje się ona coraz bliższa prawdy. Ale czy rzeczywiście nagrywanie wszystkiego i wszystkich jest dobrą strategią procesową? I co na to polskie prawo?
Przede wszystkim należy rozróżnić nagrywanie siebie i rzeczy, których jesteśmy świadkami od podsłuchów. Te drugie polegające na uzyskaniu dostępu do informacji, do której w innych okolicznościach nie mielibyśmy dostępu są przestępstwem. Z kolei nagrywanie rozmów, których świadkiem jesteśmy co do zasady przestępstwem nie jest, wyjątek dotyczy tu tych rozmów, które z innych powodów objęte są tajemnicą. Co więcej w jednym ze swoich wyroków Sąd Najwyższy uznał, że samo nagranie cudzego głosu, nawet bez zezwolenia, nie jest jeszcze naruszeniem dóbr osobistych. W takich sytuacjach kluczowe jest to w jaki sposób korzystamy z nagrania.
Zatem samo sporządzenie potajemnego nagrania jakiegoś zdarzenia może w wielu przypadkach być zachowaniem legalnym i nie skutkować odpowiedzialnością prawną. Jednak w tych sytuacjach, gdy zachowanie to jest przestępstwem może skutkować nawet karą pozbawienia wolności, a w tych gdy bezprawnie narusza dobra osobiste innych koniecznością zapłaty zadośćuczynienia. Co do zasady będzie to jednak nagrywanie kogoś bez jego wiedzy i zgody będzie zachowaniem nieetycznym i budzącym uzasadniony opór.
Ta nieetyczność lub nawet nielegalność niejawnych nagrań powoduje, że ich wykorzystanie w procesie sądowym jest kontrowersyjne. Przepisy dotyczące tego jakie dowody sąd może, a jakich nie może dopuścić są celowo skonstruowane tak, żeby zostawić pewien margines swobody. Tak, żeby sąd mógł dobrać rozwiązanie adekwatne do danej sprawy. Z tego też powodu wykształciły się różne sposoby postępowania z nagraniami uzyskanymi bez zgody osoby nagrywanej. Część sądów kategorycznie odmawia dopuszczania takich dokumentów, wskazując na ich nieetyczność i potencjalne negatywne skutki jakie taki brak lojalności może mieć dla społeczeństwa. Inna cześć wskazuje na brak jasnego zakazu dopuszczania nieetycznych dowodów i za priorytet bierze prawo strony do dowodzenia swoich racji zawsze dopuszczając taki dowód. Część wreszcie niuansuje dopuszczając dowód z nagrań uzyskanych bez zgody zależnie od okoliczności sprawy.
Jednak samo dopuszczenie dowodu nie jest jednoznaczne z udowodnieniem racji nagrywającego. Taki dowód, jak każdy inny, podlega ocenie pod względem wiarygodności. Oczywistym natomiast musi być, że dowód z nagrania uzyskanego potajemnie powinien być oceniany ze zwiększoną dozą sceptycyzmu. Skoro bowiem ktoś nie ma oporów przed potajemnym nagrywaniem rozmówcy, to mogą pojawić się wątpliwości co do stosunku takiej osoby do innych norm zachowania. Co więcej nagranie takie może być modyfikowane lub być efektem wcześniejszej, nienagranej prowokacji. Wreszcie oczywistym jest, że strona przedstawi tylko nagranie w jej ocenie korzystne dla jej wersji wydarzeń. Takie nagranie może zatem nie przedstawiać całokształtu stosunków między stronami, a jedynie jego jednostronny wycinek.
Chociaż wizja ciągłego potajemnego monitoringu zachowania jest niepokojąca, to jak widać nie jest na tyle fantastyczna, żeby umykać procedurze sądowej. Póki co zatem pozostaje ona w sferze fikcji naukowej.
[do ilustracji wpisu użyto obrazu Letnia noc autorstwa Winslowa Homera]