26/05/2024
Takie przemyślenia w dniu tego pięknego święta. Niech każdy je przeżywa jak może najpiękniej. Wszystkiego dobrego.
🌺
Już to pisałam, odkąd prowadzę sprawy rodzinne, Dzień Matki nabrał dla mnie zupełnie innego znaczenia. W pewnym momencie zorientowałam się, że ten w sumie miły zwyczaj dla niektórych jest źródłem ogromnego bólu i cierpienia.
Matką jest się na zawsze, a to może nieść za sobą wielki ciężar. Myślę dziś jak zawsze o tych wszystkich kobietach, dla których macierzyństwo jest ciężarem: które utraciły bezpowrotnie swoje dzieci, z powodu rozstania, bo przebywają w zakładach karnych, bo dzieci zostały im odebrane, bo przegrały walkę z drugim rodzicem, bo dzieci uprowadzono za granicę, bo one lub dzieci walczą na jakiejś głupiej wojnie i nie wiadomo, czy powrócą, bo dziecko popełniło straszne przestępstwo, bo uciekło i odcięło się od rodziny, bo przedwcześnie zmarło, na ciężką chorobę lub wskutek własnej lekkomyślności.
Z premedytacją wymieszałam tu przypadki „zawinionej” utraty dziecka i postaw niemal bohaterskich - bo macierzyństwo nie rozróżnia źródła bólu, ból rozstania może być ten sam, niezależnie od tego kim jesteśmy w życiu, czy mamy wysokie stanowiska, ułożone życie, jesteśmy fit, czy też codziennie zapijamy troski w nałogu. Nigdy też nie wiemy, co nas czeka, życie potrafi każdego zaskoczyć. Chciałabym dać dziś wsparcie tym wszystkim kobietom, które dziś obudziły się ze łzami w oczach. Chciałabym im powiedzieć coś, co niesie otuchę, ale trudno znaleźć słowa. Może tyle, że tak naprawdę wszystkie jesteśmy takie same.