17/11/2025
Nie przypominam sobie, aby w kinie po napisach końcowych filmu zapanowała aż taka cisza. W ten sposób widzowie zareagowali na film Wojciecha Smarzowskiego Dom dobry podczas seansu, na którym byłam. Tym razem Smarzowski poszerza swą filmografię o kolejny mroczny temat, jakim jest przemoc domowa. Niestety dramatyczne sceny przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej nie są scenami, których trudno szukać w rzeczywistości. Z doświadczenia w sprawach i rodzinnych i karnych mogę potwierdzić, że są one prawdziwe. Traumy jakie przechodzi i jest w stanie znieść zniewolony przez znęcającego się człowiek, nie mieszczą się w głowie - częstokroć są trudne do zrozumienia dla osoby postronnej (regularnie padające pytanie: dlaczego nic nie mówiła/mówił wcześniej). Dramat przeważnie ma miejsce w 4 ścianach, co w sprawach sądowych potrafi być znacznym utrudnieniem. Nie mniej jednak nie są to sytuacje beznadziejne. Świadomość tego faktu, jak i tego że ofiara przez długi czas nie potrafi się wyzwolić spod wpływu sprawcy, częstokroć jest uwypuklana w uzasadnieniach wyroków sądów. Nie jest tak jednak zawsze - lekceważenie ofiary, „odsyłanie” jej, marginalizowanie problemu, podnoszenie, że zarzut znecania się jest jedynie narzędziem do uzyskania swojego celu, jest równie częste. Co więcej nawet, gdy udaje się wykazać winę sprawcy np. jednego małżonka znęcającego się nad drugim, to następnie w sprawach dotyczących władzy nad dziećmi i kontaktów z nimi - sprawstwo znęcania się niekiedy staje się jakby „przezroczyste” (znęcał/a się, ale jest dobrym/ą ojcem/matką), w sytuacji, gdy sam fakt, że takie rzeczy dzieją się na oczach dzieci, już jest formą znęcania się nad nimi.
Dobrze, że taki film powstał. Oby dyskusja nad nim, przemyślenia po nim zwiększyły naszą czujność i wrażliwość.