10/02/2026
Jeszcze w grudniu 2024 r. pisaliśmy tutaj o wyroku Sądu Okręgowego w Poznaniu w medialnej sprawie zabójstwa właściciela autokomisu sprzed lat, w której adw. Krzysztof Spelak reprezentuje rodzinę pokrzywdzonego. Okazało się, że sprawa wymagała ponownego wydania wyroku przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, który zapadł 9 lutego br. Niestety, przez aktualną sytuację polityczno-prawną może nie być to ostatni wyrok w sprawie, o czym szerzej pisze red. Piotr Żytnicki na wyborcza.pl.
Przytaczamy wypowiedź adw. Krzysztofa Spelaka dla mediów: "Mojej klientki naprawdę nie obchodzi, kto rządzi, kto pisze przepisy, kto jest ministrem sprawiedliwości, kto nominuje sędziów. Chce wiedzieć, kto odpowiada za śmierć jej syna. Chce wymierzenia za to kary".
Źródło: Piotr Żytnicki
Drugi wyrok w sprawie zabójstwa w Poznaniu upadnie tak jak pierwszy.
– Jestem tym wszystkim tak zmęczona, że już nic mi się nie chce. Ile mi życia zostało? Mam 87 lat – mówi Janina Stachowiak. Gdy wychodzi z sali rozpraw, podpiera się laską. Siada na ławce.
Jej pełnomocnik, adwokat Krzysztof Spelak: – Mojej klientki naprawdę nie obchodzi, kto rządzi, kto pisze przepisy, kto jest ministrem sprawiedliwości, kto nominuje sędziów. Chce wiedzieć, kto odpowiada za śmierć jej syna. Chce wymierzenia za to kary.
Janina Stachowiak czeka na sprawiedliwość od 26 lat. Ciało jej syna Sławomira – z obrażeniami głowy i uszkodzoną czaszką – znaleziono w sierpniu 2000 roku w biurze autokomisu na poznańskiej Wildzie. Nie odzyskał przytomności. Kilkanaście dni później zmarł w szpitalu. Miał 25 lat. Policja znalazła siekierę, którą zadano ciosy, ale nie znalazła sprawcy.
Do umorzonego śledztwa wrócili po latach policjanci z Archiwum X, czyli zespołu do spraw niewykrytych zbrodni. Przeanalizowali dowody, ponownie przesłuchali świadków, dotarli do nowych informacji.
Byli przekonani, że do autokomisu zakradł się w nocy Wojciech W., wtedy 30-latek, a motywem zbrodni był konflikt o kobietę. Zatrzymali go w połowie 2023 roku.
Na pierwszym przesłuchaniu – bez udziału obrońcy – Wojciech W. przyznał się do zabójstwa. Potem to odwołał, ale prokuratura i tak go oskarżyła.
Do dziś żaden wyrok się nie uprawomocnił. Pierwszy upadł, bo wydał go neosędzia. Drugi zapadł w poniedziałek 9 lutego i też upadnie.
Historia Janiny Stachowiak jest wyjątkowa – pierwszy raz w poznańskim sądzie zdarzyło się, że ta sama sprawa trafiła dwa razy do neosędziów, których wyroki są z automatu uchylane.
Dlaczego tak się dzieje? O tym, jak wygląda rzeczywistość zwykłych ludzi po rządach P*S i Zbigniewa Ziobry, piszę w artykule: https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,32587394,janina-skazana-na-neosedziow-ma-87-lat-i-moze-nie-dozyc-prawomocnego.html
Na zdjęciu: 87-letnia Janina Stachowiak słucha uzasadnienia wyroku w sprawie zabójstwa jej syna.