10/04/2026
Wp.pl, o prowadzonej przez kancelarię p-ko Bankowi Millennium z sukcesem sprawie. Opisane orzeczenie nie jest w naszej praktyce odosobnione. Ostatnio uzyskaliśmy również orzeczenie przeciwko innemu Bankowi, w sprawie w której mechanizm oszustwa polegał na wywołaniu obawy o bezpieczeństwo swoich oszczędności przez fałszywego pracownika działu bezpieczeństwa banku i pozyskania w ten sposób danych, niezbędnych do przeprowadzenia nieautoryzowanych transakcji. I w tym wypadku, przy znacznych różnicach w zakresie stanu faktycznego konkluzje sprowadzały się do tego, że nie doszło do skutecznej autoryzacji oraz, że wobec skomplikowanego modelu oszustwa nie sposób przypisać klientce rażącego niedbalstwa.
W każdej z tych spraw, trochę na marginesie, sądy wskazywały na wynikający z przepisów prawa bankowego ( art. 50 ust 2.) obowiązek dokładania szczególnej staranności w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa przechowywanych środków pieniężnych. Uwzględniając specyfikę tych oszustw, banki obowiązków wynikających z art. 50 ust. 2 po prostu nie wykonują — a przynajmniej nie wykonują ich w sposób, którego wymaga ten przepis. Systemy monitorowania albo nie istnieją w wystarczającym zakresie, albo są ustawione tak, żeby nie blokować transakcji — bo każda blokada to potencjalna przeszkoda dla klienta, a przeszkoda dla klienta to ryzyko, że pójdzie do konkurencji. Banki chcą proponować swoim klientom produkty maksymalnie dostępne: pożyczka w minutę, aplikacja mobilną aktywowana od ręki, przelew bez żadnych dodatkowych pytań. Im prostszy i szybszy dostęp, tym produkt atrakcyjniejszy na tle konkurencji, tym więcej klientów, tym lepsze wyniki sprzedażowe. Ale ta dostępność ma swoją cenę — i tą ceną jest bezpieczeństwo środków.
Dopóki nie dojdzie do jakiegoś porozumienia — czy to na poziomie regulacyjnym, czy branżowym — które siłą rzeczy będzie wiązało się z pewnym ograniczeniem tej natychmiastowej dostępności produktów bankowych, dopóty banki nie będą miały wystarczającej motywacji, żeby te zabezpieczenia realnie wdrożyć. A skoro tak — to muszą brać na siebie konsekwencje. Nie mogą jednocześnie oferować systemu, w którym wszystko dzieje się „na kliknięcie", i potem twierdzić, że to klient ponosi ryzyko, gdy ktoś to „kliknięcie" wykorzysta w sposób przestępczy. Dopuszczenie kilkunastu nietypowych transakcji, wykonywanych w godzinach nocnych, bez żadnej reakcji systemu — to nie jest szczególna staranność. To jest jej zaprzeczenie.
Klientka oszukana przez cyberprzestępców wygrała proces przeciwko bankowi. Sąd uznał, że odpowiedzialność za nieautoryzowane transakcje leży po stronie instytucji finansowej.