11/07/2026
Słów kilka na temat - u
👉 Nowy art. 255b opisuje jako publiczne rozpowszechnianie w Internecie treści przedstawiających przestępstwo godzące w dobra osobiste człowieka, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby.
⬇️⬇️⬇️
Kodeks karny określa, na czym polega patostreaming, ale również przesądza, co nim nie jest.
👉 W kolejnych analizach Dogmatycznych omawiam nowe przestępstwo z art. 255b k.k. Dziś o tym, co patostreamingiem nie jest.
Nowy art. 255b opisuje patostreaming jako publiczne rozpowszechnianie w Internecie treści przedstawiających przestępstwo godzące w dobra osobiste człowieka, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby.
👉 Co łączy wszystkie wymienione sytuacje? Ich społeczna szkodliwość, niekiedy bardzo wysoka.
Przepis skonstruowałem tak, by w 3 punktach wyliczyć zakazane treści decrescendo - zaczynając od tych najbardziej szkodliwych.
W punkcie 1 jest więc mowa o prezentowaniu popełnienia przestępstwa, które godzi w dobro osobiste człowieka. Będą to (z pewnością rzadziej) poważne zbrodnie, jak też (częściej) łagodnie karane występki.
W punkcie 2 chodzi o przemoc wobec zwierzęcia - niekoniecznie przestępną, ale zawsze sprzeczne z ustawami, które chronią dobrostan tych istot.
Punkt 3 to poniżające traktowanie człowieka, które może przybrać postać wykroczenia, ale może być też samo w sobie legalne ("za zgodą") - pokazywanie poniżających czynów uprzedmiatawiających człowieka w przestrzeni publicznej, nawet za jego zgodą, nie powinno być akceptowane.
👉 Obok definicji patostreamingu konieczne było doprecyzowanie, co patostreamingiem nie jest.
Przepis był potrzebny, by nie wywoływać błędnego wrażenia, że oto kryminalizacji będzie podlegało wyemitowanie serwisu informacyjnego i pokazanie przestępstwa, które zarejestrował miejski monitoring, czy wyświetlenie filmu fabularnego z elementami przemocy.
Sytuacje te, co oczywiste, nie są społecznie szkodliwe. Przepis nie zakazuje działalności Hollywood, nie delegalizuje edukacji ani działalności prasowej.
Aby jednak nie było co do tego żadnych wątpliwości, w art. 255b § 4 zapisano: "Nie stanowi przestępstwa określonego w § 1–3 czyn podjęty w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej lub naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego".
👉 Zaproponowałem, by w przepisie użyć sformułowania "nie stanowi przestępstwa". Nie stanowi, to znaczy w ogóle nie nosi znamion przestępstwa.
Edukowanie, informowanie, działalność prasowa, publikacje naukowe oczywiście nie są treściami patologicznymi i w związku z tym "nie stanowią" czynu zabronionego.
To niespotykane dotychczas rozwiązanie nawiązuje terminologicznie do art. 1 § 2 k.k. na zasadzie "a minori ad maius". Skoro nie stanowi przestępstwa czyn, którego społeczna szkodliwość jest znikoma, to tym bardziej nie stanowi czynu zabronionego działanie, którego społeczna szkodliwość jest zerowa, a wręcz ujemna, bo jest to czyn społecznie uzasadniony, korzystny, opłacalny, użyteczny, potrzebny.
Tak właśnie jest w przypadku prasy, edukacji, nauki, sztuki, a także działania, które ma na celu ochronę ważnych interesów publicznych. Paragraf 4 zabezpiecza wolność słowa i chroni nasze aktywności w Internecie, które nie są społecznie szkodliwe - kodeksowy patostreaming ich nie obejmuje.
👉 Ustawa została uchwalona w Sejmie 11 czerwca 2026 większością 419 głosów (ZA głosowało 95% sali). Senat nie wniósł poprawek. Przepisy czekają na podpis prezydenta, który jest konieczny, by weszły w życie.
W komentarzu pod tą analizą załączam tekst całej ustawy oraz namiary na poprzednie analizy, które ukazały się na portalu Dogmatycznym.
Wspólnie patrzymy na prawo karne! I na przepis, w którego powstaniu mam swój udział. 🤓
#640+10lat