19/08/2026
„Czy mogę zabronić…?”
To jedno z tych pytań, które w sprawach rodzinnych pojawia się bardzo często.
Czy mogę zabronić kontaktów?
Czy mogę zabronić nocowania u drugiego rodzica?
Czy mogę zabronić spotkań z jego nową partnerką albo jej nowym partnerem?
Tylko że w sprawach dotyczących dzieci punkt wyjścia powinien być trochę inny.
Nie: czy mogę zabronić?
Tylko: czy istnieje rzeczywisty powód, żeby to zrobić i czy służy to dziecku?
Dziecko nie jest własnością żadnego z rodziców. Nie jest też kartą przetargową w konflikcie po rozstaniu.
To, że ktoś był złym mężem, żoną czy partnerem, nie oznacza automatycznie, że jest złym ojcem albo złą matką.
Można mieć do byłego partnera ogromny żal. Można uważać, że zawiódł, skrzywdził, zdradził. Ale warto oddzielić własną ocenę tej osoby jako partnera od oceny jej relacji z dzieckiem.
Oczywiście są sytuacje, w których kontakty rzeczywiście trzeba ograniczyć albo uregulować w sposób chroniący dziecko, zwłaszcza gdy pojawia się przemoc, uzależnienie, zaniedbanie czy inne realne zagrożenie dla jego dobra.
Ale samo „nie chcę, żeby miał z nim kontakt, bo ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego” to już zupełnie inna historia.
Rozstanie kończy relację dorosłych.
Nie powinno automatycznie kończyć relacji dziecka z jednym z rodziców.
Bo dziecko ma prawo nie wybierać strony.