20/01/2026
Nadszedł w Polsce czas, aby głośno i uczciwie powiedzieć, że utrzymanie firmy i miejsc pracy staje się granicą cudu.
Pracodawca ma dziś obowiązek nie tylko zatrudnić pracownika, ale także opłacić pełne wynagrodzenie oraz wszystkie należne świadczenia: ZUS, Urząd Skarbowy, Fundusz Pracy i inne obowiązkowe składki. I tak – tak powinno być, bo pracownik ma prawo do bezpieczeństwa, stabilności i godnych warunków pracy.
Ale aby to wszystko było możliwe, trzeba na to realnie zarobić.
Dziś coraz częściej tylko duże korporacje są w stanie udźwignąć pełne koszty zatrudnienia.
Małe i średnie firmy – fundament polskiej gospodarki – toną w papierach, sprawozdaniach, zeznaniach i procedurach, w systemie, który coraz rzadziej służy człowiekowi, a coraz częściej żyje z przedsiębiorcy.
Firmy się zamykają.
Stanowiska pracy są redukowane.
Nie dlatego, że pracodawcy nie chcą zatrudniać ludzi, lecz dlatego, że nie są w stanie sprostać narastającym kosztom utrzymania pracowników.
Czy naprawdę zmierzamy do Polski, w której coraz więcej osób będzie żyło z zasiłków socjalnych?
A jeśli tak – to kto na to wszystko zarobi, jeśli przedsiębiorcy przestaną istnieć, zatrudniać i tworzyć nowe miejsca pracy?
Dziś, aby utrzymać jednego pracownika zatrudnionego na poziomie średniego wynagrodzenia krajowego, pracodawca musi ponieść koszt znacznie wyższy niż sama pensja brutto.
Do tego dochodzą pełne składki, fundusze i obowiązkowe świadczenia, które często nie są wprost widoczne w publicznej debacie.
To oznacza jedno:
pracownik musi realnie wypracować na swoje pełne utrzymanie, a pracodawca musi znaleźć w budżecie firmy środki nie tylko na wynagrodzenie, ale także na wszystkie narzucone systemowo obciążenia.
W sytuacji, gdy:
brakuje zapłaty za wykonane usługi,
kontrahenci nie regulują należności,
rynek lokalny jest wypierany przez wielkie podmioty, coraz więcej firm nie jest w stanie unieść kosztów zatrudnienia nawet przy średniej krajowej.
Jak wytłumaczyć pracownikowi, że firma nie jest w stanie utrzymać jego stanowiska pracy, mimo że pracodawca chce, stara się i szuka rozwiązań?
Młodsze pokolenie widzi tę rzeczywistość i coraz częściej opuszcza Polskę – wyjeżdża do Europy, USA czy Kanady w poszukiwaniu stabilności i godnego życia.
Czy tak powinno wyglądać państwo, które chce się rozwijać?
Jak zatrzymać polskie firmy, aby się nie zamykały i nie zwalniały ludzi, w sytuacji gdy rynek przejmują duże, często zagraniczne korporacje, dysponujące innym kapitałem, dostępem do dotacji i realnym wpływem na rynek usług?
System coraz częściej eliminuje małe i średnie przedsiębiorstwa, zamiast je wzmacniać.
Korporacje świadczą niemal wszystkie usługi, przejmują środki pomocowe i dotacje, a lokalne firmy – tworzone przez Polaków dla Polaków – zostają zepchnięte na margines, pieniadze tylko dla urzedow.
Brakuje realnej współpracy ze strony lokalnych urzędów, które same również redukują zatrudnienie, bo nie są w stanie utrzymać pracowników.
Czy w Polsce – i szerzej w Europie – mamy system, który rzeczywiście wspiera rozwój firm i przedsiębiorczości?
Czy raczej system, który:
ogranicza, steruje, uzależnia, manipuluje, obywatelami, sytuacjamii w dłuższej perspektywie rujnuje społeczeństwo?
Doświadczyliśmy tego boleśnie w czasie pandemii COVID-19 – zamknięci, pozbawieni możliwości pracy, prowadzenia działalności i normalnego funkcjonowania. Jednostka nie mogła nic zrobić.
Dziś dochodzi strach przed wojną, chaos polityczny i głęboki podział społeczny, który niszczy relacje międzyludzkie i poczucie wspólnoty.
Jak pojednać ludzi?
Jak sprawić, by się zjednoczyli i współpracowali dla dobra Polski – dla dobra wszystkich ludzi?
Te pytania zadają dziś ci, którzy:
od 35 lat tworzą polską gospodarkę,
zatrudniają dziesiątki, a czasem setki osób,
tworzą miejsca pracy,
realizują zadania statutowe,
pomagają drugiemu człowiekowi.
To pracodawcy.
Ludzie, którzy służą Polsce najlepiej, jak potrafią.
Dlatego chylę czoło przed każdym pracodawcą, który mimo ogromnych trudności utrzymuje miejsca pracy i każdego dnia szuka rozwiązań, by nie zwalniać ludzi.
❤️