23/08/2025
Szczęśliwy finał sprawy, która wyjątkowo bulwersuje.
Żołnierzowi WOT (w stopniu szeregowego) wysłanemu na granicę z Białorusią przydzielono sprzęt- noktowizor. Bez żadnego przeszkolenia, nie zważając na brak doświadczenia- po prostu wydano z magazynu za potwierdzeniem odbioru. Sprzęt był używany przez żołnierzy patrolu, z najwyższą starannością, tylko w wyjątkowej potrzebie. Przy zdawaniu sprzętu okazało się, że powstało uszkodzenie, niewidoczne gołym okiem. Powołano komisję, przeprowadzono postępowanie (bez jakiegokolwiek udziału żołnierza) i wydano werdykt- noktowizor uszkodzony z wyłącznej winy żołnierza! "Nagrodą" za kilkunastodniową służbę na granicy z Białorusią było wezwanie do zapłaty kwoty stanowiącej wartość noktowizora, a później pozew. Po dwóch rozprawach, po przesłuchaniu kilkoro świadków oraz samego żołnierza, powództwo zostało oddalone w całości. 🙂💪 To wyjątkowo sprawiedliwy wyrok!
Można zapytać- dlaczego w ogóle doszło do tej sprawy? Odpowiedź zawarta jest w złożonych na rozprawie zeznaniach dowódcy pododdziału, w którym służył żołnierz: "Sprzęt jest przypisany na mnie, jeśli nie znajdzie się odpowiedzialny za uszkodzenie, ja zostanę uznany za winowajcę". Trudny jest los tego, kto jest na końcu tak pojmowanej hierarchii...