26/03/2020
w czasach zarazy
Co prawda rozprawy w większości sądów w Polsce zostały odwołane ale terminy sądowe i procesowe biegną dalej.
W dniu 23 marca w jednej z prowadzonych przeze mnie spaw mijał termin na wniesienie zażalenia na postanowienie w przedmiocie zabezpieczenia skargi pauliańskiej (wartość przedmiotu sporu 500.000 zł). Co do zasady pismo procesowe można złożyć bezpośrednio w biurze podawczym sądu albo wysłać pocztą (zgodnie z art. 165 § 1 kpc oddanie pisma w placówce pocztowej jest równoznaczne z wniesieniem do sądu).
Kierując się przekonaniem, że w budynku sądu po odwołaniu wszystkich rozpraw trudniej natknąć się na koronawirusa niż w placówce poczty, postanowiłem skorzystać z pierwszej opcji. W tym celu stwierdziłem na stronie Sądu Okręgowego brak informacji o zamknięciu biura podawczego, dodatkowo z ostrożności podjąłem z góry skazaną na niepowodzenie próbę dodzwonienia się do biura obsługi w celu potwierdzenia działania biura. Nie ufając w pełni wyjaśnieniom Ministra Zdrowia, założyłem maseczkę i ruszyłem do sądu. Wchodząc do budynku upewniłem się, że biuro podawcze jest czynne, po czym poddałem się procedurom bezpieczeństwa (obowiązkowe użycie żelu dezynfekującego oraz pomiar temperatury). Zanim jednak zbliżyłem się do stanowiska obsługi, zostałem zatrzymany co najmniej zdecydowaną reakcją pani siedzącej za szybą. Usłyszałem, że mam się nie zbliżać, że stwarzam ryzyko zarażenia i żebym udał się z pismem na pocztę. Jest zupełnie naturalne, że z perspektywy z tej pani zakażenie koronawirusem pracownika poczty jawiło się jako mniejsze zło.
W budynku Poczty Głównej ruch jak podczas epidemii nad Zalewem Zemborzyckim, nikt nie mierzy temperatury, nie ma żelu dezynfekującego a pracownicy pozbawieni są środków ochrony osobistej, takich jak rękawiczki i maseczki, o barierach z pleksi (takich jak w supermarketach i stacjach benzynowych) nawet nie wspominając.
Prawnicy już dawno apelowali o zawieszenie biegu terminów procesowych. Nie chodzi o interes profesjonalnych pełnomocników (radców prawnych, adwokatów). Nie stanowi dla nas problemu terminowe wnoszenie pism procesowych. Skoro jednak namawiamy do izolacji społecznej i ograniczenia kontaktów, to nie widzę potrzeby potęgowania przez prawników ruchu w placówkach poczty, której pracownicy pozbawieni są jakiejkolwiek ochrony przed zarażeniem.
Zawieszenie biegu terminów wymaga ingerencji ustawodawcy. Dla posłów, którzy w spokojnych czasach chętnie nazywają wykonywanie mandatu służbą wobec społeczeństwa, dzisiaj bardziej liczy się ich osobisty interes niż zdrowie obywateli. Sejm nie jest w stanie zebrać się od kilku dni, bo posłowie boją się o swoje zdrowie. Jednocześnie godzą się na to, że ich bierność każdego dnia przyczynia się do zwiększenia liczby zakażeń. Pani na poczcie codziennie spotyka się z większą liczbą osób niż poseł podczas obrad Sejmu. Minister Sprawiedliwości, medialny i ofensywny w walce z sędziami, okazał się zupełnie zagubiony i wycofany w walce z pandemią. W Polsce łatwiej jest uchwalić 9 nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym niż jeden przepis, który może ratować życie. W tym kontekście warto przypomnieć słowa Ministra Zdrowia „albo ograniczenie aktywności społecznej do minimum, albo dziesiątki tysięcy chorych”.