01/08/2022
Liczba kont, profili i kanałów w mediach społecznościowych, zawierających porady żywieniowe, medyczne, prawne, psychologiczne i wiele innych jest obecnie oszałamiająca.
Jedni mówią, że powinno być to zakazane, inni – wręcz przeciwnie, że to wolność słowa. Kto w tym wszystkim ma rację?
Zgodnie z obowiązującym prawem – faktycznie mamy wolność słowa. Mamy też przepisy szczególne – nakładające określone ograniczenia w zakresie wykonywania tzw. zawodów zaufania publicznego oraz posługiwania się tytułem zawodowym – tu w grę wchodzą nawet przepisy karne. I tak ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty przewiduje odpowiedzialność za udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osoby nieposiadające do tego uprawnień – ale nie wszystkich świadczeń – otóż chodzi tylko o świadczenia, polegające na rozpoznawaniu chorób i ich leczeniu. Oznacza to, że wykonywanie innych świadczeń zdrowotnych nie jest objęte jakąkolwiek sankcją. O ile zatem nasze wypowiedzi nie stanowią leczenia czy rozpoznawania chorób u innych – o tyle wolno nam wypowiadać swoje zdanie w tematyce zdrowia, nawet jeśli nasze poglądy sprzeczne są z oficjalnym stanowiskiem.
Ograniczeń w zakresie innych zawodów należy szukać też głównie w ustawach branżowych (np. porad prawnych może udzielać magister prawa natomiast reprezentacji w sądzie (poza pewnymi wyjątkami) może podjąć się tylko adwokat, radca prawny i kilka innych stricte oznaczonych osób. Porad żywieniowych z kolei może udzielać każdy, albowiem na chwilę obecną zawód dietetyka w ogóle nie jest uregulowany.
Ale uwaga! Zupełnie czym innym jest głoszenie swoich teorii, a zupełnie czym innym pewna szczerość co do swoich kompetencji – i tu wchodzi nam np. prawo wykroczeń zgodnie z którym „kto przywłaszcza sobie stanowisko, tytuł lub stopień (…) podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.
Aktualny kształt przytoczonych regulacji w istocie przerzuca większość odpowiedzialności za skutki publikacji treści, o których mowa, na czytelnika – czyli ich odbiorcę. W mojej ocenie jest to rozwiązanie jak najbardziej słuszne – nikt bowiem nie każe czytelnikowi ani stosować ani nawet zapoznawać się z jakimikolwiek publikacjami, a z drugiej strony nie skazuje osób chcących poszerzyć swoje horyzonty wyłącznie na opinię specjalistów z odpowiednimi tytułami.
Ciekawa jestem jednak Waszej opinii - dajcie znać, co myślicie w tej sprawie, w komentarzu👇