04/11/2025
W tym przypadku chodziło o konkretną sytuację: polska lekarka pracująca w Skandynawii straciła prawo wykonywania zawodu decyzjami wydanymi w Danii, a następnie potwierdzonymi w Szwecji i Norwegii. Pytanie brzmiało, czy takie rozstrzygnięcia mają realne skutki także w Polsce.
Sąd Najwyższy wskazał, że mogą mieć, bo polskie organy mogą wdrożyć to, co już zostało prawomocnie rozstrzygnięte za granicą. Nie chodzi o ponowne karanie, lecz o wykonanie skutków decyzji, które zapadły w innym państwie.
W praktyce sprawa kończy się postanowieniem i nie ma do niego kasacji, co porządkuje dalsze kroki po stronie lekarza i placówki. Znaczenie dla sektora ochrony zdrowia jest wyraźne: granice nie zatrzymują skutków istotnych decyzji zawodowych.
Kilka wskazówek w tego typu sprawach:
Dla zarządzających i kadr medycznych liczy się szybkość i porządek w dokumentach. Warto mieć gotowy schemat postępowania na wypadek zagranicznych decyzji: kto zgłasza sprawę, jakie dokumenty i tłumaczenia są potrzebne, dokąd je kierować i w jakim terminie. Dobrze jest wprowadzić w umowach i regulaminach obowiązek natychmiastowego informowania o wszczęciu i zakończeniu postępowań poza Polską. Przydatny jest także okresowy przegląd ryzyk finansowych i zasad rozliczeń z płatnikiem publicznym, bo wątek finansowy był osią tej historii.
Z perspektywy lekarza kluczowe jest utrzymanie kompletnej dokumentacji, zapewnienie tłumaczeń i konsultacja strategii w kraju, w którym zapadło rozstrzygnięcie, bo tam środki odwoławcze mogą być najskuteczniejsze.
Zainteresowanych odsyłam do źródła: Postanowienie SN z 24 października 2025 r., sygn. II ZK 78/25.