04/07/2021
Ręka rękę myje. 😠 Po licznych nadużyciach władzy przez policjantów wchodzimy teraz w fazę krycia winnych. Oto ciąg dalszy sprawy nielegalnego zatrzymania osób jadących na protest jesienią 2020. Sąd stwierdził, że ówczesne działania policjantów były nielegalne. Jednak nie ponieśli oni konsekwencji dyscyplinarnych, czego domagał się Rzecznik Praw Obywatelskich.
👉 Chodzi o wydarzenia z końca października 2020. Osoby jadące na protest przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego zostały zatrzymane przez policję w trasie. Użyto wobec nich siły, zakuto w kajdany. Nikt nie poinformował zainteresowanych, jaka jest podstawa prawna i faktyczna wszystkich czynności.
Po przewiezieniu do komendy uwięzieni zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Zwolniono ich po trzech godzinach, bez protokołów zatrzymania i ani słowa informacji, w jakim celu policja przeprowadziła całą operację*.
26.01.2021 sąd uznał, że zatrzymanie było nielegalne, niezasadne i nieprawidłowe. Nie było żadnych podstaw do przeprowadzenia tak zakrojonej akcji. Ocena sytuacji wskazuje na to, że skala nieprawidłowości po stronie Policji była porażająca.
👉 Z tego powodu Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, że "zachodzą ustawowe podstawy uzasadniające pociągnięcie funkcjonariuszy do odpowiedzialności za popełnione przewinienia dyscyplinarne".
Na wniosek RPO w Policji przeprowadzono czynności wyjaśniające w tej sprawie. Materiały potwierdziły, że działania policjantów były nieprawidłowe. Jednak Policja odstąpiła od wszczęcia procedury dyscyplinarnej wobec funkcjonariuszy, powołując się na upływ terminu, w którym można było wszcząć dyscyplinarki wobec policjantów.
Jak opisuje Rzecznik Praw Obywatelskich, sprawne ukończenie czynności wyjaśniających we właściwym czasie dawało Policji możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w ustawowym terminie. Dlatego doprowadzenie do upływu tego terminu jest naruszeniem dyscypliny służbowej i niewykonaniem obowiązków przez przełożonego dyscyplinarnego lub rzecznika dyscyplinarnego. Teraz to ich ukarania domaga się RPO.
W istocie rzeczy zbyt powolne działania funkcjonariuszy odpowiedzialnych za wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych wobec policjantów, którzy naruszyli prawo, spowodowały, że są oni bezkarni.
👉 Jak drastycznie naruszono prawa i wolności obywatelskie, porywając ludzi, którzy w pełni legalnie jechali na protest, świadczy chociażby ten oto dialog obywatela ze "stróżami prawa", zarejestrowany na nagraniu**.
Kobieta: - Ale jaka jest w ogóle podstawa?
Policjant: - A to nie my, my przyjechaliśmy tylko pomóc.
Mężczyzna: - Ale to nie wiecie, co robicie i dlaczego?
Policjant: - Pan wysiada czy mam się zdenerwować i pana wyjąć siłą?
Jak widać, policjant nie podał podstawy prawnej planowanych działań, bo on nie jest od tego. W ogóle czego wy ode mnie chcecie - zdaje się mówić policjant. On "przyjechał tylko pomóc"; pomóc w wyciągnięciu ludzi siłą z samochodu, zakuciu w kajdany i pozbawieniu wolności.
Czuje się usprawiedliwiony, bo on "tylko pomaga", bezrefleksyjnie biorąc udział w naruszaniu prawa.
To, czy obywatel wie, czy nie wie, dlaczego będzie użyta wobec niego przemoc i z jakiego powodu zostanie pozbawiony wolności, nie miało dla funkcjonariusza żadnego znaczenia.
Ten sam funkcjonariusz dokładnie nazwał to, w czym brał udział. "Pan wysiada czy mam się zdenerwować i pana wyjąć siłą?" - stwierdził. Mamy tu do czynienia z groźbą zastosowania przemocy wobec osoby, bez ujawnienia przyczyn zatrzymania.
Policjant wywierał też na obywatela presję, grożąc, że się "zdenerwuje". W domyśle: daje wam łaskawie czas z własnej woli wyjść z auta i poddać się czynnościom, bez żadnej podstawy prawnej. Podkreślił, że może się "zdenerwować", a więc jeśli pasażerowie nie pójdą po dobroci, policja zadziała bezwzględnie, użyje przemocy, pasażerowie będą siłą wyjęci z samochodu.
👉 Nie ma wątpliwości, że jest to materiał na postępowanie dyscyplinarne oraz postępowanie karne wobec funkcjonariuszy zaangażowanych w akcję (bezpośrednich wykonawców oraz być może również przełożonych wydających polecenia podjęcia konkretnych działań).
Działania policjantów nosiły znamiona nielegalnego pozbawienia człowieka wolności, czyli surowo karanego czynu opisanego w art. 189 k.k. Naruszyli również swoje obowiązki służbowe, co z kolei nosi znamiona czynu zabronionego z art. 231 k.k. (przestępstwo sprzeniewierzenia się przez funkcjonariusza publicznego pokładanemu w nim zaufaniu).
Co ciekawe, w odpowiedzi na zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich Komenda Policji twierdziła, że osoby jadące na protest "nie były zatrzymane". 🤔
Chwileczkę... Jeśli w ogóle nie było to "zatrzymanie", czyli czynności policjantów w ogóle nie weszły w ramy sformalizowanej procedury, jakiej mógłby zostać poddany obywatel, po spełnieniu określonych warunków materialnych i formalnych, to rodzi się pytanie, co to było?
Jakiś czas temu na Dogmatach odpowiedziałem na to pytanie: było to po prostu porwanie.
I za to porwanie obywateli, którzy legalnie chcieli realizować swoje konstytucyjne wolności, policjanci nie ponieśli konsekwencji dyscyplinarnych, bo upłynął termin do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
"Policja w ten sposób chroni funkcjonariuszy, którzy dopuścili się - co potwierdza prawomocne orzeczenie sądu - naruszenia podstawowych praw człowieka takich jak wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (art. 52 ust. 1 Konstytucji) i wolność osobista (art. 41 ust. 1 Konstytucji)" - stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich.
👉 Przestępstwa opisane w art. 231 i 189 k.k. są ścigane z urzędu. Prokuratura powinna zająć się sprawą i egzekwować przestrzeganie prawa przez funkcjonariuszy publicznych, których podstawowym obowiązkiem jest działanie na podstawie i w granicach prawa.
Przełożeni i funkcjonariusze odpowiedzialni za przedawnienie się dyscyplinarek również powinni znaleźć się w orbicie zainteresowania organów ścigania, w kontekście niedopełnienia obowiązków służbowych ze szkodą dla interesu publicznego (wiarygodność formacji mającej stać na straży prawa) oraz interesu prywatnego obywateli pokrzywdzonych bezprawnymi działaniami Policji w Polsce.
Jeśli prokuratura okaże się pasywna z powodów politycznych, umacniając niedemokratyczny reżim poprzez ochronę policjantów łamiących prawa obywatelskie, bieg przedawnienia wszystkich opisanych czynów ulegnie zawieszeniu do czasu powrotu praworządności.
Przezornie sytuację taką przewidział art. 44 Konstytucji.
W przyszłości - z prawnego punktu widzenia - będzie więc możliwość wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec funkcjonariuszy Policji: zarówno tych łamiących prawo w bezpośrednim kontakcie z obywatelem, jak również tych, dzięki którym czują się oni bezkarni.
__________
* Policjanci nielegalnie zatrzymali związkowców - mimo wyroku sądu nie będą mieli "dyscyplinarek”. RPO: policja chroni funkcjonariuszy:
https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-policjanci-nielegalnie-zatrzymali-zwiazkowcow-mimo-wyroku-sadu-bez-dyscyplinarek
** Nagranie z zajścia:
https://www.youtube.com/watch?v=M4IAJ6Qstso