Kancelaria Adwokacka Bandrowski

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Kancelaria Adwokacka Bandrowski Jeśli potrzebujesz pomocy prawnej, skontaktuj się ze mną, bo Twoje problemy mają znaczenie!

Dzień dobry. 🤝„Panie mecenasie, on nic mi nie zrobił. Tylko pisze. Codziennie, po kilkadziesiąt razy. Stoi pod blokiem, ...
02/10/2026

Dzień dobry. 🤝

„Panie mecenasie, on nic mi nie zrobił. Tylko pisze. Codziennie, po kilkadziesiąt razy. Stoi pod blokiem, kiedy wracam z pracy. Zakłada nowe konta, jak go blokuję. Nie wiem, czy z czymś takim w ogóle mogę iść na policję."

Możecie. I powinniście. Wiele osób latami znosi takie zachowanie, bo „przecież nie bije", „może mu przejdzie", „nie chcę robić afery". Tymczasem uporczywe nękanie to w polskim prawie przestępstwo – i to zagrożone karą wyższą, niż większość ludzi się spodziewa.

Czym właściwie jest nękanie w rozumieniu prawa

Art. 190a § 1 k.k. karze tego, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia albo istotnie narusza jej prywatność. Kluczowe jest słowo „uporczywe". Jeden nieprzyjemny SMS czy jednorazowa awantura pod drzwiami to jeszcze nie stalking. Chodzi o zachowania powtarzalne, rozciągnięte w czasie, które trwają mimo tego, że druga strona wyraźnie daje do zrozumienia, że sobie ich nie życzy. Sąd ocenia cały ciąg zdarzeń, a nie każde z osobna.

Jak to wygląda w praktyce

Wydzwanianie o każdej porze, zasypywanie wiadomościami, czekanie pod domem albo pracą, „przypadkowe" spotkania, kontaktowanie się z rodziną i znajomymi, wysyłanie niechcianych prezentów, śledzenie lokalizacji, publikowanie w sieci informacji o Was. Nie musi dojść do groźby ani do przemocy fizycznej – wystarczy, że takie zachowanie realnie odbiera Wam spokój i poczucie bezpieczeństwa, a w danej sytuacji każdy rozsądny człowiek czułby się podobnie.

Podszywanie się też jest nękaniem

Art. 190a § 2 k.k. dotyczy sytuacji, w której ktoś podszywa się pod Was, wykorzystując Wasz wizerunek, dane osobowe albo inne dane, po których można Was zidentyfikować – i w ten sposób wyrządza Wam szkodę majątkową lub osobistą. Fałszywy profil na Facebooku z Waszymi zdjęciami, ogłoszenia „towarzyskie" z Waszym numerem telefonu, zamawianie rzeczy na Wasze nazwisko. To nie „głupi żart", tylko przestępstwo zagrożone taką samą karą jak klasyczny stalking.

Co grozi sprawcy

Za nękanie i za podszywanie się grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Jeśli następstwem nękania jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca odpowiada z art. 190a § 3 k.k. – od 2 do 15 lat pozbawienia wolności. Do tego sąd może orzec m.in. zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym i zakaz zbliżania się do niego, a już w trakcie postępowania prokurator może zastosować środki zapobiegawcze, które odetną sprawcę od ofiary, zanim zapadnie wyrok.

Dla porównania: istnieje też wykroczenie z art. 107 k.w. – złośliwe niepokojenie innej osoby w celu dokuczenia jej (kara ograniczenia wolności, grzywny albo nagany). To kategoria dla zachowań jednorazowych lub mniej dotkliwych. Gdy dzieje się to tygodniami czy miesiącami i realnie odbiera Wam spokój, mówimy już o przestępstwie.

Najpierw dowody, potem zawiadomienie

Zanim pójdziecie na policję, zacznijcie zbierać materiał. Nie usuwajcie wiadomości, nawet jeśli bardzo chcecie zapomnieć. Róbcie zrzuty ekranu z widoczną datą, godziną i numerem lub nazwą konta. Zachowujcie maile, nagrania z poczty głosowej, listy połączeń. Prowadźcie prosty dziennik: data, godzina, co się stało, kto to widział. Spiszcie dane świadków – sąsiadów, współpracowników, znajomych. Taki „rejestr" robi ogromną różnicę, bo pokazuje, że nie chodzi o jedno zdarzenie, tylko o uporczywość, którą trzeba wykazać.

Jak zgłosić nękanie

Zawiadomienie możecie złożyć na dowolnej komendzie lub komisariacie policji albo w prokuraturze – ustnie do protokołu lub na piśmie. Ważna rzecz: podstawowy typ stalkingu ścigany jest na wniosek pokrzywdzonego (art. 190a § 4 k.k.). Oznacza to, że oprócz opisania, co się dzieje, musicie wyraźnie złożyć wniosek o ściganie sprawcy. Jeżeli funkcjonariusz o to nie zapyta, powiedzcie to sami i upewnijcie się, że znalazło się to w protokole. Dopiero wtedy sprawa toczy się dalej z urzędu – prowadzi ją prokurator, a nie Wy sami.

Wniosku nie da się wycofać „na telefon"

Częsty scenariusz: sprawca po zawiadomieniu nagle przeprasza, obiecuje poprawę, a pokrzywdzony zastanawia się, czy nie odpuścić. Cofnięcie wniosku jest możliwe, ale nie dowolne – w postępowaniu przygotowawczym potrzebna jest zgoda prokuratora, a przed sądem zgoda sądu i to tylko do określonego momentu (art. 12 § 3 k.p.k.). A jeśli wniosek zostanie skutecznie cofnięty, ponowne jego złożenie nie jest już możliwe. Dlatego zanim podejmiecie taką decyzję pod wpływem emocji, porozmawiajcie z prawnikiem.

Nie musicie przez to przechodzić sami

Jako pokrzywdzeni możecie działać w sprawie jako strona – przeglądać akta, składać wnioski dowodowe, a przed sądem występować jako oskarżyciel posiłkowy. Pełnomocnik pomoże przygotować zawiadomienie tak, żeby od początku było kompletne, i dopilnuje, by organy nie potraktowały sprawy jako „konfliktu sąsiedzkiego" czy „prywatnych przepychanek byłych partnerów".

Podsumowując: nękanie to nie jest problem, który „sam się rozwiąże", tylko przestępstwo zagrożone karą do 8 lat więzienia. Zbierajcie dowody od pierwszego dnia, zgłaszajcie sprawę z wyraźnym wnioskiem o ściganie i nie zostawajcie z tym sami.

Ktoś nie daje Wam spokoju i nie wiecie, czy to już stalking?

Piszcie w komentarzu albo w wiadomości prywatnej – chętnie podpowiem, od czego zacząć.

________________________________________

🎯 Zakres usług:

✅ Prawo Pracy – przywrócenie do pracy, uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, ustalenie stosunku pracy
✅ Prawo Karne – obrona w sprawach karnych, wykroczenia
✅ Prawo Rodzinne – rozwód, alimenty, kontakty, władza rodzicielska
✅ Prawo Cywilne – odszkodowania, zapłata, spadki, zasiedzenia, podziały majątku

________________________________________

📍 ul. Kościuszki 11/224, 25-310 Kielce
📞 +48 730 814 790
✉️ [email protected]
🌐 adwokat-bandrowski.pl

________________________________________

Dzień dobry. 🤝„Panie mecenasie, chciałem tylko wszystko wyjaśnić. Przecież nic takiego nie zrobiłem, więc myślałem, że j...
30/09/2026

Dzień dobry. 🤝

„Panie mecenasie, chciałem tylko wszystko wyjaśnić. Przecież nic takiego nie zrobiłem, więc myślałem, że jak powiem, jak było, to sprawa się zamknie."

Takie zdanie słyszę najczęściej od osób, które przychodzą do mnie już po pierwszym przesłuchaniu. Zwykle z protokołem w ręku, w którym jest kilka zdań, których dziś wolałyby tam nie widzieć. Dlatego powtarzam do znudzenia: w sprawie karnej do niczego się nie przyznajemy i niczego nie „wyjaśniamy na szybko", dopóki nie porozmawiamy z obrońcą. Nie chodzi o kombinowanie ani o kłamanie. Chodzi o to, że to, co powiecie na samym początku, zostaje z Wami do końca sprawy.

Milczenie to Wasze prawo, a nie przyznanie się do winy

Art. 175 § 1 k.p.k. mówi wprost: oskarżony (a na etapie postępowania przygotowawczego podejrzany) może bez podawania przyczyn odmówić składania wyjaśnień albo odpowiedzi na poszczególne pytania. Dodatkowo art. 74 § 1 k.p.k. stanowi, że nie macie obowiązku dowodzić swojej niewinności ani dostarczać dowodów na swoją niekorzyść. To prokurator musi udowodnić winę, a nie Wy niewinność. Sama odmowa wyjaśnień nie może być potraktowana jako dowód, że coś jest na rzeczy.

Protokół z przesłuchania nie znika

Wiele osób myśli: „Powiem teraz cokolwiek, a w sądzie to wszystko porządnie wytłumaczę". Problem w tym, że jeśli w sądzie odmówicie wyjaśnień albo powiecie coś innego niż wcześniej, sąd może odczytać protokół z Waszych poprzednich wyjaśnień (art. 389 § 1 k.p.k.). A potem zapyta, dlaczego wersje się różnią. Każda rozbieżność między pierwszym a kolejnym przesłuchaniem to prezent dla oskarżenia, bo podważa Waszą wiarygodność – nawet jeśli różnica wynikała po prostu ze stresu.

Nie wiecie, co ma w rękach policja

Na pierwszym przesłuchaniu znacie zarzut, ale zwykle nie znacie materiału dowodowego: nagrań z monitoringu, zeznań świadków, billingów, opinii biegłych. Mówicie więc „w ciemno". Jedno zdanie, które wydaje się Wam nieistotne – „byłem tam tylko chwilę", „znam go z widzenia", „to było moje auto, ale nie ja prowadziłem" – może być brakującym elementem, którego organom do tej pory brakowało. Adwokat po zapoznaniu się ze sprawą wie, co warto powiedzieć, czego nie mówić i kiedy lepiej poczekać.

„Nieformalna rozmowa" też jest rozmową

„Proszę pana, to nie jest przesłuchanie, tak tylko porozmawiajmy" – tak zaczyna się wiele sytuacji w radiowozie albo na korytarzu komendy. Zgodnie z art. 174 k.p.k. notatka urzędowa z takiej rozmowy nie może zastąpić protokołu Waszych wyjaśnień. Ale to, co powiecie „między nami", może wskazać policji, gdzie szukać dowodów, kogo przesłuchać albo o co zapytać. Zasada jest prosta: o sprawie rozmawiacie z adwokatem, a nie z funkcjonariuszem przy kawie.

Świadek też może się „wkopać"

Nie tylko podejrzany powinien uważać. Bywa, że ktoś zostaje wezwany jako świadek, a z czasem okazuje się, że sam jest w kręgu podejrzeń. Art. 183 § 1 k.p.k. pozwala świadkowi uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli odpowiedź mogłaby narazić jego lub osobę najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Jeśli dostaliście wezwanie w charakterze świadka w sprawie, w której mogliście mieć jakikolwiek udział, skonsultujcie to przed przesłuchaniem, nie po nim.

Macie prawo do adwokata – od pierwszej chwili

Osoba zatrzymana może żądać niezwłocznego kontaktu z adwokatem i bezpośredniej rozmowy z nim (art. 245 § 1 k.p.k.). Podejrzany może też wnioskować, żeby przesłuchano go z udziałem ustanowionego obrońcy (art. 301 k.p.k.). Uczciwie trzeba dodać, że niestawiennictwo obrońcy nie wstrzymuje przesłuchania. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście do czasu rozmowy z adwokatem po prostu skorzystali z prawa do odmowy wyjaśnień. Wystarczy jedno zdanie: „Odmawiam składania wyjaśnień do czasu konsultacji z obrońcą". Bez tłumaczenia się.

Przyznanie się może pomóc – ale świadomie

Nie twierdzę, że przyznanie się jest zawsze złe. Czasem dowody są jednoznaczne i wtedy współpraca, skrucha czy dobrowolne poddanie się karze (art. 335 i 387 k.p.k.) realnie przekładają się na łagodniejszy wymiar kary. Tyle że to ma być decyzja podjęta z obrońcą, po analizie akt, z konkretnie wynegocjowanymi warunkami – a nie odruch w stresie o szóstej rano, żeby „mieć to z głowy". Przyznanie się to karta, którą można zagrać tylko raz. Szkoda ją oddać za darmo.

Podsumowując: milczenie w pierwszym kontakcie z policją to nie ukrywanie się, tylko rozsądek. Wyjaśnienia zawsze możecie złożyć później – cofnąć tego, co już powiedzieliście, praktycznie się nie da.

Dostaliście wezwanie na przesłuchanie albo ktoś z Waszych bliskich został zatrzymany?

Piszcie w komentarzu albo dzwońcie – chętnie podpowiem, od czego zacząć.

________________________________________

🎯 Zakres usług:

✅ Prawo Pracy – przywrócenie do pracy, uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, ustalenie stosunku pracy
✅ Prawo Karne – obrona w sprawach karnych, wykroczenia
✅ Prawo Rodzinne – rozwód, alimenty, kontakty, władza rodzicielska
✅ Prawo Cywilne – odszkodowania, zapłata, spadki, zasiedzenia, podziały majątku

________________________________________

📍 ul. Kościuszki 11/224, 25-310 Kielce
📞 +48 730 814 790
✉️ [email protected]
🌐 adwokat-bandrowski.pl

________________________________________

Dzień dobry. 🤝„Mam zdjęcia, mam wiadomości, wszystko jest jasne – sąd musi orzec jego winę." Z takim nastawieniem przych...
25/09/2026

Dzień dobry. 🤝

„Mam zdjęcia, mam wiadomości, wszystko jest jasne – sąd musi orzec jego winę." Z takim nastawieniem przychodzi do mnie sporo osób, które właśnie odkryły zdradę. Rozumiem to – emocjonalnie sprawa wydaje się przesądzona. Prawnie bywa różnie, bo sam fakt zdrady to dopiero początek tego, co trzeba przed sądem wykazać.

Wierność to obowiązek zapisany w ustawie

Art. 23 k.r.o. wprost wymienia wierność wśród obowiązków małżonków – obok wspólnego pożycia, wzajemnej pomocy i współdziałania dla dobra rodziny. W orzecznictwie wierność nie sprowadza się wyłącznie do sfery fizycznej. Naruszeniem tego obowiązku może być też bliska, uczuciowa relacja z inną osobą, nawet jeśli nie da się udowodnić, że „do czegoś doszło".

Trzy rzeczy, które trzeba wykazać

Żeby sąd przypisał winę za rozkład pożycia (art. 57 § 1 k.r.o.), nie wystarczy pokazać, że druga strona miała romans. Trzeba wykazać, że:
– doszło do naruszenia obowiązków małżeńskich,
– było ono zawinione, czyli świadome i dobrowolne,
– i że to właśnie ono przyczyniło się do rozpadu małżeństwa.
Ten trzeci element jest w praktyce najtrudniejszy – i to na nim najczęściej rozbijają się sprawy, które na początku wyglądały na „pewne".

Zdrada po rozpadzie małżeństwa to inna historia

Wyobraźmy sobie małżonków, którzy od dwóch lat mieszkają osobno, nie prowadzą wspólnego gospodarstwa i nic ich już nie łączy. Dopiero wtedy jedno z nich wchodzi w nowy związek. Sąd Najwyższy w wyroku z 28 września 2000 r. (IV CKN 112/00) wskazał, że związek pozamałżeński nawiązany po tym, jak nastąpił już zupełny i trwały rozkład pożycia, nie uzasadnia przypisania winy za ten rozkład. Mówiąc prościej: nie można być winnym rozpadu czegoś, co już się rozpadło.

Kto twierdzi, ten udowadnia

W sprawie rozwodowej obowiązuje ogólna zasada – ciężar udowodnienia faktu spoczywa na tym, kto z niego wywodzi skutki prawne (art. 6 k.c., art. 232 k.p.c.). Podejrzenia, przeczucia, „wszyscy wiedzą" albo relacje z drugiej ręki to za mało. Sąd potrzebuje konkretów.

Jakie dowody mają znaczenie

Najczęściej są to zeznania świadków, którzy coś widzieli lub słyszeli bezpośrednio, korespondencja, do której macie legalny dostęp (np. wiadomości wysłane do Was albo na wspólnym urządzeniu), zdjęcia z miejsc publicznych, wyciągi z konta pokazujące nietypowe wydatki, publicznie dostępne wpisy w mediach społecznościowych czy raport detektywa. Jedno ważne ograniczenie: zgodnie z art. 430 k.p.c. w sprawie rozwodowej nie można przesłuchać jako świadków małoletnich poniżej 13 lat ani dzieci stron, które nie ukończyły 17 lat. Dzieci nie powinny być wciągane w ten spór – i prawo to wprost gwarantuje.

Czego nie robić, nawet w emocjach

Włamanie się na telefon współmałżonka, logowanie na jego konto bez zgody, instalowanie aplikacji szpiegujących czy nagrywanie rozmów, w których nie uczestniczycie – to działania, które mogą wypełniać znamiona przestępstwa z art. 267 k.k. (grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2). Taki dowód sąd może pominąć, a Wy zamiast wygranej sprawy rozwodowej macie na głowie sprawę karną. Nagranie rozmowy, w której sami bierzecie udział, sądy oceniają inaczej – ale i tu warto najpierw skonsultować, jak je wykorzystać.

Zdrada nie oznacza automatycznie wyłącznej winy

Sąd ocenia całe pożycie małżonków, a nie jedno zdarzenie. Jeśli druga strona wykaże, że Wy również wcześniej naruszaliście swoje obowiązki – np. przez wieloletnie lekceważenie, agresję czy porzucenie – sąd może orzec winę obu stron. A to ma konkretne skutki: przy wyłącznej winie jednego małżonka drugi może żądać alimentów już przy pogorszeniu swojej sytuacji materialnej (art. 60 § 2 k.r.o.), przy winie obu stron – tylko w razie niedostatku (art. 60 § 1 k.r.o.).

Podsumowując: zdrada może być podstawą orzeczenia o winie, ale tylko wtedy, gdy uda się wykazać, że była przyczyną rozpadu małżeństwa – i gdy dowody zostały zebrane legalnie.

Odkryliście zdradę i zastanawiacie się, czy walczyć o orzeczenie o winie?

Piszcie w komentarzu – chętnie podpowiem, od czego zacząć.

________________________________________

🎯 Zakres usług:

✅ Prawo Pracy – przywrócenie do pracy, uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, ustalenie stosunku pracy
✅ Prawo Karne – obrona w sprawach karnych, wykroczenia
✅ Prawo Rodzinne – rozwód, alimenty, kontakty, władza rodzicielska
✅ Prawo Cywilne – odszkodowania, zapłata, spadki, zasiedzenia, podziały majątku

________________________________________

📍 ul. Kościuszki 11/224, 25-310 Kielce
📞 +48 730 814 790
✉️ [email protected]
🌐 adwokat-bandrowski.pl

________________________________________

Dzień dobry. 🤝Telefon, który słyszę w tym temacie chyba najczęściej: „Chcę rozwodu, ale mąż/żona się nie zgadza. Czy to ...
23/09/2026

Dzień dobry. 🤝

Telefon, który słyszę w tym temacie chyba najczęściej: „Chcę rozwodu, ale mąż/żona się nie zgadza. Czy to znaczy, że utknęłam/-ąłem w tym małżeństwie?". Dobra wiadomość na start: sam sprzeciw drugiej strony nie zamyka sprawy. Zła wiadomość: potrafi ją mocno skomplikować, jeśli nie wie się, na czym naprawdę polega.

Zgoda jest potrzebna tylko do jednej rzeczy

To pierwsze, co warto sobie poukładać. Zgoda współmałżonka nie jest warunkiem rozwodu jako takiego – jest warunkiem rozwodu bez orzekania o winie. Żeby sąd zaniechał ustalania, kto ponosi winę za rozpad małżeństwa, oboje małżonkowie muszą się na to zgodnie zgodzić. Jeśli jedna strona się nie zgadza, sprawa nie znika – po prostu zamienia się w sprawę z orzekaniem o winie.

Co sąd naprawdę bada – niezależnie od tego, czy druga strona się zgadza

Zgodnie z art. 56 § 1 k.r.o., sąd orzeknie rozwód, jeśli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia – czyli rozpadły się wszystkie trzy więzi: uczuciowa, fizyczna i gospodarcza. To jest pytanie, na które sąd odpowiada samodzielnie, na podstawie dowodów, a nie na podstawie tego, czy pozwany podnosi rękę i mówi „nie zgadzam się".

Jest jeden wyjątek, w którym sprzeciw naprawdę może zablokować rozwód

Art. 56 § 3 k.r.o. przewiduje sytuację szczególną: jeśli o rozwód wnosi małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, sąd co do zasady rozwodu nie orzeknie – chyba że drugi małżonek wyrazi na to zgodę, albo jego odmowa jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. To jedyna sytuacja, w której sprzeciw niewinnej strony ma realną moc zablokowania sprawy – i to tylko wtedy, gdy to właśnie ta strona jest stroną pokrzywdzoną, a nie tą, która doprowadziła do rozpadu.

Sprzeciw zmienia charakter sprawy, a nie jej wynik z góry przesądzony

W praktyce sprzeciw drugiej strony oznacza sprawę sporną: dochodzi postępowanie dowodowe, świadkowie, częściej – kilka rozpraw zamiast jednej. Trwa to dłużej i wymaga solidnie zebranego materiału, bo to na tej podstawie sąd ocenia, czy rozkład pożycia jest rzeczywiście zupełny i trwały. Sam upór jednej ze stron, że „się nie zgadzam", nie jest argumentem prawnym – musi za nim iść coś więcej, np. realna szansa na odbudowanie więzi.

Sąd i tak sprawdza, czy jest jeszcze o co walczyć

Niezależnie od stanowisk stron, sąd ma ustawowy obowiązek ocenić, czy istnieją widoki na utrzymanie małżeństwa. Jeśli uzna, że tak, może skierować małżonków do mediacji (art. 436 k.p.c.), a nawet raz zawiesić postępowanie, żeby dać czas na pojednanie (art. 440 k.p.c.). To dzieje się niezależnie od tego, kto się na co zgadza – i warto o tym wiedzieć, żeby nie potraktować takiego kroku sądu jako niespodzianki.

Sprzeciw wydłuża sprawę, ale sam w sobie jej nie wygrywa

Podsumowując: brak zgody drugiej strony prawie nigdy nie oznacza, że rozwodu nie będzie. Oznacza za to, że sprawa potrwa dłużej, będzie wymagała dowodów i najpewniej skończy się orzekaniem o winie – co ma zresztą swoje konsekwencje przy alimentach między małżonkami po rozwodzie.

Współmałżonek nie zgadza się na rozwód i nie wiecie, czego się spodziewać?

Piszcie w komentarzu – chętnie podpowiem, od czego zacząć.

________________________________________

🎯 Zakres usług:

✅ Prawo Pracy – przywrócenie do pracy, uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, ustalenie stosunku pracy
✅ Prawo Karne – obrona w sprawach karnych, wykroczenia
✅ Prawo Rodzinne – rozwód, alimenty, kontakty, władza rodzicielska
✅ Prawo Cywilne – odszkodowania, zapłata, spadki, zasiedzenia, podziały majątku

________________________________________

📍 ul. Kościuszki 11/224, 25-310 Kielce
📞 +48 730 814 790
✉️ [email protected]
🌐 adwokat-bandrowski.pl

________________________________________

Dzień dobry. 🤝Sylwester. Wesele kolegi. „Tylko dwa piwka, dam radę." Kontrola trzeźwości pięćset metrów od domu.„Panie m...
18/09/2026

Dzień dobry. 🤝

Sylwester. Wesele kolegi. „Tylko dwa piwka, dam radę." Kontrola trzeźwości pięćset metrów od domu.

„Panie mecenasie, ale ja czułem się dobrze, jechałem ostrożnie" – to zdanie słyszę w kancelarii częściej, niż mogłoby się wydawać. Odpowiedź zawsze jest ta sama: to, jak ktoś się czuje, nie ma żadnego znaczenia prawnego. Liczy się wynik badania alkomatem. Dziś rozkładam na czynniki pierwsze, co konkretnie grozi za jazdę po alkoholu – od wykroczenia po utratę samochodu.

Dwa progi, dwa różne kodeksy

Prawo rozróżnia dwa stany. „Stan po użyciu alkoholu" to 0,2–0,5 promila we krwi (albo 0,1–0,25 mg/dm³ w wydychanym powietrzu) – to wykroczenie z art. 87 Kodeksu wykroczeń. „Stan nietrzeźwości" zaczyna się powyżej 0,5 promila (albo powyżej 0,25 mg/dm³) – i to już przestępstwo z art. 178a Kodeksu karnego. Różnica jednego promila potrafi więc zadecydować, czy sprawa skończy się na wykroczeniu, czy trafi do rejestru karnego.

Wykroczenie też potrafi zaboleć

Za jazdę w stanie po użyciu alkoholu grozi areszt albo grzywna nie niższa niż 2500 zł – to podwyższone minimum względem zwykłych wykroczeń. Do tego sąd obligatoryjnie orzeka zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres od 6 miesięcy do 3 lat. Nawet "tylko wykroczenie" oznacza więc realną przerwę w jeżdżeniu.

Przestępstwo: więcej niż tylko kara

Za prowadzenie w stanie nietrzeźwości (art. 178a § 1 k.k.) grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 3 lat. Do tego dochodzą dwa obligatoryjne elementy, o których klienci zwykle nie wiedzą, dopóki nie usłyszą wyroku: zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na minimum 3 lata (maksymalnie 15 lat) oraz świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości od 5000 do 60 000 zł.

Drugi raz to zupełnie inna liga

Jeśli ktoś był już wcześniej prawomocnie skazany za jazdę w stanie nietrzeźwości i zrobi to ponownie, wchodzi w grę art. 178a § 4 k.k. – kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, i to bez możliwości warunkowego zawieszenia jej wykonania. Do tego dochodzi co do zasady dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. To już nie jest sytuacja, z której da się wyjść z samą grzywną.

Auto też można stracić

Od 14 marca 2024 r. obowiązuje art. 44b k.k., który wprowadza przepadek pojazdu. Jest on obligatoryjny, gdy stężenie alkoholu wynosi co najmniej 1,5 promila (albo 0,75 mg/dm³ w wydychanym powietrzu), a sprawca zostaje skazany m.in. za jazdę w stanie nietrzeźwości czy jej powtórzenie. Poniżej tego progu – czyli przy „zwykłym" stanie nietrzeźwości między 0,5 a 1,49 promila – przepadek nie jest obowiązkowy, ale sąd nadal może go orzec fakultatywnie. Jeśli auto nie stanowi wyłącznej własności sprawcy – bo jest w leasingu, należy do firmy albo do współmałżonka – przepadku się nie orzeka, tylko nawiązkę w wysokości od 5000 do 500 000 zł.

Gdy dojdzie do wypadku, kara rośnie automatycznie

Jeśli kierowca w stanie nietrzeźwości spowoduje wypadek, art. 178 k.k. nakazuje sądowi nadzwyczajne obostrzenie kary – wymierza się ją w granicach podniesionych o połowę zarówno od dołu, jak i od góry w porównaniu do zwykłego zagrożenia karą za dany czyn. Alkohol we krwi nie jest więc tylko dodatkiem do sprawy o wypadek – realnie podnosi widełki, w jakich porusza się sąd.

Jedna rzecz na koniec: żadnego z tych progów nie da się wyczuć. Dwa piwa na pusty żołądek u jednej osoby to 0,3 promila, u innej – już 0,6. Jedyny sposób, żeby wiedzieć na pewno, to nie siadać za kierownicę po alkoholu w ogóle.

A Wy – zdarzyło Wam się być świadkiem sytuacji, w której ktoś bagatelizował temat "dwóch piw"? Piszcie w komentarzu, chętnie rozwieję wątpliwości.

________________________________________

🎯 Zakres usług:

✅ Prawo Pracy – przywrócenie do pracy, uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, ustalenie stosunku pracy
✅ Prawo Karne – obrona w sprawach karnych, wykroczenia
✅ Prawo Rodzinne – rozwód, alimenty, kontakty, władza rodzicielska
✅ Prawo Cywilne – odszkodowania, zapłata, spadki, zasiedzenia, podziały majątku

________________________________________

📍 ul. Kościuszki 11/224, 25-310 Kielce
📞 +48 730 814 790
✉️ [email protected]
🌐 adwokat-bandrowski.pl

________________________________________

Dzień dobry. 🤝Wspólne konto bankowe małżonków wydaje się prostą sprawą – wpływa na nie pensja, spływają opłaty za mieszk...
16/09/2026

Dzień dobry. 🤝

Wspólne konto bankowe małżonków wydaje się prostą sprawą – wpływa na nie pensja, spływają opłaty za mieszkanie, zbierają się oszczędności na wakacje. Dopóki wszystko układa się dobrze, nikt się nad tym nie zastanawia. Problem pojawia się w chwili, gdy małżeństwo zaczyna się rozpadać – i nagle okazuje się, że wokół tego jednego konta narasta więcej pytań i nieporozumień, niż ktokolwiek się spodziewał.

Wspólne konto to nie to samo, co ustrój majątkowy

Pierwsza rzecz do zapamiętania: to, że konto jest „wspólne" – bo tak nazwano je w banku – nie decyduje samo w sobie o tym, czyje są zgromadzone na nim pieniądze. O tym decyduje ustrój majątkowy małżonków. Jeśli obowiązuje ich wspólność ustawowa, środki pochodzące z wynagrodzenia za pracę, dochodów z działalności czy innych źródeł objętych wspólnością wchodzą do majątku wspólnego – niezależnie od tego, na czyje konto wpływały i kto formalnie je założył. Konto może być otwarte tylko na jedno nazwisko, a mimo to leżące na nim pieniądze są wspólne. I odwrotnie – rachunek bywa „wspólny" na papierze, a znajdują się na nim środki, które prawnie należą tylko do jednej osoby.

Bank patrzy na to inaczej niż sąd

Z punktu widzenia banku sprawa jest prosta: każdy współposiadacz rachunku wspólnego może nim samodzielnie dysponować – wypłacić, przelać, zerwać lokatę – bez pytania drugiej strony o zgodę, chyba że umowa z bankiem stanowi inaczej. Sam rozwód tego nie zmienia i bank nie zablokuje konta tylko dlatego, że do sądu wpłynął pozew. Prawo rodzinne patrzy jednak na te same operacje zupełnie inaczej – bo o ile bank nie bada, „czyje" były wypłacone pieniądze, o tyle przy podziale majątku właśnie to bywa sednem sporu.

Co się dzieje, gdy ktoś „czyści" konto przed rozwodem

To jeden z częstszych scenariuszy, z jakimi się spotykam: jedno z małżonków, przewidując rozstanie, przelewa środki ze wspólnego konta na inny rachunek albo wypłaca je gotówką. Taka operacja nie znika bez śladu – pieniądze te nadal stanowiły majątek wspólny w chwili wypłaty, więc przy podziale majątku podlegają rozliczeniu. Sąd może zaliczyć taką kwotę na poczet udziału tej osoby, a w sytuacjach rażąco nieuczciwego działania – np. ukrywania majątku czy wyprowadzania środków bez żadnego uzasadnienia – wziąć to pod uwagę nawet przy ustalaniu nierównych udziałów w majątku wspólnym.

Kiedy wydatkowanie nie podlega rozliczeniu

Jest tu jednak istotny wyjątek. Małżonek nie musi rozliczać się z pieniędzy, które przeznaczył na bieżące, uzasadnione potrzeby rodziny – utrzymanie domu, wydatki na dzieci, leczenie, opłaty. Kluczowe jest słowo „uzasadnione" – i to, że w razie sporu to właśnie ta osoba będzie musiała wykazać, na co realnie poszły pieniądze. Brak paragonów, przelewów czy jakiejkolwiek dokumentacji potrafi być w takiej sprawie sporym problemem dowodowym.

A jeśli na koncie wylądowały pieniądze ze spadku?

Osobny temat to sytuacja, gdy na wspólne konto trafiają środki, które prawnie należą tylko do jednego małżonka – ze spadku, darowizny czy odszkodowania za doznaną krzywdę. Takie pieniądze co do zasady pozostają majątkiem osobistym na zasadzie tzw. surogacji (art. 33 pkt 10 k.r.o.) – zachowują swój status, nawet jeśli fizycznie wpłynęły na rachunek wspólny. Problem zaczyna się w praktyce: gdy środki te wymieszają się z bieżącymi wpływami z pensji i innych źródeł, po latach bywa trudno udowodnić, ile z obecnego salda to wciąż majątek osobisty, a ile już wspólny.

Jak się zabezpieczyć, zanim dojdzie do sporu

Skoro bank nie zablokuje wspólnego konta na samą wieść o rozwodzie, jedynym realnym narzędziem bywa wystąpienie do sądu o zabezpieczenie majątku na czas trwania postępowania – tak, aby druga strona nie mogła swobodnie dysponować wspólnymi środkami do czasu rozstrzygnięcia sprawy. To krok, o którym warto pomyśleć, zanim sytuacja stanie się nieodwracalna, a nie dopiero wtedy, gdy na koncie zostanie zero złotych.

Macie z małżonkiem wspólne konto i zastanawiacie się, jak to się rozliczy w razie rozwodu?

Piszcie w komentarzu – chętnie podpowiem, od czego zacząć.

________________________________________

🎯 Zakres usług:

✅ Prawo Pracy – przywrócenie do pracy, uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, ustalenie stosunku pracy
✅ Prawo Karne – obrona w sprawach karnych, wykroczenia
✅ Prawo Rodzinne – rozwód, alimenty, kontakty, władza rodzicielska
✅ Prawo Cywilne – odszkodowania, zapłata, spadki, zasiedzenia, podziały majątku

________________________________________

📍 ul. Kościuszki 11/224, 25-310 Kielce
📞 +48 730 814 790
✉️ [email protected]
🌐 adwokat-bandrowski.pl

________________________________________

Dzień dobry. 🤝Pytanie, które w ostatnich miesiącach trafia do mnie częściej niż zwykle: kobieta w zaawansowanej ciąży py...
11/09/2026

Dzień dobry. 🤝

Pytanie, które w ostatnich miesiącach trafia do mnie częściej niż zwykle: kobieta w zaawansowanej ciąży pyta, czy w ogóle ma sens składanie pozwu o rozwód, skoro lada moment urodzi dziecko. Czy sąd nie odrzuci takiej sprawy? Czy każe jej poczekać do porodu? Odpowiedź jest krótsza, niż większość się spodziewa – i warto ją znać, zanim podejmie się decyzję.

Ciąża nie zamyka drogi do sądu

Sam fakt bycia w ciąży nie jest żadną formalną przeszkodą do złożenia pozwu ani do prowadzenia sprawy rozwodowej. Sąd przyjmie pozew i poprowadzi postępowanie dokładnie tak samo, jak w każdej innej sprawie – nie ma przepisu, który nakazywałby czekać do porodu, zawieszać sprawę czy odmawiać jej rozpoznania z tego powodu.

Dwie przesłanki, które sąd bada zawsze – niezależnie od ciąży

Zgodnie z art. 56 k.r.o., sąd orzeknie rozwód, jeśli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia – czyli rozpadły się wszystkie trzy więzi: uczuciowa, fizyczna i gospodarcza. Nawet wtedy rozwód nie zostanie orzeczony, jeśli miałoby na tym ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków albo gdyby z innych względów było to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. To dokładnie te same przesłanki, które sąd sprawdza w każdej sprawie rozwodowej – ciąża niczego tu formalnie nie zmienia.

Czy dziecko poczęte to już „wspólne małoletnie dziecko"?

To pytanie, na które nie ma jednej prostej odpowiedzi. Wytyczne Sądu Najwyższego dotyczące stosowania art. 56 k.r.o. odnoszą pojęcie dobra wspólnych małoletnich dzieci wyłącznie do dzieci już urodzonych – nie ma w nich mowy o dziecku poczętym. W praktyce oznacza to, że sama ciąża zwykle nie jest samodzielną podstawą do odmowy rozwodu na tej przesłance. Może być natomiast brana pod uwagę przy ocenie drugiej przesłanki – zgodności z zasadami współżycia społecznego, zwłaszcza jeśli rozwód realnie pozbawiłby ciężarną wsparcia w trudnym momencie. To ocena zawsze indywidualna, zależna od konkretnych okoliczności sprawy.

Dziecko, które się urodzi, nie jest jeszcze objęte tym wyrokiem

Mało kto o tym pamięta: sąd rozwodowy rozstrzyga o władzy rodzicielskiej, kontaktach i alimentach tylko wobec dzieci, które w chwili wydania wyroku już żyją. Dziecko poczęte, jeszcze nienarodzone, nie jest tym rozstrzygnięciem objęte – jego sprawy trzeba będzie uregulować osobno, dopiero po porodzie. Co ciekawe, prawo przewiduje dla takiego dziecka szczególną ochronę już wcześniej – art. 182 k.r.o. pozwala ustanowić dla niego kuratora, którego zadaniem jest strzeżenie jego przyszłych praw. Taka kuratela wygasa automatycznie z chwilą narodzin.

Pułapka, o której naprawdę mało kto pamięta

Art. 62 k.r.o. wprowadza domniemanie, że dziecko urodzone w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem 300 dni od jego ustania pochodzi od męża matki. Kluczowe jest to, że te 300 dni liczy się od dnia uprawomocnienia się wyroku rozwodowego, a nie od dnia złożenia pozwu. Przy sprawach, które ciągną się miesiącami czy latami, to bywa realny problem – jeśli w międzyczasie kobieta związała się z kimś innym i urodzi dziecko przed upływem tego okresu, biologiczny ojciec formalnie nie może go uznać, dopóki nie dojdzie do sądowego zaprzeczenia ojcostwa męża. To temat, na który zwraca uwagę nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, apelując o dostosowanie przepisów do realiów wieloletnich postępowań.

Czego ciąża formalnie nie przyspiesza ani nie spowalnia

Sama ciąża nie skraca ani nie wydłuża automatycznie czasu trwania sprawy – to wciąż zależy od tego, czy druga strona się zgadza, czy są już wspólne dzieci, czy ktoś domaga się orzekania o winie. Znajomość tych zasad z góry pozwala jednak uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek – zwłaszcza tej związanej z domniemaniem ojcostwa.

Jesteś w ciąży i zastanawiasz się, czy to już dobry moment na złożenie pozwu, czy lepiej poczekać do porodu?

Piszcie w komentarzu – chętnie podpowiem, od czego zacząć.

________________________________________

🎯 Zakres usług:

✅ Prawo Pracy – przywrócenie do pracy, uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, ustalenie stosunku pracy
✅ Prawo Karne – obrona w sprawach karnych, wykroczenia
✅ Prawo Rodzinne – rozwód, alimenty, kontakty, władza rodzicielska
✅ Prawo Cywilne – odszkodowania, zapłata, spadki, zasiedzenia, podziały majątku

________________________________________

📍 ul. Kościuszki 11/224, 25-310 Kielce
📞 +48 730 814 790
✉️ [email protected]
🌐 adwokat-bandrowski.pl

________________________________________

Adres

T. Kościuszki, 11/224
Kielce
25-310

Godziny otwarcia

Poniedziałek 08:30 - 17:00
Wtorek 08:30 - 17:00
Środa 08:30 - 17:00
Czwartek 08:30 - 17:00
Piątek 08:30 - 17:00

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Kancelaria Adwokacka Bandrowski opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Kancelaria Adwokacka Bandrowski:

Skróty

Udostępnij