25/02/2021
Można kolokwialnie stwierdzić, że Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu postępowania nie zostawił "suchej nitki" na zarzutach stawianych przez oskarżyciela publicznego.
Tym razem uczestnik demonstracji usłyszał zarzuty hurtowo: chciano go ukarać za 1) zorganizowanie zgromadzenia, 2) noszenie maseczki z logo P*S i symbolem środkowego palca, 3) położenie na chodniku dwóch banerów, 4) używanie megafonu oraz 5) niestosowanie się do poleceń policjantów.
Sąd w Katowicach uznał wszystkie zarzuty za bezzasadne i umorzył postępowanie.
Sąd nie pozostawił suchej nitki na twórcach rozporządzeń, które ograniczają prawa i wolności obywatelskie sprzecznie z ustawą o chorobach zakaźnych i Konstytucją. Odniósł się też do postępowania funkcjonariuszy policji, którzy wydawali obywatelowi bezprawne polecenia, a następnie kierowali przeciwko niemu wnioski o ukaranie za niewykonanie poleceń. Sąd określił te działania jako "oczywiste nadużycie prawa".
Postanowienie jest konkretnie i dokładnie uzasadnione; warto przeczytać je w całości*.
👉 Co do zarzutu zorganizowania zgromadzenia, sąd stwierdził, że restrykcja zakazująca gromadzić się w przestrzeni publicznej ograniczała prawa obywatelskie sprzecznie z przepisami ustawy o chorobach zakaźnych i Konstytucji.
"Takie zgromadzenie, jak zarzucane obwinionemu, mogło się odbywać i było legalne". Chodziło o protesty z jesieni 2020, związane z zaostrzeniem prawa aborcyjnego w Polsce.
👉 Co się tyczy zarzutu noszenia maseczki z logo P*S, w którym literę "i" zastępował symbol środkowego palca, sąd podkreślił, że mieściło się to w prawie do wyrażania poglądów i krytyki władzy, które w przestrzeni publicznej mogą przybierać ostrzejszą formę wyrazu.
Należy brać pod uwagę kontekst posługiwania się wskazaną symboliką: zgromadzenie publiczne wywołane bezprecedensową, budzącą oburzenie społeczne decyzją nieuprawnionego organu.
👉 Jeśli chodzi o położenie na chodniku podczas manifestacji dwóch banerów, absurdalny zarzut dotyczył wykroczenia z art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń: "Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny".
Na banerach widniały napisy: "TRYBUNAŁ NIEKONSTYTUCYJNY" i "STOP BEZPRAWIU W TRYBUNALE".
Sąd uznał, że oczywiście nie doszło do popełnienia żadnego wykroczenia. "Trudno uznać, aby prezentowanie poglądów nieprzychylnych władzy poprzez postawienie dwóch banerów, notabene łatwo usuwalnych i niepozostawiających żadnych śladów, było społecznie szkodliwe".
Jeśli czyn nie jest społecznie szkodliwy, to zgodnie z art. 1 § 1 k.w. nie jest wykroczeniem.
W tym kontekście sąd podkreślił, że postawiony obwinionemu zarzut dotyczący banerów "jest nadużyciem, który w wielu przypadkach może być oceniony jako chęć stłumienia aktywności społecznej".
👉 Co się tyczy zarzutu używania megafonu, sąd w ustnych motywach stwierdził, że wręcz trąci on absurdem i infantylizmem. Oczywiście używanie megafonu jest nieodłącznym elementem publicznego zgromadzenia i wyższy poziom hałasu w czasie pokojowej manifestacji składa się na konstytucyjną wolność do brania udziału w zgromadzeniu.
Ponadto przepis o hałasie nie stosuje się do legalnych zgromadzeń, a odbywające się w czasie epidemii "zgromadzenia publiczne nie zostały w sposób skuteczny prawnie zakazane".
👉 Mężczyzna usłyszał również zarzut niestosowania się do poleceń policjantów. To bardzo istotny wątek sprawy, a stanowisko sądu powinni zakodować sobie wszyscy funkcjonariusze interweniujący podczas legalnych manifestacji.
Otóż to nie jest tak, że polecenie policjanta jest "święte" i niepodporządkowanie się dowolnemu poleceniu staje się czynem zabronionym. Polecenie pozbawione podstawy prawnej nikogo nie wiąże, a funkcjonariusz dopuszcza się wówczas nadużycia uprawnień.
W omawianej sprawie sąd zauważył, że art. 65a k.w. mówi o niezastosowaniu się do poleceń wydawanych NA PODSTAWIE PRAWA. Cały przepis brzmi: "Kto umyślnie, nie stosując się do wydawanych przez funkcjonariusza Policji lub Straży Granicznej, na podstawie prawa, poleceń określonego zachowania się, uniemożliwia lub istotnie utrudnia wykonanie czynności służbowych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".
Zatem - pomijając nawet konstytucyjne zasady mówiące o konieczności działania organów władzy na podstawie i w granicach prawa - na pewno nie może być mowy o wykroczeniu, gdy polecenie nie jest wydane "na podstawie prawa".
Sąd pisze: "Każde polecenie policjanta, które ma być wykonane, musi wynikać z obowiązującego prawa. Z powołanego przepisu nie wynika, że funkcjonariusz ma prawo wydania każdego polecenia, a adresat ma się do tego polecenia zastosować".
Gdyby policjant mógł wydać obywatelowi jakiekolwiek polecenie, mielibyśmy do czynienia z "absurdem" (takiego określenia używa sam sąd). Jest to oczywiście niedopuszczalne.
👉 W omawianej sprawie, jak stwierdził sąd, oskarżyciel chciał represjonować obywatela za korzystanie z konstytucyjnych praw i wolności. A angażowanie się obywateli w życie publiczne jest czymś zasługującym na aprobatę i "bardzo pozytywnym" - podsumował sąd w Katowicach.
To kolejne orzeczenie, w którym sąd jednoznacznie sprzeciwia się bezprawiu uskutecznianemu przez władzę polityczną, tamuje zapędy policji w bezpodstawnym represjonowaniu uczestników zgromadzeń, a tym samym przywraca praworządność - dla dobra wszystkich obywateli.
__________
* Pełne uzasadnienie postanowienia Sądu Rejonowego w Katowicach z 22.02.2021, sygnatura IV W 16/21:
https://www.facebook.com/photo?fbid=3892775444094394&set=pcb.3892775780761027
O sprawie można przeczytać też tu:
https://www.onet.pl/informacje/onetslask/katowice-sad-stwierdzil-ze-zarzuty-dla-protestujacych-po-decyzji-tk-to-naduzycie/vh4ecbl,79cfc278