28/07/2025
Dziś mamy dla Was historię z życia wziętą.
Ktoś mógłby pomyśleć, że świat prawniczy jest tak hermetyczny, pełen pradawnych struktur i określonego etosu pracy, więc nowinki związane ze sztuczną inteligencją nie zawitają tutaj zbyt szybko… A jednak! ⚖
Możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja pozwalają nierzadko na znaczne przyspieszenie pracy, wspierając w uporządkowaniu materiałów, czy przeszukiwaniu źródeł. Zgoda.
Zauważamy jednak pewien niepokojący trend, zgodnie z którym prawnicy dostrzegając ogromne możliwości narzędzi napędzanych sztuczną inteligencją, nie tylko tymi narzędziami się wspierają, ale… pozwalają im działać samodzielnie – bez podstawowej merytorycznej kontroli. 🫣
A to jest już bardzo niebezpieczne – tak dla Klientów, samego wymiaru sprawiedliwości, a na reputacji tak działających prawników kończąc…
W ostatnim czasie analizowaliśmy pewien pozew, którego sama treść wygląda na wygenerowaną, nie zaś wspieraną sztuczną inteligencją. Łatwo to poznać chociażby po określonym rodzaju formatowania, którego używa czat GPT, jego języku i strukturze tworzenia zdań. To jednak nie koniec…
Okazało się bowiem, że część KORONNEJ ARGUMENTACJI zawartej w tymże pozwie wynikała z trzech orzeczeń sądów, z czego dwa – nie istnieją! Nie tylko takich orzeczeń nie ma (co łatwo sprawdzić w dostępnych nam bazach orzecznictwa), ale nie istnieją także takie tezy, na które powołuje się zawodowy pełnomocnik, argumentując słuszność stanowiska swojego Klienta…
Nie ma niczego złego we wspieraniu się dostępną technologią, ale bez autentycznej, ludzkiej, fachowej kontroli – powstają twory prawnicze, które nie mają wiele wspólnego z obowiązującymi przepisami, czy orzecznictwem.
To na pełnomocniku spoczywa odpowiedzialność za treść sporządzanych przez niego pism, której nie zdejmuje z niego fakt korzystania z zewnętrznych źródeł „wiedzy”.
Nadmiar generycznych treści prawnych w Internecie zamiast wspierać, coraz częściej zaczyna szkodzić, wprowadzając chaos, zamęt i brak rzetelnych informacji. Tym bardziej zatem rekomendujemy oldschoolową konsultację prawną – z prawdziwym człowiekiem. Najlepiej specjalistą.
P.S. Ten post został stworzony w 100% przez człowieka.