14/10/2021
W zeszłym roku w październiku i w kolejnych miesiącach, przez Polskę przeszła fala protestów w związku ze strajkiem kobiet. Konsekwencją tej fali jest dziś fala procesów, która właśnie przetacza się przez sądy wszystkich apelacji. Dziś w Bydgoszczy byłam w sądzie okręgowym obrońcą w takiej właśnie sprawie.
Bywam obrońcą w różnych sprawach karnych i czasami widzę, że na sprawy o przestępstwa w ogóle nie fatyguje się prokurator. Nie ma go. Puste krzesło. A jeśli prokurator jednak zajmie swoje miejsce, to rzadko zna sprawę. Takie są fakty 😉 Tymczasem, dzisiejszą sprawę o wykroczenie, w związku ze strajkiem kobiet, za każdym razem zabezpieczało dwóch funkcjonariuszy! Serio! Na procesie w Żninie w I instancji zawsze punktualnie stawiali się we dwóch. Zawsze przygotowani! Mnogość pytań, mowy końcowe, wow! Dziś ten sam zestaw panów pojawił się na apelacji w Bydgoszczy. Jedyne co udało mi się zapamiętać z ich przemowy końcowej to to, że są apolityczni.
Do rzeczy. Co to znaczy „sprawa za strajk kobiet”? Pod jakimi zarzutami stają przed sądem obywatele? To proste. Pod każdym pretekstem z kodeksu wykroczeń, wystarczy otworzyć i sobie coś wybrać. Może być to na przykład niszczenie zieleni, bo ktoś postawił jedną nogę na trawniku. Może być to tamowanie ruchu, bo przejeżdzające obok protestu samochody zwolniły. Może być to mówienie brzydkich słów, bo przecież cały tłum skandował „j…ć P*S”. Do wyboru do koloru.
Akurat mój klient podobno mówił brzydkie słowa, ale doprawdy nie wiem jak to ustalono, bo miał przez cały przemarsz maseczkę na twarzy, szedł do policjantów tyłem, obecni obok świadkowie słyszeli jak krzyczał „konstytucja”, panował hałas i zgiełk. No ale obciążający go policjanci to wszystko dokładnie słyszeli ze środka radiowozów, przy włączonych silnikach, kilkadziesiąt metrów za nim. Spoko.
A zatem mówmy otwartym tekstem. Nie byłam dzisiaj w sądzie na sprawie o wykroczenie. Byłam na pokazowym procesie politycznym, który władza urządziła obywatelom po to, by ich ostrzec: „Następnym razem zanim pojdziesz manifestować przeciwko władzy, to się zastanów, czy się tobie to opłaca. Bo możesz mieć problemy”.
Prowadzę sprawę za strajk kobiet pro publico bono. Robię to tylko z jednego powodu. Bo jako obywatelka i adwokatka nie godzę się żyć w państwie, gdzie instrumentalnie wykorzystuje się prawo do walki z obywatelem, który ma prawo manifestować. Ma konstytucyjne prawo gromadzić się i wyrażać swój pogląd. I winien to robić bez obaw o siebie i swoją przyszłość. Nie godzę się żyć w państwie, gdzie z sądów robi się narzędzie do politycznej układanki w interesie P*S.
Publikacja wyroku 21 października.