11/04/2026
https://www.facebook.com/share/p/16jfVodicH/
Koniec wieloletniego czekania w sądzie? Rozwód za 620 zł i bez rozprawy.
Senat właśnie przegłosował przepisy, które mogą diametralnie zmienić sposób kończenia małżeństw w Polsce. 8 kwietnia izba wyższa parlamentu przyjęła nowelizację stosunkiem głosów 60 do 32. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.
O co chodzi?
Jeśli nowe prawo wejdzie w życie, od 1 stycznia 2027 roku pary będą mogły się rozwieść bez angażowania sądu - wystarczy wizyta w Urzędzie Stanu Cywilnego. Ale nie każdy będzie mógł z tego skorzystać.
Kto się kwalifikuje?
Procedura jest przeznaczona dla par, które spełniają kilka warunków jednocześnie: małżeństwo trwa co najmniej rok, para nie ma wspólnych małoletnich dzieci, oboje zgadzają się, że związek się rozpadł całkowicie i trwale.
Jak to będzie przebiegać?
Procedura składa się z dwóch spotkań. Podczas pierwszego para składa pisemne zapewnienia w USC, a kierownik urzędu informuje o wadze małżeństwa, możliwościach wsparcia w kryzysie i konsekwencjach rozwodu. Potem następuje obowiązkowy miesięczny okres do namysłu. Dopiero na drugim spotkaniu podpisywany jest protokół z oświadczeniami o rozwiązaniu związku. Przy okazji można od razu wrócić do poprzedniego nazwiska.
Ważne: jeśli którykolwiek z małżonków uzna, że woli tradycyjną drogę sądową - ma do tego pełne prawo, niezależnie od okoliczności.
Czy taki rozwód można cofnąć?
Co ciekawe — tak. Nowelizacja przewiduje możliwość unieważnienia rozwodu pozasądowego. Przesłanki to m.in. sytuacja, gdy w momencie składania oświadczeń para miała wspólne małoletnie lub poczęte dzieci, gdy jedno z małżonków działało pod przymusem, groźbą, w stanie wyłączającym świadome podejmowanie decyzji albo zostało wprowadzone w błąd podstępem. Na wystąpienie z takim żądaniem jest sześć miesięcy od ustania danej przesłanki, a bezwzględny limit to trzy lata od złożenia oświadczeń. Po zawarciu nowego małżeństwa nie jest już możliwe.
Jedno jest pewne - dla tysięcy par czekających latami na rozprawę rozwodową to potencjalnie przełomowa zmiana. Pytanie, czy prezydent złoży pod nią podpis.