Grójec Bez Retuszu

Grójec Bez Retuszu Niezależne forum poszukujących pełnej prawdy o Grójcu i naszej gminie. Dołącz do nas i wymieniaj się opiniami i doświadczeniami.
(1)

Inicjatywa non-profit Stowarzyszenie "Czysta Gmina", którego celem jest działanie na rzecz transparentności życia publicznego.

Dzienny Dom Seniora w Grójcu? Prace nad tym ważnym społecznie projektem rozpoczyna Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecz...
20/04/2026

Dzienny Dom Seniora w Grójcu?

Prace nad tym ważnym społecznie projektem rozpoczyna Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Grójcu. Każdy z mieszkańców może wyrazić swoją opinię, a odpowiedzi z ankiety pozwolą precyzyjnie określić, jakie usługi są najbardziej potrzebne, m.in. spotkania okolicznościowe, warsztaty artystyczne, rehabilitacja czy wspólne posiłki.

Dlaczego to takie ważne?

Społeczeństwo się starzeje, a samotność wśród osób starszych staje się coraz poważniejszym problemem społecznym. Dzienny Dom Seniora może być miejscem wsparcia, aktywizacji i budowania relacji.

Ankieta jest anonimowa - link i szczegóły poniżej.

Zapraszam do wypełnienia ankiety

Na spotkaniu w Grójcu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad [GDDKiA]  obiecywała transpatentną i rzetelną analiz...
19/04/2026

Na spotkaniu w Grójcu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad [GDDKiA] obiecywała transpatentną i rzetelną analizę wielokryterialną w sprawie przebiegu autostrady A50. W zeszłym tygodniu pisaliśmy o zaangażowaniu polityków w wielkie inwestycje.

Przed chwilą pojawił się wpis Michał Kmiecik - Wójt Gminy Prażmów, który poddaje w wątpliwość że meszkańcy mogą liczyć na obiektywne analizy, a polityki w decyzjach jest więcej niż powinno być.

Panie Ministrze Dariusz Klimczak, Panie Wicepremierze Władysław Kosiniak-Kamysz - A50. Nie tędy droga.

Po piątkowym spotkaniu w GDDKiA jedno jest dla mnie jasne:

Ten projekt nie łączy.
Ten projekt skłóca sąsiadów i buduje strach.

Podczas spotkania padło zdanie:
„Wójcie Prażmowa, nie idź tą drogą, bo ja też mogę wyprowadzić ludzi na ulicę”.

Jeśli o przebiegu autostrady mają decydować takie argumenty, trudno mówić o merytorycznej analizie.

W najbliższy piątek będziemy w Warszawie - mieszkańcy Gminy Prażmów.
Dołączymy, razem z mieszkańcami części gmin Grójec i Chynów do protestu Tarczyna.

Przyjedziemy powiedzieć wprost: nie ma naszej zgody na decyzje podejmowane pod dyktando polityki i protekcji.

Mamy konkretne argumenty.
I oczekujemy równie konkretnej rozmowy, opartej na analizie kosztów - finansowych i społecznych, wymiernych, przeliczonych.

Bo dziś coraz wyraźniej widać, że o przebiegu trasy decyduje nie to, co racjonalne, tylko układ sił i polityczne zaplecze.

Panie Ministrze – jest Pan ministrem wszystkich Polaków.
Również tych, którzy nie są związani z żadną partią.

Panie Wicepremierze – w powiecie piaseczyńskim, podobnie jak w grójeckim, też mieszkają ludzie.
Ludzie, którym dziś próbuje się postawić autostradę pod oknami.

Prażmów. Belsk Duży. Chynów. Góra Kalwaria. Grójec. Mszczonów. Pniewy. Tarczyn.

Nie zgadzamy się na to.

Chcemy rozmowy opartej na faktach, nie na kalkulacjach politycznych.
Bo wszyscy – Panowie i ja – reprezentujemy mieszkańców.
Wszystkich. Nie tylko „swoich”.
Decyzje tej skali wymagają odwagi, ale przede wszystkim uczciwości wobec mieszkańców.

Ministerstwo Infrastruktury NIE dla A50 przez Gminę Prażmów NIE dla ruiny Gminy Prażmów Nie dla A50 przez Gminę Tarczyn Ministerstwo Obrony Narodowej

‼️ Autostrada A50: spór o przebieg i pytania o przejrzystość procesu‼️Decyzja o przebiegu autostrady A50 ma zapaść w naj...
11/04/2026

‼️ Autostrada A50: spór o przebieg i pytania o przejrzystość procesu‼️

Decyzja o przebiegu autostrady A50 ma zapaść w najbliższych miesiącach. Wraz z nią rośnie nie tylko niepokój mieszkańców, ale też pytanie o przejrzystość całego procesu. Mieszkańcy terenów potencjalnie objętych różnymi wariantami nie protestują wyłącznie przeciw samej trasie. Zwracają również uwagę na to, że w tak ważnej sprawie decyzje powinny wynikać z rzetelnych analiz, jasnych kryteriów i otwartego procesu, który nie pozostawia miejsca na wątpliwości.

🟡 Czy politycy powinni angażować się w spór o przebieg strategicznych inwestycji?

W teorii odpowiedź wydaje się prosta: o takich sprawach powinny rozstrzygać przede wszystkim analizy społeczne, środowiskowe i ekonomiczne. W praktyce jednak mieszkańcy północnej części gminy Grójec oraz gmin Tarczyn i Prażmów zadają dziś pytanie, czy cały proces jest wystarczająco przejrzysty i czy końcowa decyzja będzie oparta wyłącznie na obiektywnych przesłankach.

W sprawie A50 źródłem części tych wątpliwości są publiczne wypowiedzi, które pojawiły się w ostatnich latach. Podczas lutowej sesji Rady Miejskiej w 2020 roku Dariusz Gwiazda - Burmistrz Gminy i Miasta Grójec powiedział: „mówiliśmy przed wyborami, że Grójec powinien zatroszczyć się o to, żeby ona [autostrada A50] nie przebiegała po pięćdziesiątce i z takim apelem zgłaszaliśmy się do pana ministra Marka Suskiego. I tutaj bym chciała podziękować, że może dzięki właśnie zabiegom pana ministra ta autostrada nie przecina Grójca po starej linii pięćdziesiątki (...). To jest na pewno sukces.”

Tego rodzaju publiczne podziękowanie dla Marka Suskiego może budzić pytania mieszkańców. Jeżeli słyszą oni, że przy tak dużej inwestycji pojawiały się polityczne interwencje lub starania, naturalna staje się wątpliwość czy cały dalszy proces będzie szczególnie przejrzysty i dobrze uzasadniony.

Mieszkańcy pamiętają wcześniejsze spory
Podobne obawy pojawiały się już wcześniej przy innych inwestycjach liniowych w regionie.

W 2016 roku, podczas protestów przeciw linii 2x400 kV Kozienice–Ołtarzew, mieszkańcy 13 gmin wyrażali sprzeciw wobec rozwiązań, które w ich ocenie były bardziej szkodliwe społecznie niż wariant wcześniej uznawany za optymalny.
W wywiadzie dla Jabłonka - Gazeta Informacyjno Reklamowa z sierpnia 2016 roku marszałek Stanisław Karczewski mówił: „Ostatnim naszym sukcesem, ze szczególnym zaangażowaniem posła Marka Suskiego, było przywrócenie pierwotnego przebiegu trasy linii energetycznej wysokiego napięcia Kozienice - Ołtarzew. Bardzo mocno wspieraliśmy mieszkańców, którzy nie chcieli zgodzić się na tę inwestycję.”

Z punktu widzenia mieszkańców problem nie polega na samym zabraniu głosu przez polityków, lecz na tym, że takie wypowiedzi mogą wzmacniać wrażenie, iż obok oficjalnych analiz i procedur funkcjonuje także mniej przejrzysty wymiar procesu decyzyjnego.

W materiałach protestacyjnych z 2016 roku mieszkańcy pisali, że nie chcą być „ofiarą złożoną na ołtarzu niekompetencji, opieszałości urzędniczej i politycznych układów”, a protestowi towarzyszyło hasło: „Nie będziemy ofiarami gabinetowych układów!”. Dziś te słowa wracają w lokalnej debacie jako wyraz obawy o to, by decyzje dotyczące A50 były podejmowane w sposób jasny i możliwy do społecznej kontroli.

🟡Protesty są formą nacisku na większą przejrzystość

Dzisiejsze protesty nie muszą być odczytywane wyłącznie jako reakcja emocjonalna. Dla wielu mieszkańców są przede wszystkim próbą zwrócenia uwagi na wagę procesu decyzyjnego. Ponieważ decyzja dotycząca przebiegu ma zapaść do czerwca, protestujący chcą przedstawić swoje argumenty zanim zapadną rozstrzygnięcia.
Protestowali już mieszkańcy terenów zagrożonych wariantami 4 i 4B. Z kolei 24 kwietnia przed siedzibą GDDKiA mają protestować mieszkańcy północnej części gminy Grójec oraz gmin Tarczyn i Prażmów, którzy obawiają się skutków wariantów 1, 1a, 2 i 3.

🟡 Różne grupy, różne argumenty

Warto przy tym jasno zaznaczyć, że argumenty obu grup nie są identyczne. Mieszkańcy sprzeciwiający się wariantom 4 i 4B zwracają uwagę przede wszystkim na ryzyko przecięcia gospodarstw sadowniczych. Jak mówił poseł Mirosław Maliszewski na dzisiejszym proteście: „Jesteśmy w rejonie sadowniczym, gdzie większość ziemi jest produkcji sadowniczej i podział gospodarstw, autostradą przechodzącą na środku, bez możliwości dojazdu na drugą część gospodarstwa, to po prostu problem, to praktycznie likwidacja gospodarstwa.”

Z kolei mieszkańcy protestujący przeciw wariantom 1, 1a, 2 i 3 mówią o możliwych wyburzeniach domów, podziale miejscowości, oraz skutkach dla przyrody, zasobów wodnych i krajobrazu oraz oczywiście o zagrożeniu dla sadownictwa w tej części gminy. Podnoszą też, że ich zdaniem należy w pierwszej kolejności rozważyć wykorzystanie istniejących korytarzy komunikacyjnych, jako rozwiązania potencjalnie mniej uciążliwego społecznie i przestrzennie.

🟡 Decyzja musi być transparentna i przekonująco uzasadniona

Przy tak dużych skutkach decyzja powinna być podjęta w sposób uczciwy, przejrzysty i oparty na jasnych kryteriach. Mieszkańcy chcą mieć pewność, że wszystkie warianty zostały rzeczywiście ocenione rzetelnie, a końcowe rozstrzygnięcie będzie można obronić nie politycznie, lecz merytorycznie.

🟡 Bez zaufania nawet dobra decyzja będzie kwestionowana

Tu leży sedno sprawy. Nawet decyzja oparta na rzetelnych analizach może spotkać się z oporem, jeśli mieszkańcy uznają, że proces nie był wystarczająco przejrzysty. Publiczne wypowiedzi o „zabiegach” czy „sukcesach” polityków sprawiają, że część osób zaczyna patrzeć na cały proces z większą nieufnością. A bez zaufania społecznego każda decyzja będzie trudniejsza do przyjęcia.

Dlatego dziś najważniejsze pytanie nie brzmi tylko: którędy ma przebiegać A50? Równie ważne jest to, czy mieszkańcy otrzymają jasne uzasadnienie, że decyzja została podjęta na podstawie analiz, a nie w atmosferze niedopowiedzeń. Tylko wtedy cały proces będzie mógł zostać uznany za wiarygodny.

A filmik z podziękowaniami od burmistrza do posła Marka Suskiego w komentarzu.

‼️Profil burmistrza czy prywatne konto? Urząd odpowiada niespójnie‼️Profil sygnowany funkcją publiczną, prywatny wyjazd ...
09/04/2026

‼️Profil burmistrza czy prywatne konto? Urząd odpowiada niespójnie‼️

Profil sygnowany funkcją publiczną, prywatny wyjazd i odpowiedź urzędu, która pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

Zastanowiło nas, że 26 marca, w trakcie sesji Rady Miejskiej, burmistrz przestał być obecny podczas obrad, a chwilę później na profilu „Dariusz Gwiazda – Burmistrz Gminy i Miasta Grójec” pojawiły się relacje z meczu Polska – Albania. Dla mieszkańców to ważne, bo sama nazwa profilu sugeruje, że nie jest to zwykłe prywatne konto, lecz profil wykorzystywany w związku z pełnioną funkcją publiczną.

Dlatego zadaliśmy urzędowi pytanie, czy skoro profil jest sygnowany stanowiskiem burmistrza, to także wyjazd na mecz miał charakter służbowy albo pozostawał w związku z wykonywaniem funkcji publicznej?

Odpowiedź urzędu okazała się co najmniej zastanawiająca. Z jednej strony w oficjalnym piśmie wskazano, że profil „Dariusz Gwiazda – Burmistrz Gminy i Miasta Grójec” jest prowadzony „w związku z pełnieniem funkcji Burmistrza Gminy i Miasta Grójec”. Z drugiej jednak ten sam urząd uznał, że publikacja materiałów z pobytu na meczu reprezentacji Polski miała charakter „indywidualnej aktywności Burmistrza w mediach społecznościowych” i „nie miała związku z realizacją zadań publicznych”. Według urzędu sam udział w wydarzeniu miał charakter prywatny.

I tu pojawia się zasadnicza wątpliwość. Skoro profil ma być prowadzony w związku z pełnieniem funkcji burmistrza, to gdzie przebiega granica między komunikacją publiczną a aktywnością prywatną? Dla mieszkańców taka granica powinna być jasna, zwłaszcza gdy konto wprost odwołuje się do pełnionego urzędu.

W tym samym piśmie urząd zapewnia, że wyjazd nie był finansowany ze środków publicznych, nie wystawiono delegacji, nie sporządzono dokumentacji urzędowej, a kwota pokryta ze środków publicznych wyniosła 0 zł. Jednocześnie jednak urząd przyznaje, że nie posiada informacji o tym, kto finansował bilet lub inne koszty wyjazdu, ani czy burmistrz uczestniczył w wydarzeniu na zaproszenie. To właśnie ta sprzeczność zwraca szczególną uwagę: urząd deklaruje brak wiedzy o istotnych okolicznościach, a zarazem formułuje bardzo kategoryczne wnioski.

Sprawa budzi pytania także z innego powodu. Zdjęcia i relacje z meczu, które wcześniej pojawiły się na profilu, zostały później usunięte. To wzmacnia pytanie, czy mamy do czynienia z profilem prywatnym Dariusza Gwiazdy, czy jednak z profilem Burmistrza Gminy i Miasta Grójec wykorzystywanym w związku z pełnioną funkcją. Sam urząd nie potraktował tego konta jako zwykłego prywatnego profilu mieszkańca, lecz jako profil prowadzony w związku z pełnieniem funkcji publicznej.

Dlaczego o tym piszemy? Bo transparentność życia publicznego ma znaczenie. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kiedy osoba pełniąca funkcję publiczną działa jako burmistrz, a kiedy jako osoba prywatna.

Relacja z meczu zniknęła z profilu. Pozostaje jednak pytanie: skoro według urzędu publikacja miała charakter prywatny, to dlaczego materiały z meczu zniknęły z profilu?

Zrzut z ekranu i odpowiedź w komentarzu.

‼️W czwartki w Urzędzie załatwisz sprawy do 17.30‼️Przez długi czas mieszkańcy zwracali uwagę, że godziny pracy Urząd Gm...
09/04/2026

‼️W czwartki w Urzędzie załatwisz sprawy do 17.30‼️

Przez długi czas mieszkańcy zwracali uwagę, że godziny pracy Urząd Gminy i Miasta Grójec są niedostosowane do realiów osób pracujących.

W tej sprawie w lutym 2025 roku Łukasz Pietrzak-Radny Rady Miejskiej Gminy i Miasta Grójec złożył interpelację. Wówczas urząd nie przychylił się do rekomendacji wydłużenia godzin pracy, tak aby pracujący mieszkańcy mogli załatwiać swoje sprawy po standardowych godzinach pracy. Tłumaczenie, że w urzędzie w znacznej większości pracują „młode matki”, spotkało się z negatywnym odbiorem społecznym.

Wczoraj ogłoszono, że od 1 maja Grójec dołącza do samorządów, które rozumieją, że praca nie zawsze kończy się o 15.00 i że organizacja pracy urzędu powinna to uwzględniać.

W sąsiednich gminach, takich jak Tarczyn i Prażmów, podobne rozwiązania funkcjonują już od lat. Od tego roku także Chynów i Pniewy wprowadziły wydłużony dzień pracy, jednocześnie skracając godziny pracy w piątek. Dobrze, że Grójec postanowił nie odstawać od sąsiadów.

Nowe godziny pracy Urzędu:
Poniedziałek–Środa: 7:30–15:30
Czwartek: 7:30–17:30
Piątek: 7:30–13:30

Obsługa spraw meldunkowych i dowodów osobistych:
Poniedziałek–Środa: 7:30–15:00
Czwartek: 7:30–17:00
Piątek: 7:30–13:00

To dobra i potrzebna zmiana. Warto ją odnotować.

‼️ Przewodnicząca „przeprasza”: to radni i mieszkańcy nie zrozumieli, a „portale” miały siać chaos informacyjny‼️Zamiast...
08/04/2026

‼️ Przewodnicząca „przeprasza”: to radni i mieszkańcy nie zrozumieli, a „portale” miały siać chaos informacyjny‼️

Zamiast prostego przyznania się do błędu, dostaliśmy próbę odwrócenia ról: radni i mieszkańcy mieli nie zrozumieć intencji przewodniczącej, a media - wywołać chaos informacyjny. Problem w tym, że nagrania z sesji pokazują coś zupełnie innego.

26 marca odbyła się comiesięczna sesja Rady Miejskiej, a nagranie z niej zostało udostępnione tuż przed świętami. Ze zdziwieniem można było wysłuchać „przeprosin” pani Doroty Niedbałej, Przewodniczącej Rady Miejskiej w Grójcu, za kryzys w Radzie Miejskiej, który wybuchł po sesji z 19 lutego.

Nie dlatego, że same przeprosiny dziwią. Dziwi ich forma. Bo zamiast prostego: „popełniłam błąd”, usłyszeliśmy opowieść o „emocjach”, „niezrozumieniu pewnych intencji czy woli”, „interpretacji wypowiedzi i stawianiu fałszywych tez”. Do tego doszło oskarżenie, że „niektóre portale internetowe” miały „podsycać atmosferę takiego chaosu informacyjnego”, a rozmowy o blokowaniu wypowiedzi „wydają się śmieszne”.

To nie brzmi jak szczere przeprosiny. To brzmi jak próba przekonania wszystkich, że problemem nie było to, co wydarzyło się na sesjach, lecz to, że radni, mieszkańcy i media źle zrozumieli intencje przewodniczącej.

Dlaczego te „przeprosiny” nie są przeprosinami

➡️ Bo Przewodnicząca nie nazwała prawdziwego problemu.
➡️ Bo nie przyjęła odpowiedzialności.
➡️ Bo winę przerzucono na radnych, mieszkańców i media, sugerując, że „nie zrozumieli intencji”.
➡️ Bo próbuje się dziś przepisać historię, mimo że wszystko zostało nagrane i każdy może do tego wrócić.
➡️ Bo nawet późniejsze wypowiedzi burmistrza z 9 marca pokazują, że jednak coś było nie tak.
➡️ Bo skutkiem tego konfliktu była dalsza eskalacja, w tym sesja nadzwyczajna i odwołanie wiceprzewodniczącego Artura Szlisa.

Najbardziej razi język. Jeżeli o zarzutach radnych i mieszkańców mówi się, że są „śmieszne”, to nie jest to ton osoby, która naprawdę chce rozładować konflikt i ma refleksję nad swoim udziałem w jego powstaniu. Równie wymowne jest to, że Przewodnicząca nie odnosi się do realnego przebiegu sesji, do własnych słów i do sposobu traktowania radnych. Na sesji z 9 marca mówiła wprost: „Równocześnie taki stan rzeczy, jaki był na ostatniej sesji jest zgodny ze wszystkimi aktami prawnymi, z ustawą samorządową”.

Tyle że to nie odpowiada na pytanie, czy sesja została poprowadzona właściwie. A na pewno ostatni punkt 19 lutego nie brzmaił tak samo jak przewiduje statut Gminy Grójec.

🟡 Co naprawdę padło 19 lutego

Na sesji z 19 lutego Przewodnicząca powiedziała do radnego próbującego zadać ustne pytanie burmistrzowi: „To są pytania zadawane na piśmie” oraz „pytania stricte w cztery oczy tak jak mówiłam można zadać na komisjach”. Chwilę później dodała: „trzeba odróżnić wolne wnioski od pytania”.

To nie brzmi jak obrona prawa radnych do swobodnego wykonywania mandatu i przypomnienie o takich narzędziach jak interpelacja czy zapytanie. To brzmi jak zmuszanie do korzystania z tych narzędzi jako właściwie jedynej drogi do uzyskania odpowiedzi w sprawach ważnych dla mieszkańców. Innymi słowy: jak wyraźne wypychanie pytań z sesji — albo do komisji, albo do formy pisemnej.

Na tej samej sesji burmistrz dopowiadał: „Obecnie nie ma możliwości składania ustnie na sesjach interpelacji i zapytań”, a dalej: „W obecnym stanie prawnym radny może złożyć tylko pisemną interpelację i zapytanie”. Pada też bardzo praktyczna instrukcja: „Natomiast zapytania, czy lampa świeci, czy będzie świeciła, czy chodnik zostanie odświeżony, to trzeba złożyć na piśmie do urzędu”. W dalszej części mówił również, że nie chce być „przepytywany”, bo „to wygląda jak przesłuchanie burmistrza, a nie zadawanie pytań”.

I tu dochodzimy do rzeczy szczególnie ważnej. W tej samej lutowej dyskusji radni zwracali uwagę, że statutowy punkt to „sprawy różne i wolne wnioski” oraz że „jak najbardziej w sprawach różnych mamy prawo zadawać pytania o ile nie zmienimy statutu”. Z drugiej strony przewodnicząca odpowiadała: „Sprawy różne. Uważam, że to jest równoznaczne, wolne wnioski i oświadczenia”.

To nie była niewinna różnica słów. To była próba przesunięcia sensu całego punktu: ze „spraw różnych”, gdzie od lat padały pytania, w stronę „oświadczeń”, gdzie pytania przestawały być mile widziane, a zaczynały być wtłaczane w tryb interpelacji i zapytań składanych na piśmie.

Co więcej, nawet w toku tej samej debaty padło też, że „nie widzę przeszkód wtedy zadawania pytań czy też wyjaśniania wątpliwości związanych z uchwałami procedowanymi w toku postępowania na sesji”. A więc nawet w samym zapisie widać, że sprawa nie była tak jednoznaczna, jak później próbowano wmówić mieszkańcom.

Naprawdę trudno po czymś takim mówić, że mieszkańcy padli ofiarą „chaosu informacyjnego”. Tu nie było chaosu. Tu był jasny komunikat: nie pytajcie publicznie, tylko piszcie. I jak wynika z wypowiedzi burmistrza, jednym z powodów było również to, że nie chciał być później cytowany.

🟡 Radni nazwali to po imieniu

Na sesji z 9 marca Monika Kozłowska - Radna Rady Miejskiej Gminy i Miasta Grójec, mówiąc o nieprawidłowościach z 19 lutego oraz o komforcie pracy radnych mających inne poglądy niż burmistrz, powiedziała: „To, że Pani Przewodnicząca już dwukrotnie mi przerwała to świadczy o tym, że to co mówię jest rzeczywistością: radnym, którzy nie sprzyjają burmistrzowi, zamyka się usta”. W tym samym wystąpieniu dodała, że sytuacja, w której radni „nie mają prawa zadawać pytań” i mają je „składać na piśmie”, świadczy o „stłamszaniu kogokolwiek, kto się nie zgadza z poglądami” burmistrza i przewodniczącej.

Jeszcze mocniej powiedział to radny Artur Szlis: „każdy kto tą sesję ogląda zdroworozsądkowo do tego podchodząc może wyciągnąć wniosek, że próbowano zakneblować radnym usta”. I warto to podkreślić: to nie jest komentarz z internetu ani „fałszywa teza”. To jest publiczna ocena radnego wygłoszona na sesji.

🟡 Czy naprawdę nic się nie stało?

Bo jeśli naprawdę nic się nie stało, to dlaczego już 9 marca zwołano sesję nadzwyczajną, której porządek przewidywał „podjęcie uchwały w sprawie odwołania wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Grójcu”, a następnie ogłoszono, że „z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Grójcu odwołany został pan Artur Szlis”?

To pokazuje skalę kryzysu. Część radnych chciała zmiany Przewodniczącej właśnie dlatego, że sposób prowadzenia sesji stał się problemem politycznym i ustrojowym, a nie tylko towarzyską sprzeczką. Sam Artur Szlis mówił zresztą, że punktem wspólnym rozmów była „jakość pracy Rady Miejskiej”, a pomysł zmian w prezydium pojawił się właśnie w tym kontekście.

Można oczywiście zauważyć, że pod wnioskiem o odwołanie wiceprzewodniczącego jako pierwsza podpisała się właśnie Przewodnicząca. To co najmniej rodzi pytania o jej udział w powstaniu tego dokumentu i całej politycznej odpowiedzi na próbę jej odwołania. Wystarczy zestawić fakty i ich kolejność.

I co równie ważne, także 9 marca Pani Przewodnicząca nie zachowywała się jak ktoś, kto zrozumiał powagę sytuacji. Przerywała radnej Monice Kozłowskiej słowami: „proszę skupić się”, „Do rzeczy, tak. Do rzeczy Pani Radna”, a sama Kozłowska wprost zarzucała jej, że jej wypowiedź jest co chwilę przerywana. To nie wygląda jak refleksja po kryzysie. To wygląda jak dalsze pouczanie radnych, jak mają mówić i gdzie kończy się granica dopuszczalnej krytyki.

🟡 Nawet burmistrz później złagodził stanowisko

Najciekawsze jest jednak to, że nawet po stronie władzy nie było pełnej zgodności co do tego, że wszystko było w porządku. Bo o ile przewodnicząca powtarzała jeszcze 9 marca, że „taki stan rzeczy” był zgodny z prawem, o tyle sam Dariusz Gwiazda - Burmistrz Gminy i Miasta Grójec przyznał, że po ostatniej sesji „musi być przywrócony” punkt „sprawy różne wolne wnioski” i że trzeba „wrócić do normalności”. To jest politycznie bardzo ważne: skoro trzeba było coś przywracać i do czegoś wracać, to znaczy, że coś jednak zostało popsute. I nie wymyślili tego ani mieszkańcy, ani portale. To wynikało z samego przebiegu sesji.

🟡 Zamiast odpowiedzi - atak na "portale"

W „przeprosinach” dostało się portalom. Zamiast odpowiedzieć na konkretne cytaty z 19 lutego, łatwiej było uderzyć w tych, którzy o sprawie informowali mieszkańców.

A przecież portale nie wymyśliły tej historii. Portale nie włożyły nikomu słów do ust. Portale po prostu zacytowały i skomentowały to, co mieszkańcy mogli sami zobaczyć i usłyszeć.

🟡 Nie przeprosiny, tylko odwracanie kota ogonem

Dlatego te „przeprosiny” nie brzmią jak przeprosiny. Brzmią jak bagatelizowanie sytuacji i przerzucanie odpowiedzialności na innych. Zamiast prostego: tak, popełniłam błąd, usłyszeliśmy, że radni nie zrozumieli, mieszkańcy źle odczytali, a media siały chaos.

O wiele uczciwiej i poważniej brzmiałoby zwykłe: popełniłam błąd. Bez obwiniania mieszkańców. Bez pretensji do radnych. Bez ataków na media za to, że cytują i komentują.

Bo jako Grójec bez Retuszu mamy ten komfort, że nie tworzymy faktów, tylko je komentujemy. Nasze materiały powstają na podstawie cytatów i dokumentów. Każdy może obejrzeć sesję z 19 lutego i 9 marca i sam wyciągnąć wnioski. I sam zobaczyć, że przeprosiny pani przewodniczącej nijak się mają do rzeczywistości, którą sama wykreowała na lutowej sesji Rady Miejskiej.

Warto zauważyć jeszcze jedno. Pani Przewodnicząca przeprosiła radnych, którzy mogli poczuć się urażeni. Nie wspomniała jednak nic o mieszkańcach. A to właśnie mieszkańcy z niesmakiem obserwują to, co dzieje się dziś w Radzie Miejskiej - kolejne napięcia, polityczne przepychanki i spory personalne zamiast skupienia się na sprawach naprawdę ważnych dla gminy. To mieszkańcy patrzą na to wszystko i mają prawo oczekiwać od swoich przedstawicieli nie obrażania się nawzajem, nie zasłaniania się procedurami i nie przerzucania winy na innych, ale zwykłej odpowiedzialności, powagi i pracy na rzecz wspólnego dobra.

Wesołych Świąt!
04/04/2026

Wesołych Świąt!

‼️Czy burmistrz traci kontrolę nad Radą? Zaskakujący wybór wiceprzewodniczącej, odejście radnego z klubu „Nam Zależy” i ...
26/03/2026

‼️Czy burmistrz traci kontrolę nad Radą? Zaskakujący wybór wiceprzewodniczącej, odejście radnego z klubu „Nam Zależy” i publiczne „ubolewanie” burmistrza w sprawie naruszenia dóbr osobistych‼️

Dzisiejsza sesja Rady Miejskiej przyniosła serię wydarzeń, które trudno uznać za przypadkowe. Przegrane głosowanie kandydata kojarzonego z obozem Dariusz Gwiazda - Burmistrz Gminy i Miasta Grójec, odejście radnego z klubu „Nam Zależy” oraz sądowe tło oświadczenia burmistrza każą postawić pytanie: czy burmistrz zaczyna tracić większość w Radzie?

🟡Przegrane głosowanie obozu burmistrza

Najmocniejszym sygnałem było głosowanie na stanowisko wiceprzewodniczącej Rady. Tomasz Justyński, zgłoszony przez radną Małgorzatę Molendę z klubu „Nam Zależy”, otrzymał tylko 8 głosów i nie uzyskał wymaganej większości. Tymczasem Małgorzata Szymańczak, radna P*S zgłoszona przez Artura Moskala, zdobyła 12 głosów. Jeden głos był nieważny.

Jeszcze mocniej widać to w zestawieniu z wydarzeniami sprzed kilku tygodni. 2 marca 11 radnych podpisało wniosek o odwołanie Artura Szlisa z funkcji wiceprzewodniczącego. Wśród nich byli m.in. Tomasz Justyński, Kamil Sobczak, Daniel Marcinkowski i Robert Dobrzyński. Taką samą liczbą głosów Szlis został później odwołany.

Dziś jednak 12 radnych poparło kandydatkę spoza tamtego grona, a kandydat z tego układu dostał zaledwie 8 głosów. To wyraźny sygnał, że w Radzie doszło do istotnego przesunięcia.

🟡 Kamil Sobczak odchodzi z klubu „Nam Zależy”

Jednym z najważniejszych i najbardziej zaskakujących momentów sesji było oświadczenie Kamil Sobczak - Radny Rady Miejskiej w Grójcu , który ogłosił rezygnację z członkostwa w klubie „Nam Zależy”. Nie była to wyłącznie formalna deklaracja, ale wyraźny sygnał, że w dotychczasowym zapleczu burmistrza pojawiło się pęknięcie.

Kamil Sobczak podkreślił, że chce zachować pełną niezależność w podejmowaniu działań i skupić się na pracy ponad podziałami. Zaznaczył też, że dobro gminy i miasta wymaga dziś merytorycznego działania, a nie uczestnictwa w personalnych sporach.

W swoim oświadczeniu radny dał do zrozumienia, że jego decyzja nie była przypadkowa ani emocjonalna. Wprost wskazał, że została podjęta z pełną świadomością jej następstw i w związku z ostatnimi wydarzeniami na forum Rady Miejskiej. To ważny sygnał, bo pokazuje, że jego odejście z klubu należy odczytywać nie tylko jako osobisty wybór, ale także jako polityczny komentarz do sytuacji w Radzie.

Jeszcze ważniejsza była deklaracja, że jako radny niezależny Sobczak nadal będzie wspierał każdą inicjatywę służącą mieszkańcom, niezależnie od jej politycznego pochodzenia. Taka zapowiedź oznacza, że nie chce już wiązać się klubową dyscypliną i zamierza głosować według własnej oceny.

🟡 "Ubolewanie” burmistrza i sądowe tło sprawy

Innym zaskakującym wątkiem było oświadczenie burmistrza dotyczące Małgorzaty Biniaszewskiej. Burmistrz wyraził ubolewanie, że jego wypowiedź z sesji w 2023 roku mogła zostać odebrana jako naruszenie jej dóbr osobistych, zaznaczając jednocześnie, że nie było to jego intencją.

Z krótkiej wymiany zdań podczas sesji wynikało jednak jasno, że oświadczenie nie padło przypadkowo ani wyłącznie z własnej inicjatywy. Miało ono związek z wyrokiem sądu i było elementem zawartej ugody.

Ten wątek pojawił się już podczas sesji Rady Miejskiej w kwietniu ubiegłego roku. To wtedy Małgorzata Biniaszewska poinformowała publicznie, że oczekuje przeprosin i że w tej sprawie burmistrz otrzymał już oficjalne pismo. Burmistrz zadeklarował wówczas przeprosiny, jednak ostatecznie do nich nie doszło, a sprawa trafiła do sądu. Dopiero po 11 miesiącach, pod wpływem rozstrzygnięcia sądowego, oświadczenie zostało wygłoszone na forum Rady.

Sprawa sięga wcześniejszych wydarzeń, gdy podczas publicznej wypowiedzi ujawnione zostały informacje, które — jak później wskazywano — nie powinny paść na forum sesji. W tle pojawił się również wątek naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych. Sama treść oświadczenia miała więc wymiar nie tylko formalny, ale również polityczny, bo przypomniała o sprawie, która przez długi czas ciążyła nad burmistrzem i wróciła na forum publiczne w bardzo niekorzystnym dla niego momencie.

🟡 Napięcie narasta od miesięcy

Warto przypomnieć, że napięcie w Radzie narasta od miesięcy. 19 lutego przewodnicząca Rady Miejskiej Dorota Niedbała ograniczyła możliwość zadawania pytań burmistrzowi podczas sesji, a 9 marca w ramach rewanżu za próbę "przewrotu" odwołano Artura Szlisa po próbie odwołania przewodniczącej ze stanowiska. Dzisiejsze wydarzenia pokazują, że tamto przesilenie nie było incydentem, lecz częścią większego procesu.

Coraz ciekawiej wygląda też samo prezydium Rady. Przewodniczącą pozostaje Dorota Niedbała z listy burmistrza „Nam Zależy”. Jednym z wiceprzewodniczących jest Daniel Marcinkowski, kojarzony z KO, ale działający poza klubem. Drugą wiceprzewodniczącą została właśnie Małgorzata Szymańczak z P*S. Taki skład trudno uznać za politycznie stabilny i jednoznaczny.

🟡 Wymowny przebieg sesji

Wymowny był także sam przebieg sesji. Burmistrz zabrał głos tylko raz, a później opuścił obrady przed ich zakończeniem. Przed końcem wyszedł też wiceprzewodniczący Daniel Marcinkowski. Radni kończyli obrady bez obecności burmistrza, a jego zastępca był nieobecny od początku.

W polityce samorządowej takie obrazy mają znaczenie, zwłaszcza wtedy, gdy coraz więcej wskazuje na to, że większość nie jest już tak pewna jak wcześniej.

W pamięci pozostają też słowa burmistrza z lutowej sesji. Na pytanie Monika Kozłowska - Radna Rady Miejskiej Gminy i Miasta Grójecj: „do czego są panu radni?”, odpowiedział krótko: „żeby głosowali”. Dzisiejsze wyniki pokazały jednak, że radni głosują, ale niekoniecznie tak, jak życzyłby sobie tego burmistrz.

🟡 Czy układ sił właśnie się zmienia?

Czy to już początek nowego układu sił w Radzie Miejskiej w Grójcu? Po dzisiejszej sesji jedno jest jasne: polityczny grunt pod burmistrzem nie wygląda już tak stabilnie jak jeszcze kilka tygodni temu.

‼️Burmistrz bohaterem nie swojej sprawy? Ataki, oklaski i zamykanie dyskusji. Czy na sesji odwołującej Artura Szlisa z f...
24/03/2026

‼️Burmistrz bohaterem nie swojej sprawy? Ataki, oklaski i zamykanie dyskusji. Czy na sesji odwołującej Artura Szlisa z funkcji wiceprzewodniczącego złamano tylko dobre obyczaje — czy również prawo⁉️

Sesja miała dotyczyć jednej decyzji: odwołania radnego Artura Szlisa z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej. A więc sprawy wewnętrznej, należącej wyłącznie do kompetencji rady.

Zamiast tego przerodziła się w polityczne starcie, ostrą wymianę zdań oraz pretensje wobec części radnych za to, że — korzystając z prawa do wolnego wykonywania swojego mandatu — rzeczywiście z niego skorzystali.

🟡 To nie była zwykła sesja tylko demonstracja wpływu

Z przebiegu obrad jasno wynika, że jedną z głównych postaci konfliktu stał się Dariusz Gwiazda - Burmistrz Gminy i Miasta Grójec — mimo że sprawa formalnie dotyczyła wyłącznie Rady Miejskiej.

🟡 Zbyt dużo burmistrza w tej sesji

Burmistrz wielokrotnie zabierał głos, oceniał postawę radnych i nadawał ton debacie. Nie ograniczał się do komentarzy. Aktywnie uczestniczył w sporze i jednoznacznie opowiadał się po jednej ze stron. Padły m.in. słowa:

„Nie byłoby tej sesji, nie byłoby całego zamieszania, gdyby nie wasz wspaniałomyślny pomysł o przewrocie.”

To nie był język spokojnej, merytorycznej debaty, tylko politycznego konfliktu.

🟡 Ostre słowa zamiast debaty

Podczas sesji padły mocne wypowiedzi pod adresem radnych krytykujących sposób prowadzenia obrad oraz wcześniejsze próby ograniczania ich praw, m.in. podczas sesji 19 lutego.

Radnej Monika Kozłowska - Radna Rady Miejskiej Gminy i Miasta Grójec burmistrz zarzucił, że:
• „przeinacza fakty non stop”,
• „kłamie”,
• mówi „bzdury”.

To język, który trudno uznać za standard debaty publicznej. Zwłaszcza gdy z tej samej mównicy padają deklaracje o współpracy i „naprawie sytuacji” w Radzie Miejskiej. Trudno nie dostrzec sprzeczności: osoba pogłębiająca konflikt jednocześnie deklaruje chęć jego rozwiązania.

🟡„Radni powinni przychodzić do burmistrza”?

Kontrowersje wzbudziła również wypowiedź:

„Radni powinni spotykać się z burmistrzem, wiceburmistrzem i omawiać prace komisji, a nie z radnym powiatowym.”

Warto przypomnieć rzecz podstawową: Rada Miejska nie podlega burmistrzowi. Jest organem stanowiącym i kontrolnym. Radni mają prawo spotykać się z kim chcą. Sugestie przeciwne mogą być odbierane jako ingerencja w ich niezależność.

🟡 Oklaski, które mówią więcej niż słowa

Z nagrania sesji (ok. 1 godz. 9 min) wynika, że po ostrej wypowiedzi wiceprzewodniczącego Daniela Marcinkowskiego wobec radnej Moniki Kozłowskiej burmistrz reaguje… oklaskami.
W tak napiętej atmosferze trudno uznać ten gest za neutralny. Dla wielu obserwatorów był to czytelny sygnał poparcia dla ataku i opowiedzenia się po jednej ze stron konfliktu.

🟡 Wniosek o zakończenie dyskusji — i tu zaczyna się problem

Kulminacją sesji był wniosek burmistrza o zakończenie dyskusji. To ten moment budzi najpoważniejsze wątpliwości prawne.

Organ wykonawczy składa wniosek formalny w sprawie dotyczącej wyłącznie relacji wewnętrznych rady, a dyskusja zostaje przerwana mimo zgłaszanych pytań i zastrzeżeń.

Pojawia się zasadnicze pytanie:
czy burmistrz był uprawniony do złożenia wniosku o zamknięcie debaty podczas sesji Rady Miejskiej?

Ustawa o samorządzie gminnym wyraźnie rozdziela role:
• rada gminy — organ stanowiący i kontrolny,
• burmistrz — organ wykonawczy.
Statut Gminy Grójec reguluje tryb prowadzenia sesji w odniesieniu do radnych i organów rady, ale nie przyznaje burmistrzowi prawa do składania wniosków formalnych dotyczących przebiegu obrad.

🟡 Sprawa trafiła do Wojewody

Mimo to Przewodnicząca Rady Miejskiej Dorota Niedbała wniosek przyjęła i procedowała.

Dlatego Stowarzyszenie "Czysta Gmina", dbające o transparentność i poprawność życia publicznego, składa do Wojewody Mazowieckiego formalne zawiadomienie o możliwym naruszeniu prawa.

W piśmie zawnioskowano o zbadanie prawidłowości prowadzenia sesji, w szczególności dopuszczenia i procedowania wniosku złożonego przez burmistrza oraz trybu podjęcia uchwały. Chodzi o przestrzeganie prawa.

🟡 26 marca ciąg dalszy historii

Dla mieszkańców ostatnie wydarzenia to sygnał ostrzegawczy. Gdy organ wykonawczy zaczyna realnie wpływać na przebieg debaty organu stanowiącego, a większość rady nie tylko to akceptuje, lecz także sankcjonuje, przestajemy mówić o stylu czy emocjach.
Zaczynamy mówić o rozmywaniu granic władzy, osłabianiu kontroli i niebezpiecznym precedensie, w którym odmienny głos radnych staje się niewygodny, a debatę można zamknąć na wniosek burmistrza.

Jeśli Rada Miejska ma być reprezentacją mieszkańców, a nie być formalnym tłem dla decyzji podejmowanych gdzie indziej, 26 marca przy okazji wyboru nowego wiceprzewodniczącego/nowej wiceprzewodniczącej okaże się dniem próby. Dowiemy się czy demokracja lokalna jeszcze działa i dopuszcza do głosu inny punkt widzenia, niż burmistrza. Jak pokazała sesja 9 marca taki ma niewiele mniej niż połowa radnych.

Będzie to informacja dla nas, nawet jeśli wszystko odbędzie się „zgodnie z porządkiem obrad”.

🟢 Źródła:

Materiał powstał na podstawie:

analizy przebiegu sesji Rady Miejskiej w Grójcu,
analizy Statutu Gminy Grójec.

Adres

Sportowa 16
Grójec

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Grójec Bez Retuszu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria