Radosław Żuk

Wskazówki dojazdu Kontakt: firmę

Radosław Żuk .

Doradca podatkowy, partner w Kancelarii Żuk Pośpiech, wykładowca na SGH, nagradzany w rankingach prawników organizowanych przez Rzeczpospolitą, posiadający doświadczenie w doradztwie prawno-podatkowym na rzecz największych przedsiębiorstw.

Zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy o kondycji polskiego systemu podatkowego w kontekście aktualnej sytuacji polskich...
23/07/2026

Zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy o kondycji polskiego systemu podatkowego w kontekście aktualnej sytuacji polskich przedsiębiorców. Razem z Magdalena Bukowska oraz Szalonym Reporterem dyskutujemy o obejściu prawa podatkowego, kontrolach fiskusa, inwigilacji poprzez najnowsze zdobycze technologii, jak również wskazujemy na częste błędy popełniane m. in. przez infduencerów. Serdecznie zapraszam

Podatki influencerów, VAT, kontrole skarbowe, działalność gospodarc...

24/06/2026

Od lat przeczuwałem, że Departament do zwalczania przedsiębiorczości ekonomicznej musi istnieć 😉 Teraz doszło do jego ujawnienia!

Czy fiskus może żądać VAT od pieniędzy, których firma nigdy nie dostała? To pytanie pojawiło się w ciekawej sprawie prze...
21/06/2026

Czy fiskus może żądać VAT od pieniędzy, których firma nigdy nie dostała? To pytanie pojawiło się w ciekawej sprawie przed WSA w Poznaniu (wyrok z dnia 18 czerwca 2026 r., sygn. I SA/Po 736/26). W analizowanym przypadku firma leasingowa miała problem z klientami, którzy nie płacili za wystawione faktury, od których trzeba zapłacić VAT. Skorzystała więc z tzw. ulgi na złe długi, czyli odzyskała VAT od niezapłaconych należności. Później sprzedała pakiet takich trudnych wierzytelności za dużo niższą cenę niż ich nominalna wartość. Jednak fiskus uznał, że skoro długi zostały sprzedane, firma powinna oddać całą wcześniejszą ulgę w VAT.
Na szczęście Sąd stwierdził inaczej. Jeżeli firma sprzedała dług za ułamek jego wartości, to odzyskała tylko część pieniędzy, a VAT powinien być liczony od tego, co podatnik realnie otrzymał, a nie od kwoty, która istnieje tylko na papierze.
To bardzo ważne rozstrzygnięcie, bo przypomina prostą zasadę: podatki nie powinny odrywać się od rzeczywistości gospodarczej. Dla firm, które sprzedają trudne wierzytelności, może to oznaczać realną różnicę w rozliczeniach VAT.

Kolejny tydzień czerwca za nami, a fiskus zdążył jeszcze raz pokazać, na co go stać. Tym razem dowiedzieliśmy się, że "n...
20/06/2026

Kolejny tydzień czerwca za nami, a fiskus zdążył jeszcze raz pokazać, na co go stać. Tym razem dowiedzieliśmy się, że "nie" znaczy "trochę tak", że samochód w salonie to w istocie kredyt, że ulga podatkowa ma datę ważności jak jogurt, a coś, co jeszcze nie jest paliwem, już trzeba opodatkować jak paliwo. Oto pięć spraw, w których urzędnicy znów udowodnili, że logika bywa dla nich opcjonalna.

1. "Wyłączyłem punkt 1, więc obowiązuje punkt 2" - czyli spór o jedną cyfrę

WSA w Warszawie, 11 czerwca 2026 r., III SA/Wa 2076/25

Gdy firma pożycza dużo pieniędzy, koszt tych pożyczek (odsetki) może odliczyć od podatku tylko do pewnego limitu. Przepis mówi, że jeden z dwóch limitów nie obowiązuje, jeśli pożyczka pochodzi od fundacji rodzinnej. Firma uznała więc, że skoro odpada jeden limit, to znaczy, że odliczyć można wszystko, bez ograniczeń. Urząd jednak wziął lupę i wypatrzył, że przepis wyłącza tylko jeden konkretny limit, a drugi (do 30% zysku) nadal obowiązuje. Sąd przyznał rację urzędowi: przepis jest jasny, więc nie ma co kombinować.

Morał: kiedy korzystna interpretacja pomaga podatnikowi, słyszy on, że "nadinterpretuje". Kiedy jedna cyferka pomaga fiskusowi, to nagle "litera prawa jest święta".

2. Sześć znaków w przelewie, które uratowały całą sprawę

WSA w Warszawie, 11 czerwca 2026 r., III SA/Wa 690/26

Elektryk założył firmę, a jego księgowość zaliczyła serię wpadek. Błędne daty na fakturach, faktura wystawiona "przez pomyłkę", pomylone okresy rozliczeniowe. Mimo tego bałaganu podatnik w pierwszym przelewie do urzędu wpisał w rubryce "rodzaj podatku" magiczne "PIT-28" i tym samym, zdaniem sądu, skutecznie wybrał ryczałt (uproszczoną formę opodatkowania).

Urząd twierdził, że podatnik spóźnił się z wyborem i powinien płacić według zwykłych zasad. Sąd przypomniał jednak żelazną regułę: urząd, wydając interpretację, musi opierać się na tym, co napisał podatnik, a nie dorabiać własnej wersji wydarzeń. A że sam wpis "PIT-28" w przelewie wystarczy, potwierdził już wcześniej NSA.

3. Samochód stoi w salonie, ale dla urzędu to kredyt

WSA w Warszawie, 11 czerwca 2026 r., III SA/Wa 669/26

Firma udostępnia dealerom ciężarówki na ekspozycję w salonie, a po jakimś czasie dealer je odkupuje wraz z dodatkową "opłatą administracyjną". Pytanie brzmiało: czym właściwie jest ta opłata?

Urząd stwierdził, że to usługa finansowa, bo firma "w pewnym sensie kredytuje dealera" (w wyliczeniach mignął nawet wskaźnik WIBOR). Sąd uchylił tę interpretację, ale stwierdził, że myli się i urząd, i firma: opłata to po prostu część ceny samochodu, bo wystawienie auta w salonie służy późniejszej sprzedaży. Dzielenie tego na osobną usługę byłoby sztuczne. Sąd dorzucił, że element "wartości pieniądza w czasie" tkwi w każdej sprzedaży na raty, a nikt jeszcze nie ogłosił, że sklep AGD prowadzi bank.

Morał: jeśli wystarczająco długo wpatrywać się w fakturę, każda transakcja zacznie wyglądać jak pożyczka.

4. Ulga z datą ważności, czyli fiskus liczy do 2026 i gasi światło

WSA w Gliwicach, 17 czerwca 2026 r., I SA/Gl 899/25

Firma kupiła dwa roboty przemysłowe i chciała skorzystać z ulgi na robotyzację (czyli dodatkowego odliczenia od podatku). Urząd najpierw przyznał: tak, to roboty, ulga się należy. A potem dodał: ale odliczać można tylko stopniowo, przez lata, w tempie zużywania się maszyny, a skoro ulga kończy się w 2026 roku, to ta część, która "wystaje" poza ten rok, po prostu przepada.

Innymi słowy: kupiłeś robota za późno, to twój problem. Sąd uznał takie tłumaczenie za powierzchowne i przypomniał, że ustawa nigdzie nie uzależnia ulgi od tempa rozliczania maszyny w księgach.

5. Coś, co jeszcze nie jest paliwem, już trzeba opodatkować jak paliwo

WSA w Warszawie, 17 czerwca 2026 r., III SA/Wa 228/26

Firma sprowadza gazowe składniki (n-butan i izobutan), które same w sobie paliwem nie są, nie napędzą żadnego silnika, dopóki nie zmiesza się ich z propanem. Dopiero gotowa mieszanka (popularny "LPG") jeździ. Pytanie: czy od tego półproduktu trzeba płacić specjalny, przyspieszony VAT przewidziany dla paliw?

Urząd orzekł, że skoro po zmieszaniu powstanie paliwo, to półprodukt już teraz jest paliwem, więc płacić. Sąd uchylił tę interpretację, zauważając rzecz oczywistą: żeby zastosować przepis o paliwie, trzeba najpierw mieć paliwo. Przyszłe przeznaczenie nie wystarczy, bowiem najpierw musi istnieć rzecz, którą do czegokolwiek się przeznacza.

Morał: dla fiskusa ciasto jest tortem już na etapie mąki

Jest taki gatunek sporu podatkowego, w którym organ z uporem godnym lepszej sprawy próbuje uczynić przedsiębiorcę z kogo...
19/06/2026

Jest taki gatunek sporu podatkowego, w którym organ z uporem godnym lepszej sprawy próbuje uczynić przedsiębiorcę z kogoś, kto przedsiębiorcą być nie chce, nie może i co najważniejsze wcale nim nie jest. Czego jednak się nie robi, aby wymyślić niezgodny z przepisami podatek?! Sprawa wspólnika, którego udziały obciążono powtarzającymi się świadczeniami niepieniężnymi z art. 176 k.s.h., jest tego podręcznikowym przykładem. A morał, do którego doszedł NSA, można streścić jednym zdaniem: nie każde "robienie czegoś za pieniądze" to działalność gospodarcza, czasem to po prostu świadczenie nie będące ani działalnością gospodarczą, ani stosunkiem pracy. W nieniniejszej sprawie wspólnik spółki z o.o. (50 udziałów, jednocześnie prezes zarządu) miał na mocy umowy spółki wykonywać dla niej powtarzające się świadczenia niepieniężne: projekty graficzne, obróbkę plików do druku i haftu, obsługę specjalistycznego oprogramowania RIP, konserwację drukarek i hafciarek oraz pozyskiwanie klientów. Do 40 godzin miesięcznie, według zapotrzebowania zgłaszanego przez zarząd. Spółka udostępniała mu w tym celu własne aktywa i zasoby, odpowiadała wobec klientów za jakość, a wynagrodzenie wypłacała nawet wtedy, gdy nie było zysku i rozliczała jako przychód z innych źródeł (art. 20 u.p.d.o.f.), a nie z art. 12 czy 13. Wspólnik zapytał, czy z tytułu tych świadczeń jest podatnikiem VAT. Jego zdaniem nie, bo to relacja zbliżona do stosunku pracy, ryzyko ponosi spółka, a on nie działa ani we własnym imieniu, ani na własny rachunek. Jednak Dyrektor KIS uznał, że wspólnik jest podatnikiem VAT. Rozumowanie organu było następujące: art. 15 ust. 3 pkt 3 ustawy o VAT wyłącza z działalności gospodarczej tylko te czynności, z których przychody mieszczą się w art. 12 ust. 1-6 lub art. 13 pkt 2-9 ustawy o PIT. Skoro wspólnik sam przyznał, że jego przychód to "inne źródła" (art. 20), to podstawowy warunek wyłączenia nie jest spełniony, więc analiza pozostałych przesłanek jest bezprzedmiotowa. Czyli: nie pasujesz do mojej listy, więc nie będę nawet sprawdzał, czy faktycznie działasz samodzielnie. Piękne. Organ zbudował własną regulację prawną tylko po to, aby był podatek. Czego to jeszcze oni nie wymyślą byleby utrudnić życie .......

17/06/2026

Co trzeba byłoby zmienić w polskim systemie podatkowym? Moja odpowiedź wielu zaskoczy 😉

15/06/2026

Niemal każdego dnia w mojej pracy spotykam się z przedziwnymi pomysłami legislacyjnymi oraz urzędniczymi spod znaku: jakby tu sprawić, aby prowadzenie biznesu było trudniejsze? Z jakimi największym absurdami księgowo-podatkowymi zetknęliście się Państwo?

14/06/2026

Czy optymalizacja podatkowa jest dozwolona? Moim zdaniem jak najbardziej, ale niestety często innego zdania jest Ministerstwo Finansów, postrzegając naturalną potrzeba płacenia w legalny sposób jak najniższych podatków jako coś zakazanego.

Wracam z cyklem "Żuk oka na podatki", w którym raz w tygodniu będę starał się przedstawić najciekawsze orzecznictwo sądo...
13/06/2026

Wracam z cyklem "Żuk oka na podatki", w którym raz w tygodniu będę starał się przedstawić najciekawsze orzecznictwo sądowe w zakresie podatków oraz ewentualne zmiany podatkowe planowane przez ustawodawcę. Oczywiście wszystko okraszone odpowiednim komentarzem.
Najnowsze orzecznictwo dostarczyło materiału, którego żaden scenarzysta by nie wymyślił. Fiskus na zmianę odkrywa i gubi słownik języka polskiego, każe płacić podatek od pieniędzy, które jeszcze nie istnieją i tłumaczy, że samozatrudniony nie potrzebuje motywacji, bo motywuje go sama radość fakturowania.
1. Rekompensata, dotacja, pomoc - czyli o tym, że fiskus sięga do słownika, kiedy mu to pasuje. NSA, wyrok z 2 czerwca 2026 r., II FSK 1286/24
Spółka dostała z budżetu państwa 18,7 mln zł rekompensaty za szalejące ceny gazu. Pytanie brzmiało prozaicznie: czy to zwolnione z CIT jako „dotacja"? Dyrektor KIS rozwinął tu wykładnię, którą można streścić tak: skoro ustawodawca napisał „rekompensata", a nie „dotacja", to znaczy, że zrobił to świadomie i racjonalnie. Pięknie. Szkoda tylko, że ten sam racjonalny ustawodawca przy okazji innych ulg odsyła do definicji wprost, a tutaj milczy. Organ sięgnął więc po definicję z ustawy o finansach publicznych z 2009 r., żeby zawęzić zwolnienie wprowadzone w 2007 r. w brzmieniu, którego w dniu wejścia przepisu w życie jeszcze nie było. Sąd wytknął tę chronologiczną ekwilibrystykę i przypomniał świętą zasadę autonomii prawa podatkowego: definicji obcych nie wciąga się do CIT bez wyraźnego odesłania. Morał: kiedy podatnikowi pomaga słownik, to wykładnia rozszerzająca; kiedy fiskusowi, to „racjonalny ustawodawca".

2. Kafeteria dla współpracownika B2B. WSA w Poznaniu, wyrok z 2 czerwca 2026 r., I SA/Po 415/26
Agencja marketingowa funduje benefity (multisport, kino, catering) zarówno pracownikom, jak i współpracownikom na B2B. Wobec pracowników, to koszt. Wobec współpracowników, to reprezentacja, więc kosztu nie ma. Uzasadnienie organu, podtrzymane przez sąd, jest perełką antropologii gospodarczej: przedsiębiorca na B2B „nie wymaga dodatkowej motywacji, ponieważ wynika ona z samej natury działalności gospodarczej, która z założenia służy maksymalizacji zysków". Innymi słowy: pracownik to istota, którą trzeba dopieszczać kartą na siłownię, a samozatrudniony jednoosobowy przedsiębiorca to homo oeconomicus, który czerpie satysfakcję z samego faktu wystawiania faktury. „Taką korzyścią może być już sama możliwość współpracy ze spółką" - pisze organ bez cienia ironii. Voucher do kina dla człowieka, który i tak żyje dla EBITDA, to czysta reprezentacja.

3. Airdrop, czyli jak fiskus odkrył podatek od pieniędzy, których jeszcze nie ma. WSA w Warszawie, wyrok z 10 czerwca 2026 r., III SA/Wa 2658/25
Programista dostaje za darmo tokeny (airdropy, grant RPGF) - bez umowy, bez obowiązku świadczenia czegokolwiek, czasem za zasługi sprzed lat. Organ uznał, że przychód powstaje już w momencie wpłynięcia tokenów na portfel, wyceniany po kursie z dnia otrzymania. Problem w tym, że token publiczny potrafi w tydzień stracić 80% wartości, więc podatnik miałby płacić PIT od majątku, który może wyparować, zanim cokolwiek sprzeda. Co więcej, sam organ przyznał, że to przychód z kapitałów pieniężnych, a potem kazał go rozpoznać jak nieodpłatne świadczenie z praw majątkowych. Sąd na szczęście przypomniał oczywistość znaną od 2019 r.: przychód z waluty wirtualnej powstaje dopiero przy zbyciu.

4. Wspólne przedsięwzięcie kontra logika. WSA w Warszawie, wyrok z 10 czerwca 2026 r., III SA/Wa 265/26.
Spółka córka NCBR ponosi koszty zatrudnienia informatyków w projekcie unijnym, a NCBR jej te koszty zwraca. Organ błyskawicznie wyciągnął z szuflady wyrok TSUE San Domenico Vetraria (oddelegowanie pracowników za zwrotem kosztów = usługa) i ogłosił, że trzeba płacić VAT należny. Sąd uchylił interpretację, tłumacząc, że organ „dokonał zbyt szerokiej interpretacji pojęcia usługi" i kompletnie pominął, że nikt tu niczego nie konsumuje, to redystrybucja unijnych pieniędzy wewnątrz jednego przedsięwzięcia. NCBR nie jest klientem kupującym pracę informatyków, tylko „dystrybutorem środków budżetowych". Czego organ nie zauważył? Drobiazgu: braku ekwiwalentności świadczeń, czyli fundamentu konstrukcji odpłatnej usługi. Łatwiej przykleić cudze orzeczenie niż przeczytać własny stan faktyczny.

5. Estoński CIT i samochód prezesa. NSA, wyrok z 3 czerwca 2026 r., II FSK 1512/23.
Wspólnik, członek zarządu i pracownik w jednym. Jeździ służbowym autem także prywatnie, ewidencji przebiegu brak. Spółka próbowała przekonać sąd, że skoro to pracownik korzysta z auta, to przepisy o ukrytych zyskach go nie dotyczą. NSA odpowiedział z kamienną twarzą, że podwójny (a właściwie potrójny) status nie wyłącza nikogo z kręgu beneficjentów ryczałtu, bo „dalszy status wspólnika nie ma znaczenia". Skutek, to 50% wydatków na auto to ukryty zysk, koniec dyskusji.

Adres

Ulica Bitwy Oliwskiej 22
Gdansk
80-339

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Radosław Żuk opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Radosław Żuk:

Skróty

Udostępnij