25/08/2026
Oddajemy w Wasze ręce mini poradnik alimentacyjny, w którym rozkładamy z Rozwodowa koszty utrzymania dziecka na "czynniki pierwsze". Po co? Tylko w taki sposób można zrobić to poprawnie, zgodnie z prawdą, a jednocześnie przy okazji przyjrzeć się wszystkim potrzebom dziecka i uaktualnić koszty.
Czy 120 zł za zajęcia taneczne trzylatki to fanaberia, czy realny koszt utrzymania dziecka?
To pytanie zadałam ostatnio Dorocie Wollenszleger-Gałuszce, mediatorkce, z którą konsultuję materiały dotyczące alimentów.
Od września córka ma chodzić raz w tygodniu na zajęcia taneczne dla maluchów. Koszt: 120 zł miesięcznie.
Dla mnie to nie jest luksus. Lubi ruch, muzykę i kontakt z innymi dziećmi. Szczególnie jesienią i zimą takie zajęcia są po prostu jedną z możliwości ruchu, zabawy i rozwoju.
Ale przy tworzeniu artykułu o kosztorysie utrzymania dziecka zaczęłam się zastanawiać:
czy ja mogę po prostu wpisać te 120 zł jako stały koszt?
I tu odpowiedź Doroty była dużo ciekawsza niż zwykłe „tak” albo „nie”.
Zajęcia dodatkowe są częścią prawa dziecka do rozwoju, zainteresowań i zdobywania nowych umiejętności. Ale znaczenie ma też kontekst.
Jedno regularne zajęcie, które dziecko lubi i które realnie wspiera jego rozwój, to zupełnie inna sytuacja niż grafik wypełniony kilkoma dodatkowymi aktywnościami, o których drugi rodzic nawet nie wiedział.
I właśnie takich niuansów bardzo często brakuje, kiedy próbujemy policzyć:
„Ile naprawdę kosztuje moje dziecko?”
Bo kosztorys do alimentów to nie tylko jedzenie, ubrania i przedszkole.
To również leczenie, dojazdy, kosmetyki, wakacje, ferie, zajęcia, rozrywka, wydatki roczne, a nawet rzeczy kupowane raz na kilka lat.
Dlatego przygotowałam nowy poradnik:
„Kosztorys utrzymania dziecka do alimentów – co wliczyć i jak policzyć wydatki?”
Rozpisałam w nim 8 kategorii kosztów, sposób liczenia wydatków rocznych i wieloletnich, najczęstsze błędy oraz prosty sposób przygotowania własnego zestawienia krok po kroku.
Materiał został przygotowany na podstawie wiedzy Doroty i po napisaniu ponownie przez nią sprawdzony.
Bo czasem zamiast zastanawiać się „ile alimentów powinnam dostać?”, lepiej zacząć od wcześniejszego pytania:
ile naprawdę kosztuje codzienne życie mojego dziecka?