18/08/2020
Kilka słów o projekcie ustawy o „estońskim CIT” w Polsce.
Umożliwienie spółce zapłaty podatku dopiero w momencie wypłaty zysku, uwarunkowane jest dalszym inwestowaniem (np. zakup maszyn lub ich produkcja, analogicznie w przypadku urządzeń, aut czy też ciężarówek).
Poniżej lista dodatkowych warunków, by móc podlegać pod odroczony podatek:
- funkcjonowanie jako spółka kapitałowa,
- zatrudnianie co najmniej 3 osób (żaden z zatrudnionych nie może być jednocześnie udziałowcem),
- obroty nie wyższe niż 50 mln zł rocznie,
- przeważająca działalność spółki nie może być związana z zyskami pasywnymi (min. inwestycje, pożyczki),
- wyłącznie osoby fizyczne jako udziałowcy,
- brak udziałów w innych podmiotach.
By system skomplikować ponad normę, spółka musi zainwestować określone kwoty:
a) w ciągu dwóch lat, koszty „inwestycyjne” muszą wzrosnąć o co najmniej 15% (nie mniej niż 20 tys. zł),
b) w ciągu czterech lat (w przypadku dużych inwestycji) o 33% (nie mniej niż 50 tys. zł).
Jeśli w czasie korzystania z „estońskiego CIT-u” spółka przekroczy limit 50 mln zł przychodów, będzie zobowiązana do uiszczenia 5% podatku dochodowego od nadwyżki przychodów.
Warto nadmienić, że w przypadku wyjścia z projektu, „zerowy CIT” będzie opodatkowany wyższą stawką – u większych podatników - 25% (zamiast 19%), u małych podatników - 15% (zamiast 9%). W/w stawki mogą zostać pomniejszone o 5%, jeśli spółka poniesie odpowiednio duże inwestycje.
Dodatkowo, wypłata zysku będzie opodatkowana dwukrotnie – na poziomie spółki, a następnie osoby fizycznej (19%).
Ustawodawca w projekcie wskazał limity w związku z rozliczeniem podwójnego opodatkowania:
a) w przypadku małych podatników łącznie opodatkowanie może wynieść około 25%,
b) w przypadku dużych podatników - 30%.
Z projektu ustawy wynika że podatnik wybierając sposób rozliczania się z fiskusem w formie „estońskiego CIT-u” prawdopodobnie nie będzie mógł korzystać z ulg podatkowych (m.in. z ulgi badawczo – rozwojowej, czy też IP BOX).
Spółki mogą korzystać z tego rozwiązania tylko przez 4 lata, z możliwością wydłużenia o kolejne 4 lata.
Póki co to projekt ustawy, przy czym już na tym etapie warto odnotować, że projektowane zapisy (abstrahując od szeregu dodatkowych w/w warunków) niewiele mają wspólnego z „prawdziwym estońskim CIT-em”, w którym nadrzędną ideą jest to, by spółka tak długo nie płaciła podatku dochodowego, jak długo nie wypłaca dywidendy.