24/01/2026
Czy konsument w EPU rzeczywiście trafia przed „sąd” w rozumieniu prawa Unii Europejskiej?
Elektroniczne postępowanie upominawcze (EPU) od lat pełni istotną rolę w masowym dochodzeniu roszczeń pieniężnych. W praktyce jednak coraz częściej pojawia się pytanie, czy model ten zapewnia konsumentowi standard ochrony wymagany przez prawo Unii Europejskiej, w szczególności przez dyrektywę 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.
Problem ten nie dotyczy pojedynczych uchybień proceduralnych, lecz samej konstrukcji postępowania, w którym nakaz zapłaty przeciwko konsumentowi wydawany jest przez referendarza sądowego w trybie całkowicie sformalizowanym, bez uprzedniej merytorycznej kontroli treści umowy.
Obowiązek badania nieuczciwych warunków umownych z urzędu
Z utrwalonego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wynika jednoznacznie, że sąd krajowy jest zobowiązany do badania z urzędu nieuczciwego charakteru postanowień umownych, jeżeli dysponuje ku temu podstawami faktycznymi i prawnymi. Obowiązek ten ma charakter bezwzględny i nie może być uzależniony od inicjatywy konsumenta.
TSUE wielokrotnie podkreślał, że ochrona konsumenta nie może mieć charakteru iluzorycznego ani następczego, lecz powinna być zapewniona w sposób realny i skuteczny, zanim konsument zostanie obciążony negatywnymi skutkami orzeczenia, w szczególności zanim wobec niego zostanie uruchomiona egzekucja.
Kim jest „sąd” w rozumieniu prawa Unii Europejskiej?
Dyrektywa 93/13 posługuje się pojęciem „sądu”, nie precyzując go w sensie ustrojowym, jednak orzecznictwo TSUE wiąże to pojęcie z określonym standardem gwarancyjnym. Sąd w rozumieniu prawa Unii Europejskiej to organ zdolny do zapewnienia niezależnej, bezstronnej i merytorycznej ochrony praw jednostki, wyposażony w kompetencje do pełnej kontroli prawnej, w tym – w razie potrzeby – do zadania pytania prejudycjalnego.
Na tym tle powstaje zasadnicza wątpliwość, czy obowiązek badania nieuczciwych warunków umownych może zostać skutecznie zrealizowany w postępowaniu, w którym jedynym organem wydającym rozstrzygnięcie jest referendarz sądowy, działający w modelu formalnym, bez badania umowy i bez wysłuchania konsumenta.
Nie jest to zarzut skierowany przeciwko referendarzom jako takim, lecz pytanie o to, czy konstrukcja proceduralna, w której kontrola konsumencka nie jest sprawowana przez sąd w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, odpowiada standardowi ochrony wynikającemu z dyrektywy 93/13.
Brak rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości
Co istotne, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nigdy nie wypowiedział się wprost co do zgodności polskiego modelu elektronicznego postępowania upominawczego – w zakresie wydawania nakazów zapłaty przez referendarzy sądowych przeciwko konsumentom – z wymogami dyrektywy 93/13.
Oznacza to, że nie istnieje orzecznictwo, które jednoznacznie potwierdzałoby, iż taki model postępowania zapewnia konsumentowi skuteczną ochronę sądową w rozumieniu prawa Unii Europejskiej. W sytuacji powstania takiej wątpliwości sąd krajowy, którego orzeczenie jest ostateczne, nie może jej rozstrzygać samodzielnie, lecz powinien rozważyć skierowanie pytania prejudycjalnego na podstawie art. 267 TFUE.
Konsekwencje procesowe
Jeżeli bowiem okaże się, że obowiązek badania z urzędu nieuczciwego charakteru postanowień umownych nie został wykonany przez sąd w rozumieniu prawa Unii Europejskiej przed nadaniem tytułowi przymiotu wykonalności, powstaje pytanie o skuteczność takiego tytułu oraz o dopuszczalność uruchomienia wobec konsumenta przymusu egzekucyjnego.
Nie jest to problem teoretyczny. W praktyce wielu konsumentów dowiaduje się o istnieniu nakazu zapłaty dopiero na etapie egzekucji, gdy możliwość realnej obrony ich praw została już w znacznym stopniu ograniczona.
Podsumowanie
Spór nie dotyczy tego, czy referendarze sądowi wykonują swoje ustawowe kompetencje, lecz tego, czy model postępowania, w którym ochrona konsumencka nie jest realizowana przez sąd w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, spełnia standard wynikający z dyrektywy 93/13 i orzecznictwa TSUE.
To pytanie pozostaje otwarte – i właśnie dlatego wymaga rzetelnej, sądowej odpowiedzi na poziomie prawa Unii Europejskiej.