Kancelaria Doradcy Restrukturyzacyjnego Tomasz Ryżyński

Kancelaria Doradcy Restrukturyzacyjnego Tomasz Ryżyński Kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny. Licencja nr 1174.

Restrukturyzacje, upadłości, zarząd przymusowy, odpowiedzialność członków zarządu.

Słowniczek: DigestaDigesta (łac. Digesta, Pandectae) to zbiór prawa rzymskiego opracowany w VI wieku n.e. na polecenie c...
27/04/2026

Słowniczek: Digesta
Digesta (łac. Digesta, Pandectae) to zbiór prawa rzymskiego opracowany w VI wieku n.e. na polecenie cesarza Justynian I Wielki, stanowiący część Corpus Iuris Civilis.
Zawierają wybór fragmentów pism jurystów rzymskich, w tym Ulpian, Paweł i innych przedstawicieli klasycznej jurysprudencji. Redakcja Digestów polegała na selekcji, uporządkowaniu i ujednoliceniu wcześniejszych tekstów, co nadało im charakter systemowy.
Ich znaczenie polega na tym, że stanowią podstawowe źródło recepcji prawa rzymskiego w Europie i fundament nowożytnego prawa cywilnego. Wpływ Digestów widoczny jest w konstrukcjach dogmatycznych, języku prawnym oraz sposobie rozumowania prawniczego.
W praktyce oznacza to, że wiele współczesnych instytucji prawa prywatnego ma swoje źródło właśnie w tej kompilacji.

(prawnicze) słowo na niedzielęIUS CIVILE VIGILANTIBUS SCRIPTUM ESTPrawo cywilne jest pisane dla starannych.Maksyma pocho...
26/04/2026

(prawnicze) słowo na niedzielę
IUS CIVILE VIGILANTIBUS SCRIPTUM EST
Prawo cywilne jest pisane dla starannych.

Maksyma pochodzi z Digestów Justyniana (D. 42.8.24), z dzieła Quintusa Cervidiusa Scaeli liber singularis quaestionum publice tractatarum. Została sformułowana w sprawie dotyczącej niewypłacalnego spadku.
Stan faktyczny: małoletni został spadkobiercą po ojcu, zaspokoił jednego wierzyciela, następnie odrzucił spadek; majątek ojca jest sprzedawany. Pytanie: czy to, co otrzymał wierzyciel, podlega zwrotowi, by nie był w lepszej sytuacji niż pozostali?
Odpowiedź Scaeli: „sed vigilavi, meliorem meam condicionem feci, ius civile vigilantibus scriptum est”, czyli „lecz czuwałem, polepszyłem swoją sytuację, prawo cywilne jest pisane dla starannych”. Wierzyciel zachował to, co otrzymał. Późniejsza tradycja doktrynalna rozwinęła maksymę o człon vigilantibus, non dormientibus, iura subveniunt, czyli „prawo wspiera czuwających, nie śpiących”. Ten dodatek jest dziełem glosatorów, nie Scaeli.
Rzymianie nie mieli złudzeń. Prawo nie jest opiekunem nieuważnych. Jest narzędziem dla tych, którzy potrafią się nim posłużyć w czasie właściwym.
Polski Kodeks cywilny tę myśl przejął wprost. Należyta staranność nie jest abstrakcją. Jest miarą, według której prawo ocenia, kto zasługuje na ochronę, a kto na jej brak.
Przedawnienie nie karze za zapomnienie. Karze za bierność.
Termin zawity nie jest pułapką. Jest przypomnieniem, że prawo ma swój zegar.
Prekluzja dowodowa nie jest formalizmem. Jest konsekwencją wyboru, milczenia tam, gdzie należało mówić.
W postępowaniu upadłościowym maksyma nabiera ostrości szczególnej, a kontekst rzymski okazuje się zaskakująco aktualny. Tytuł D. 42.8 dotyczył quae in fraudem creditorum facta sunt ut restituantur, czyli czynności dokonanych z pokrzywdzeniem wierzycieli. Scaevola rozstrzygnął na korzyść wierzyciela aktywnego, dając prymat vigilantia przed równym traktowaniem. Polskie prawo upadłościowe poszło drogą odwrotną: przyjęło prymat par condicio creditorum i kwestionuje zaspokojenia preferencyjne dokonane przed ogłoszeniem upadłości.
Mimo tej zmiany aksjologicznej zasada vigilantia trwa w innych miejscach. Wierzyciel, który nie zgłosił wierzytelności w terminie, ponosi koszty zgłoszenia uzupełniającego. Czynności już dokonane wobec niego stoją. W restrukturyzacji wierzyciel nieumieszczony w spisie, który nie złożył sprzeciwu, traci prawo kwestionowania.
A członek zarządu, który przegapił ustawowy termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości, dowiaduje się o swojej osobistej odpowiedzialności zwykle w korespondencji od wierzyciela.
Prawo nie pyta, dlaczego ktoś nie działał. Pyta, czy mógł.
To jest właśnie vigilantia, nie nieustanne czuwanie, lecz zdolność rozpoznania momentu, w którym milczenie staje się decyzją.
Najczęstszy błąd dłużnika: założenie, że problem rozwiąże się sam.
Najczęstszy błąd wierzyciela: założenie, że termin go nie dotyczy.
Najczęstszy błąd zarządu: założenie, że bilans poczeka.
Prawo nie czeka.

Z gabinetu syndykaCo z zaufaniem?To pytanie pada zwykle późno. Najczęściej wtedy, gdy pieniądze już zniknęły, zobowiązan...
22/04/2026

Z gabinetu syndyka

Co z zaufaniem?

To pytanie pada zwykle późno. Najczęściej wtedy, gdy pieniądze już zniknęły, zobowiązania pozostały, a ktoś po drugiej stronie nagle przestaje odbierać telefon.

W sprawach finansowych zaufanie jest potrzebne, ale samo zaufanie nie jest strategią. Nie zastępuje umowy, nie zastępuje kontroli i nie zastępuje rozsądku. Im większa stawka, tym mniej miejsca powinno być na myślenie życzeniowe.

W gabinecie syndyka widać to aż nazbyt często. Ktoś zaufał wspólnikowi, członkowi rodziny, znajomemu przedsiębiorcy albo kontrahentowi, bo „przecież zawsze było dobrze”. Potem okazuje się, że dobre relacje nie zatrzymały długu, nie zabezpieczyły interesu i nie cofnęły czasu.

To nie znaczy, że w obrocie nie ma miejsca na zaufanie. Jest. Ale zaufanie, które nie lubi pytań, dokumentów i sprawdzenia faktów, bywa po prostu inną nazwą lekkomyślności.

Prawo nie zakazuje ufać. Prawo tylko dość regularnie pokazuje, ile kosztuje brak ostrożności.

SłowniczekNPL – non-performing loans (kredyty niepracujące)NPL to kredyty, które przestały być obsługiwane zgodnie z umo...
20/04/2026

Słowniczek
NPL – non-performing loans (kredyty niepracujące)

NPL to kredyty, które przestały być obsługiwane zgodnie z umową, najczęściej dlatego, że dłużnik zaprzestał spłaty rat przez określony czas (w praktyce rynkowej przyjmuje się zwykle powyżej 90 dni opóźnienia).

To jeden z najważniejszych wskaźników jakości portfela kredytowego. Pokazuje, jaka część udzielonych kredytów realnie przestaje pracować, czyli nie generuje przepływów pieniężnych.

W odróżnieniu od DSR, który mierzy zdolność do obsługi zadłużenia po stronie dłużnika, NPL pokazuje efekt końcowy – moment, w którym ta zdolność się załamuje.

Dla banków to sygnał ryzyka.
Dla rynku to sygnał napięcia.
Dla prawnika to początek właściwej pracy.

Bo tam, gdzie zaczyna się NPL, bardzo często kończy się finansowanie, a zaczyna restrukturyzacja albo upadłość.

(prawnicze) Słowo na niedzielęEi incumbit probatio, qui dicit, non qui negat.Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi...
19/04/2026

(prawnicze) Słowo na niedzielę
Ei incumbit probatio, qui dicit, non qui negat.
Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi, a nie na tym, kto zaprzecza.

Reguła Paulusa nie mówi nic o dobrej wierze ani o zaufaniu. Mówi coś prostszego i bardziej technicznego. Kto coś twierdzi, ten ma to udowodnić.
To rozstrzyga punkt wyjścia procesu. Nie podejrzenie, lecz obowiązek wykazania faktu przez tego, kto go podnosi. Nie zarzut, lecz dowód.
Rzymski jurysta Paulus nie potrzebował wielkich deklaracji. Wystarczyło jedno zdanie z księgi sześćdziesiątej dziewiątej Komentarza do edyktu, które do dziś wyznacza granice sporu. Kto twierdzi, ten dowodzi. Kto zarzuca złą wiarę drugiej stronie, bierze na siebie ciężar jej wykazania.
W tym właśnie miejscu reguła dotyka czegoś więcej niż technika dowodowa. Dopóki ktoś nie udowodni czegoś przeciwnego, druga strona pozostaje w pozycji nienaruszonej. Nie dlatego, że prawo z góry uznaje ją za uczciwą, lecz dlatego, że nie pozwala oprzeć rozstrzygnięcia na samym zarzucie.
W praktyce bywa odwrotnie. Najpierw pada zarzut, potem szuka się dla niego dowodów. Prawo odwraca tę kolejność. I słusznie, bo inaczej każda sprawa zaczynałaby się od podejrzenia, a nie od faktów.
Na niedzielę wystarczy ta jedna myśl. Nie wszystko, co się zarzuca, istnieje. A jeśli istnieje, trzeba to jeszcze udowodnić.
Źródło: Digesta Iustiniani 22.3.2, Paulus, libro sexagesimo nono ad edictum.

Słowniczek: DSRDSR to skrót od angielskiego debt service ratio, czyli wskaźnika pokazującego, jaką część dochodu pochłan...
13/04/2026

Słowniczek: DSR

DSR to skrót od angielskiego debt service ratio, czyli wskaźnika pokazującego, jaką część dochodu pochłania obsługa zadłużenia.

Mówiąc prościej: DSR pokazuje, ile z bieżących wpływów trzeba przeznaczyć na raty, odsetki i inne stałe ciężary związane z długiem. Nie pyta więc tylko o to, ile ktoś zarabia, lecz o to, jaka część tych pieniędzy jest już z góry przeznaczona dla wierzycieli.

To ważne rozróżnienie. Sam poziom dochodu bywa mylący. Ktoś może osiągać całkiem przyzwoite wpływy, a mimo to funkcjonować na granicy bezpieczeństwa finansowego, jeżeli zbyt duża część tych środków co miesiąc znika na obsługę zobowiązań.

Im wyższy DSR, tym mniejszy margines bezpieczeństwa. A im mniejszy margines bezpieczeństwa, tym łatwiej o kłopoty po pierwszym potknięciu: spadku dochodu, wzroście kosztów życia albo nieprzewidzianym wydatku.

DSR nie mówi o wszystkim. Nie pokaże charakteru długu ani tego, czy trudność jest przejściowa, czy już trwała. Pokazuje jednak coś bardzo istotnego: jak ciasno zadłużenie oplata bieżący dochód.

A w praktyce właśnie to bywa początkiem prawdziwego problemu.

prawnicze) Słowo na niedzielęEX QVA PERSONA QVIS LVCREM CAPIT, EIVS FACTVM PRAESTARE DEBET.Digesta Iustiniani, D. 50.17....
05/04/2026

prawnicze) Słowo na niedzielę

EX QVA PERSONA QVIS LVCREM CAPIT, EIVS FACTVM PRAESTARE DEBET.
Digesta Iustiniani, D. 50.17.149
(Kto czerpie korzyść z działania danej osoby, powinien ponosić także skutki jej działania.)

Paremia wywodzi się z tytułu De diversis regulis iuris antiqui - zbioru reguł prawa klasycznego, zamkniętego w ostatnim tytule pięćdziesiątej księgi Digestów. Jej autorem jest Ulpian.
Zasada jest prosta: kto inkasuje zysk z cudzego działania, ten musi liczyć się z odpowiedzialnością za to działanie. Profit i ryzyko idą w parze. Nie można przyjmować jednego, odrzucając drugie.
Prawo polskie zna tę regułę w wielu postaciach.
W prawie cywilnym: art. 429 k.c.: powierzający wykonanie czynności profesjonalnemu wykonawcy może uwolnić się od odpowiedzialności za szkodę, ale nie bezwarunkowo. Silniejszą wersję wprowadza art. 430 k.c.: zwierzchnik odpowiada za podwładnego wykonującego czynność na jego rachunek, nawet bez własnej winy.
W prawie pracy: art. 120 k.p.: pracodawca ponosi odpowiedzialność wobec poszkodowanego za szkodę wyrządzoną przez pracownika przy wykonywaniu obowiązków. Czerpie korzyść z jego pracy – przejmuje więc skutki jego działania.
W prawie spółek: art. 299 k.s.h.: członek zarządu odpowiada za zobowiązania spółki, gdy egzekucja okazała się bezskuteczna. To nie jest odpowiedzialność za własną winę w znaczeniu deliktowym. To odpowiedzialność za uczestnictwo w strukturze, która czerpała korzyści z zaciągania zobowiązań.
W prawie upadłościowym i restrukturyzacyjnym zasada powraca przy każdej analizie testu zaspokojenia. Wierzyciel, który w postępowaniu układowym czerpie korzyść z restrukturyzacji długu, bo alternatywą jest upadłość i niższe zaspokojenie, uczestniczy zarazem w ryzyku powodzenia układu. Kto zyskuje na redukcji, akceptuje pewność.
Głębszy wymiar tej reguły dotyczy reprezentacji. Mocodawca odpowiada za pełnomocnika, bo działanie pełnomocnika jest jego działaniem wobec osób trzecich. Prawo nie pozwala korzystać z owoców cudzego działania, jednocześnie chowając się za zasłoną odrębności podmiotowej.
To jeden z fundamentów, na których stoi odpowiedzialność w prawie prywatnym: jeżeli przyzwalasz na działanie innych w swoim imieniu i na swój rachunek to jesteś za to działanie odpowiedzialny.

Banki raportują spokój: European Central Bank pokazuje niskie NPL.Tylko że zanim NPL rosną, ludzie najpierw przestają od...
02/04/2026

Banki raportują spokój: European Central Bank pokazuje niskie NPL.
Tylko że zanim NPL rosną, ludzie najpierw przestają oddychać pod ciężarem długu i to właśnie pokazuje Bank for International Settlements.
Oficjalne statystyki są jak fotografia z opóźnieniem. Wskaźnik kredytów zagrożonych mówi nam, kto już upadł albo właśnie upada. Nie mówi jednak nic o tym, kto jest o krok od utraty równowagi.
Tę lukę widać dopiero w danych o obciążeniu obsługą długu. Wskaźnik DSR nie opisuje zadłużenia jako takiego. On pokazuje napięcie. Pokazuje, ile z bieżącego dochodu znika co miesiąc, zanim pojawi się jakakolwiek decyzja finansowa. To nie jest statystyka bilansowa, tylko statystyka oddechu.
W historii kryzysów finansowych napięcie zawsze pojawiało się wcześniej niż niewypłacalność. Najpierw rośnie koszt utrzymania długu. Potem spada przestrzeń do konsumpcji. Później pojawiają się opóźnienia. A dopiero na końcu widzimy NPL.
Dlatego zestawienie tych dwóch wskaźników ujawnia sprzeczność. System bankowy jest jednocześnie stabilny i niestabilny. Stabilny w danych o jakości portfela. Niestabilny w danych o zdolności do obsługi długu.
To jest różnica między reakcją a spóźnieniem.
Bo kiedy NPL zaczynają rosnąć, proces już trwa.
A kiedy rośnie DSR, proces dopiero się zaczyna.
Wiem, kiedy zaczyna się sprawa. Nie wtedy, gdy bank klasyfikuje kredyt jako zagrożony. Wtedy, gdy dłużnik przestaje mieć z czego żyć po spłacie raty.

Z gabinetu syndykaNajgroźniejsze długi to często nie te najwyższe, lecz te najdłużej lekceważone.W praktyce rzadko zaczy...
01/04/2026

Z gabinetu syndyka

Najgroźniejsze długi to często nie te najwyższe, lecz te najdłużej lekceważone.

W praktyce rzadko zaczyna się od jednej wielkiej katastrofy. Znacznie częściej problem rośnie po cichu. Najpierw jest jedna zaległość. Potem druga. Potem pojawia się myśl, że to jeszcze da się nadrobić. I właśnie wtedy dług zaczyna pracować na swoją korzyść.

Niebezpieczeństwo nie zawsze tkwi więc w samej wysokości zobowiązania. Czasem większym problemem jest czas, przez który ktoś pozwala mu rosnąć. Odsetki, koszty, kolejne wezwania, utrata kontroli nad terminami. Z pozoru niewielka zaległość potrafi po miesiącach stać się ciężarem znacznie poważniejszym, niż wynikałoby to z jej początkowej kwoty.

W gabinecie syndyka widać to bardzo wyraźnie. Ludzie często boją się wielkich liczb, a lekceważą małe. Tymczasem to właśnie te małe, zostawione bez reakcji, najczęściej dojrzewają do prawdziwego problemu.

Dług nie staje się groźny dopiero wtedy, gdy robi wrażenie. Czasem staje się groźny dużo wcześniej, tylko jeszcze nie wygląda poważnie.

Dlatego w sprawach finansowych nie warto pytać wyłącznie, ile się jest winne. Czasem ważniejsze jest to, od jak dawna nikt już nad tym nie panuje.

Słowniczek: Procent składanyProcent składany to mechanizm, w którym zysk albo odsetki naliczają się nie tylko od kwoty p...
30/03/2026

Słowniczek: Procent składany

Procent składany to mechanizm, w którym zysk albo odsetki naliczają się nie tylko od kwoty początkowej, lecz także od wcześniej naliczonych zysków.

Najprościej mówiąc, pieniądz zaczyna pracować nie tylko na siebie, ale również na to, co już wcześniej wypracował. Właśnie dlatego z czasem ten efekt może być coraz silniejszy.

Brzmi to atrakcyjnie, ale warto zachować trzeźwość. Procent składany jest mechanizmem matematycznym, a nie obietnicą zysku. Pokazuje, jak może rosnąć wartość, ale nie daje gwarancji, że będzie rosła.

I tu potrzebne jest zastrzeżenie najważniejsze: inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Czasem umiarkowanym, a czasem bardzo dużym. Można osiągnąć zysk, ale można też stracić część, a niekiedy nawet całość zainwestowanych środków.

Dlatego w finansach warto odróżniać dwie rzeczy: sposób liczenia od realnego bezpieczeństwa. Matematyka może działać bez zarzutu, a inwestycja mimo to może okazać się zła.

Procent składany potrafi być sprzymierzeńcem cierpliwości. Nie zwalnia jednak z rozsądku.

(prawnicze) Słowo na niedzielęIMPERITIA CULPAE ADNVMERATVR.Digesta Iustiniani, D. 50.17.132(Nieumiejętność zalicza się d...
29/03/2026

(prawnicze) Słowo na niedzielę

IMPERITIA CULPAE ADNVMERATVR.
Digesta Iustiniani, D. 50.17.132
(Nieumiejętność zalicza się do winy.)

Ta paremia uderza w złudzenie bardzo wygodne: że brak wiedzy zawsze usprawiedliwia. Prawo od dawna dostrzega bowiem, że są sytuacje, w których sama niewiedza nie chroni, lecz obciąża.

W obrocie profesjonalnym brak wiedzy nie daje prostego alibi. Przedsiębiorcy i członkowie zarządów bywają oceniani nie tylko przez to, co wiedzieli, lecz także przez to, co przy zachowaniu należytej staranności powinni byli wiedzieć. W prawie spółek dobrze to widać choćby na tle art. 299 § 2 k.s.h., gdzie członek zarządu może bronić się, wykazując, że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy, a także na tle art. 293 § 1 i § 3 k.s.h., które wiążą odpowiedzialność z winą i starannością wynikającą z zawodowego charakteru działalności. Business judgment rule chroni decyzję lojalną, podjętą w granicach uzasadnionego ryzyka i na podstawie informacji, analiz i opinii, nie zaś zwykłe nieprzygotowanie. 

Prawo bywa surowe, ale w tym miejscu jest po prostu realistyczne. Nie każde potknięcie jest zawinione. Są jednak błędy, których źródłem nie jest zła wola, lecz brak przygotowania, rozeznania albo kompetencji. A to również potrafi wyrządzić szkodę.

To zresztą jedna z bardziej trzeźwych lekcji prawa: dobra wiara nie zawsze wystarcza tam, gdzie potrzebna jest jeszcze wiedza.

Adres

Ulica Mickiewicza 14
Chełm
22-100

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 18:00
Wtorek 10:00 - 18:00
Środa 10:00 - 18:00
Czwartek 10:00 - 18:00
Piątek 09:00 - 16:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kancelaria Doradcy Restrukturyzacyjnego Tomasz Ryżyński umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kancelaria Doradcy Restrukturyzacyjnego Tomasz Ryżyński:

Udostępnij

Kategoria