Ciekawa strona prawa - Maciej Żółtowski

Ciekawa strona prawa - Maciej Żółtowski Radca prawny, bloger, podcaster, gitarzysta.

Kodeks Bushido, Konstytucja i zwrot miecza użytego do popełnienia przestępstwa.Uzasadnienia wyroków sądowych potrafią pr...
01/02/2023

Kodeks Bushido, Konstytucja i zwrot miecza użytego do popełnienia przestępstwa.

Uzasadnienia wyroków sądowych potrafią przybierać rozmaite formy i treści. Ot, na przykład, przed chwilą trafiłem na orzeczenie, w którym Sąd Apelacyjny w Krakowie (na razie w ustnym przytoczeniu motywów rozstrzygnięcia) rozstrzygał sprawę nie tylko w oparciu o powszechnie obowiązujące prawo, ale także...

ale także...

No dobra, w oparciu o Kodeks Bushido - czyli niepisany zbiór zasad etyki japońskich samurajów.

Jak do tego doszło?

Otóż Robert B., jak pieszczotliwie określa go prasa, jest pasjonatem kultury dalekiego wschodu, a jednym z przejawów tejże fascynacji było samodzielne wytwarzanie samurajskich mieczy, którymi potem w rozmaity sposób ćwiczy. Coś chyba jednak poszło nie tak, bo pewnego dnia wdał się w przepychankę ze swoim kuzynem Konradem. I jakoś tak się nieszczęśliwie złożyło, że miał przy sobie samurajski miecz.

Zginacz nerwu łokciowego, ścięgna zginaczy, tętnica łokciowa i promieniowa oraz kość śródręcza Konrada nie wytrzymały tej próby.

Łatwo się domyślić co było później - prokuratura, śledztwo, sąd i wyrok. Wyrok, w którym Konrad został uznany za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu ale przypuszczam nie to zabolało go najbardziej.

Otóż Sąd Apelacyjny w Krakowie... a zresztą, oddajmy głos sędziemu.

"żyjemy w porządku, który stanowi Konstytucja RP i ona powinna być wyznacznikiem wszelkich zachowań każdego Polaka niezależnie od tego, czy hołduje on kodeksowi bushido, czy też nie. (...) Z drugiej strony (...) sam oskarżony złamał zasady tego kodeksu, który mówi, że samurajowi nie wolno atakować mieczem osoby bezbronnej, takiej, która nie trzyma w ręce drugiego miecza.

- Dlatego Robert B. sam się zhańbił, bo prawdziwy samuraj okazuje miłosierdzie, którego oskarżony nie okazał, atakując kuzyna mieczem. Nie był ani mężny, ani powściągliwy, ani godny, by być prawdziwym wojownikiem i dlatego miecza z powrotem nie dostanie."

Podsumowując - niedoszły samurajski mistrz został pozbawiony swojego miecza, honoru i godności zarówno w oparciu o przyziemne przepisy Kodeksu Karnego, jak i górnolotny Kodeks Bushido.

Notabene dopiero teraz się okaże, czy rzeczywiście taki z Roberta samuraj...

No ale wracając jeszcze na chwilę... Dogmaty Karnisty co Pan Doktor na takie uzasadnienie przepadku przedmiotu służącego do popełnienia przestępstwa? ;)

 

28/01/2023

Dziś Dzień Ochrony Danych Osobowych (już siedemnasty!) i trudno mi sobie wyobrazić lepszy dzień na to, by do Was wrócić.

Także... siemacie, co tam u Was? ;)

Za mną bardzo, bardzo trudne dwa miesiące. Otóż okazało się, że gdy prowadzi się działalność samodzielnie, to wszystko trzeba zrobić samemu (dlaczego nikt mnie nie ostrzegł?!), a to zabiera czas. Dużo czas. Dużo, dużo czas. Nadspodziewanie dużo.

A skoro przestałem się wyrabiać, to musiałem sobie czegoś odmówić. Więc chwilowo zawiesiłem działalność na social mediach i blogu. No nie udało mi się tego zorganizować inaczej.

No ale poszedłem ostatnio po rozum do głowy i postanowiłem coś zmienić. Głupio tak tylko pracować. Dlatego powoli wdrażam nowe rozwiązania w organizacji pracy kancelarii, a mój dotychczas jednoosobowy zespół znacznie się powiększył. Znacznie, bo o sto procent. Drugi prawnik będzie mnie wspierać w codziennej pracy, zwłaszcza w sprawach cywilnych, egzekucyjnych, rodzinnych i konsumenckich. Piszę to bez uzgodnienia, dlatego nie napiszę więcej - pewnie kiedyś się tutaj przedstawi ;)

Także mam nadzieję, że w najbliższym czasie będziemy się tutaj spotykać częściej!

A teraz piszcie co tam u Was?

Aaaa co do dnia ochrony danych osobowych, to zacząłem od niego, bo nie wiedziałem jak zagadać. Sami rozumiecie.

Za Blog Ojciec :
16/12/2022

Za Blog Ojciec :

Ufff, to są przeokropne dwa tygodnie, co z pewnością widać po częstotliwości publikacji. No ale dziś gruchnęła wiadomość...
13/12/2022

Ufff, to są przeokropne dwa tygodnie, co z pewnością widać po częstotliwości publikacji.

No ale dziś gruchnęła wiadomość - zabieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h niekostytucyjne! Tylko że... nie. Bo to tylko clickbait, więc przyjrzyjmy się o co tak naprawdę chodzi.

Zabieranie prawa jazdy za w/w wykroczenie jest jak najbardziej konstytucyjne. Nie ma powodu, by taka kara nie mogła istnieć w obrocie prawnym. Za niezgodny z ustawą zasadniczą uznano tylko tryb, w którym się to odbywa - i dodajmy, że uznano bardzo słusznie.

Bo dotychczas sprawa "działa się" sama, automatycznie. Policjant stwierdzał, że doszło do przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym więc Starosta miał obowiązek zatrzymać prawo jazdy. Nawet jeśli kierowca nie przyjął mandatu.

A to prowadziło do absurdalnych sytuacji. Prawo jazdy można było stracić nawet w sytuacji, gdy nie doszło do wykroczenia (bo np. ktoś działał w ramach stanu wyższej konieczności) albo w sytuacji gdy doszło do błędu w pomiarze i zawyżenia zmierzonej prędkości (co jest częste), ewentualnie gdy sam pomiar nie miał żadnej wartości dowodowej z powodu naruszenia procedur (co jest nagminne). W efekcie dolegliwość natury prawnokarnej wymierzano na drodze administracyjnej bez żadnych gwarancji procesowych dla domniemanego sprawcy wykroczenia.

Trybunał Konstytucyjny W KOŃCU stwierdził, że tak być nie będzie. "Podstawy wydania przez starostę decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy nie może stanowić wyłącznie informacja policji o przekroczeniu prędkości" stwierdza TK, w związku z czym należy oczekiwać zmian legislacyjnych, w których podstawą do zatrzymania prawa jazdy będzie albo przyjęty mandat albo prawomocne orzeczenie kończące postępowanie sądowe.

Osobiście dodałbym jeszcze jedną kwestię - zabierania prawa jazdy na skutek wykroczenia jest środkiem wymierzania dolegliwości karnej. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, dla której o takim zatrzymaniu miałby decydować starosta powiatu! Jest oczywistym, że taki system został wprowadzony tylko i wyłącznie po to, żeby "obejść" całą gałąź prawa karnego/wykroczeń i związane z tym gwarancje procesowe domniemanych sprawców.

W mojej ocenie należałoby więc rozważyć, czy cały ten system z administracyjnoprawną opresją państwa nie jest niezgodny z Konstytucją RP.

Co myślicie?

Podstawy wydania przez starostę decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy nie może stanowić wyłącznie informacja policji o przekroczeniu prędkości - stwierdził we wtor

Nazwa towaru (usługi) na fakturze powinna być zgodna z będącym przedmiotem sprzedaży towarem (usługą), a także powiązani...
07/12/2022

Nazwa towaru (usługi) na fakturze powinna być zgodna z będącym przedmiotem sprzedaży towarem (usługą), a także powiązanie tej nazwy z ceną ma pozwolić na indywidualne określenie sprzedawanego towaru lub usługi.

Te zasady są aktualne dziś i... Prawdopodobnie funkcjonują od lat. Ot na przykład:

Dziś Mikołajki, więc zajmiemy się jednym z najbardziej barwnych Mikołajów w historii prawa. Mikołaj Rej jest powszechnie...
06/12/2022

Dziś Mikołajki, więc zajmiemy się jednym z najbardziej barwnych Mikołajów w historii prawa.

Mikołaj Rej jest powszechnie znany ze względu na jakieś tam zdanie o Polakach i gęsiach, a tymczasem jestem przekonany, że napisał w życiu więcej pism procesowych niż wierszy.

W historycznych księgach zachowały się akta około 500 spraw sądowych, w których Rej był... stroną. Do tego dochodzi fakt, że sprawował funkcje sądowe, urzędnicze i poselskie a także świadczył pomoc prawną w szczególności księżom i działaczom reformatoryjnym w Polsce. Z tego powodu, choć także dlatego że Rej lubił sobie np. wywłaszczyć księdza albo sprofanować kościół, katolicy nazywali go pieszczotliwie np. "szatanem rozwiązanym", "smokiem z Okszy", "Sardanapalem Nagłowskim".

On sam wsławił się w całej Rzeczypospolitej m.in. obroną Erazma Otwinowskiego czy Mikołaja Oleśnicy z Pińczowa w procesach o bluźnierstwa i świętokradztwa.

Powiedziałbym, że takiego Mikołaja Reja na bank nie znacie, ale wtedy już aż za bardzo byłoby widać, że lubuję się w Historia bez cenzury. Więc powiem inaczej:

Zapraszam, ta historia zaskoczy Cię nie raz i nie dwa ;)

Mało kto wie, że Mikołaj Rej nie był tylko poetą i prozaikiem. To pieniacz sądowy, warchoł, który zapisał się w historii prawa jako obrońca protestantów.

Historia prawa jest naprawdę niesamowita i nie jestem w stanie znaleźć na to lepszego przykładu niż sprawa, która toczył...
02/12/2022

Historia prawa jest naprawdę niesamowita i nie jestem w stanie znaleźć na to lepszego przykładu niż sprawa, która toczyła się przed sądem w Falaise w XIV wieku.

Na wstępie pytanie: czy przed sądem można poświntuszyć?

No pewnie, pod warunkiem, że oskarży się świnię. A o co można oskarżyć świnię zapytasz? A choćby o zabójstwo.

Taki niezwykły jak na dzisiejsze standardy proces odbył się we Francji w 1386 roku. Sprawa była naprawdę poważna, bo sprawca zamordował dziecko, trzymiesięczne niemowlę. Rodzice pozostawili bombelka na chwil kilka, a świński morderca postanowił pozbawić je życia. A ściślej (co ważne ze względu na to, co stało się później) sprawca odgryzł dziecku część twarzy i ramię.

W zasadzie, będąc precyzyjnym, mówimy tutaj nie o sprawcy - a o sprawczyni. Była nią maciora, znana dziś pod pseudonimem artystycznym "maciory z Falaise". No a morderczynię należy zawlec do sądu, żeby nie doszło do samosądów. Wszak tak robią cywilizowani ludzie, prawda?

I tak właśnie zrobiono. Świni wytoczono proces, który przyciągnął do sądu mnóstwo ludzi. Ci, z żądzy zemsty już w trakcie postępowania przygotowały dla świni szafot. Tłum, jak to tłum również w dzisiejszych czasach, domagał się krwi.

Na sali sądowej jednak sytuacja wyglądała zgoła inaczej. Źródła historyczne donoszą, że uznano nagą świnię za zwierzę niegodne powagi sądu, więc trzeba było ją... doprowadzić do porządku. Na racice nałożono jej białe rękawiczki, ubrano ją w kubrak i pludry, a żeby wspomóc ją w obronie swoich praw - przyznano obrońcę z urzędu. Podczas trwającego 9 dni procesu świnia była nawet przetrzymywana w areszcie i pilnowana przez strażnika.

Obrońca robił co mógł, ale nie udało mu się wybronić oskarżonej. Dlaczego? Bo przyznała się do winy.
.. tak, mnie też to bawi.

Jak to możliwe? Ano po prostu - w procesach wytaczanych zwierzętom reguły sądowe mówiły jasno - milczenie oznacza przyznanie się do winy.

Jak to... reguły. To takich procesów było więcej? No jasne! W średniowiecznej Europie oskarżano przed sądami rozmaite zwierzęta - dzikie (te stawały przed sądami kościelnymi - np. dziki czy łosie ale też... pszczoły i szarańcze!) jak i domowe (które odpowiadały "świecko" np. psy. Ot chociażby z średniowiecznej Francji pochodzi historia psa Brutusa, którego oskarżono o napaść na rycerza. Spór rozstrzygnął Sąd Boży czyli pojedynek zarządzony przez francuskiego króla. Brutus wygrał). Istniały nawet specjalne regulacje dotyczące reprezentacji procesowej - Barthélemy de Chasseneuz, francuski prawnik, pisał (na przełomie XV i XVI wieku), że jeśli zwierzę nie może stawić się przed sądem osobiście, to musi mieć wyznaczonego pełnomocnika. I tacy pełnomocnicy normalnie prowadzili postępowania, w imieniu swoich klientów. Zachowały się do naszych czasów zapiski o szarańczach pozwanych przez włoskich właścicieli winnicy (nie, nie stawiły się na proces) czy szczurach pozwanych przez mieszkańców Autun we Francji. Sprawę tych ostatnich prowadził zresztą wspominany już prawnik Barthélemy de Chasseneuz, który zdołał przekonać sąd, że szczury nie stawiły się na proces bo... wystraszyły się lokalnych kotów. Sąd więc tylko zaocznie nałożył na szczury ekskomunikę.

Wracając do naszej nieszczęsnej maciory - sąd, w obliczu niebudzącego wątpliwości przyznania się do winy, uznał ją za sprawcę morderstwa i wymierzył jej karę. Biblijną wręcz, bo mówimy o karze śmierci. Ale najpierw świnia musiała przejść podobne katusze jak jej ofiara. Dlatego świni ucięto ryjek oraz racicę, okaleczono, nałożono ludzką maskę i powieszono.

To jednak nie koniec tej niezwykłej historii, bo egzekucję maciory - zabójcy obserwować musiał ojciec ofiary (dla którego miała to być forma kary za zostawienie dziecka samego) oraz... inne okoliczne świnie. Przygnano je na miejsce egzekucji i zmuszano do oglądania tej rzezi po to, żeby przestrzec je przed łamaniem prawa i nauczyć ludzkiej moralności.

I pomyśleć, że na studiach nienawidziłem historii prawa....

30/11/2022
Jak to jest z tym "rozstrzyganiem wątpliwości na korzyść oskarżonego" czyli tzw. zasadą in dubio pro reo? Jest powszechn...
30/11/2022

Jak to jest z tym "rozstrzyganiem wątpliwości na korzyść oskarżonego" czyli tzw. zasadą in dubio pro reo?

Jest powszechnie znaną, i równie powszechnie źle pojmowaną, zasadą, że wszelkie wątpliwości w postępowaniu karnym należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego. Tylko co to właściwie znaczy? I jaki błąd tkwi w zdaniu, które przed chwilą przeczytałeś?
Otóż na korzyść oskarżonego rozstrzyga się tylko takie okoliczności których "nie da się usunąć". Czyli nie każde wątpliwości - tylko te nieusuwalne. I tutaj tkwi przyczyna powszechnego niezrozumienia tej reguły.

A to dlatego, że nie chodzi o to, że istnieje np. sprzeczność pomiędzy zeznaniami świadków, w której to sąd daje wiarę jednej stronie, a drugiej tej wiary odmawia. Chodzi takie sytuacje, w których dopiero PO przeprowadzeniu postępowania dowodowego i PO prawidłowo przeprowadzonej ocenie dowodów istnieją stwierdzone dwie lub więcej różnych prawdopodobnych wersji wydarzeń. Pojawia się więc tylko w wyjątkowych sytuacjach, w ostateczności.

Dlaczego tak to działa? Sprowadźmy to do poziomu karykatury i podajmy na przykładzie.

Wyobraź sobie taką sytuację: dochodzi do zabójstwa (wiadomo, najlepszy przykład to krwawy przykład). Zabezpieczono monitoring na którym widać, że sprawcą jest Wojciech Z. Świadek widział zbrodnię i wskazuje, że na pewno, na 100% widział Wojciecha Z. Drugi świadek, powołany przez Wojciecha, wskazał jednak, że widział, że zbrodni dokonał Janusz K.

Gdyby przyjąć zasadę, że zasadę in dubio pro reo stosuje się przed oceną dowodów lub zamiast niej, to zarówno Janusz K. jak i Wojciech Z. powinni zostać uniewinnieni. Przecież każdy z nich ma świadka który mówi o tym, że sprawcą jest ktoś inny. Skoro tak, to sąd musiałby "powziąć wątpliwości co do stanu faktycznego", rozstrzygnąć je na korzyść oskarżonego i go uniewinnić. W tej sytuacji to oczywiście absurd, bo najbardziej obiektywny dowód z nagrania z monitoringu wskazuje sprawcę wprost.

Sąd więc musi NAJPIERW dokonać oceny dowodów. Na przykład ustalić, że materiał z monitoringu jest wiarygodny, świadek także, a świadek powołany przez Wojciecha Z, w zakresie w jakim wskazał jako sprawcę Janusza K., wiarygodny nie jest. Skoro sąd takiej oceny dokonał, to oznacza, że nie ma wątpliwości co do winy Wojciecha Z., a zatem nie ma czego rozstrzygać na jego korzyść.

W takim wypadku, gdyby Wojciech Z. wnosił apelację od tego wyroku, to podnosiłby zarzuty dotyczący błędu w ocenie dowodów.

A teraz zmieniamy trochę scenariusz. Wyobraź sobie, że Janusz i Wojciech to bracia bliźniacy. Jednojajowi. Identyczni. A innych dowodów nie ma.

To nam zmienia sytuację i to diametralnie, bo jeśli nie uda się ustalić jakieś cechy charakterystycznej, po której jednego bliźniaka można odróżnić od drugiego, to należy uznać, że istnieje niemożliwa do usunięcia wątpliwość. I zarówno Janusz jak i Wojciech powinni zostać uniewinnieni. No, chyba, że jeden z nich przyzna się do winy.

Ale gdyby przyznali się obaj, to wracamy do punktu wyjścia, bo przyznanie się do winy nie jest "królową dowodów" i podlega ocenie co do wiarygodności jak każdy inny dowód.

Nagranie z monitoringu jest w tych okolicznościach bezużyteczne i niczego nam nie rozstrzygnie. Oczywiście należałoby przeprowadzić głębsze postępowanie dowodowe, być może udałoby się ustalić gdzie w tamtym czasie był drugi bliźniak itd. ale od tego abstrahujmy.

Mając tylko te trzy wspominane dowody mamy niemożliwą do rozstrzygnięcia wątpliwość którą w procesie karnym trzeba rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego tj. uznając, że to nie był ten bliźniak, który akurat jest oskarżony. A gdy oskarży się drugiego bliźniaka - to również i jego należy uniewinnić.

Powyższa sytuacja jest oczywiście hipotetyczna, w praktyce kryminalistyka zna mnóstwo rozwiązań, które pozwalają ustalić tożsamość sprawcy nawet w tak ekstremalnych sytuacjach.

I przykładem takiej sytuacji, bo dochodzimy do sedna, była niedawno głośna sprawa wypadku samochodowego w którym zginęła 18 letnia dziewczyna. Wiemy, że doszło do wypadku, wiemy jak, ale problemem było to, że w aucie jechało dwóch braci bliźniaków. Żaden z nich nie przyznał się do winy, dowodów pośrednich, które rozstrzygnęłyby sprawę nie było. Pomimo żmudnego śledztwa nie potrafiono ustalić który z braci bliźniaków prowadził auto.

Sprawa wydawała się nierozwiązywalna, ale z pomocą przyszły nowoczesne zdobycze techniki kryminalistycznej. W aucie udało się odnaleźć i zabezpieczyć mikrowłókna z odzieży obu bliźniaków, a następnie porównać je z ubraniami, które podejrzani mieli na sobie w dniu wypadku. Ich porównanie doprowadziło organa ścigania do wskazania tego bliźniaka, który kierował pojazdem w chwili wypadku. A przynajmniej tak twierdzą śledczy, bo na ten moment sprawa nie skończyła się prawomocnym skazaniem.

Taki jeden dowód sprawia, że dochodzi do przełomu w sprawie. Nie dlatego, że pojawiła się jakaś nowa, ważna okoliczność, ale dlatego, że umożliwia usunięcie wątpliwości co do stanu faktycznego w sprawie. A to już otwiera drogę do wskazania i skazania sprawcy przestępstwa.

No, i tak właśnie działa ta nasza zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego. Mam nadzieję, że ten tekst pozostanie dla Ciebie jedynie ciekawostką, którą ewentualnie będziesz mógł/mogła zabłysnąć przed znajomymi np. podczas czytania newsów lub dyskusji nad takimi przypadkami jak ten nieszczęsny wypadek...

Tekst o przełomie w sprawie bliźniaków w aucie :

Srebrnym audi jechali we troje - Angelika oraz Karol i Kamil, bracia bliźniacy. Oni byli pijani, ona zginęła po tym, jak samochód zjechał z drogi i uderzył w nasyp. Śledczy długo nie potrafili wskazać, który z bliźniaków prowadził. Trzy i pół roku po wypadku zdecydowali się zatrzyma....

28/11/2022

Czy ciekawe orzeczenia sądowe to tylko interesujące cytaty z uzasadnień? Ależ skąd. Prawdziwą kopalnię ciekawych stwierdzeń (często nawet ciekawszych niż te sądowe) stanowią pisma procesowe. Najciekawsze smaczki znajdujemy w tych pismach, które nie są sporządzane przez profesjonalnych pełnomocników.

A do tego ta historia naprawdę fantastycznie się kończy.

Dzisiejsza sprawa dotyczyła podatków (Joanna Zawadzka wzywają Cię), a konkretniej - podatku od nieruchomości.

Pewien podatnik, którego znamy pod inicjałami J.W., nie był zachwycony tym, jak właściwy organ ustalił wymiar podatku od nieruchomości za 2003 rok. Od decyzji odwołał się, ale przegrał przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale została ona odrzucona.

W tych okolicznościach J.W. chyba stracił cierpliwość. Tak się przynajmniej domyślam. Złożył bowiem pismo (które zostało zakwalifikowane jako skarga kasacyjna) w którym, i tu oddajmy głos Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu: "kwestionując zapadłe rozstrzygnięcie, skarżący użył słów i zwrotów obraźliwych pod adresem organów państwowych."

Zbyt ogólnikowo żeby było fajnie? Na szczęście Sąd był uprzejmy przytoczyć argumentację skarżącego.

No to lecimy w szczegóły:
Skarżący użył m.in. następujących sformułowań:
▪️"zarzucam tej PRUCY ŻYDOWSKEJ aj waj z kehili jehudi a polskojęzycznej żydówce-syjonistce i typowej RASISTCE NAZISTOWSKIEJ", wskazując, że
▪️ osoby pełniące funkcje są: "idiotami, debilami; kretynami; tępakami, tłumokami, prostakami, jełopami",
▪️ organy państwowe to "polskojęzyczni żydowscy NAZIŚCI totalitarni", "PARCHY NAZISTOWSKO-SYJONISTYCZNE jako to nierozumne bydło żydowskie".
Postanowił też zarzucić SKO niekompetencję, słowami:
▪️ "tylko DEBILNI NAZIŚCI ŻYDOWSCY ABSOLUTNIE NIE KOJARZĄ USTAWY",
▪️ "do TŁUMOKÓW ŻYDOWSKICH NIE DOCIERAJĄ TREŚCI PRAWA",

Pismo okrasił dodatkowo kilkoma soczystymi epitami kierowanymi do osób, które uczestniczyły w wydaniu decyzji: "TOTALITARNI NAZIŚCI ŻYDOWSCY", "NAZISTOWSKO SYJONISTYCZNYCH DECYZJI", "PARCHÓW NAZISTOWSKICH", "NAZIŚCI ŻYDOWSCY", "ćwoki żydowskie", "rasowa szowinistka, rasistka i nazistka z kehili jehudi", "pieniaczym żydowskim postanowieniem", "BEZMYSLNY KOT SYJONISTA", "pruca NAZISTOWSKO-SYJONISTYCZNA a polskojęzyczna żydówka", "POLSKOJĘZYCZNYCH ŻYDÓW SZOWINISTÓW - SYJONISTÓW I NAZISTÓW", "DEBILE z Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a polskojęzyczni żydzi naziści", "PARCHY ŻYDOWSKIE", "NAZIŚCI ŻYDOWSCY", "KRETYNISTYCZNE DZIAŁANIE POLSKOJĘZYCZNYCH ŻYDOWSKICH SYJONISTÓW- NAZISTÓW", "DEBILISTYCZNEJ JAŹNI SCHIZOFRENICZNEJ ŻYDÓW POLSKOJĘZYCZNYCH".

Muszę przyznać, że słownik jego niespecjalnie bogaty, sam pewnie uzupełniłbym te słowa o kilka innych określeń dla urozmaicenia (gdybym musiał), ale szczególnie urzekające jest połączenie w jednym Żydów i nazistów - tym mi chłop zaimponował.

Wojewódzki Sąd Administracyjny przestraszył się. Nie podniósł rękawicy. Nie wdał się w ten festiwal roastu. Zamiast tego ukarał J.W. karą porządkową - grzywną w kwocie 1.000 zł. Skarżący złożył kolejne pismo, w którym wniósł o uchylenie grzywny.

I... tym razem wygrał! Naczelny Sąd Administracyjny wskazał bowiem, że przepis umożliwiający ukaranie uczestnika postępowania karą porządkową dotyczy tylko sytuacji występujących podczas rozprawy - a nie w piśmie procesowym. Pogląd ten jest już utrwalony i to od bardzo wielu lat - i potwierdzony uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 10 kwietnia 1968 r. (sygn. akt III CZP 13/68, OSNC 1968 nr 12, poz. 204) wpisaną do księgi zasad prawnych.

Sąd, ze smutkiem zapewne, stwierdził, że "takie zachowanie należy uznać za w wyjątkowo naganne, moralnie i społecznie w rażącym stopniu nieprawidłowe. Za niedopuszczalną pod każdym względem i w żaden sposób niezrozumiałą, należy uznać sytuację w której obywatel, który kwestionuje rozstrzygniecie podjęte przez organ administracyjny, zwraca się do sądu o dokonanie kontroli pod względem zgodności działań tego organu z prawem, a następnie po niekorzystnym dla siebie orzeczeniu, dokonuje znieważenia Sądu", ale, niestety, grzywny za takie zachowanie nałożyć nie może.

Komentarza nie będzie, bo cokolwiek tutaj napiszę zostanie źle odebrane ;))

Sygnatura gdyby ktoś Z JAKICHŚ POWODÓW potrzebował uzasadnienia : II FZ 448/08 - Postanowienie NSA z 2008-10-24

Zażalenie od postanowienia WSA w Warszawie w sprawie ze skargi na decyzję SKO w W. z dnia (...), nr (...) w przedmiocie ustalenia wymiaru podatku od nieruchomości za 2003 .

Wskazówka dla wszystkich, nie tylko mecenasów.Tommy Lee Jones w Ściganym może się schować ;)
27/11/2022

Wskazówka dla wszystkich, nie tylko mecenasów.

Tommy Lee Jones w Ściganym może się schować ;)

Adres

Brodnica
87-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ciekawa strona prawa - Maciej Żółtowski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Ciekawa strona prawa - Maciej Żółtowski:

Udostępnij