Kenig Nieruchomości

Kenig Nieruchomości Uwielbiamy tą pracę. Bielsko-Biała, woj. śląskie i małopolskie.

Kreatywność, home staging i profesjonalna fotografia wnętrz to, oprócz umiejętności negocjacyjnych i sprzedażowych, podstawa uzyskania wyższej ceny i szybkiego zamknięcia Twojej transakcji.

09/05/2026

📅 Z DZIENNIKA POŚREDNIKA...

Oj, w tej robocie miodu nie ma 🍯 Już, już się Puchatek witał z miodkiem w barci, a tu rój pszczół nadleciał z nienacka i psińco, trzeba było się tylko oblizać smakiem... No, komuż się chce kolejnego ula szukać, komu❓️

A było tak:

Co się pocieszyłam majówką w ogrodzie to moje. I znów proza życia - zdecydowanie za krótki ten urlop. Z bólem zwlekłam się z łóżka, popatrzyłam na telefon i aż mnie otrzepało na widok liczby nieodebranych połączeń telefonów i wiadomości w trzech innych komunikatorach. Plan dnia napięty jak... (nie powiem co), ja nie czuję żebym po tych kilku dniach była jak młoda bogini, a tu jeszcze w perspektywie pół wieczora call center. Dzień się jeszcze nie zaczął, a ja już się czuję jakbym poległa.

Przyznaję, kwiecień mnie wykończył ilością pracy i stresem, żeby wszystkiego dopilnować i o każdego zadbać. Nie da się być dobrym sprzedawcą bez odpowiedniego nastawienia, entuzjazmu i ogromnych pokładów energii - kto godnie zarabia w tej branży, ten wie, że głupio nie gadam. Weekendowe DIY (wszyscy sąsiedzi zerkali co my znów kombinujemy 😉) dało mi jakąś odskocznię, ale niewystarczającą by znów poczuć wiatr w skrzydłach. Człowiek maszyną nie jest. Z jednej strony szkoda, bo przydałoby się czasem mieć pancerz i wyłączyć emocje, a z drugiej - nic nie zastąpi szczerej rozmowy, serdecznej relacji i tej ludzkiej chęci pomocy, aby każdy mój klient znalazł idealne miejsce dla nowego etapu swojego szczęśliwego życia. W tym jestem świetna i w fałszywą skromność bawić się nie zamierzam, bo za stara na to jestem.

Ale dziś nie o starości. Dziś o tym jak czasem wszystko idzie pod górkę. Do tego stopnia, że mam ochotę siąść i płakać. A potem, jak już naprawdę osiągnę apogeum frustracji, czekając kiedy mi cegła spadnie na łeb w naszej drewnianej chałupie, proszę Ryśka żeby mnie zabrał na coś pysznego i... dzieje się magia. Za każdym razem sobie myślę, że trzeba było na kolację jechać w południe, to może karta odwróciłaby się wcześniej 🤣

O naszych przebojach można by godzinny odcinek nakręcić, ale postaram się "streścić" i skupić na najciekawszych wątkach. Wracamy więc do Dnia Roku.

Poranek zaczyna się od narzekania naszego syna, że gardło go boli i źle się czuje. Nie byłoby w tym nic strasznego gdyby nie to, że od paru miesięcy jest cyklicznie to samo - co pójdzie do szkoły na tydzień, to znów chory. A za tydzień egzaminy. Musi przecież mieć siłę i jasny umysł. Mówię mężowi żeby go zapisał do lekarza, bo tam nigdy dodzwonić się nie można. Kompletnie mi to nie w smak, bo kalendarz rozpisany na minuty, spotkania popotwierdzane, a tu jeszcze ta lista telefonów w tle. Mógłby jechać Ryszard, ale powie lekarce tyle co Wiktor, więc wiem, że z automatu spadnie to na mnie. Zła jestem i zmartwiona.

Załatwiam najważniejsze rozmowy. W międzyczasie wysyłam maile z dokumentami. Negocjuję cenę działki. Klient mówi, że dobrze zna rejon i bardzo mu się podoba. Dzwonię do notariusza zorientować się w kosztach, bo mi to do dogrania tematu potrzebne. Kończę dwa opisy. Robię trzy wyceny. Umawiam inspekcję domu. Znów telefony. Wreszcie jadę na prezentacje.

Mam takie mieszkanie, na które nikt fajny nie dzwoni. A niefajnemu nie wynajmę - nie po to mnie zatrudniają. Cieszę się, że mam wreszcie dwóch mocnych kandydatów. Upewniam się wcześniej czy babeczka z córką może być. Może, byle dziecko nie miało ADHD, bo sąsiadka z dołu nie da im żyć. Ośmiolatka, myślę, to duża dziewczynka, więc spoko. Para z Ukrainy też ok. Na nich stawiam, bo szukają mieszkania blisko przyjaciół, żeby na kawkę wpadać. Pan mówi, że w grę wchodzą tylko Złote Łany. Słyszę, że im bardzo zależy. Już czuję, że ten wynajem to zwykła formalność. Czekają na mnie pod blokiem. Bardzo sympatyczni. Pani ma błysk w oku. Mieszkaniem zachwyceni. Ale nagle zauważam konsternację gościa. Patrzy na telefon i mówi:
"Uhmmm, stąd do naszych znajomych jest 10 minut samochodem".
"Jakie dziesięć minut?!?" - pytam. "Przecież Złote Łany to wszędzie w kapciach! Pokaż mi to pan"
Na wyświetlaczu Skoczowska 8 czyli Beskidzkie. Drugi kraniec miasta.
A pan na to: "AI mi podpowiedziało, że to Złote Łany."
Koniec Aktu I.

"Dobra - myślę sobie - kobitka też była miła". Dzwoni domofon. Wciskam przycisk, nie słyszę głosu otwierania. Czekam chwilę. W końcu zlatuję na dół, z trzeciego. Nie dość, że wkurzona, to jeszcze muszę latać w te i we wte. Pani stoi z bodyguardem, który miał z nią ponoć nie mieszkać, bo pracuje i mieszka za granicą (w trakcie wyszło, że w umowie figurować nie może, bo partnerka czeka na przydział z ZGMu). W tym dniu chyba się tu teleportował. A drzwi były niedomknięte, więc na domofonie nie pykło. Wchodzimy na górę, rozglądają się. Nagle się okazuje, że w sumie mają wszystkie meble swoje (a tu pełne wyposażenie i to świeżo kupione). Pytam, pro forma, czy dziecko spokojne.
"A skąd - entuzjastycznie wykrzykuje pani - ma ADHD!!! Ciągle skacze, biega i tańczy nawet pole dance. Muszę jej tu plac zabaw znaleźć."
Koniec Aktu II.

Czas na przychodnię. Jestem już mocno w niedoczasie, do Czechowic kawałek, więc dzwonię do Ryśka żeby nas zawiózł, to nie będę kombinować z parkowaniem, a jeszcze sobie po drodzę wykonam parę telefonów. Jedziemy nowym zjazdem na Komorowice. Odliczam minuty, żeby nam kolejka nie przepadła. "Ja pierdzielę" - słyszę znad notesu - Wóz strażacki na środku drogi, a strażacy posypują drogę jakimś absorbentem." Korek jak stonoga.
Koniec Aktu III.

Wysiadamy i pędzimy do przychodni. "Jadę w międzyczasie po płyn do spryskiwaczy, bo świata Bożego nie widać" - rzecze Rysiu. Za kwadrans wraca po nas. Widzę, że zły jak diabli. "Shella" zamknęli.
Koniec Aktu IV.

Co by tu na koniec dodać, w ramach Piątego Aktu❓️
Dograłam negocjacje. Pan zachwycony działką. Miejsce super, media blisko, papiery grają. Już, już witam się z gąską. Mija chwila.
"Pani Asiu, poprosiłem jeszcze kolegę żeby podjechał w teren. Kurczę, trochę jednak za mało płaska ta działka."
"Jak to? Nie zauważył Pan wcześniej?"
"No nie. Bo ja w Holandii mieszkam."

THE END

P.S. Pani Ewelinka z restauracji jest THE BEST ❤️ Od razu się człowiek rozwesela 😊

21/04/2026

PRZYPADEK❓️
Nie sądzę...

Mieliśmy coś do załatwienia w Bielsku. Prywatnie. Godzinne "okienko".

Ryszard mówi:
- Skoczmy na kawę na Stary Rynek.
Ja (mając przed oczami tłumy ludzi):
- A może by tak wziąć kawę na wynos w tej kawiarence na rogu Słowackiego i Chopina, i posiedzieć na ławce w parku?
- Jedźmy na rynek - rzecze mój luby.

Po dziesięciu minutach, spędzonych na poszukiwaniu miejsca do parkowania, wylądowaliśmy na ławce w Parku Słowackiego 🤣

Czarodziejka czy czarownica? Nie wiem 😉

W każdym razie jedyna pusta miejscówka na posiadówę była centralnie na tle wspaniałej, pięknie odrestaurowanej modernistycznej kamienicy przy ulicy Chopina 7, w której właśnie przygotowaliśmy ofertę sprzedaży mieszkania, z całą ścianą okien na południe 👌 A z drugiej strony parku, przy ulicy Sixta 23, w zeszły czwartek zrobiliśmy sesję zdjęciową innego mieszkania, z którego to rozpościera się widok na cudowny, zabytkowy budynek dawnego "Włókiennika" ❤️ Z obu mieszkań do Parku Słowackiego, albo na koncert do BCK-u, można udać się w kapciach..

Wiecie, że pomysły na reportaże wpadają mi kompletnie z nienacka (uwielbiam iść spontanicznie za pojawiającą się, ni stąd, ni zowąd, twórczą myślą) - dziś w kilka minut nakręciłam sobie taką oto zajawkę 👇 Jest i backstage, który tak lubicie oglądać 😁

Pozdrawiamy Was serdecznie 😘

14/04/2026

N I E na imieninach❗️

No więc G D Z I E ❓️❓️❓️

W tym dniu pogoda niespecjalnie dopisała (mówiąc ściślej - lało jak cebra), więc nie było opcji żeby cykać urocze fotki z ogródka, a w domu też średnie naświetlenie, aby pokazać jego potencjał.

My, jak to my, przyjechaliśmy w drugiej połowie Dnia Otwartego (zgadnijcie przez kogo 😉). W związku z tym nie ze wszystkimi znajomymi udało nam się spotkać, ale za to zrobiło się tak kameralnie, że (oprócz, oczywiście, spraw stricte zawodowych - dyskutowania o zaletach i wadach domu czy wypełniania ankiet przygotowanych przez naszą cudowną gospodynię, Katarzyna Kaplita) rozmowy toczyły się, zaiste, jak na rodzinnej imprezie...

Ta relacja jest chyba jednym z najbardziej naturalnych reportaży z naszych "pośredniczych" spotkań, jakie przyszło mi nagrywać ❤️

W postprodukcji nie chciały mi się wygenerować napisy. Najpierw trochę się wkurzyłam, a potem stwierdziłam, że może i dobrze. Tą rolkę trzeba oglądać z głosem - tu są wszystkie emocje, same słowa nie wystarczą...

Wiecie, że nic nie jest dla mnie tak ważne jak RELACJE. Chłonę emocje z otoczenia jak gąbka. Wystarczy, że wejdę do pomieszczenia i czuję czy "wszystko gra", czy to tylko "gra pozorów". Zawsze szukam towarzystwa ludzi szczerych, serdecznych, wspierających i... radosnych. Myślę, że na tym filmie również to widać.

Że się lubimy.
Że życzymy sobie powodzenia.
Że nie traktujemy się jak konkurencji.
Że potrafimy powiedzieć prawdę.
Że jesteśmy

Kristoph Dziech, masz wspaniały zespół 👌
I, mów co chcesz, jesteś moim Aktorskim Odkryciem Roku ❤️

Kasiu, dziękujemy za to spotkanie 😘😘😘

P.S. Ryszard Kenig życzył sobie więcej peanów na jego temat w tym poście, ale uważam, że aureola w filmie mu wystarczy 😇

06/04/2026

Wielkanoc w rytmie slow life 😁
Po rodzinnym śniadanku wróciliśmy do domu z zamysłem spędzenia reszty dnia na lekturze w ogrodzie. Ryszard Kenig powyciągał część naszych zasobów magazynowych i zorganizował nam wstępnie kilka kącików do posiedzenia - zamierzamy przemieszczać się za słońcem. Tak więc do wieczora plan jest jasny. A, może go jeszcze namówię żeby ze strychu ściągnąć hamaki...

Jest dziś c u d o w n i e ❤️

05/04/2026

🌿🌼🌿🌼🌿🌼🌿🌼🌿🌼🌿🌼🌿🌼🌿🌼🌿

Zielono mi...
Poczułam zapach wiosny.
Utytłałam palce w mokrej ziemi.
Zapełniłam kwiatami kilka donic na tarasie.
Przysiadłam na schodkach z kawą.
Popatrzyłam na las...

Jestem gotowa na tą Wielkanoc 😊

29/03/2026

🏠🏠 🏠🏠 🏠🏠 🏠🏠

Dziś, moi mili, mała przerwa technologiczna w sesjach zdjęciowych i połączenie przyjemnego z pożytecznym czyli...

Dzień Otwarty dla pośredników, zorganizowany przez naszego Szanownego Kolegę Krzysztof Jędrysik, któremu za to zaproszenie serdecznie dziękujemy ❤️

Dzisiejszą relację poskładałam trochę od końca, więc jeśli chcecie zobaczyć reportaż z placu budowy domów na ulicy Wędrowców w Starym Bielsku, to zachęcam do obejrzenia całości - dwie minuty to nie godzina, a humorystyczne akcenty, jak to u mnie, oczywiście są 😉 Tym razem był to tak gromadny event (a ja się jednak trochę zagadałam), że nie udało mi się uchwycić w kadrach wszystkich. Ale myślę, że wkrótce nadrobimy 😉

Dzisiaj nasza koleżanka, spoza Bielska, mówi: "A kiedy Wy pracujecie, jak tu ciągle jakieś spotkania macie?"

No cóż, jest ciężko, ale jakoś sobie trzeba z tym radzić 🤣

Zalet dotknięcia na żywo materii, oferowanej przez koleżanki i kolegów do sprzedaży, a także osobistej rozmowy z nimi, jest wiele. Wszyscy to sobie cenimy. Choć, faktycznie, jak tak się tych zaproszeń więcej nazbiera, to czasem trudno być wszędzie. Ale staramy się wpaść choć na chwilę, bo takie wydarzenia są dla nas zawsze mega-przyjemne...

Prelekcja, połączona z brunchem, którą poprowadził, cytowany wcześniej, Krzysztof oraz prezes firmy budowlano-instalacyjnej, Grzegorz Cymorek. W rozmowach kuluarowych okazało się, że mamy wspólnych znajomych - tyle lat naszej (tzn. mojej i Ryszard Kenig) pracy w branży wod.-kan., to i kontakty się przeplatają. Miło jest zamienić parę słów i powspominać starsze czasy. Choć pan prezes jeszcze młody, w porównaniu 😉

Ale co dziś❓️

Było o aktualnych budowach firmy.
Był networking.
Były ciekawe dyskusje w podgrupkach.
Był też pyszny poczęstunek.

Ale najlepszy numer wywinęła Agnieszka Czyrpak, która na to wydarzenie wpadła tydzień temu. Wypiła kawę, powymieniała się wizytówkami z liczną grupą panów (dziwiąc się, że żadnego pośrednika nie kojarzy), została nawet zaproszona na imprezę na Kocierzu, po czym pani z obsługi uświadomiła ją, że nasze spotkanie będzie w przyszłą środę 🤣 Szacun.

Generalnie, wesołe jest życie pośrednika...

Mam taką propozycję, dla tych, którzy się w reportażu nie pojawili bądź słabo ich widać - wrzućcie w komentarzach jakieś swoje fotki. Krzysiek na pewno się ucieszy, jak będzie miał tu nas wszystkich 😎

Raz jeszcze dziękujemy za dziś 😘

P.S. Już wiem kto, przy większej imprezie agentów, zajmować się będzie konferansjerką...

24/03/2026

📅 Z DZIENNIKA POŚREDNIKA...

🎬🎬🎬 Nudy u nas nie ma 😉
Do świąt grafik mocno wypełniony. Nie narzekam, choć kondycja po ostatnich przeziębieniach ewidentnie nadwątlona, szczególnie Ryszarda.
Oj, gdyby tak się miało z dychę mniej. Kiedyś to się śmigało po piętrach - dwie sesje, łącznie ze stylizacjami, potrafiliśmy dziennie zrobić. A jeszcze leciałam potem na wieczorne prezentacje. I po powrocie siedziałam z dzieckiem nad zadaniami. A teraz modlę się żeby nie trzeba było parownicy wyciągać i zasłon prasować... 🤣 Bo że się ma syna, to trzeba sobie przypominać (kto ma nastolatka w chałupie, ten wie, że jego widok to rzadkość 😎).

Nie, no... tak naprawdę, to nie tęsknię do tych starych czasów. Nauczyłam się pracować spokojniej, rozważniej dobierać tematy i mądrzej rozkładać siły w czasie. Codzienność wytwarza wystarczająco dużo napięcia, żeby sobie dokładać ciężaru. Coraz częściej, między ujęciami, zdarza mi się spokojnie przysiąść na jakimś parapecie, posączyć kawusię i popatrzeć w dal...

Dziś moje obwoźne biuro było na Głowackiego.
Jutro stacjonujemy na Chopina.
A przy kolejnej słonecznej pogodzie oczekujcie relacji z Sixta.
I tak dalej, i tak dalej...

Z dzisiejszych zdjęć jestem mega-zadowolona 👌 Mieszkanie w tej odrestaurowanej kamienicy (zrobiłam pod tym adresem kilka transakcji na przestrzeni lat, więc pamiętam jak wygądały tu klatki schodowe) przeszło bardzo przyjemny lifting. Anegdot z tym związanych mam od Madzi w zanadrzu kilka, ale o tym nie dziś, bo tu potrzeba jasnego umysłu. Zerknijcie na filmową "zajawkę", a ja idę pod prysznic, bo padłam na dziub 😉

Udanego wieczoru, moi drodzy 😘

21/03/2026

ROK 2️⃣0️⃣1️⃣6️⃣ Nasz pierwszy HOME STAGING...

Tyle zmieniło się przez tą dekadę, że aż trudno uwierzyć... Od dawna chciałam opowiedzieć Wam historię początków naszej przygody z home stagingiem i profesjonalną fotografią wnętrz. Dziś nastał dzień, w którym postanowiłam, że dłużej nie zwlekam.

Dlaczego❓️
Bo całą filozofię naszego biura "Kenig Nieruchomości" oparliśmy na wysokim standardzie pracy, który dotyczy również perfekcyjnego przygotowania ofert. I doskonale nam się to sprawdza. Klienci, którzy do nas trafiają, wiedzą jak od lat pracujemy i dokładnie tego oczekują przy swoich tematach.

Nie wiem czy kiedyś wspominałam, że "dziubiąc" projekty przyłączy i sieci, które doprowadzały mnie do ciągłego ziewania (przy kompie) i rozstroju nerwowego (przy przepychaniu się z urzędami), wpadłam na pomysł, że zmieniłabym profesję na home staging? Wtedy nie było masowo dostępnych zagranicznych programów w tej materii, a polskich (słownie) "zero". Ale ja miałam z tyłu głowy myśl. Bo w robieniu czegoś z niczego, od najmłodszych lat, byłam świetna. Tylko jak to zmonetyzować?

Kiedy dostałam propozycję współpracy z biurem nieruchomości, jako agent, nie miałam na to absolutnie żadnej ochoty. Taki uraz, po tłumach dziwnych agentów, krążących po naszym domu w czasie, gdy mieliśmy plan na jego sprzedaż. Ale wtedy Rysiek (do dzisiaj się z tego śmiejemy) iść mi w to kazał 😎 Że niby będę mogła w praktyce sprawdzić czy jest na ówczesnym rynku zapotrzebowanie na home stagerów. No to poszłam... Po latach mam taką życiową obserwację, że na tej usłudze, nawet dziś, bym specjalnie nie zarobiła. Ale, jako wartość dodana do usługi pośrednictwa, sprawdza się bardzo dobrze.

Przy tej pierwszej poważnej sesji zdjęciowej, o której opowiadam w filmie, Ryszard zrobił chyba z 1000 zdjęć - to była doskonała zemsta za to, że kazał mi wejść w te nieruchomości 🤣 Bo ja mu, w odwecie, kazałam robić zdjęcia 😉 Tak trafiliśmy na to, co Kenigi lubią najbardziej czyli kreatywne METAMORFOZY WNĘTRZ. Zrobiliśmy tego już kilkaset (muszę to kiedyś dokładnie policzyć). Jak patrzę na te stare zdjęcia, to myślę sobie, że jak na raczkujący wtedy team, nawet dziś, tak przygotowana oferta, mogłaby się obronić. Ale wyobraźcie sobie, że 10 lat temu prawie wszystkie ogłoszenia były z byle jakimi zdjęciami, na których nic nie było widać, z majtkami na suszarce i otwartą klapą sedesową, a nieumeblowane pokoje, w wielu ofertach, straszyły pustką. Jak zaczęliśmy wrzucać, rysowane w Autocadzie, rzuty mieszkań, to lokalnie byliśmy jedynymi, którzy to robią.

Fajnie mieć poczucie, że jest się prekursorem na rynku. Wspaniale słyszeć, że nasza robota się wyróżnia. W kolejnych latach pojawiali się oczywiście, powolutku, naśladowcy (co chwilę wyhaczałam u kogoś identycznie skomponowany jak u nas, zestaw), a trend zaczynał też kwitnąć w programach telewizyjnych. W tej chwili już mało kto nie przygotowuje profesjonalnie mieszkań i domów do sprzedaży czy najmu i mało który klient nie wie co to ten home staging. Nie muszę Was chyba przekonywać o ile szybciej i drożej finalizują się tak promowane oferty? Bo jaki efekt jest, każdy widzi 😉

Na koniec powiem Wam tylko, że pan Andrzej, którego mieszkanie wtedy sprzedałam, zaufał moim zapewnieniom, że zrobię dobrą robotę, a ja dzięki sukcesowi uwierzyłam, że to naprawdę działa. Jak to mówią, sukces ma wielu ojców 😁

P.S. Leżak ogrodowy z Ikei, z którego zrobiłam kanapę, wraz z poduchami z naszej ukochanej sofy, są z nami do dziś. Zamiokulkas też...

12/03/2026

🔴🔴🔴 Czerwony to zdecydowanie mój kolor.

Jestem chodzącą energią (pod warunkiem oczywiście, że porządnie się wyśpię - kto mnie lepiej zna, ten wie do której 😉).

Emocje wypisane na twarzy.
Ożywiona rozmowa.
Teatralna gestykulacja.
Szybki krok.
Głośny śmiech.
Zaangażowanie - w relacje, w pomysł, w pracę.

Jak już się czegoś podejmuję, to po to żeby wygrać - inaczej... po co to robić?
Nigdy nie zakładam porażki.
Ale na porażkach się uczę.
A sztukę odpuszczania praktykuję głównie w celach osobistych, w pracy znacznie rzadziej.

Oczywiście, to "unstoppable" i "porsche bez hamulców" to z przymrużeniem oka - mam świadomość granic swoich możliwości. Z tą zbroją, hmmm... Nie muszę jej zakładać żeby ukryć słabość, bo słaba się nie czuję. Myślę, że naturalna pewność siebie sama się obroni. Co więcej, lubienie siebie przekłada się na lubienie innych, a to bardzo pomaga w życiu.

A kobiecość? Pamiętam jak Ryszard Kenig kiedyś, dawno, dawno temu, popatrzył na mnie tym swoim nieprzeniknionym wzrokiem, który (mnie) mówił wszystko... Od tego czasu nigdy nie poczułam się szarą myszką.

Czy lubię się w tej czerwieni❓️
BARDZO ❤️

10/03/2026

Tego posta piszę ja. Ryszard Kenig 😎

Nie ma to jak zacząć tydzień w miłym towarzystwie...😁

Małżonka moja osobista zaniemogła po sobotniej harówce w ogródku, (a mówiłem "Aśka! Załóż czapkę..."), więc tym razem samotnie wybrałem się obejrzeć dom z oferty Kinga Szary.

No i powiem, że było warto.
Połowa bliźniaka w świetnej lokalizacji, z bardzo fajnym rozkładem pomieszczeń.

Do tego zamówione piękne słoneczko 😉 I tak to ja mogę rozpoczynać każdy kolejny tydzień...😎

Tak, że... Kinga, dziękuję za zaproszenie i powodzenia w sprzedaży 😉👍

05/03/2026

👑👑👑 QUEEN OF THE DAY zostaje...
Bezsprzecznie Katarzyna Kaplita 🏆

W okienku, między zeszłotygodniowymi aktami a przygotowywaniem nowych tematów, skorzystaliśmy z zaproszenia Sylwia Lidak na spotkanie w branżowym gronie.
Oj, było wesoło... I pysznie 👌

Powiem Wam, że w tych wydarzeniach nie chodzi tylko o to, żeby "namacalnie" poznać oferty koleżanek i kolegów, aby potem móc zaproponować je własnym klientom. I nie tylko o to, by doładować się pozytywną energią w wesołym towarzystwie. Rzecz w tym, że to doskonała okazja aby pogadać także o tych domach, które już się sprzedały - jakie było zainteresowanie, jaki profil klientów się przewijał najczęściej i, wreszcie, czy nasze założenia ceny ofertowej i przewidywanej transakcyjnej były trafione. Dyskutujemy też o problemach w bieżących tematach i prognozach na najbliższe miesiące. Szukamy rady albo wskazówki. Dajemy rady i wskazówki. Niesamowicie pozytywnie odbieram te nasze burze mózgów. Zawsze bardzo się cieszę, że komuś ta sprzedaż się udała.

I wiecie CO JEST GENIALNE❓️
To, że można opowiadać szczerze i bez ściemy, która ostatnimi czasy wręcz wylewa się ze wszystkich kątów mediów społecznościowych. Dzięki nim aurę sukcesu można tworzyć wokół siebie, bez względu na to czy się te sukcesy faktycznie ma, czy tylko o nich marzy i opowiada bajki. Wiadomo.

Nie jest sztuką sprzedać poniżej ceny rynkowej.
Nie jest sztuką sprzedać łatwą ofertę.
Sztuką jest obronić wartość nieruchomości, znaleźć pomysł na marketing i przekonać klienta kupującego, że jest w dobrych rękach, które zapewnią mu z tych "zakupów" prawdziwą radość.

Ludzie, którzy nas obserwują, mogą odnieść wrażenie, że nasza praca to luzik, a każda transakcja jest tylko radosną wizytą u notariusza. Oczywiście, czasem tak bywa. Ale w większości przypadków czeka nas niezła ekwilibrystyka, albo chociaż porządna poranna gimnastyka 😉 Myślę, że dzięki takim wyzwaniom nie mam czasu znudzić się swoją pracą. A ile człowiek ma satysfakcji z doprowadzonego do finału projektu...
Jak sądzę, nie tylko ja tak mam 😎

Jak zwykle się rozpisałam.

Moi drodzy, dziękuję Wam za moc rozmów, śmiechu i... że tak dzielnie daliście mi się nagrywać ❤️ Dzięki temu Gospodyni będzie miała miłą pamiątkę...

Adres

Ogrodowa 9
Bielsko-Biała
43-300

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kenig Nieruchomości umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kenig Nieruchomości:

Udostępnij