14/05/2025
Udostępniam całkiem fajny i przede wszystkim wartościowy artykuł. Po sprawach frankowych bardzo popularne zrobiły się reklamy kancelarii zajmujących się sankcją kredytu darmowego, a także sprawami „o WIBOR”. Jaki jest główny problem powyższych tematów bankowych? A no taki, że nie wiemy w jaki sposób ostatecznie niniejsze sprawy będą rozstrzygane. Obecnie większość, a przynajmniej znaczna część sądów powszechnych wydaje rozstrzygnięcia niekorzystne dla kredytobiorców, co oczywiście może się zmienić po przyszłych orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).
Bardzo istotnym zagrożeniem jest natomiast to, że jeżeli wniesiemy sprawę obecnie i będzie ona rozpoznawana w oparciu o niespójne i często niekorzystne dla kredytobiorców orzecznictwo, to po prostu taką sprawę przegramy. Co się stanie, jeśli np. za rok TSUE wyda orzeczenie korzystne dla kredytobiorców, przez co zmieni się linia orzecznicza w naszym kraju i kredytobiorcy zaczną wygrywać? Dla dla tych, którzy już sprawę prawomocnie przegrali, takie korzystne orzeczenie TSUE nie będzie to miało żadnego znaczenia. Mamy bowiem powagę rzeczy osądzonej, przez co nie możemy ponownie występować z tymi samymi roszczeniami, przeciwko temu samemu podmiotowi. Tym o to sposobem pozbywamy się szansy na naprawdę korzystne rozstrzygnięcie.
Z taką samą problematyką mieliśmy do czynienia właśnie w sprawach frankowych. Do zmiany orzecznictwa polskich sądów na skutek orzeczeń TSUE kredytobiorcy przeważnie przegrywali sprawy z bankami, albo w optymistycznym scenariuszu uzyskiwali tzw. odfrankowienie umów. Te same wzorce umów po rozstrzygnięciach TSUE są uznawane za nieważne. Na skutek takiego pośpiechu kredytobiorcy tracili dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych. Myślę że to lekcja, na którą rozpoczynając sprawy frankowe nie byliśmy gotowi, ale teraz już należy z niej wyciągnąć wnioski.
Wiecie co mówię, kiedy zgłaszają się do mnie klienci ze sprawami o WIBOR lub sankcją kredytu darmowego? Nie przyjmuję takich spraw, choć być może pozbawia mnie to w części pracy, a zatem również zarobku. W zgodzie ze swoim sumieniem odpowiadam – poczekajmy. Jeśli teraz przegramy, to przy zmianie orzecznictwa nikt nam nie da ponownej szansy. Jakie są reakcje moich przyszłych, pewnie często niedoszłych klientów? Cześć szuka kancelarii, która podejmie się sprawy JUŻ, TERAZ. Takich kancelarii jest wszakże sporo.
Rozumiem i nie mam z tym żadnego problemu. W przypadku natomiast sprawdzenia się powyższego scenariusza i zmiany orzeczniczej, taka kancelaria będzie mogła w sumie zgodnie z prawdą stwierdzić, że choć przegrali, to mieli racje, tylko niestety sąd jeszcze wtedy nie był na tyle mądry, żeby tę rację uwzględnić. Ja nawet z tym nie zmierzam polemizować – chapeau bas, rzeczywiście wykładnia dobra i to zanim stała się popularna. Tylko, czy o to chodzi, i czy ta nieco przedwczesna racja osłodzi komuś przegraną sprawę?
Są też klienci, z którymi się umówiłem, że kiedy faktycznie linia orzecznicza zostanie zmieniona na skutek orzeczenia TSUE - kiedy faktycznie taki przełomowy wyrok zapadnie, to wtedy się skontaktujemy i sprawdzimy, czy to już ten czas, aby nacisnąć spust. Imponuje mi taka postawa klientów o tyle, że jest dużo kancelarii, które już teraz chętnie podejmą się prowadzenia sprawy. Wizja niepłacenia rat, albo płacenia rat w dużo mniejszej wysokości jest natomiast bardzo kusząca. Warto się jednak zastanowić, nad ewentualnymi konsekwencjami takich pokus.
________________________________
adwokat Piotr Wdowiak
☎️ 506 423 484
📧 [email protected]
Spory sądowe o WIBOR są dla banków źródłem rosnącego niepokoju. I wcale nie dlatego, że instytucje kredytowe zaczynają przegrywać sprawy zakładane przez kredytobiorców – takie sytuacje są bowiem niezwykle rzadkie i zwykle pociągają za sobą apelację banku. Problemem jest to, że sp...