26/09/2025
Czy słusznie dziś rozbrzmiewają fanfary na cześć uchwalonej przez Sejm nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt? Choć wtóry zachwytów niosą się z różnych stron, a kolejni politycy i polityczki umieszczają w internecie swoje zdjęcia z psami, ogłaszając historyczny sukces, zaś setki osób powielają ten komunikat, chcę powiedzieć: STOP - zatrzymajmy się i przyjrzyjmy, czy rzeczywiście psy - bo przecież chodzi o psy, a nie dobre samopoczucie osób, które czują, że odniosły sukces w Sejmie - mają powody do ulgi i zadowolenia.
Według mnie niestety niespecjalnie. Ze smutkiem obserwuję, jak wybiórcza jest narracja wokół tego poselskiego projektu ustawy (nr druku 608). Bo co słyszą ludzie, którym zależy na zwierzętach? Słyszą jedynie to, że psy zostaną uwolnione z łańcuchów. Dziś mogą przeczytać, że "nareszcie, uwalniamy psy z łańcuchów!". Szkoda, że nie przeczytają, że psy w Polsce będą mogły w świetle prawa spędzić i tak całe życie zamknięte w kojcu.
Przegłosowana dziś przez Sejm ustawa nie jest niestety historyczną zmianą, bo nie jest uwolnieniem psów. Co prawda w przepisie wskazane zostało, że "zabrania się utrzymywania psów na uwięzi", ale ustawa jednocześnie dopuszcza dożywotnie, trwałe trzymanie psach w kojach! Najgorszy jest chyba przepis, który stanowi, że pies utrzymywany w kojcu ma mieć zapewniony "codzienny ruch poza kojcem, adekwatny do jego wieku, stanu zdrowia i potrzeb gatunkowych" (tak swoją drogą, to zastanawia, o jakie potrzeby gatunkowe chodzi, skoro mowa w przepisach tylko o psach, czyli o jednym gatunku, ekhm?)
Wiecie, dlaczego ten przepis uważam za najgorszy? Ponieważ z perspektywy narzędzi humanitarnej ochrony zwierząt, w tym prawnokarnego i administracyjnego punktu widzenia, przepis powyższy jest kompletnie nieegzekwowalny. Kto niby będzie sprawdzał, czy dany pies, spędzający całe swoje (jedyne życie) ma zapewniony codzienny ruch, adekwatny do swoich potrzeb? Policja? Straż miejska? Urzędnicy? Już to widzę - to nierealne z perspektywy kontroli. NIEREALNE DOWODOWO. To przepis, który zamazuje fakt, że psy w Polsce trafia z jednego więzienia łańcuchowego do drugiego dożywotniego w kojcu. Paradoksalnie może być je trudniej wyciągnąć z takich warunków niż teraz, bo każdy "właściciel" psa będzie znał ten przepis i zawsze będzie deklarował, że przecież pies biega, tylko nie teraz.
Owszem zamiana łańcuchów na kojce miałaby sens jako regulacja przejściowa, np. 2-letnia, ale nie regulacja ostateczna.
Ustawa o ochronie zwierząt "otwierana" jest do nowelizacji bardzo rzadko, a w tych samych tematach prawie nigdy. Zatem na kolejną nowelizację zajmującą się trzymaniem psów w więzieniach możemy liczyć pewnie za 10, 20 lat. Do tego ileś psów spędzi całe swoje, jedyne życie w klatkach, zaś ich "właściciele" będą bezkarnie recytować przepis o zapewnianiu ruchu - bezkarnie, bo przepis niekontrolowalny. Tak jak ten, który obowiązuje od lat, że psa nie można trzymać na łańcuchu dłużej niż 12 h na dobę. Tego się nie da kontrolować.
Pamiętajmy również, że ustawa ta została uchwalona przez Sejm, a Sejm nie jest końcem procesu legislacyjnego. Potrzebny jest jeszcze m.in. Senat i podpis Prezydenta.
Ps. miejscem psa w XXI w. w cywilizowanym kraju nie jest łańcuch ani dożywotni kojec.