12/07/2021
Dzień dobry !
Dzisiaj chciałbym się z Państwem podzielić kolejną ciekawą sprawą, którą miałem okazję prowadzić. Mój klient uczestniczył w wypadku samochodowym, do którego doszło bez jego winy – jak to często bywa, kierowca pojazdu jadącego z tyłu zapatrzył się w swój telefon. Wskutek zderzenia samochód klienta został poważnie uszkodzony. Z uwagi na brak sporu co do winy ubezpieczyciel sprawcy zdarzenia pokrył w całości koszt naprawy. I tu sprawa mogłaby się zakończyć, gdyby nie jeden ważny szczegół…
Klientowi przysługiwało jeszcze prawo do odszkodowania za utratę wartości handlowej pojazdu, którego ubezpieczyciel mu nie wypłacił. Warto wiedzieć, że prawo to przysługuje każdemu właścicielowi samochodu, którego wartość rynkowa zmalała wskutek wypadku, mimo przeprowadzenia późniejszej naprawy (cena tzw. „bitego auta” jest na rynku zawsze niższa niż auta bezwypadkowego).
W celu oszacowania wysokości odszkodowania z tego tytułu, w imieniu klienta zleciłem biegłemu sporządzenie opinii prywatnej. Biegły, posługując się powszechnie stosowanym programem „Info-ekspert” (rekomendowanym przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych), wyliczył utratę wartości handlowej pojazdu na kwotę 1.900 zł (4% wartości pojazdu sprzed wypadku). Mając na uwadze rozmiar szkody, kwota ta wydawała się być bardzo zaniżona, jednak niezwłocznie wysłałem do ubezpieczyciela wezwanie do jej zapłaty oraz do pokrycia kosztów sporządzenia opinii. W odpowiedzi od ubezpieczyciela otrzymałem informację, że klientowi przysługuje z tego tytułu odszkodowanie w kwocie … 450 zł (1% wartości samochodu sprzed wypadku).
Wobec powyższego skierowałem w imieniu klienta pozew do Sądu przeciwko ubezpieczycielowi. Pierwszy powołany przez sąd biegły oszacował utratę wartości pojazdu przy użyciu programu „Info-ekspert” jedynie na kwotę 1.400 zł. Opinię biegłego udało mi się jednak skutecznie zakwestionować, z uwagi na zawarte w niej nieścisłości oraz fakt, że wyliczona przez niego kwota nie przystawała do realiów rynkowych. Drugi biegły w swojej opinii podał już dwie kwoty – kwotę „szacowanej” utraty wartości pojazdu wyliczoną w oparciu o ww. program (1.800 zł) oraz kwotę odpowiadającą realiom rynkowym – ok. 5.000 zł. W mojej ocenie biegły wydając tę opinię przyznał wprost, że powszechnie stosowania przez biegłych praktyka korzystania z programu „Info-ekspert” jest pozbawiona sensu, ponieważ nie uwzględnia wszystkich czynników rządzących rynkiem (w tym obaw potencjalnego nabywcy auta powypadkowego). Praktyka ta skutkuje zaniżaniem odszkodowań wypłacanych poszkodowanym z tytułu utraty wartości ich pojazdów.
Sąd podzielił moje stanowisko i zasądził na rzecz klienta wyższą z dwóch kwot wraz z odsetkami za czas trwania procesu, koszty postępowania sądowego, w tym koszty zastępstwa adwokackiego, a także koszt uzyskania opinii prywatnej. Ostatecznie udało się uzyskać odszkodowanie ponad dziesięciokrotnie wyższe niż pierwotnie przyznane oraz zwrot wszystkich poniesionych kosztów.
Szanowni Państwo, jeżeli ktoś z Was wejdzie w spór z ubezpieczycielem odnośnie wysokości przyznanego odszkodowania, zapraszam do kontaktu!