Radca Prawny Martyna Pomykała

Radca Prawny Martyna Pomykała Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Radca Prawny Martyna Pomykała, Prawo, Kwaterunkowa 24, Łódź.
(1)

-Pomogę Ci w uzyskaniu odszkodowania / w zaniżonym odszkodowaniu;
- Będę reprezentować Cię w sądzie w sprawie o rozwód / alimenty;
- Udzielę Twojej firmie bieżącego wsparcia prawnego.

20/03/2026

Wczoraj odwiedziłam moją klientkę, która po wypadku porusza się o lasce.

Spotkałyśmy się u niej w domu, żeby na spokojnie przejść przez dokumenty, porozmawiać o zbliżającej się rozprawie i uporządkować to, co na papierze często wydaje się trudniejsze niż w rzeczywistości.

Nie każdy klient przychodzi do Kancelarii.

Czasem to Kancelaria jedzie do klienta😃

Kiedy policja wzywa Cię na przesłuchanie… ale nie masz jak wejść do budynku - czyli post o przesłuchaniu mojej klientki ...
17/03/2026

Kiedy policja wzywa Cię na przesłuchanie… ale nie masz jak wejść do budynku - czyli post o przesłuchaniu mojej klientki na policji w Warszawie.

W ubiegłym tygodniu towarzyszyłam mojej klientce, osobie pokrzywdzonej w wypadku komunikacyjnym, podczas czynności na Policji w Warszawie. Na skutek zdarzenia klientka czasowo porusza się na wózku inwalidzkim. Informacja ta została wcześniej przekazana funkcjonariuszom, a termin przesłuchania ustalono z wyprzedzeniem.

Przyjechałam na miejsce wcześniej, aby upewnić się, że wszystko przebiegnie sprawnie. Już przy wejściu pojawił się jednak problem, do budynku prowadziły schody, bez widocznego dostępu dla osoby na wózku. Dopiero po chwili zauważyłam platformę dla osób z niepełnosprawnościami, która była zakryta pokrowcem i nieprzygotowana do użycia.

Zwróciłam się do funkcjonariusza dyżurnego z prośbą o jej uruchomienie. W odpowiedzi usłyszałam, że platforma zostanie włączona dopiero w momencie, gdy pojawi się moja klientka. Dodatkowo wskazano, że nie ma pewności, czy urządzenie w ogóle działa. Jako alternatywę zaproponowano wniesienie klientki po schodach.

Nie wyraziłam na to zgody. Takie rozwiązanie nie tylko nie odpowiada standardom dostępności, ale przede wszystkim narusza godność osoby, która została wezwana przez organ publiczny na konkretną godzinę, przy pełnej świadomości jej stanu zdrowia.

Ostatecznie, po przyjeździe klientki, platforma została uruchomiona przez innego funkcjonariusza, również z zastrzeżeniem, że nie wiadomo, czy działa prawidłowo. Dodatkowo wskazano, że potrzebuje kilku minut, aby się „rozgrzać” i zjechać na dół. Dokładnie o to wcześniej wnioskowałam.

Po kilku minutach platforma zadziałała, a klientka mogła bezpiecznie dostać się do budynku.

Ta sytuacja to nie tylko kwestia organizacyjna. To realny problem z dostępnością instytucji publicznych w praktyce.

Jeżeli organ wzywa osobę z niepełnosprawnością, ma obowiązek zapewnić jej możliwość udziału w czynnościach w sposób godny, bezpieczny i realny, bez improwizacji na miejscu.

Dostępność nie jest uprzejmością. Jest obowiązkiem.

Czy spotkaliście się w swojej praktyce z podobnymi absurdalnymi sytuacjami?

Wspaniałe wieści!Wygrywam (w 100%) dla mojej klientki proces z deweloperem o zapłatę kary umownej za opóźnienie w przeni...
12/03/2026

Wspaniałe wieści!

Wygrywam (w 100%) dla mojej klientki proces z deweloperem o zapłatę kary umownej za opóźnienie w przeniesieniu własności mieszkania.

Praca w Kancelarii to nie tylko milionowe odszkodowania. To także codzienne sprawy, które dotyczą wielu z nas.

Miłego dnia :)

Teleporady w ośrodku dla seniorów zamiast wizyty lekarza przy łóżku pacjenta? Ta historia kończy się tragedią.Nasi klien...
10/03/2026

Teleporady w ośrodku dla seniorów zamiast wizyty lekarza przy łóżku pacjenta? Ta historia kończy się tragedią.

Nasi klienci podjęli bardzo trudną decyzję i powierzyli opiekę nad swoim ojcem prywatnemu ośrodkowi opiekuńczo-leczniczemu dla seniorów.
Placówka w umowie zobowiązała się do zapewnienia całodobowej opieki oraz podstawowej opieki zdrowotnej przez lekarza i pielęgniarki.

Dodatkowo poza samą umową rodzinie przekazano informację, że pacjent będzie objęty regularnymi wizytami lekarskimi na miejscu. Podobne deklaracje można było znaleźć również na stronie internetowej ośrodka.

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Pacjent trafił do placówki po złamaniu z licznymi odleżynami, które wymagały szczególnego nadzoru medycznego.

Z dokumentacji medycznej wynika jednak, że lekarz POZ nigdy nie zbadał go osobiście. Opieka lekarska ograniczała się wyłącznie do teleporad.

W historii wizyt wielokrotnie pojawiał się niemal identyczny wpis:
„Pacjent zgłosił się po powtórzenie stałych leków. Nie zgłasza nowych dolegliwości.”

Problem polega na tym, że pacjent był osobą leżącą i pozostawał bez kontaktu, a więc nie był w stanie samodzielnie zgłaszać się na wizyty ani przekazywać informacji o swoim stanie zdrowia.

Z czasem stan zdrowia mężczyzny zaczął się wyraźnie pogarszać. Jedna z kończyn zaczęła wykazywać objawy poważnej infekcji. Pojawiły się niepokojące zmiany koloru oraz oznaki rozwijającego się zakażenia.

Nie odnotowano tego w dokumentacji. Dodatkowo przez co najmniej tydzień nie wezwano karetki ani nie przetransportowano pacjenta do szpitala.

Gdy w końcu trafił do szpitala, lekarze stwierdzili zakażone odleżyny z obecnością bakterii, wstrząs septyczny oraz konieczność amputacji kończyny. Niestety pacjent nie przeżył.

📌 Sprawa została zaklasyfikowana do prowadzenia przez naszą kancelarię i będzie szczegółowo analizowana pod kątem odpowiedzialności placówki oraz osób udzielających świadczeń medycznych.

Ta historia pokazuje coś bardzo ważnego.

Opieka nad ciężko chorym pacjentem nie może polegać wyłącznie na teleporadach i powtarzalnych wpisach w dokumentacji.
Rodziny powierzają swoich bliskich placówkom opiekuńczym w zaufaniu, że zostanie im zapewniona realna pomoc medyczna.

W tej sprawie będziemy weryfikować, czy to zaufanie nie zostało poważnie naruszone.

Przez ten JEDEN BŁĄD skutecznie POMNIEJSZASZ swoje odszkodowanie ⬇️Ten temat wraca do mnie regularnie i niezmiennie mnie...
03/03/2026

Przez ten JEDEN BŁĄD skutecznie POMNIEJSZASZ swoje odszkodowanie ⬇️

Ten temat wraca do mnie regularnie i niezmiennie mnie zaskakuje:

„Pani Mecenas, czekałam / czekałem na zakończenie leczenia po wypadku, teraz możemy działać!”.

Naprawdę myślisz, że najpierw musisz zakończyć leczenie, żeby ubiegać się o odszkodowanie po wypadku samochodowym?

Przy wypadkach komunikacyjnych z OC sprawcy zakończenie leczenia nie jest warunkiem dochodzenia roszczeń. Wręcz przeciwnie, przez to możesz dostać mniej pieniędzy.

Procedurę możesz rozpocząć jak najwcześniej, nawet następnego dnia po wypadku. Twoje obrażenia są świeże, leczenie jest w toku, a rokowania co do Twojego zdrowia na przyszłość pozostają niepewne. Rozmiar krzywdy jest większy i dynamiczny, a to przekłada się na wyższe zadośćuczynienie.

Jeżeli natomiast czekasz miesiącami, a czasem nawet latami, do całkowitego zakończenia leczenia, działasz na swoją niekorzyść. Stan zdrowia jest już ustabilizowany, wiadomo, że nic więcej się nie wydarzy, a od zdarzenia upłynęło dużo czasu. To wpływa na zmniejszenie Twojego zadośćuczynienia.

Zakończenie leczenia jest wymagane tylko w niektórych sytuacjach, na przykład przy jednorazowym odszkodowaniu z ZUS, gdzie konieczny jest druk OL 9 z informacją o zakończonym leczeniu, albo przy niektórych polisach prywatnych. Natomiast przy roszczeniach z OC sprawcy wypadku drogowego nie jest to warunek.

Nie działaj na swoją niekorzyść tylko dlatego, że powielasz mit.

Jeśli masz wątpliwości, kiedy najlepiej rozpocząć procedurę, skonsultuj swoją sytuację, zanim będzie za późno.

Klientka udała się na zabieg ginekologiczny. Obudziła się bez dwóch przednich zębów...To jedna z bardziej zaskakujących ...
24/02/2026

Klientka udała się na zabieg ginekologiczny. Obudziła się bez dwóch przednich zębów...

To jedna z bardziej zaskakujących spraw, jakie miałam okazję analizować.

Pacjentka zgłosiła się do szpitala na planowy zabieg ginekologiczny w znieczuleniu ogólnym. Zabieg miał charakter rutynowy i został przeprowadzony w warunkach szpitalnych.

Po wybudzeniu ze znieczulenia pacjentka zauważyła coś niepokojącego: brak dwóch jedynek.

W dokumentacji medycznej nie było jasnej informacji, co się wydarzyło. Nie opisano żadnego urazu ani zdarzenia, które mogłoby to wyjaśnić.

Po zgłoszeniu sprawy placówka nadal nie wyjaśniła, co dokładnie się stało, powołując się jedynie na to, że pacjentka miała próchnicę 😀

Ostatecznie pacjentka nie zdecydowała się na dalsze prowadzenie sprawy, dlatego rzeczywiste okoliczności tego zdarzenia nigdy nie zostały w pełni wyjaśnione, a moja ciekawość nie została zaspokojona.

Dlatego dziś wracam do tej sprawy i zadaję pytanie:

Jak myślicie, co mogło wydarzyć się w tej sytuacji?

A może by tak… usiąść do stołu i po prostu porozmawiać?Wielu klientów pyta mnie, jak szybko uzyskać wyrok rozwodowy. Co ...
17/02/2026

A może by tak… usiąść do stołu i po prostu porozmawiać?

Wielu klientów pyta mnie, jak szybko uzyskać wyrok rozwodowy. Co zrobić, żeby było sprawnie. Jak nie przeciągać tego latami, zwłaszcza gdy są dzieci.

Zawsze powtarzam - podpisać porozumienie rodzicielskie jeszcze przed wytoczeniem powództwa. Zawrzeć w nim kwestie dotyczące miejsca pobytu dziecka, władzy rodzicielskiej, kontaktów i alimentów. Można to zrobić samodzielnie, przez prawnika albo przez mediatora.

Dokładnie to samo doradziłam klientowi kilka miesięcy temu, zanim jego żona wniosła pozew o rozwód. Żona klienta nie wyraziła jednak zgody na spotkanie "przy stole" i zachęcona przez swojego pełnomocnika stwierdziła, że dogadać to można się na korytarzu na sali sądowej.

Wczoraj w tej sprawie odbyła się rozprawa. Ten sam pełnomocnik stwierdził, że nie jest w stanie zapoznać się z naszą odpowiedzią na pozew i prowadzić negocjacji na korytarzu (nie dziwię się, bo nie ma na to przestrzeni zwłaszcza w sprawach dzieci!). Złożył wniosek o odroczenie rozprawy. Zaproponowałam, aby sąd skierował sprawę do mediacji, aby strony mimo wszystko mogły podjąć próbę porozumienia. Na to również nie było zgody od drugiej strony.

Rozprawa trwała trzy minuty. Nie zostały podjęte żadne czynności. Teraz rozpocznie się wymiana kolejnych pism procesowych. Odpowiedzi, repliki, stanowiska. Miesiące czekania, koszty, emocje i napięcie.

Sprawa, którą można było uporządkować wcześniej przy stole, w kilka spotkań, będzie toczyć się znacznie dłużej w sądzie.

I to jest moment, w którym zawsze wraca do mnie jedno pytanie. Czy naprawdę musi być tak trudno?

Nie każdą sprawę da się zakończyć porozumieniem. Ale bardzo wiele można uprościć, jeśli tylko obie strony są gotowe usiąść i rozmawiać.

Czasem najwięcej odwagi wymaga właśnie to. Rozmowa.

Jakiś czas temu do kancelarii zgłosił się młody mężczyzna, który właśnie stracił żonę. W obliczu ogromnej tragedii musia...
10/02/2026

Jakiś czas temu do kancelarii zgłosił się młody mężczyzna, który właśnie stracił żonę.

W obliczu ogromnej tragedii musiał zmierzyć się nie tylko z żałobą, ale także z nagłą presją ze strony rodziny zmarłej. Jeszcze przed pogrzebem rozpoczęły się rozmowy o majątku i o tym, „co komu się należy”.

Pojawiło się wiele wątpliwości. Czy ma prawo nadal mieszkać w domu, który wspólnie zajmowali? Jakie są jego prawa jako męża po śmierci żony? Czy rzeczywiście należy mu się znacznie mniej, niż twierdzi druga strona?

Podczas konsultacji uporządkowaliśmy fakty i przepisy. Okazało się, że jego sytuacja prawna jest zdecydowanie korzystniejsza, niż słyszał. Zyskał jasność co do swoich praw, poczucie bezpieczeństwa i konkretną podstawę do rozmów z rodziną.

Z kancelarii wyszedł z podniesioną głową i ze świadomością, że ma prawo do udziału w spadku, a także w jakiej wysokości, że może nadal mieszkać w domu i nie musi zgadzać się na niekorzystne propozycje tylko dlatego, że znajduje się pod presją.

W trudnych momentach życia łatwo ulec emocjom i oczekiwaniom otoczenia. Dlatego tak ważne jest, by znać swoje prawa i podejmować decyzje w oparciu o wiedzę, a nie strach.

Konsultacja prawna to często pierwszy krok do odzyskania spokoju i poczucia bezpieczeństwa.

Twoja matka zginęła w wypadku samochodowym, a Ty musisz zapłacić 10.000 złotych opłaty sądowej? W ubiegłym tygodniu odeb...
03/02/2026

Twoja matka zginęła w wypadku samochodowym, a Ty musisz zapłacić 10.000 złotych opłaty sądowej?

W ubiegłym tygodniu odebrałam postanowienie, które ma ogromne znaczenie dla moich Klientów i dla wszystkich, którzy obawiają się kosztów dochodzenia swoich praw.

Dwóch braci straciło matkę w wypadku samochodowym spowodowanym przez innego kierowcę. W ich imieniu wniosłam pozew o zadośćuczynienie z OC pojazdu sprawcy.

Przy tego typu sprawach warto pamiętać, że pozew jest obarczony opłatą sądową. W tej konkretnej sprawie oznaczałoby to po ok. 10.000 zł od każdego z powodów.

Po złożeniu stosownych wniosków przez Kancelarię, Sąd w całości zwolnił moich Klientów z obowiązku poniesienia tej opłaty 🥳

To bardzo ważne rozstrzygnięcie, bo pokazuje, że:
⚖️ wysokie roszczenie nie musi oznaczać zamkniętej drogi do sądu;
⚖️ sytuacja życiowa i finansowa stron ma realne znaczenie;
⚖️ prawo przewiduje mechanizmy, które chronią osoby dotknięte tragedią.

Sprawa będzie teraz dalej procedowana — pozew zostanie doręczony i przejdziemy do kolejnego etapu - negocjowania warunków ugody albo do pełnego procesu.

Ten post publikuję po to, by jasno powiedzieć:
nie warto rezygnować z dochodzenia swoich roszczeń tylko z obawy przed kosztami.

Wspólnie ze Stowarzyszenie na rzecz osób z chorobą Addisona i niedoczynnością nadnerczy opracowaliśmy dokument, który ws...
28/01/2026

Wspólnie ze Stowarzyszenie na rzecz osób z chorobą Addisona i niedoczynnością nadnerczy opracowaliśmy dokument, który wskazuje, jakie prawa przysługują pacjentowi z chorobą Addisona w sytuacji nieudzielenia mu należytych świadczeń zdrowotnych.

Dokument porusza m.in. kwestie:
- odmowy przyjęcia na SOR;
- braku właściwej diagnostyki i reakcji w stanie zagrożenia życia;
- odpowiedzialności placówek medycznych za brak należytej staranności.

Warto pamiętać, że nieleczony przełom nadnerczowy jest stanem śmiertelnym w 100%! Tym bardziej każda odmowa pomocy lub opóźnienie w udzieleniu świadczeń może mieć tragiczne konsekwencje.

Choć dokument został przygotowany z myślą o osobach chorujących na chorobę Addisona, jego treść ma charakter uniwersalny - wskazane w nim zasady i prawa mogą być stosowane również wobec innych pacjentów, którym nie udzielono świadczeń zdrowotnych z należytą starannością.

Dziękuję Stowarzyszenie na rzecz osób z chorobą Addisona i niedoczynnością nadnerczy za współpracę i zaangażowanie w działania na rzecz świadomości praw pacjentów.

Martwica skóry i trzykrotny przeszczep - to dramatyczne skutki chwili nieuwagi kierowcy autobusu komunikacji miejskiej, ...
20/01/2026

Martwica skóry i trzykrotny przeszczep - to dramatyczne skutki chwili nieuwagi kierowcy autobusu komunikacji miejskiej, którym podróżowała moja klientka.

Okoliczności wypadku były następujące:

Nasza klientka podróżowała autobusem. Gdy pojazd zbliżał się do jej przystanku, wstała z miejsca i stanęła przy drzwiach. Rozpoczęła wysiadanie - postawiła stopy na ziemi, wciąż trzymając się uchwytów. W tym momencie kierowca zamknął drzwi, przycinając jej rękę. Autobus ruszył, a klientka została przeciągnięta po jezdni.

W wyniku zdarzenia doznała mnogich złamań stopy oraz palców. Pomimo wdrożonego leczenia przeciwobrzękowego doszło do postępującej martwicy skóry w miejscu urazu. Klientka została zakwalifikowana do leczenia operacyjnego i obecnie oczekuje na trzeci przeszczep skóry.

Roszczenia kierujemy do ubezpieczyciela pojazdu - odpowiedzialność w tej sprawie opiera się na zasadzie ryzyka, wynikającej z samego faktu poruszania się pojazdem mechanicznym.

Klientka otrzymała już pierwszą wypłatę świadczenia, a obecnie oczekujemy na kolejną.

Przed nami jeszcze długa droga, by realnie zrekompensować ból, cierpienie i konsekwencje zdrowotne, z jakimi mierzy się poszkodowana.

Sprawa karna toczy się z urzędu. Klientka zdecydowała, że nie będzie w niej uczestniczyć jako oskarżyciel posiłkowy. Zdarzenie było wynikiem nieuwagi, a nie celowego działania. Tę decyzję w pełni szanuję.

„Nie zobaczysz dzieci aż do zakończenia sprawy rozwodowej" - takie słowa usłyszał mój klient od swojej żony.Klient trafi...
15/01/2026

„Nie zobaczysz dzieci aż do zakończenia sprawy rozwodowej" - takie słowa usłyszał mój klient od swojej żony.

Klient trafił do mojej Kancelarii na początku roku.
Był w trakcie rozstania, a jego żona wyprowadziła się z dziećmi do swoich rodziców. Dzieci nie miały własnych telefonów, a kontakt z nimi był znacznie utrudniony.

Mimo prawidłowej i bliskiej relacji ojca z dziećmi, matka nie wyraziła zgody na spotkania. Jasno zakomunikowała, że do kontaktów dojdzie dopiero po rozwodzie.

W trakcie porady ustaliłam w sądzie, że przeciwko klientowi nie toczy się żadne postępowanie rozwodowe.

Został więc poinformowany, że ma pełne prawo:

• wnieść pozew o rozwód do sądu okręgowego wraz z wnioskiem o ustalenie kontaktów z małoletnimi dziećmi;

• albo zwrócić się do sądu rejonowego o ustalenie kontaktów z dziećmi wraz z wnioskiem o ich zabezpieczenie na czas postępowania.

Jeżeli rodzic nie przejawia agresji ani zachowań zagrażających dobru dziecka, Sąd nie ma podstaw, by odmówić kontaktów.

Wręcz przeciwnie - utrzymywanie relacji z dzieckiem zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym to nie tylko prawo, ale również obowiązek obojga rodziców. A po ich sądowym ustaleniu – drugi rodzic musi się do nich stosować, także pod rygorem zapłaty.

👉 Jeśli ktoś mówi Ci, że „nic się nie da zrobić do czasu rozwodu” – to nieprawda. Prawo chroni relację dziecka z obojgiem rodziców.

Adres

Kwaterunkowa 24
Łódź
93-428ŁÓDŹ

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Radca Prawny Martyna Pomykała umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Radca Prawny Martyna Pomykała:

Udostępnij

Kategoria