LRLAW.pl

LRLAW.pl LEWANDOWSKI OLSZEWSKI ROGOWSKI Adwokaci i Radcowie Prawni Spółka Partnerska

Strona poświęcona jest działalności kancelarii Lewandowski Olszewski Rogowski Adwokaci i Radcowie Prawni. Jesteśmy polską niezależną firmą prawniczą świadczącą doradztwo dla polskich i międzynarodowych Klientów. Nasze wieloletnie doświadczenie i zdobyta w tym czasie wiedza stanowią gwarancję profesjonalizmu świadczonych przez nas usług prawnych. W naszej działalności kierujemy się dbałością o zach

owanie najwyższych standardów prawniczych, etycznych i biznesowych. Do Państwa dyspozycji oddajemy nasz czas, wiedzę, profesjonalizm, entuzjazm oraz indywidualne podejście do każdego zlecenia.

24/12/2015

Drodzy Czytelnicy,

W imieniu partnerów i całego zespołu kancelarii życzymy Wam, aby tegoroczne Święta Bożego Narodzenia
były źródłem radości, ciepła, niepowtarzalnej rodzinnej atmosfery i wielu niezapomnianych chwil, a nadchodzący Nowy 2016 Rok obfitował w same sukcesy osobiste i zawodowe

Partnerzy i Zespół Kancelarii

19/08/2015

SPADKOBIERCY POLSKICH EMIGRANTÓW, CZYLI NOWE REGUŁY SPADKOWE W UNII EUROPEJSKIEJ

Rok 2015 jest szczególny jeżeli chodzi o prawo spadkowe. Wiele się w tym temacie dzieje, pewne zmiany dopiero nadejdą, inne już nastąpiły. Dzisiejszy wpis postanowiliśmy poświęcić nowym zasadom dziedziczenia na terenie Unii Europejskiej, które funkcjonują od ostatniego poniedziałku, czyli od 17 sierpnia 2015 roku. W tej bowiem dacie zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 650/2012 z dnia 4 lipca 2012 roku w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego, które wprowadza nowe jednolite zasady dziedziczenia na terenie Unii Europejskiej. Uzupełnieniem powyższego rozporządzenia, mającym zapewnić jego skuteczne stosowanie również w Polsce, jest nowelizacja przepisów Kodeksu postępowania cywilnego oraz Prawa o notariacie w zakresie odnoszącym się do spraw spadkowych.

Zgodnie z założeniami nowe regulacje mają ułatwić obywatelom Unii Europejskiej załatwianie tak zwanych transgranicznych spraw spadkowych, czyli spraw, w których występuje jakiś element zagraniczny, a ponadto zmierzają do ujednolicenia zasad postępowania spadkowego na terenie państw członkowskich Unii Europejskiej.

Nowe przepisy wprowadzają szereg istotnych zmian w porównaniu ze stanem dotychczasowym, dlatego też uznaliśmy za stosowne wyjaśnienie Wam, nasi Czytelnicy, czego możecie się spodziewać jeśli Wasz przodek, obywatel Polski, ostatnio zamieszkały na przykład w Hiszpanii, zmarł i pozostawił po sobie spadek.

Przede wszystkim wyżej wymienione rozporządzenie definiuje jurysdykcję sądów w sprawach spadkowych, czyli określa zasady, według których następuje ustalenie, sąd którego państwa członkowskiego jest właściwy do rozstrzygnięcia sprawy spadkowej. W tym zakresie wprowadzono nową zasadę, że właściwym do rozstrzygnięcia sprawy spadkowej jest sąd tego państwa członkowskiego, w którym spadkodawca miał w chwili śmierci miejsce zwykłego pobytu, niezależnie od obywatelstwa czy miejsca położenia przedmiotów wchodzących w skład spadku. W dotychczasowym stanie prawnym było bowiem tak, że sądy polskie były wyłącznie właściwe jeśli spadkodawca w chwili śmierci był obywatelem polskim lub miał w Polsce miejsce zamieszkania lub zwykłego pobytu, a nadto każdorazowo jeśli w skład spadku wchodziła nieruchomość położona na terenie Polski.

Rozporządzenie zakłada jednak pewne odstępstwa od powyższej zasady. W szczególności przewidziano możliwości zawarcia pomiędzy spadkobiercami zmarłego tak zwanej umowy prorogacyjnej, na podstawie której spadkobiercy mogą odmiennie niż to wynika z reguł zawartych w rozporządzeniu określić jurysdykcję sądów w konkretnej sprawie spadkowej. Na przykład, jeśli nasz krewny, obywatel Polski, w chwili śmierci mieszkał w Hiszpanii, możemy zawrzeć z pozostałymi spadkobiercami stosowne porozumienie (umowę prorogacyjną) i ustalić, że sądem, który rozstrzygnie sprawę spadkową będzie sąd w Polsce, nie zaś, jakby wynikało to wprost z rozporządzenia, sąd w Hiszpanii. Należy również podkreślić, że w naszym przypadku spadkobiercy nie będą mogli wskazać jako sądu właściwego do rozstrzygnięcia sprawy na przykład sądu w Niemczech. Przepisy przewidują bowiem możliwość wyboru wyłącznie pomiędzy dwoma sądami, to jest sądem miejsca ostatniego pobytu spadkodawcy lub sądem państwa, którego spadkodawca jest obywatelem.

Jest jednak jeszcze jeden istotny warunek, aby spadkobiercy mogli w ogóle zawrzeć umowę prorogacyjną. Mianowicie taka umowa może zostać zawarta tylko wtedy, gdy spadkodawca dokonał uprzednio wyboru prawa właściwego do rozstrzygnięcia sprawy spadkowej po nim, przy czym wybór spadkodawcy w tym zakresie jest faktycznie ograniczony. Spadkodawca może bowiem wybrać, jako alternatywę dla prawa państwa swojego pobytu, tylko prawo państwa ojczystego. Jeżeli zatem nasz krewny jest obywatelem polskim, to jako prawo właściwe dla sprawy spadkowej może wybrać jedynie prawo polskie. Jeżeli takiego właśnie wyboru dokonał, spadkobiercy mogą, w drodze umowy prorogacyjnej, ustalić, że sprawa spadkowa będzie się toczyła w sądzie polskim i według prawa polskiego. W przypadku natomiast braku wyboru prawa właściwego przez spadkodawcę, sprawa spadkowa będzie rozpoznawana przez sąd państwa ostatniego miejsca pobytu spadkodawcy i zgodnie z zasadami prawnymi obowiązującymi w tym państwie.

Wyboru prawa spadkobierca dokonuje poprzez złożenie stosownego oświadczenia, które może być częścią testamentu lub mieć charakter samodzielny, przy czym w tym ostatnim przypadku oświadczenie musi zostać sporządzone w formie przewidzianej dla samego testamentu.

Poza powyższymi zmianami omawiane rozporządzenie wprowadza również nowy rodzaj dokumentu spadkowego, czyli europejskie poświadczenie spadkowe. Dokument ten będzie służył do wykazywania potwierdzonych w nim praw do spadku po danej osobie, będzie wiążący zarówno w państwie, w którym został wydany jak i w innych państwach członkowskich, a dla swojej skuteczności nie będzie wymagał uznania ani stwierdzenia wykonalności. Europejskie poświadczenie spadkowe będzie można uzyskać w postępowaniu prowadzonym przed sądem rejonowym albo u notariusza.

Podsumowując stwierdzić trzeba, że analizowane wyżej zmiany są niewątpliwie radykalne, a zastosowane rozwiązania co najmniej interesujące. Istotnym natomiast mankamentem nowych regulacji jest ich zasięg terytorialny, gdyż nowe przepisy nie będą obowiązywały we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Omawiane rozporządzenie nie wiąże bowiem Danii, ani też tak popularnych wśród Polaków krajów członkowskich jak Irlandia czy Wielka Brytania.

Zespół Kancelarii LRLAW

04/08/2015

ZLECENIOBIORCA W ZUS-ie, CZYLI O PRZYSZŁOŚCI UMÓW ZLECENIA

Dzisiejszy wpis jest poświęcony zagadnieniu przyszłości, choć nie tak bardzo odległej:-) Wielu z Was zapewne znana jest tematyka tak zwanych „umów śmieciowych”, czyli popularnych umów zlecenia. Jak wiecie, od wielu lat toczy się ożywiona dyskusja na temat ich funkcjonowania w szeroko rozumianym obrocie gospodarczym. Co pewien czas systematycznie pojawiają się kolejne pomysły znowelizowania przepisów regulujących sytuację prawną osób świadczących pracę na ich podstawie.

W końcu zleceniobiorcy doczekali się pierwszych poważnych zmian. Nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach społecznych wprowadza począwszy od 1 stycznia 2016 roku obowiązek odprowadzania składek do ZUS od wszelkich umów zlecenia do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę. Co to oznacza? Oznacza to, że osoby świadczące pracę na podstawie umowy zlecenia, których podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne z tego tytułu w danym miesiącu będzie niższa od minimalnego wynagrodzenia za pracę, spełniające jednocześnie warunki do objęcia obowiązkowo ubezpieczeniami z innych tytułów, na przykład na podstawie innych umów zlecenia, podlegać będą ubezpieczeniom również z innych tytułów, czyli w tym przypadku z pozostałych zawartych umów zlecenia. Po zmianie przepisów wynagrodzenia z poszczególnych umów zlecenia będą zatem sumowane do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę i od tej kwoty będą odprowadzane składki do ZUS. Dopiero ta umowa zlecenia, której wartość wynagrodzenia przekroczy poziom płacy minimalnej nie będzie wymagała "oskładkowania".

Powyższa nowelizacja uniemożliwi zatem zawieranie podwójnych umów zlecenia, w taki sposób, aby unikać „ozusowania”. Dotychczas bowiem unikanie płacenia składek było możliwe przy zawarciu dwóch umów zlecenia - jednej na niską kwotę, od której odprowadzana była niska składka i drugiej, z wyższą kwotą, która nie była oskładkowana. Wynika to z faktu, że w obecnym stanie prawnym osoba spełniająca warunki do objęcia obowiązkowo ubezpieczeniami z kilku tytułów, na przykład z tytułu kilku umów zlecenia, była objęta obowiązkowo ubezpieczeniami z tego tytułu, który powstał najwcześniej, a więc tylko z tej pierwszej umowy zlecenia, zawartej na niską kwotę wynagrodzenia.

Omawiana zmiana, jak każda tego rodzaju „rewolucja”, niesie za sobą oczywiście pewne obawy, które już teraz, czyli jeszcze przed jej wejściem w życie, są silnie akcentowane i dyskutowane na forum społecznym. Przede wszystkim istnieje ryzyko zmniejszenia wysokości wynagrodzenia dla zleceniobiorców, gdyż składki będą musiały być przecież przez kogoś opłacane, a prawdopodobnie pracodawcy przeniosą ten koszt właśnie na zleceniobiorców. Ponadto realnym zagrożeniem jest powiększenie tak zwanej „szarej strefy”, a co za tym idzie, również i wzrost bezrobocia.

Z tych wszystkich powodów należy podchodzić do nadchodzących zmian z umiarkowanym optymizmem. Jak zwykle to czas pokaże czy nowelizacja odniesie zamierzony cel, jakim jest poprawa sytuacji osób świadczących pracę na podstawie umów zlecenia.

Zespół Kancelarii LRLAW

24/07/2015

CZY TURYSTA „LAST MINUTE” ZAWSZE SIEDZI NA KOLE? CZYLI O WAKACYJNYCH WOJAŻACH SŁÓW KILKA

Walizki już spakowane? Czy dopiero wyjazd wakacyjny w planach? Od czego zacząć? Mnogość przedstawianych na rynku ofert imprez turystycznych potrafi przysporzyć o zawrót głowy. Lepiej wybrać ofertę „first minute” i poczekać jeszcze kilka, może nawet kilkanaście tygodni, czy też spontanicznie wyjechać już za parę dni na tak zwanego „lasta”? A dlaczego nie wybrać, ostatnio tak popularnych w internecie, pakietów dynamicznych?

Może pomocne w odpowiedzi na powyższe pytania będzie przeanalizowanie przepisów zabezpieczających prawa turysty, zawartych w ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 roku o usługach turystycznych.

Rozpocznijmy od tego, że wskazana wyżej ustawa nie uzależnia uprawnień przysługujących turyście od terminu zakupu wycieczki. Wobec tego jakiekolwiek dodatkowe ograniczenia odpowiedzialności organizatora wycieczki wprowadzone do umowy w ramach ofert „last minute” są niedozwolone i organizator wycieczki nie będzie mógł powoływać się na tego rodzaju zapisy.

Co to dokładnie oznacza? Oznacza to, że turysta który kupił swoją wycieczkę w ramach promocji „last minute” ma takie sama prawa jak turysta, który wybrał wycieczkę poza promocją.

Ok, czyli już wiemy, że kupując wycieczkę „last minute” nie będziemy musieli siedzieć na kole za karę, no chyba, że jako ostatni wsiądziemy do autokaru albo spóźnimy się na odprawę paszportową.

Teraz zastanówmy się, czy gdy mamy już wykupioną wycieczkę, to zawarte w niej postanowienia są niezmienne? Czy organizator wycieczki może zmienić istotne warunki umowy łączącej go z klientem, czyli turystą? Odpowiedz brzmi: tak, organizator może zmienić istotne warunki umowy jeszcze przed wyjazdem, ale tylko i wyłącznie z powodu okoliczności od niego niezależnych i na warunkach określonych w art. 14 ust. 5-7 ustawy o usługach turystycznych. Istotne jest również, że informacja o takiej zmianie musi być przekazana turyście niezwłocznie. No i cóż ów, już trochę mniej szczęśliwy turysta, ma w tej sytuacji zrobić? Są dwa wyjścia: może proponowane przez organizatora wycieczki zmiany umowy przyjąć albo odstąpić od umowy, a organizator musi w tym ostatnim przypadku natychmiast zwrócić turyście wszystkie poniesione przez niego koszty. Ważne jest również, że w przypadku odwołania wyjazdu turyście przysługuje odszkodowanie za straty, które poniósł, na przykład zwrot kosztów już zakupionego biletu kolejowego związanego z koniecznością dojazdu do miejsca rozpoczęcia wycieczki (odszkodowanie nie przysługuje jeśli wyjazd został odwołany z powodu siły wyższej lub zgłoszenia się zbyt małej liczby chętnych, przy czym limit ten powinien być określony w umowie z klientem).

Konieczne jest również wskazanie regulacji dotyczących zmiany wysokości ceny wycieczki. Zasadą jest zakaz podwyższania ceny wycieczki. Natomiast, jak często bywa, i od tej zasady jest wyjątek uregulowany w art. 17 analizowanej ustawy. Zgodnie z brzmieniem przywołanego przepisu, cena wycieczki może wzrosnąć najpóźniej na 21 dni przed początkiem wycieczki i tylko w kilku enumeratywnie określonych przypadkach, takich jak na przykład wzrost kursów walut (wzrost musi być istotny), wzrost kosztów transportu, podwyżki opłat lotniskowych lub urzędowych itp. Oczywiście organizator wycieczki może również obniżyć cenę i ta zmiana może być dokonana już w każdym momencie:-)

Wiemy już zatem o zmianach, które mogą pojawić się przed wyjazdem. A co w sytuacji, gdy dopiero na wyjeździe odkryjemy, że nasz piękny hotel, który miał być położony w samym centrum wakacyjnego kurortu, przy cudownej piaszczystej plaży, ma faktycznie widok z okna na pustynię albo, co gorsze, na tereny budowy, a dojazd do niego zajmuje co najmniej godzinę z centrum?

W takiej sytuacji należy od razu złożyć reklamację, najlepiej bezpośrednio do rąk rezydenta organizatora wycieczki. Pamiętajmy, że jeśli w trakcie wyjazdu stwierdzimy jakiekolwiek wadliwe wykonywanie umowy, to powinniśmy o tym niezwłocznie zawiadomić wykonawcę usługi oraz organizatora naszej wakacyjnej wycieczki. Ważne jest, że w umowie organizator jest zobowiązany umieścić jednoznaczną klauzulę przypominającą turyście o tym obowiązku.

Po powrocie do domu na złożenie reklamacji mamy maksymalnie 30 dni od zakończenia wycieczki. Gdy organizator nie uznaje reklamacji musi szczegółowo uzasadnić na piśmie swoje stanowisko. Reklamacja złożona przez turystę w trakcie wyjazdu, musi uzyskać pisemną odpowiedz organizatora w ciągu 30 dni od zakończenia wycieczki. Jeśli organizator nie zrobi tego w tym terminie, to uważa się, że uznaje reklamację za uzasadnioną. W przypadku reklamacji zgłoszonej po zakończeniu wyjazdu organizator ma na ustosunkowanie się do niej również 30 dni, przy czym bieg tego terminu rozpoczyna się od momentu złożenia stosownej reklamacji.

Powróćmy jednak do naszego pobytu w hotelu, którego standard jest niezgodnym z umową (umowa dokładnie powinna określać miejsce i standard zakwaterowania, w tym rodzaj wyżywienia). Umieszczenie turysty w innym hotelu niż umówiony jest świadczeniem zastępczym. Za każdym razem, gdy zakwaterowanie następuje w obiekcie niższej klasy niż wynika z umowy albo dany hotel znajduje się w gorszym miejscu, posiada inne opcje wyżywienia czy też na przykład na swoim teranie nie dysponuje określonymi atrakcjami, turysta może w takiej sytuacji żądać odszkodowania w określonej kwocie. Przy określeniu wysokości danego odszkodowania przydatna może się okazać tak zwana „Tabela Frankfurcka”. Jest to dokument stworzony na zlecenie Izby Cywilnej Sądu Krajowego w Niemczech. Nie stanowi oficjalnej podstawy prawnej, ale od uznania jej przez polski UOKiK w 2003 roku za podstawę do rozstrzygania sporów między organizatorem wycieczki a konsumentem, stanowi prawo zwyczajowe. W tej tabeli znajdziemy procentowo określono obniżenie ceny za poszczególne niezgodności w stosunku do umowy podpisanej z organizatorem wycieczki. Dowiemy się z niej na przykład, że za hałas w nocy możemy dochodzić 40% odszkodowania ceny zakupu wycieczki. Pamiętajmy jednak, że tabela ta nie stanowi podstawy dochodzonych roszczeń - jest jedynie pomocna w oszacowaniu wysokości odszkodowania.

Odszkodowanie nie jest jednak jedynym uprawnieniem przysługującym niezadowolonemu turyście. Gdy odstępstwa od umowy są na tyle znaczące, że nie pozwalają na spędzenie w spokoju wymarzonego urlopu, można odstąpić od umowy i żądać natychmiastowego powrotu do miejsca rozpoczęcia wycieczki bez ponoszenia z tego tytułu dodatkowych kosztów. Istotne jest, że w takiej sytuacji, z uwagi na odstąpienie od umowy, organizator wycieczki nie może żądać zapłaty kary umownej.

Istotne jest też, że zgodnie z art. 11a ustawy o usługach turystycznych organizator co do zasady zawsze odpowiada za nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usług turystycznych (lub brak jej wykonania). Ustawodawca w powołanym wyżej przepisie przewidział tylko trzy wyjątki od tej zasady. Po pierwsze – gdy do braku wykonania lub nienależytego wykonania umowy doszło wyłącznie z powodu działania lub zaniechania klienta (turysty), na przykład turysta spóźnił się na samolot, nie zabrał niezbędnych dokumentów, o których konieczności posiadania był poinformowany przez organizatora itp. Po drugie – organizator nie odpowiada za zachowania osób trzecich (z podkreśleniem, że są to osoby, które nie uczestniczyły w wykonywaniu usług turystycznych objętych umową), jeśli nie można było uniknąć ich działań lub zaniechań. I po trzecie – odpowiedzialność organizatora wyjazdu jest wyłączona, gdy zaistniała tak zwana siła wyższa. W ramach wyjaśnienia, siła wyższa jest zdarzeniem zewnętrznym, niemożliwym do przewidzenia i niemożliwym do zapobieżenia, jak choćby nagła burza uniemożliwiająca odlot samolotu o czasie.

Podkreślić należy, iż nawet w sytuacji, gdy powyższe zdarzenia będą miały miejsce, to organizator wycieczki i tak nie jest zwolniony z zachowania troski o osoby, z którymi zawarł umowę o świadczenie usług turystycznych. Zgodnie bowiem z art. 11a ust. 2 ustawy ma obowiązek udzielenia pomocy poszkodowanemu turyście.

Ok. Czyli już wiemy, że organizator wycieczki musi nam zapewnić bezpieczny dojazd i pobyt zgodny z umową (pamiętajmy, iż wiążące jest to co mamy zapisane w umowie, którą podpisujemy z organizatorem, a nie to co oglądamy w katalogach). Trzy razy sprawdźmy w umowie nazwy hoteli, standard pokoi, zakres wyżywienia i wszystkie inne istotne dla nas elementy wycieczki.

Ale czy nie warto zastanowić się nad nową formą organizowania wakacji, którą jest wykup pakietów dynamicznych?

Przy wykupie pakietu dynamicznego to turysta samodzielnie znajduje poszczególne elementy istotne dla swojej podróży, w tym bilety lotnicze, hotel, bilety na dodatkowe atrakcje. Dokonuje tych wyborów niejednokrotnie na jednej stronie internetowej, ale faktycznie zawiera kilka różnych umów z poszczególnymi wykonawcami. Świadczenie takich poszczególnych usług, nawet gdy są wykupione na jednej stronie internetowej nie jest imprezą turystyczną w rozumieniu art. 3 pkt 2 ustawy o usługach turystycznych. Oznacza to, że turysta w przypadku niezgodności z umową wielokrotnie będzie musiał dochodzić swoich uprawnień od kilku różnych podmiotów. Dodatkowo, ponieważ większość firm oferujące przedmiotowe usługi to firmy zagraniczne, to o umowy z nimi podlegają najczęściej obcemu, lokalnemu prawu. Pakiety dynamiczne niejednokrotnie w sposób znaczący pod względem ceny są konkurencyjne w stosunku do ofert przedstawianych przez biura podróży, ale wynikająca z nich ochrona prawna turysty jest zdecydowanie słabsza. Rozważmy zatem wszelkie „za” i „przeciw” zanim zdecydujemy się na ten sposób spędzania wolnego czasu.

Lato w pełni, a więc życzymy samych słonecznych dni i samych zrealizowanych planów wakacyjnych.

Zespół Kancelarii LRLAW

10/07/2015

DYWIDENDA NIE JEST ŚWIADCZENIEM OKRESOWYM

Uchwałą z dnia 18 czerwca 2015 roku (III CZP 31/15) Sąd Najwyższy przesądził, że dywidenda przysługująca wspólnikom spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie jest świadczeniem okresowym w rozumieniu art. 118 Kodeksu cywilnego. Tym samym, roszczenie wspólnika takiej spółki o wypłatę zaległej dywidendy nie ulega przedawnieniu się z upływem trzech lat.

Zespół Kancelarii LRLAW

03/07/2015

NOWY PROCES KARNY? ALE O CO W TYM CHODZI?!

Dzisiejszy wpis chcemy poświęcić tematyce obowiązującej od trzech dni, czyli od 1 lipca 2015 roku, nowelizacji procedury karnej. Co zmieniła rzeczona nowelizacja, jakie nowości wprowadza i czy spełni pokładane w niej oczekiwania? Postaramy się w kilku zdaniach udzielić Wam, nasi Czytelnicy, odpowiedzi na te, być może, nurtujące Was pytania.

Zacznijmy od najważniejszego, tego co stanowi esencję nowelizacji. Otóż, całkiem słusznie lipcowa nowelizacja jest nazywana „wielką”, gdyż doprowadziła ona do swoistego przemodelowania procesu karnego. Od tej bowiem chwili w procesie karnym obowiązuje, w znacznie większym stopniu niż dotychczas, tak zwana zasada kontradyktoryjności (zwana również zasadą sporności). Co to jest ta zasada kontradyktoryjności? Mówiąc najbardziej ogólnie i trochę teoretycznie, jest to dyrektywa, zgodnie z którą proces toczy się w formie sporu dwóch przeciwnych sobie stron, przed bezstronnym sądem. A w praktyce? Oznacza to, że strony procesu karnego, czyli oskarżyciel i oskarżony, będą od teraz same gromadziły i przedstawiały dowody na poparcie swoich racji, zaś rolą sądu będzie jedynie czuwanie nad prawidłowym przebiegiem procesu oraz ocena dowodów i argumentów spierających się stron. Brzmi znajomo? Pewnie dlatego, że taka zasada z powodzeniem obowiązuje już w procesie cywilnym.

Zgodnie zatem z omawianą nowelizacją, to zadaniem stron procesu będzie wzajemne zwalczanie swoich twierdzeń i przekonanie sądu, że to właśnie ich stanowisko jest słuszne. Rola sądu zostanie natomiast ograniczona do pełnienia funkcji arbitra, przestanie on być, jak dotychczas, aktywnym uczestnikiem procesu karnego. W zamierzeniu ustawodawcy takie ułożenie wzajemnych relacji procesowych ma stworzyć lepsze warunki do wyjaśnienia prawdy, zapewnić równowagę stron procesu oraz uaktywnić same strony procesu, przerzucając właśnie na nie ciężar gromadzenia i prezentowania dowodów.

Jest to istotna różnica w porównaniu ze stanem sprzed nowelizacji. Uprzednio bowiem, jak twierdzą niektórzy, to sąd prowadził całe postępowanie dowodowe, wyjaśniał wszystkie okoliczności sprawy, a następnie wydawał stosowne rozstrzygnięcie. To sąd był najbardziej aktywnym uczestnikiem postepowania. Ten stan rzeczy ma się teraz zmienić, a przynajmniej takie jest założenie ustawodawcy. Posiłkując się zatem starym przysłowiem należy stwierdzić, że w wyniku nowelizacji procedury karnej sami staliśmy kowalami swojego losu.

Pozostałe zmiany stanowią w dużej mierze pochodną powyższego. Do najbardziej istotnych należy zaliczyć chociażby nowe zasady formułowania zarzutów odwoławczych. Na skutek nowelizacji nie będzie można już zarzucić sądowi, że nie przeprowadził jakiegoś dowodu z urzędu, jeżeli w trakcie procesu przed sądem pierwszej instancji strona nie wystąpiła ze stosowną inicjatywą dowodową. Ponadto, w wyniku nowelizacji rozszerzono zakres postępowania dowodowego w instancji odwoławczej. Nowa regulacja wprowadza zasadę, że sąd odwoławczy przeprowadza dowody w ramach postępowania odwoławczego, a nie przekazuje w tym celu sprawę do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji. W poprzednio obowiązującym stanie prawnym sytuacja była natomiast odwrotna. Co do zasady, w przypadku stwierdzenia uchybień dowodowych, sąd odwoławczy przekazywał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji, celem uzupełnienia postępowania dowodowego.

Kolejne istotne novum to przyznanie radcom prawnym uprawnień w zakresie obrony w sprawach karnych i karno-skarbowych. Dotychczas bowiem funkcję obrońców mogli pełnić jedynie adwokaci.

Oczywiście opisane powyżej zmiany nie wyczerpują zakresu całej nowelizacji, która faktycznie jest bardzo obszerna. Staraliśmy się zatem uwypuklić jedynie to, co według naszej oceny jest najbardziej istotne.

Jak zawsze w przypadku tego rodzaju wydarzeń, jakimi są zmiany naszego systemu prawnego, pojawiają się pytania o ich sens i praktyczne zastosowanie. Nie inaczej jest również w tym przypadku. Niemniej jednak na tym etapie trudno jeszcze ocenić jak nowelizacja zostanie przyjęta i czy spełni pokładane w niej oczekiwania społeczne. Dla dokonania takiej oceny potrzebny jest pewien czas przejściowy, który zweryfikuje funkcjonowanie nowych przepisów. Dajmy sobie zatem chwilę na kategoryczne osądy.

Zespół Kancelarii LRLAW

22/06/2015

CZY PRZEDSIĘBIORCA POWINIEN SIĘ PRZEKSZTAŁCIĆ?

Począwszy od 1 lipca 2011 roku w ramach Kodeksu spółek handlowych funkcjonują przepisy umożliwiające osobom fizycznym prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą przekształcenie się w spółkę kapitałową, czyli w spółkę z o.o. lub akcyjną. Jak pokazują różne dane, niewielu jednak przedsiębiorców skorzystało do tej pory z danej nam przez ustawodawcę możliwości przekształcenia swojej działalności w spółkę. Z czego to wynika? Trudno stwierdzić. Przyczyny mogą być rożne, jak choćby obawy przed skutkami takiego przekształcenia lub ryzyko poniesienia kosztów, które być może nigdy się nie zwrócą.

Czy warto się zatem przekształcić, czy może lepiej pozostać przy dotychczasowej i sprawdzonej, bądź co bądź, formie prowadzenia własnego biznesu?

Postaramy się Wam, Przedsiębiorcy, udzielić kilku wyjaśnień i rozwiać wątpliwości, które być może od jakiegoś czasu krążą po Waszych głowach.

Główną zaletą przekształcenia działalności gospodarczej w spółkę jest możliwość zminimalizowania ryzyka związanego z prowadzoną działalnością gospodarczą, zwłaszcza wśród przedsiębiorców prowadzących biznes obarczony dużą dozą ryzyka. Celowo użyliśmy sformułowania „zminimalizować”, gdyż w pewnych konfiguracjach takiej odpowiedzialności wyłączyć się po prostu nie da, na przykład, gdy przedsiębiorca (jako osoba fizyczna) lub jego małżonek zostaną członkami organów zarządzających przekształconej spółki. Cechą charakterystyczną spółek kapitałowych, z o.o. lub akcyjnej, jest bowiem to, że ich wspólnicy (a takim stanie się dotychczasowy przedsiębiorca) nie odpowiadają swoim majątkiem prywatnym za zobowiązania spółki. Pozwala to zatem chronić majątek prywatny przedsiębiorcy na wypadek wszelkiego rodzaju nieprzewidzianych zdarzeń, niepowodzeń prowadzonej działalności, przejściowych trudności ze spłatą kredytów lub rat leasingowych. Istnieją jednak, jak zawsze, pewne „ale”. Przede wszystkim ochrona majątkowa obejmuje tylko majątek prywatny nabyty po przekształceniu, nie rozciąga się natomiast na majątek już zgromadzony. Obecnie przedsiębiorca odpowiada całym swoim majątkiem za zobowiązania związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, czyli zarówno swoim majątkiem prywatnym, jak i majątkiem wykorzystywanym w prowadzonej działalności. Ponadto, jeszcze przez okres trzech lat od dnia przekształcenia przedsiębiorca będzie ponosił (solidarnie ze spółką) odpowiedzialność swoim prywatnym majątkiem za zobowiązania związane z uprzednio prowadzoną działalnością gospodarczą powstałe przed dniem przekształcenia. Oznacza to, że nawet majątek nabyty przez przedsiębiorcę jako prywatny już po przekształceniu jest zagrożony, ale tylko w odniesieniu do zobowiązań sprzed przekształcenia i tylko, lub aż, przez okres trzech lat.

Teraz czas na minusy. Przede wszystkim zaliczyć do nich można, jak nietrudno się domyślić, podatki. Konsekwencją przekształcenia będzie bowiem zmiana sposobu opodatkowania zysków przedsiębiorcy. W tej chwili nasz przedsiębiorca płaci bowiem od swoich zysków tylko jeden podatek dochodowy, czyli podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT), na przykład podatek liniowy, jeśli taką formę opodatkowania wybrał. Wskutek przekształcenia zyski przedsiębiorcy będą opodatkowanie natomiast podwójnie. Najpierw fiskus upomni się o podatek dochodowy od zysków wypracowanych przez spółkę (CIT), a następnie, jego zainteresowanie zostanie skierowane na dywidendę, czyli bezpośredni zysk samego już przedsiębiorcy (PIT). Innym mankamentem przekształcenia, przynajmniej dla niektórych przedsiębiorców, może okazać się konieczność prowadzenia pełnej księgowości, co prawdopodobnie będzie się wiązało z koniecznością ponoszenia dodatkowych kosztów. A jeśli już o kosztach mowa, to sama procedura przekształcenia też nie jest wydarzeniem tanim. Trzeba się bowiem liczyć z kosztami notarialnymi, sądowymi, opłacić podatek od czynności cywilnoprawnych od umowy nowej spółki. I jeszcze jedno, spółka powstała wskutek przekształcenia nie zachowa dotychczasowego numeru NIP.

Jak zatem widać na „załączonym obrazku” przekształcenie działalności gospodarczej w spółkę ma zarówno plusy, jak i minusy (niektórzy powiedzieliby „plusy dodatnie i plusy ujemne”). Każdy z Was, Przedsiębiorcy, powinien wobec tego indywidualnie ocenić czy uwzględniając rodzaj prowadzonego przez Was biznesu przekształcenie jest dla Was opłacalne, czy może stanowi jedynie zbyteczne ponoszenie dodatkowych kosztów i podróż w nieznane.

W naszej ocenie przekształcenie jest korzystne przede wszystkim dla tych przedsiębiorców, których działalność wiąże się z istnieniem tak zwanego ryzyka inwestycyjnego. Przekształcenie może okazać się dobrym rozwiązaniem także dla tych przedsiębiorców, których działalność opiera się co do zasady na zewnętrznych źródłach finansowania, oraz tych, którzy przewidują znaczące rozszerzenie swojej działalności, co oznacza z jednej strony zwiększenie obrotów i spodziewanych zysków, ale z drugiej strony wiąże ze wzrostem ryzyka prowadzonego biznesu.

I zupełnie na koniec. Istnieją oczywiście pewne możliwości zwiększenia korzyści płynących z przekształcenia, ale to już temat na osobny wpis. Dziś już zapewne jesteście zmęczeni tym prawniczym wywodem, chociaż staraliśmy się, mniej lub bardziej nieudolnie, przełożyć język prawniczy na język polski. Do usłyszenia zatem wkrótce, z kontynuacją tego wątku.

Pozdrawiamy:
Zespół Kancelarii LRLAW

17/06/2015

KONTRAKTY MENEDŻERSKIE A ZUS

W dniu dzisiejszym (17 czerwca 2015 roku) Sąd Najwyższy w składzie siedmioosobowym podjął uchwałę następującej treści:

"Tytułem do podlegania ubezpieczeniom społecznym przez członka zarządu spółki akcyjnej, który zawarł z tą spółką umowę o świadczenie usług w zakresie zarządzania w ramach prowadzonej przez siebie pozarolniczej działalności gospodarczej, jest umowa o świadczenie usług (art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych - jednolity tekst: Dz.U. z 2015 r. poz. 121)."

Przedmiotowa uchwała ujednolica dotychczasowe rozbieżności w orzecznictwie i przesądza, że członkowie zarządu spółek kapitałowych, z którymi spółka zawarła umowy o świadczenie usług w zakresie zarządzania, czyli tak zwane kontakty menedżerskie, w ramach prowadzonej przez nich pozarolniczej działalności gospodarczej, podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z tytułu tych właśnie zawartych kontraktów, a nie z tytułu prowadzonej przez nich działalności gospodarczej (samozatrudnienie).

Uchwale została nadana moc zasady prawnej, a przedstawiona w niej wykładnia wiąże od dnia podjęcia uchwały, czyli od dnia 17 czerwca 2015 roku.

Zespół Kancelarii LRLAW

Adres

Ulica Boya-Żeleńskiego 4 Lok. 23
Warsaw
00-621

Telefon

+48664764185

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy LRLAW.pl umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij