Adwokat Łukasz Choiński

Strona internetowa

Adwokat Łukasz Choiński Świadczę usługi prawne, w tym pomoc w sprawach karnych, gospodarczych, cywilnych, administracyjnych oraz prawa pracy.

Prowadzę kancelarię w Warszawie, lecz przyjmuję sprawy klientów także spoza miasta.

Czy dopuszczalne jest wprowadzenie zakazu wykorzystywania urlopów wypoczynkowych w pewnych okresach roku?Część pracodawc...
04/09/2026

Czy dopuszczalne jest wprowadzenie zakazu wykorzystywania urlopów wypoczynkowych w pewnych okresach roku?

Część pracodawców chce wprowadzić wyłączenie pewnych okresów roku spod możliwości wykorzystywania w tym czasie urlopów wypoczynkowych. Uzasadnione jest to zwiększeniem zapotrzebowania na pracę i intensywnością pracy w tym czasie. Ustanowienie zakazu wykorzystywania urlopów wypoczynkowych w niektórych miesiącach, sezonie itp. jest niedopuszczalne, gdyż nie można w ten sposób wyłączyć realizowania wypoczynku w sytuacjach, w których przepisy przyznają możliwość narzucenia przez pracowników urlopu (urlop wypoczynkowy po „urlopach dla rodziców”, w dużej mierze urlop na żądanie). Możliwe jest jednak wprowadzenie w regulacjach wewnętrznych zapisów znacząco ograniczających możliwość korzystania z urlopów wypoczynkowych w pewnych okresach roku. Takie ograniczenie jest dopuszczalne, gdyż pracownicze prawo do wypoczynku realizowane jest w powiązaniu z prawem pracodawcy do organizowania pracy w sposób odpowiadający jego potrzebom.

Urlopy wypoczynkowe powinny być udzielane zgodnie z planem urlopów. Z tworzenia planów urlopów można jednak zrezygnować i wówczas terminy wykorzystywania urlopów ustalane są przez pracodawcę po porozumieniu z pracownikiem. Pracodawca zobligowany jest w takich sytuacjach do podjęcia próby uzgodnienia terminu urlopu z pracownikiem, ale w przypadku, gdy to się nie powiedzie, ostatecznie termin urlopu ustala właśnie pracodawca, który bierze przy tym pod uwagę wnioski pracowników oraz konieczność zapewnienia normalnego toku pracy.

Ważne: Co do zasady zatem pracodawca może nie zgadzać się na planowanie urlopów w pewnych okresach roku, jak również nie akceptować wniosków urlopowych na te okresy.

Terminy urlopu narzucane przez pracownika

Przepisy przewidują dwie grupy przypadków, w których urlop jest co do zasady udzielany w terminie wnioskowanym (poza planem urlopów, poza koniecznością standardowego ustalenia jego terminu):

w razie wniosku złożonego przez pracownicę lub pracownika (matkę, ojca dziecka), w którym to wniosku zatrudniona osoba wskazuje datę rozpoczęcia urlopu przypadającą bezpośrednio po wykorzystywanym przez tę osobę (a nie przez drugiego z rodziców dziecka) urlopie macierzyńskim, urlopie na warunkach urlopu macierzyńskiego, uzupełniającym urlopie macierzyńskim, urlopie rodzicielskim lub ojcowskim (prawo takie ma także pracownik – inny członek najbliższej rodziny, który korzystał z urlopu macierzyńskiego, uzupełniającego urlopu macierzyńskiego lub rodzicielskiego) – art. 163 par. 3 k.p.;
tzw. urlop na żądanie – art. 1672 k.p.
Ważne: W przypadku urlopu wnioskowanego bezpośrednio po którymś z wymienionych urlopów „dla rodziców” pracodawca nie ma żadnej możliwości odmowy. Do rozpoczęcia urlopu na podstawie art. 163 par. 3 k.p. wystarczy złożenie stosownego wniosku, na który pracodawca nie może zareagować inaczej niż udzielając urlopu niezależnie od planu urlopów (wyrok Sądu Najwyższego z 19 listopada 2003 r., sygn. akt I PK 18/03).

Przykład: Zapis zawarty w regulaminie pracy „W okresie 1 czerwca – 31 sierpnia urlopy wypoczynkowe nie są udzielane” w żaden sposób nie wpływa na uprawnienia rodziców do narzucenia terminu urlopu wypoczynkowego bezpośrednio po np. urlopie rodzicielskim czy ojcowskim. Pracodawca jest obowiązany udzielić na wniosek pracownika do 4 dni urlopu w roku kalendarzowym w terminie wskazanym przez pracownika.

Pracodawca może odmówić żądaniu pracownika ze względu na szczególne okoliczności, które powodują, że jego zasługujący na ochronę wyjątkowy interes wymaga obecności pracownika w pracy (postanowienie SN z 11 września 2012 r., sygn. akt III PK 17/12; podobnie w wyroku z 28 października 2009 r., sygn. akt II PK 123/09). Są to jednak konkretne – podkreślmy: wyjątkowe – sytuacje. Nie jest dopuszczalne zastosowanie z góry wyłączenia możliwości uzyskiwania urlopu na żądanie w pewnych okresach roku.

Przykład: Pracodawca wskazał w regulaminie pracy, że w okresie letnim, tzn. w lipcu i sierpniu nie są udzielane urlopy wypoczynkowe, w tym nie jest udzielany urlop na żądanie. Nie można z góry wyłączyć możliwości składania w pewnych okresach roku wniosków o urlopy na żądanie. Stanowiłoby to naruszenie przepisów o udzielaniu urlopów wypoczynkowych. W miejsce zapisu regulaminowego należy w tym zakresie stosować nadal regulację art. 1672 k.p.

Ograniczenie, ale nie wyłączenie

Możliwe jest wprowadzenie w regulacjach wewnętrznych (np. w regulaminie pracy) zapisów ograniczających znacząco możliwość wykorzystywania urlopów wypoczynkowych w okresach zwiększonego zapotrzebowania na pracę.

Ograniczenie w planowaniu i co do zasady udzielaniu urlopów w takim przyjętym okresie jest możliwe, nie narusza pracowniczego prawa do wypoczynku, jeżeli:

okres ten nie będzie szczególnie rozbudowany, przykładowo wskazanie, że urlopy nie mogą być wykorzystywane przez „sezon budowlany” zdefiniowany na użytek tego ograniczenia jako czas od początku marca do końca października byłoby naruszeniem przepisów o urlopach wypoczynkowych, w wielu przypadkach uniemożliwiałoby wypoczynek przez większość roku,
wskazane zostanie, że ograniczenie to nie obejmuje urlopów udzielanych na podstawie art. 163 par. 3 i art. 1672 k.p.;
wyłączenie nie będzie bezwzględne, tzn. będzie to ograniczenie, a nie całkowite wyłączenie - pracodawca może przychylić się do wniosku umotywowanego szczególną sytuacją.
Ostatni warunek powiązany jest m.in. z konkretną sytuacją pracownika, np. samotny rodzic i okres w wakacje, w którym zamknięte jest przedszkole – w takich przypadkach całkowity zakaz udzielania urlopów oceniany powinien być przez pryzmat zasad współżycia społecznego.

Przykład: Pracodawca stosuje ograniczenia w udzielaniu urlopów w okresie czerwiec – sierpień. 1 czerwca został zatrudniony pracownik na 3-miesięczny okres próbny. Pracodawca nie ma bezwzględnego obowiązku udzielenia tego urlopu, ale jednocześnie nie może stosować rozwiązań z góry pozbawiających pracownika możliwości zrealizowania prawa do wypoczynku w postaci dni wolnych ani ekwiwalentu pieniężnego (następna forma rozliczenia urlopu).

Podstawa prawna:

art. 163, 1672 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (tekst jedn. Dz. U. z 2025 r., poz. 277)

💻 Wynagrodzenie programisty a dowód wykonania pracy – o czym zapominają obie strony kontraktu IT?Branża IT rządzi się sw...
25/08/2026

💻 Wynagrodzenie programisty a dowód wykonania pracy – o czym zapominają obie strony kontraktu IT?

Branża IT rządzi się swoimi prawami, ale prawo cywilne jest nieubłagane: zanim sąd zasądzi wynagrodzenie, trzeba udowodnić, że praca została wykonana. W projektach informatycznych bywa to zaskakująco trudne – i to dla obu stron.

Umowa o dzieło czy zlecenie? To nie jest tylko formalność.
Kluczowa różnica polega na tym, że umowa zlecenie dotyczy wykonania określonej czynności z należytą starannością, podczas gdy umowa o dzieło odnosi się do osiągnięcia konkretnego rezultatu.

W praktyce wybór ma kolosalne znaczenie dla rozliczenia. W przypadku umowy o dzieło ekonomiczna odpowiedzialność za osiągnięcie rezultatu spoczywa na wykonawcy. Obowiązek zapłaty wynagrodzenia jest zatem niepewny i uzależniony od stworzenia dzieła zgodnego z umową.
Tymczasem wykonawcy w przypadku umowy zlecenia wynagrodzenie przysługuje niejako za nakład pracy, a nie osiągnięcie ściśle określonego rezultatu.

Pułapka „mini-dzieł“ w metodologii agile/scrum
Jednym z najczęstszych błędów w projektach prowadzonych metodą zwinną (scrum, Kanban) jest próba rozbicia współpracy na szereg małych „dzieł“. Sądy dostrzegają tę praktykę i oceniają ją surowo.

📌 Sąd Apelacyjny w Szczecinie, wyrok z dnia 11 października 2018 r. (sygn. III AUa 622/17): „Realizacja oznaczonego dzieła jest zwykle określonym procesem wykonawczym, o możliwym do wskazania momencie początkowym i końcowym, którego celem jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez strony w momencie zawierania umowy. Z przedstawioną definicją, co do zasady nie koresponduje wykonywanie kolejnych czynności w systemie pracy ciągłej. Szereg kolejnych czynności, które składają się na zorganizowany cykl produkcyjny, nawet gdy prowadzi do wymiernego efektu, nie może być rozumiany jako jednorazowy rezultat i kwalifikowany jako realizacja umowy o dzieło.“

Wyrok ten zapadł wprost w sprawie spółki prowadzącej działalność w obszarze realizacji projektów informatycznych – jest więc szczególnie istotny dla całej branży IT.

Jak udowodnić, że praca została wykonana?
To pytanie, które w sądzie zadają sobie i programista, i zamawiający – ale z różnych powodów.
Im więcej parametrów dzieła końcowego zostanie wskazanych na etapie zawarcia umowy, tym dokładniej można zweryfikować poprawność efektu końcowego.
W praktyce dobrze sprawdzają się:
1. Protokoły odbioru prac – protokoły odbioru prac lub akceptacji poszczególnych zadań w Jira/GitLab stanowią kluczowy dowód,
2. Precyzyjny opis przedmiotu umowy – przy określeniach technicznych warto od razu zawrzeć ich definicje umowne (np. przy takich określeniach jak „działająca aplikacja“ czy „dokumentacja“), bo szczegółowe opisy pozwolą na uniknięcie sporów sądowych związanych z niewykonaniem lub nienależytą realizacją postanowień umowy,
3. Faktury z opisem wykonanych prac – faktury z opisem zrealizowanych usług (unikaj wpisywania jedynie liczby godzin).
Wynagrodzenie ryczałtowe – uwaga na prace dodatkowe
Wiele umów IT opiera się na modelu fixed price. Projekty w branży IT – podobnie jak projekty budowlane – często wymykają się założeniom określonym na papierze, a właśnie te założenia stanowią podstawę dla szacowania wysokości wynagrodzenia ryczałtowego.

Co istotne, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 czerwca 2024 r. (sygn. II CSKP 1176/22), choć zapadł na tle tematyki związanej z robotami budowlanymi, ma doniosłe znaczenie również dla rozliczeń w branży IT. Wskazuje on wyraźnie, że prace wykraczające poza umowę ryczałtową mogą być podstawą do roszczeń, o ile prace te zostały wykonane z korzyścią dla zamawiającego, a nie można ich było przewidzieć.
Ryzyko przekwalifikowania umowy B2B
Coraz poważniejszym problemem staje się ryzyko uznania współpracy B2B za ukryty stosunek pracy. Zgodnie z prawem, o charakterze umowy decyduje nie jej nazwa (np. „Kontrakt ramowy B2B“, „umowa współpracy“), lecz rzeczywisty sposób jej wykonywania.
Należy zadbać, by w rzeczywistości działania programisty miały charakter niezależny. Związanie programisty poleceniami co do sposobu wykonywania umowy stwarza ryzyko uznania, że w istocie działania programisty są wykonywane w warunkach podporządkowania i pod kierownictwem zamawiającego, co w konsekwencji może doprowadzić do przekwalifikowania umowy na umowę o pracę.
Masz pytania dotyczące kontraktów IT lub sposobu zabezpieczenia swoich roszczeń? Zapraszamy do kontaktu. ⚖️

Dostałeś towar za darmo? Fiskus uzna to za przychód25.08.2026W praktyce gospodarczej coraz częściej pojawiają się sytuac...
25/08/2026

Dostałeś towar za darmo? Fiskus uzna to za przychód
25.08.2026

W praktyce gospodarczej coraz częściej pojawiają się sytuacje, w których formalne aspekty dokumentowania transakcji rozmijają się z ich rzeczywistym przebiegiem. Szczególnie widoczne jest to w branżach związanych z gospodarką odpadami, gdzie przekazanie określonych substancji ma charakter obowiązkowy i nie zawsze postrzegane jest jako klasyczna transakcja handlowa. Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 28 stycznia 2026 r. (sygn. akt I SA/Gd 888/25) stanowi istotny głos w tej dyskusji, porządkując zasady rozpoznawania kosztów oraz przychodów w przypadku braku faktury i zapłaty.

Specyfika działalności i źródło problemu

Sprawa dotyczyła spółki zajmującej się odbiorem oraz przetwarzaniem odpadów olejowych pochodzących m.in. z warsztatów samochodowych, portów i jednostek pływających. Kluczowym elementem modelu biznesowego było nabywanie odpadów od przedsiębiorców, którzy – z uwagi na obowiązki środowiskowe – musieli je przekazać do odpowiednich podmiotów.

Problem pojawił się w sytuacji, gdy kontrahenci uznając przekazywane odpady za bezwartościowe nie wystawiali faktur. W efekcie spółka nie dokonywała zapłaty, ponieważ była uzależniona od otrzymania dokumentu księgowego. Jednocześnie odpady były faktycznie odbierane, dokumentowane i przetwarzane w działalności operacyjnej.

Czy brak faktury wyklucza koszt podatkowy?

Spółka argumentowała, że mimo braku faktury może rozpoznać koszt uzyskania przychodu na podstawie innych dokumentów, takich jak protokoły przekazania odpadów czy dokumenty środowiskowe. Podkreślała, że ustawa o CIT nie uzależnia rozpoznania kosztu od faktycznej zapłaty.

Sąd nie podzielił tej argumentacji. Wskazał, że kluczowe znaczenie ma rzeczywiste poniesienie wydatku, rozumiane jako definitywne uszczuplenie majątku podatnika. Sam fakt otrzymania towaru i jego wykorzystania nie jest wystarczający. Jeżeli nie doszło do zapłaty i nie powstało zobowiązanie, nie można mówić o poniesieniu kosztu w rozumieniu podatkowym.

Podkreślono, że wydatek musi być nie tylko związany z działalnością gospodarczą, ale również faktycznie pokryty z zasobów podatnika. Brak zapłaty oznacza brak spełnienia tej podstawowej przesłanki.

Dokumentacja a rzeczywistość gospodarcza

Istotnym elementem rozstrzygnięcia było także stanowisko, że sposób dokumentowania transakcji nie ma znaczenia, jeżeli sam wydatek nie został poniesiony. Nawet najbardziej szczegółowa dokumentacja nie zastąpi faktycznego przepływu środków lub powstania zobowiązania.

Sąd jednoznacznie wskazał, że nie można uznać za koszt podatkowy wartości, która nie została definitywnie wydatkowana. Tym samym odrzucono koncepcję, według której sama możliwość ustalenia ceny i ilości towaru wystarcza do ujęcia kosztu.

Nieodpłatne świadczenie jako konsekwencja braku zapłaty

Najbardziej doniosłym elementem wyroku jest uznanie, że w analizowanej sytuacji dochodzi do powstania przychodu z tytułu nieodpłatnych świadczeń. Skoro spółka sama wskazywała, że nie powstaje zobowiązanie wobec kontrahenta, a jednocześnie otrzymuje towar o określonej wartości, oznacza to uzyskanie korzyści majątkowej bez ekwiwalentu.

Sąd przypomniał, że istotą nieodpłatnego świadczenia jest brak obowiązku świadczenia wzajemnego. W takim przypadku podatnik uzyskuje przysporzenie majątkowe „pod tytułem darmym”, co rodzi obowiązek rozpoznania przychodu podatkowego.

Nie ma przy tym znaczenia, że w założeniu transakcja miała być odpłatna. Liczy się jej faktyczny przebieg – skoro nie doszło do zapłaty ani powstania zobowiązania, należy traktować ją jako nieodpłatną.

Brak przychodu z przedawnienia zobowiązania

Sąd zgodził się natomiast ze spółką w jednym aspekcie – brak faktury i brak określonego terminu płatności oznacza, że nie powstaje zobowiązanie, które mogłoby ulec przedawnieniu. W konsekwencji nie występuje przychód z tytułu przedawnionych zobowiązań.

To rozróżnienie ma istotne znaczenie praktyczne: brak zobowiązania wyklucza jego przedawnienie, ale jednocześnie prowadzi do zakwalifikowania transakcji jako nieodpłatnej.

Znaczenie wyroku dla praktyki gospodarczej

Wyrok jednoznacznie potwierdza, że w podatku dochodowym kluczowe znaczenie ma rzeczywisty przepływ ekonomiczny, a nie jedynie formalne czy potencjalne ustalenia stron. Brak faktury i brak zapłaty nie są neutralne podatkowo – przeciwnie, mogą całkowicie zmienić kwalifikację zdarzenia.

Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność szczególnej dbałości o kompletność dokumentacji i faktyczne rozliczenie transakcji. W przeciwnym razie ryzyko podatkowe może okazać się znacznie większe niż wynikałoby to z samej treści zawartych umów.

wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 28 stycznia 2026 r., sygn. akt I SA/Gd 888/25

🛒 KUPUJESZ W INTERNECIE? ZNAJ SWOJE PRAWA!Miliony Polaków robią zakupy online — ale tylko nieliczni wiedzą, że mają znac...
17/08/2026

🛒 KUPUJESZ W INTERNECIE? ZNAJ SWOJE PRAWA!

Miliony Polaków robią zakupy online — ale tylko nieliczni wiedzą, że mają znacznie więcej praw niż przy zakupach w sklepie stacjonarnym. Oto najważniejsze z nich:
✅ 14 dni na zwrot — BEZ PODANIA PRZYCZYNY
Zakupy przez internet są wygodne, ale niosą ryzyko nietrafionych wyborów. Dlatego ustawodawca wręczył konsumentowi silne narzędzie — prawo do odstąpienia od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny.

Termin 14 dni liczony jest od momentu, w którym konsument lub osoba przez niego wskazana — np. domownik — fizycznie otrzymała produkt.

💡 Ważne: Prawo przewiduje sytuacje, w których okres 14 dni może zostać wydłużony. Przykładem jest opóźnienie w poinformowaniu o prawie do zwrotu — w takim przypadku termin na odstąpienie od umowy może wynosić nawet 12 miesięcy.

💸 CO ZWRACA SPRZEDAWCA?
Przedsiębiorca ma obowiązek niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania oświadczenia o odstąpieniu, zwrócić konsumentowi wszystkie dokonane płatności. Zwrot środków obejmuje także koszty dostawy, ale tylko te najtańsze oferowane przez sprzedawcę. Jeśli klient wybrał kuriera zamiast darmowej dostawy paczkomatem — różnicy się nie zwraca.

📦 KTO PŁACI ZA ODESŁANIE PACZKI?
Konsument ponosi tylko bezpośrednie koszty zwrotu rzeczy, chyba że przedsiębiorca zgodził się je ponieść. W praktyce oznacza to, że jeśli sklep oferuje darmowe zwroty — konsument nie ponosi żadnych kosztów.

Klient jest zobowiązany do pokrycia kosztów związanych z odesłaniem produktu, w szczególności kosztów zabezpieczenia towaru, jego wysyłki oraz opakowania — ale tylko wówczas, gdy sprzedawca umieścił odpowiedni zapis w regulaminie. W przeciwnym razie to sprzedawca będzie zobowiązany do ich poniesienia.

⚠️ KIEDY ZWROT NIE PRZYSŁUGUJE?
Istnieje kilka produktów, których nie można zwrócić, jeżeli były zakupione w sklepie internetowym. Są to przede wszystkim specjalnie spersonalizowane dla konsumenta produkty, np. zegarek z grawerem, produkty z krótką datą przydatności, produkty, które po rozpakowaniu nie są już przydatne do dalszej sprzedaży, oraz znaczna część kosmetyków czy żywności.

🔧 A CO Z WADLIWYM TOWAREM?
Od 1 stycznia 2023 r. w relacjach z konsumentami pojęcia „wady fizycznej" i „wady prawnej" zostały zastąpione przez „brak zgodności towaru z umową". Reguluje to Ustawa o prawach konsumenta.

Konsument musi najpierw żądać naprawy lub wymiany towaru, a dopiero potem obniżenia ceny lub zwrotu pieniędzy.

Nie musisz mieć paragonu — wystarczy potwierdzenie zakupu, np. wyciąg z karty lub potwierdzenie przelewu.

🚨 SPRZEDAWCA ODMAWIA? MASZ OPCJE!
Gdy sprzedawca odmawia przyjęcia zwrotu, najpierw warto napisać reklamację i powołać się na konkretny przepis ustawy. Jeśli to nie przyniesie skutku — konsument może złożyć skargę do UOKiK, skorzystać z pomocy rzecznika konsumentów (bezpłatne) lub złożyć pozew do sądu cywilnego.

Każdy konsument może zwrócić się do miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów. Jeśli reklamacja potoczyła się niekorzystnie, można skorzystać z procedury pozasądowego rozwiązania sporu konsumenckiego lub skierować sprawę przed Stały Sąd Polubowny. Obie procedury są bezpłatne i dobrowolne.

Pamiętaj: W przypadku jakichkolwiek wątpliwości i sporów pomiędzy sprzedającym a klientem, to konsument jest uznawany za słabszą stronę i objęty szczególną ochroną prawną.

💬 Masz pytania dotyczące swoich praw jako konsumenta? Napisz w komentarzu — postaramy się pomóc!

Jawność życia publicznego w cieniu sztucznej inteligencji i wojny hybrydowej11.08.2026Problem dopuszczalności anonimowyc...
17/08/2026

Jawność życia publicznego w cieniu sztucznej inteligencji i wojny hybrydowej

11.08.2026
Problem dopuszczalności anonimowych wniosków o udostępnienie informacji publicznej powrócił na tle sprawy dotyczącej funkcjonowania fotoradaru i wniosku złożonego z anonimowego adresu e‑mail do Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Organ odmówił rozpoznania wniosku, uznając, że brak danych identyfikujących wnioskodawcę uniemożliwia procedowanie, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie – wyrokiem z 13 sierpnia 2025 r. sygn. akt II SAB/Wa 333/25 – podzielił to stanowisko, oddalając skargę na bezczynność. Rzecznik praw obywatelskich wniósł skargę kasacyjną, wskazując na brak ustawowej podstawy do żądania ujawnienia tożsamości, jednak Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z 9 czerwca 2026 r. sygn. akt III OSK 2396/25 skargę tę oddalił, jednocześnie sygnalizując konieczność zniuansowania dotychczasowej linii orzeczniczej w świetle nowych zagrożeń technologicznych.

Stan faktyczny: fotoradar, anonimowy e‑mail i zarzut bezczynności

Sprawa rozpoczęła się od wniosku osoby fizycznej o udostępnienie szeregu informacji dotyczących funkcjonowania konkretnego fotoradaru, w tym m.in. technologii wykonywania pomiaru, przesłanego z anonimowego adresu e‑mail bez wskazania jakichkolwiek danych pozwalających na identyfikację wnioskodawcy. Główny Inspektor Transportu Drogowego, powołując się na konieczność identyfikacji podmiotu uprawnionego, poinformował w terminie czternastu dni, że taki wniosek nie generuje obowiązku udzielenia informacji publicznej, gdyż nie spełnia minimalnych wymogów formalnych, w szczególności nie zawiera danych wnioskodawcy. Skarżący zarzucił organowi bezczynność oraz naruszenie Konstytucji, ustawy o dostępie do informacji publicznej, umów międzynarodowych i standardów konwencyjnych, podnosząc, że prawo do informacji przysługuje „każdemu”, niezależnie od interesu prawnego czy faktycznego, a ustawa nie przewiduje obowiązku ujawniania tożsamości przy wniosku składanym drogą elektroniczną.

Argumenty skarżącego i stowarzyszenia Watchdog

W skardze do WSA zaakcentowano, że żądanie danych osobowych wnioskodawcy nie ma podstawy w ustawie i w konsekwencji stanowi pozaustawowe ograniczenie prawa do informacji. Zdaniem skarżącego, anonimowy wniosek również wszczyna postępowanie w rozumieniu art. 10 ustawy o dostępie do informacji publicznej, a brak odpowiedzi w ustawowym terminie należy kwalifikować jako bezczynność uprawniającą do żądania nałożenia grzywny na organ. Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska, dopuszczone do udziału w postępowaniu sądowoadministracyjnym podkreślało, że gwarancja anonimowości ma kluczowe znaczenie dla aktywistów, dziennikarzy śledczych, sygnalistów czy osób pozbawionych wolności, które mogą obawiać się negatywnych konsekwencji ujawnienia tożsamości. Wskazano, że pojęcie „każdego” w art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej obejmuje wprost możliwość anonimowego korzystania z prawa do informacji, a zmiana tego rozumienia jedynie w drodze praktyki orzeczniczej prowadzi do faktycznego zawężenia konstytucyjnej zasady jawności.

Uzasadnienie WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny przyjął, że organ nie pozostawał w bezczynności, ponieważ w terminie czternastu dni poinformował wnioskodawcę o przeszkodach uniemożliwiających rozpoznanie wniosku i wskazał na brak danych identyfikujących osobę występującą o informacje. Sąd odwołał się do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 18 grudnia 2024 r. sygn. akt III OSK 1602/24, wskazując, że dotychczasowa, silnie odformalizowana linia orzecznicza kształtowała się w zupełnie innych realiach technologicznych i bezpieczeństwa niż te, które istnieją obecnie. Podkreślono gwałtowny rozwój technologii cyfrowych, eskalację cyberprzestępczości, ataków hakerskich, a także zjawisko wojny hybrydowej, w których specjalnie spreparowane wiadomości e‑mail służą przejmowaniu baz danych i destabilizacji systemów instytucji publicznych. W takim kontekście organom nie tylko wolno, ale wręcz należy wymagać działania z maksymalną starannością w zakresie ochrony posiadanych danych, co obejmuje również konieczność identyfikacji wnioskodawcy jako podmiotu uprawnionego do realizacji prawa do informacji.

Minimalne wymogi formalne i krytyka „anonimowego każdego”

WSA wskazał, że choć ustawa o dostępie do informacji publicznej przewiduje daleko idące odformalizowanie procedury, nie oznacza to, iż można odstąpić od podstawowych zasad obrotu prawnego, takich jak identyfikacja strony postępowania. Wniosek o udostępnienie informacji publicznej musi zatem zawierać co najmniej oznaczenie adresata, określenie żądanej informacji, formę i sposób jej udostępnienia oraz dane wnioskodawcy pozwalające na jego identyfikację – imię i nazwisko lub nazwę w przypadku podmiotów zbiorowych, wraz z adresem do doręczeń, także elektronicznym. Sam adres e‑mail, który nie odzwierciedla imienia i nazwiska, nie może być uznany za wystarczający identyfikator, gdyż nie daje pewności, że informacja trafi do podmiotu faktycznie uprawnionego, a nie do skrzynki wygenerowanej automatycznie przez program komputerowy. Sąd odrzucił argument, że sformułowanie „każdy” w art. 2 ust. 1 ustawy jest równoznaczne z „anonimowy”, podkreślając, że przepis ten odnosi się do wszystkich form dostępu do informacji – zarówno bezwnioskowego dostępu przez Biuletyn Informacji Publicznej, jak i dostępu na wniosek. O ile w przypadku BIP tożsamość użytkownika nie ma znaczenia, o tyle przy wniosku indywidualnym chodzi o uprawnienie konkretnej osoby, a nie o abstrakcyjną, anonimową zbiorowość, co wymaga choćby minimalnej identyfikacji.

Rola nowych technologii i postulaty de lege ferenda

W uzasadnieniu WSA zaakcentował, że w dobie rozwoju sztucznej inteligencji i narzędzi umożliwiających masowe generowanie anonimowych wniosków, utrzymywanie praktyki udzielania odpowiedzi na każde anonimowe pismo kierowane do organu byłoby z punktu widzenia gospodarowania środkami publicznymi i bezpieczeństwa systemów informatycznych nieracjonalne. Obsługa wniosków o udostępnienie informacji publicznej, w tym ich rejestracja, analiza i przygotowanie odpowiedzi, generuje realne koszty, które można uzasadnić tylko wówczas, gdy działania te służą realizacji ustawowych celów wobec rzeczywiście istniejących, zidentyfikowanych podmiotów. Sąd zwrócił uwagę, że standardy procedury dostępowej powinny zapewniać organowi pewność, iż udostępniana informacja trafia wyłącznie do podmiotu, który o nią wnioskował, co w praktyce przemawia za powiązaniem wniosków z mechanizmami autoryzacji, np. poprzez platformę ePUAP. Jednocześnie WSA sformułował postulat de lege ferenda wyraźnego określenia w ustawie wymogów co do formy i kanałów składania wniosków – tak, by nie pozostawiać tej kwestii wyłącznie ewolucji linii orzeczniczej.

Skarga kasacyjna RPO i stanowisko NSA

Zastępca rzecznika praw obywatelskich zaskarżył wyrok WSA, zarzucając mu przede wszystkim błędną wykładnię art. 2 ust. 1 i 2 oraz art. 10 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej w związku z przepisami Konstytucji i ustaw ustrojowych. Rzecznik wskazał, że ustawa nie przewiduje wymogu ujawnienia tożsamości osoby składającej wniosek, a tym samym wprowadzenie takiego warunku w drodze wykładni sądowej jest nie do pogodzenia z art. 61 Konstytucji, prawem do prywatności z art. 51 Konstytucji oraz zobowiązaniami międzynarodowymi wynikającymi z Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W skardze podkreślono, że WSA oparł rozstrzygnięcie na ogólnych rozważaniach o współczesnej komunikacji elektronicznej i zagrożeniach cybernetycznych, które nie znajdują oparcia w obowiązującym ustawodawstwie, a ponadto odwołał się do tez orzeczniczych i doktrynalnych, które zdaniem RPO – są zdezaktualizowane wobec ugruntowanej, dominującej linii aprobującej dopuszczalność anonimowych wniosków. Mimo tych zarzutów NSA oddalił skargę kasacyjną, przyjmując, że w konkretnych okolicznościach sprawy – anonimowy wniosek dotyczący wrażliwych zagadnień technologicznych związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego – organ mógł odmówić rozpoznania wniosku.

Zniuansowanie linii orzeczniczej: wyjątek czy nowa zasada?

W ustnym uzasadnieniu NSA zaakcentował, że ustawa o dostępie do informacji publicznej nie przewiduje wprost ograniczenia możliwości składania anonimowych wniosków i że dotychczasowa linia orzecznicza co do zasady dopuszczała takie wnioski. Sąd kasacyjny wyraźnie podzielił analizy RPO dotyczące tej linii, jednak uznał, że w świetle rozwoju systemów sztucznej inteligencji oraz nowych zagrożeń związanych z wojną hybrydową, konieczne jest zniuansowanie podejścia w sprawach, w których przedmiotem anonimowego wniosku są kwestie technologiczne potencjalnie powiązane z bezpieczeństwem lub porządkiem publicznym. Podkreślono, że przyjęta wykładnia nie ma charakteru zasady prawa i nie tworzy ogólnej, pozaustawowej przesłanki ograniczenia prawa do informacji z wniosków anonimowych, lecz odnosi się do szczególnego typu spraw, w których istnieje ryzyko automatycznego generowania zapytań o znaczeniu strategicznym.

wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 9 czerwca 2026 r., sygn. akt III OSK 2396/25

Polecenie inspektora PIP dotyczące umowy cywilnoprawnejPolecenie inspektora PIP dotyczące umowy cywilnoprawnej nie skutk...
11/08/2026

Polecenie inspektora PIP dotyczące umowy cywilnoprawnej

Polecenie inspektora PIP dotyczące umowy cywilnoprawnej nie skutkuje zmianą umowy w umowę o pracę. Jest wskazaniem, co – w ocenie inspektora PIP – w umowie nie powinno się znajdować albo że umowa ma dominujące cechy stosunku pracy i powinna być umową o pracę. Niewykonanie polecenia daje PIP możliwość wydania decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy.

Od 8 lipca br. może wydawać polecenia usunięcia naruszeń dotyczących:

funkcjonowania umowy cywilnoprawnej lub
niezawarcia umowy o pracę - w sytuacji, gdy w stosunku prawnym łączącym strony dominują cechy stosunku pracy określone w art. 22 par. 1 k.p.
Polecenie takie może wydać prowadzący kontrolę inspektor PIP.

Polecenie nie przekształca umowy

Polecenie stanowi formalne wskazanie nieprawidłowości w umowie cywilnoprawnej.

Ważne: Polecenie nie przekształca umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę. Jest wyrazem oceny umowy dokonanej przez inspektora PIP odnośnie cech stosunku pracy.

Ustawa o PIP przewiduje dwa możliwe cele polecenia:

- doprowadzenie do zgodności z prawem umowy cywilnoprawnej,

- doprowadzenie do zawarcia umowy o pracę.

W pierwszym przypadku inspektor wskazuje na zapisy umowy wymagające usunięcia lub modyfikacji w związku z tym, iż są charakterystyczne dla stosunku pracy, ale całościowo umowa nie ma przeważających cech zatrudnienia pracowniczego.

Przykład: W poleceniu inspektor PIP może wskazać na konieczność usunięcia lub zmiany zapisu umowy zobowiązującego zleceniobiorcę do podpisywania listy obecności na takich samych zasadach i w takich samych celach jak pracownicy.

Ważne: Inspektor nie będzie poleceniem ingerował w treść umowy odnośnie konstrukcji cywilnoprawnej zobowiązań stron, sposobu realizacji umowy itp., które nie mają związku z cechami umowy o pracę oraz nie pozostają w sprzeczności z przepisami o minimalnej stawce godzinowej.

Związane jest to z tym, że nie w każdym przypadku wystąpienia cechy stosunku pracy można mówić o faktycznym istnieniu tego stosunku prawnego. Jak wskazał SN w wyroku z 26 marca 2008 r. (sygn. akt I UK 282/07), kwalifikacja umowy o świadczenie usług jako umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej budzi w praktyce istotne trudności i należy jej dokonywać metodą typologiczną, tj. poprzez rozpoznanie i wskazanie jej cech przeważających (dominujących).

W drugim przypadku inspektor wskazuje już, że według niego umowa ma dominujące cechy stosunku pracy, a zatem powinno to być zatrudnienie pracownicze. Kieruje do kontrolowanego podmiotu polecenie zawarcia umowy o pracę. Nie jest to jednak jeszcze decyzja administracyjna stwierdzająca istnienie stosunku pracy.

Skutki niewykonania polecenia

Polecenie może zostać wydane po umożliwieniu stronom stosunku prawnego zajęcia stanowiska (art. 11 ust. 2 ustawy o PIP). Strony umowy (zleceniodawca i zleceniobiorca/zamawiający i wykonawca) mają zatem możliwość pełnego przedstawienia argumentów za przyjętymi w umowie rozwiązaniami. Mogą wykazać trafność poszczególnych zapisów w kontekście specyfiki usługi, ich niezbędność dla prawidłowej realizacji zobowiązań oraz brak przeważających cech stosunku pracy. Stanowisko to mniej wiąże oczywiście inspektora, niemniej wyrażone w nim opinie powinny być brane pod uwagę odnośnie ewentualnego wydania i zakresu polecenia.

Podmiot, który w trakcie kontroli otrzymał polecenie powinien dokładnie przeanalizować sytuację. Podejmując decyzję o nierealizowaniu polecenia musi dokonać wnikliwej oceny umowy pod kątem faktycznego istnienia cech stosunku pracy.

W razie niewykonania polecenia może zostać wydana decyzja stwierdzająca istnienie stosunku pracy - wcześniejsze wydanie polecenia i jego niezrealizowanie przez pracodawcę to przesłanki umożliwiające wydanie decyzji, ale nie obligujące okręgowego inspektora pracy do jej wydania. Polecenie jest zatem dla podmiotu kontrolowanego nie tylko wskazaniem określonego działania, ale także swoistym, bardzo silnym ostrzeżeniem, że może liczyć się z otrzymaniem decyzji o istnieniu stosunku pracy.

Przykład: Zakładać należy, że decyzja taka nie zostanie wydana w sytuacji, gdy podczas kontroli inspektor nie uznał, że umowa ma przeważające cechy stosunku pracy, lecz wskazał na jakiś jeden czy dwa zapisy, które nie powinny się w niej znajdować.

Wykonanie polecenia powinno polegać odpowiednio na zmianie dotychczasowej treści umowy (porozumienie zmieniające) lub zawarciu umowy o pracę z osobą wykonującą zakwestionowaną umowę.

Podstawa prawna:

art. 11 ustawy z 13 kwietnia 2007 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (tekst jedn. Dz. U. z 2024 r., poz. 1712)
art. 477(7b) ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (tekst jedn. Dz. U. z 2026 r., poz. 468)

Adres

Ulica Wilcza 29A M. 7
Warsaw
00-544

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Adwokat Łukasz Choiński opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij