Adwokat Anna Dopart - Kielak

Adwokat Anna Dopart - Kielak Mówię o prawie ludzkim głosem i rozwiązuję problemy prawne :)

Czy darowizna od teściów „jest na zawsze”? Nie zawsze. Ale też nie tak łatwo ją odwołać, jak wielu osobom się wydaje.I w...
22/05/2026

Czy darowizna od teściów „jest na zawsze”? Nie zawsze. Ale też nie tak łatwo ją odwołać, jak wielu osobom się wydaje.

I właśnie o tym jest najnowszy odcinek podcastu.

W praktyce bardzo często pojawia się pytanie: czy można odwołać darowiznę, jeżeli małżeństwo się rozpada, a emocje i konflikt wchodzą na bardzo wysoki poziom?
Odpowiedź brzmi: to zależy — i diabeł tkwi w szczegółach.

Przykład z życia: jakiś czas temu przyszła do mnie klientka w totalnej panice. Teściowie przyszli z żądaniem odwołania darowizny domu, który przekazali ponad 10 lat wcześniej. Dom w międzyczasie został przez młodych całkowicie zmodernizowany — z ruiny powstała nieruchomość warta kilkaset tysięcy złotych więcej. Klientka obawiała się, że zostanie z dziećmi „na bruku”.

Analiza sprawy była dość jednoznaczna — jedynym realnym powodem odwołania darowizny był fakt rozpadu małżeństwa i rozwodu z ich synem. Przy czym w tle pojawiały się jeszcze inne okoliczności: przemoc wobec żony i dzieci oraz udokumentowane zdrady. W takiej konfiguracji nie było podstaw do skutecznego odwołania darowizny.

Ale miałam też inną sprawę, gdzie sytuacja wyglądała zupełnie inaczej — teściowie nadal mieszkali w nieruchomości razem z młodymi, mieli zapewnione dożywotnie użytkowanie, a konflikt dotyczył codziennego funkcjonowania w domu. Synowa utrudniała im dostęp do części pomieszczeń, w tym kuchni i łazienki, mimo że ich prawo było formalnie zagwarantowane. Tam już analiza była bardziej złożona i potencjalnie szanse procesowe wyglądały inaczej. Sprawa zakończyła się ugodowo więc nie wiemy jak podszedłbym fo tego sąd.

I to jest dokładnie sedno tych spraw — każda sytuacja jest indywidualna, a emocje nigdy nie zastępują podstaw prawnych.

W odcinku rozkładam na czynniki pierwsze: – kiedy darowizna może zostać skutecznie odwołana,
– co w praktyce sądy uznają (a czego nie) za „rażącą niewdzięczność”,
– czy rozwód sam w sobie cokolwiek zmienia,
– i dlaczego wiele osób błędnie zakłada, że „to już moje, więc nikt mi tego nie zabierze”.

To nie jest teoria. To są realne sprawy, w których stawką jest dom, bezpieczeństwo i często całe życie rodzinne.

Link do podcastu w komentarzu / bio.

Dałam mu pół domu, a on się nade mną znęca! Dałem jej pół gospodarstwa a ona mnie zdradza! Czy mogę to cofnąć?Takie pyta...
21/05/2026

Dałam mu pół domu, a on się nade mną znęca! Dałem jej pół gospodarstwa a ona mnie zdradza! Czy mogę to cofnąć?

Takie pytania w mojej kancelarii padają częściej niż mogłoby się wydawać. Nie jest rzadkością, że młodzi małżonkowie zaczynając wspólne życie darują drugiej stronie polowę nieruchomości, bądź całą nieruchomość do majątku wspolnego. Dlaczego? Chcą drugiej stronie zapewnić bezpieczeństwo, wychodzą z założenia że w małżeństwie wszytsko jest wspólne...powodów jest wiele.

Co jednak jeżeli dochodzi do rozwodu? No zgodnie z prawem darowizna podlega podziałowi w podziale majątku jeżeli weszła do majątku wspolnego, a jeżeli do majątku osobistego to po prostu jest w majątku osobistym.
Ale jak to? Dom byl tylko mój, z dobrego serca darowałem polowę żonie a teraz mam sprzedać dom i oddać jej połowę!? Tak to właśnie, wygląda, ale... czasem można taką darowiznę odwołać! Natomiast nie jest to łatwe.

Kiedy można ją odwołać?
Wtedy kiedy obdarowany, czyli osoba ktora otrzymała darowiznę była rażąco niewdzieczna wobec darczyńczy. Co to oznacza? Tak konkretnie to nie wiadomo, nie ma listy, ale przyjmuje się że za rażacą niewdzięczność pezyjmuje się przemoc w każdej postaci, poważne oszustwa, nierzadko zdradę...
A co jezeli nieruchonisc dostaliscie wspolnie od Twoich rodziców? Mogą odwolac darowiznę dokladnie na tej samej podstawie

Chcesz wiedziec wiecej? Zapraszam na najnowszy odcinek mojego podcastu - link w komentarzu!

„Pani mecenas, na tym etapie to się już na pewno nie dogadamy."Słyszę to regularnie. I za każdym razem pytam: dlaczego?B...
29/04/2026

„Pani mecenas, na tym etapie to się już na pewno nie dogadamy."

Słyszę to regularnie. I za każdym razem pytam: dlaczego?

Bo prawda jest taka, że ugodę można zawrzeć aż do prawomocnego zakończenia postępowania — czyli do prawomocnego wyroku I instancji albo wyroku II instancji.

Rozwód. Podział majątku. Kontakty. Alimenty.

Do ostatniego momentu możecie się porozumieć.

Zawierałam ugody:
👉 po roku postępowania
👉 po trzech latach
👉 po sześciu latach
👉 dopiero przy trzeciej turze negocjacji, bo pierwsza i druga spaliły na panewce.

Dlaczego nie od razu, tylko po latach i kilku podejściach?
➡️ Bo z czasem opadają emocje, które na początku rządziły wszystkim.
➡️ Bo zmienia się sytuacja — dzieci dorastają i walka o to, czy kontakty mają być co drugi weekend czy co tydzień, traci sens. I tak zrobią to, co uznają za stosowne.
➡️ Bo któraś ze stron (albo obie) ułożyła sobie życie na nowo i chce już żyć, a nie tkwić w konflikcie.
➡️ Bo widzą, ile pieniędzy już wydali — na adwokatów, biegłych, opłaty sądowe — i nie chcą wykładać kolejnych.
➡️ Bo zmieniła się sytuacja życiowa — np. ktoś odziedziczył dom i nagle przestaje blokować sprzedaż wspólnego mieszkania.

A czasem zmiana przychodzi dosłownie w ostatniej chwili.

Miałam taką sprawę: prowadziłam postępowanie o zmianę kontaktów z dzieckiem na opiekę naprzemienną. Cała sprawa przeprowadzona, mowa końcowa napisana, pytania do stron przygotowane.

Dwa dni przed ostatnią rozprawą mój klient wycofał wniosek.

Dlaczego? Bo dostał propozycję pracy, musiał się przeprowadzić — i odległość była już na tyle duża, że naprzemienna po prostu przestała mieć sens.

Mitem jest, że adwokaci zawsze dążą do sporu.
Moją rolą nie jest „wygrać za wszelką cenę". Moją rolą jest doprowadzić Cię do najlepszego możliwego rozwiązania — a czasem to właśnie ugoda.
Bo każdy kolejny rok sprawy to nie tylko pieniądze. To Twoja głowa, Twoje zdrowie, Twoje relacje z dziećmi, które patrzą, jak rodzice się procesują.
Oczywiście — czasem nie da się dogadać. Ze względu na podejście drugiej strony albo dlatego, że Wasze interesy są tak bardzo rozbieżne. Wtedy trzeba zrobić wszystko, żeby wygrać.

Ale jeżeli chcecie się porozumieć, tylko nie możecie znaleźć punktu wspólnego — spróbujcie myśleć poza schematami.

Określcie, co tak naprawdę jest dla Was ważne.

Mam przykład jednej z ugód, którą wynegocjowałam przy rozwodzie.
Jedyną sporną kwestią były alimenty. Nie pamiętam dokładnie kwot, ale powiedzmy, że Pani chciała 1500 zł, a Pan 800 zł. No pat — nie dogadamy się.
Ale drążyłam.
Dlaczego mój klient nie chce płacić więcej?
👉 „Bo jak w wakacje jestem w Polsce u dziecka, to mi nie wystarczy na wszystkie atrakcje, wyjazdy z córką, a jestem z nią dużą część wakacji." (Rzadko się widywali, ale jak już był — to robił jej prawdziwy Disneyland.)
A dlaczego Pani nie zgadzała się na niższe?
👉 „Bo córka bardzo dużo choruje w zimie. Zostawiam w aptece olbrzymie kwoty, do tego zimowe ubranie, obuwie, ogrzewanie. 1500 zł nie pokrywa nawet połowy, a ja jestem z dzieckiem na 100%."
I nie da się ukryć — obie strony miały swoje racje.
Co wynegocjowałam?
Trzy wysokości alimentów:
🌞 przez 2 miesiące wakacji — po 600 zł
❄️ przez 3 zimowe miesiące — po 1500 zł
🍂 przez resztę roku — po 1100 zł
Sąd co prawda kręcił nosem, że nigdy czegoś takiego nie widział — ale było egzekwowalne, uzgodnione przez strony, więc wpisał do wyroku. Obie strony zadowolone.
Czy można było zostawić to na etapie „za daleko, nie dogadamy się" i walczyć dalej?

Można było.

Ale 2 godziny negocjacji oszczędziły nam faktur, świadków i przerzucania się oskarżeniami.

Morał?
Nigdy nie jest za późno na rozmowę.

A „nie dogadamy się" to często znaczy tylko tyle, że jeszcze się nie dogadaliście.

🎙️ Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o sprawach rodzinnych, strategii, negocjacjach i tym, jak to naprawdę wygląda — zapraszam na mój podcast. Link w komentarzu.

A jeżeli potrzebujesz pomocy w Twojej sprawie - napisz na maila [email protected] Zobaczymy co się da zrobić!

DOSTAŁAM ROZWÓD Z TWOJEJ WYŁĄCZNEJ WINY, WIĘC ZABIORĘ CI CAŁY MAJĄTEK.Nie ma miesiąca, żebym nie miała klienta, który us...
18/04/2026

DOSTAŁAM ROZWÓD Z TWOJEJ WYŁĄCZNEJ WINY, WIĘC ZABIORĘ CI CAŁY MAJĄTEK.

Nie ma miesiąca, żebym nie miała klienta, który usłyszał taką groźbę i przychodzi zapytać, czy to prawda.

Otóż – nie. A przynajmniej nie bezpośrednio.
Owszem, bywają sytuacje, kiedy wina w rozwodzie może mieć wpływ na podział majątku. Przykład? Uzależnienie od hazardu i trwonienie dużych kwot – to może być podstawą do żądania nierównego podziału.

Ale tu nie ma żadnego automatu!

Strona, która tego żąda, będzie musiała to udowodnić przed sądem.

Z kolei wina z powodu zdrady, porzucenia małżonka czy przemocy psychicznej – niekoniecznie musi mieć jakiekolwiek przełożenie na podział majątku. Sama zdrada, bez finansowego obciążania drugiej strony, to za mało, żeby zmienić proporcje.

I tu pojawia się rzecz, która zawsze zaskakuje:
Możliwa jest sytuacja, w której małżonek niewinny dostanie...
– mniejszy udział w majątku,
– bo po prostu nie przyczyniał się do jego budowania.

Wina to jedno. Majątek – drugie.

Co więcej – sąd orzeka w proporcjach.

Osobiście nie widziałam orzeczenia 100 do 0 ani nawet 90 do 10. Najczęściej to 45/55 albo 60/40.

Jeśli ktoś straszy Cię, że przez orzeczenie winy stracisz wszystko – to przeważnie czcze pogróżki. 🙂

Bo świadomość prawna to nie brak zaufania.
To ochrona – dla obu stron.

Chcesz wiedzieć, jak naprawdę wygląda podział majątku po rozwodzie?

W moim podcaście wyjaśniam to konkretnie i bez mitów.

Link w komentarzu.
Jeżeli potrzebujesz indywidualnej konsultacji - pisz, umówimy się!

17/04/2026

Podcast dostępny na Spotify i Apple Podcasts :) Link w komentarzu

Zgodny, szybki, kulturalny rozwód? Czy to dobre wyjście?Oczywiście. Jeżeli nie da się już uratować małżeństwa, a da się ...
16/04/2026

Zgodny, szybki, kulturalny rozwód? Czy to dobre wyjście?

Oczywiście. Jeżeli nie da się już uratować małżeństwa, a da się dogadać i wypracować porozumienie – to rozwiązanie, które kosztuje mniej emocji i mniej pieniędzy.

Nierzadko jednak słyszę: „rozwiedliśmy się tak ładnie, kulturalnie, bez awantur, bez adwokatów”… i to wszystko na nic, bo dziś znowu spotykają się w sądzie i walczą ze sobą.

Nie zliczę, ile miałam spraw, w których klient/klientka zaczynali od słów: „rozwiedliśmy się zgodnie, szybko, bez prawników, ale nie mamy wyjścia – musimy iść do sądu, bo ja się z nim/nią nie dogadam”.

A wystarczyło wszystkie ustalenia wcześniej przegadać i spisać.

To jedna z największych pułapek zgodnych rozwodów – one wcale nie są takie zgodne. Po prostu wiele kwestii nie jest omawianych.

A potem, zamiast spokojnie układać sobie życie po rozwodzie, zaczynacie się „włóczyć” po sądach:
– o podwyższenie albo obniżenie alimentów (bo była umowa, że wakacje, elektronika czy leczenie są pokrywane poza alimentami, a teraz druga strona się tego wypiera),
– o zgodę na zmianę szkoły (bo kiedyś była zgoda, ale przy zmianie miejsca zamieszkania już jej nie ma),
– o kontakty (bo wcześniej zgodnie wnosiliście, żeby sąd ich nie regulował, a teraz druga strona je ogranicza albo ich nie przestrzega).

I zamiast jednej sprawy rozwodowej macie trzy kolejne – więcej nerwów, kosztów i czasu.

Dlatego warto wszystkie szczegóły dogadać przed rozwodem i je spisać.

Może potrwa to miesiąc, dwa czy trzy dłużej – ale znacząco zmniejsza ryzyko, że za 3, 6 czy 12 miesięcy znowu spotkacie się w sądzie.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o pułapkach, których warto unikać przy szybkim, zgodnym rozwodzie – zapraszam na nowy odcinek mojego podcastu. Link w komentarzu.

Ja zarabiałem, a ona siedziała w domu i mam jej dać połowę majątku?Chyba Pani żartuje.Takie pytanie niejednokrotnie słys...
10/04/2026

Ja zarabiałem, a ona siedziała w domu i mam jej dać połowę majątku?
Chyba Pani żartuje.

Takie pytanie niejednokrotnie słyszę na konsultacjach.
Czasem oczywiście w drugą stronę:
„Skoro druga strona zarabiała znacznie więcej – to ile mi przypadnie?”

Jeżeli macie wspólność majątkową, zasadą jest podział 50/50 Waszego wspólnego majątku.

I nie ma znaczenia:
– ile zarabiało każde z Was,
– ile godzin spędzało w pracy,
– ani to, czy jedno zajmowało się domem i dziećmi, podczas gdy drugie prowadziło firmę.

Czy to sprawiedliwe?
Pewnie – zależy od sytuacji.

Czasem taki podział ról wynika ze wspólnych ustaleń:
„Zostań z dziećmi w domu, lepiej żeby wychowywała je mama, a ja będę zarabiał”.

Czasem z realiów życia:
brak placówek publicznych, dalekie dojazdy, nieopłacalność prywatnej opieki.

Czasem z wyborów zawodowych:
jedna osoba wybiera świetnie płatny zawód, druga – znacznie gorzej opłacany.

A czasem z sytuacji zdrowotnej i braku możliwości podjęcia pracy.

Kiedyś miałam sprawę, w której strony prowadziły bardzo partnerski związek.
Podobnie zarabiały, podobnie angażowały się w dzieci i dom.

Z jedną różnicą – Pani w trakcie małżeństwa uzyskała ok. miliona złotych dodatkowych premii.

I w ramach rozmów ugodowych zażądała:
„Skoro zarobiłam milion więcej, to chcę milion więcej przy podziale”.

Czy miała do tego prawo?
Nie.

Była wspólność majątkowa – więc nie było podstaw do takiego żądania.

Ale…

Co w sytuacji, gdyby mąż przez większość małżeństwa nie pracował i się „obijał”?
Albo gdyby dużą część pieniędzy przeznaczał na hazard? Alkohol?
A co, gdyby jedna ze stron przez lata utrzymywała kochanka – wynajmowała mu mieszkanie i kupowała drogie prezenty?

Wtedy ten podział już mógłby nie być 50/50.

I tak – w takim przypadku nawet nie miałoby znaczenia, że te „prezenty” zmieściły się w tym milionie 😉

No więc jak to jest – zawsze 50/50 czy jednak nie?

50/50 to zasada.
Ale – jak to w prawie – od każdej zasady są wyjątki.

I dokładnie mówi o tym przepis:

Art. 43 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego
§ 1. Oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym.
§ 2. Jednakże z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać ustalenia udziałów z uwzględnieniem stopnia, w jakim przyczynił się do powstania majątku.
§ 3. Przy ocenie uwzględnia się także nakład osobistej pracy przy wychowaniu dzieci i prowadzeniu gospodarstwa domowego.

Czyli:

🔹 muszą istnieć ważne powody
🔹 i sąd bada, kto i w jakim stopniu przyczynił się do powstania majątku
🔹 przy czym praca w domu i przy dzieciach też się liczy

Kiedy realnie można mówić o nierównym podziale?

Najczęściej wtedy, gdy jedna ze stron:
– trwoni majątek (uzależnienia, hazard, alkohol),
– wydaje znaczące środki wyłącznie na siebie,
– utrzymuje kochanka/kochankę,
– albo nie pracuje i jednocześnie nie angażuje się w dom i dzieci.

Chcesz więcej przykładów i konkretnych sytuacji z praktyki?
Zapraszam do mojego podcastu – link w komentarzu.

Po co adwokat, skoro ChatGPT napisze wszystko za darmo?Do tego postu zainspirowała mnie sprawa mojej klientki i ostatnia...
31/03/2026

Po co adwokat, skoro ChatGPT napisze wszystko za darmo?

Do tego postu zainspirowała mnie sprawa mojej klientki i ostatnia wymiana zdań z osobą piszącą pisma sądowe, bez jakiegokolwiek wykształcenia prawniczego „bo to takie proste, chat to sam generuje”. Generuje, generuje, ale jakość… no bywa różna.

Jestem daleka od demonizowania spraw sądowych i twierdzenia, że absolutnie nikt sobie w niczym bez adwokata nie poradzi. Wręcz przeciwnie. Jeżeli potraficie wyciągać wnioski, czytać ze zrozumieniem, macie faktycznie prostą sprawę, a honorarium stanowi dla Was duży wydatek to samodzielnie, bądź z jakąś jedną konsultacją możecie z powodzeniem dać radę.

Schody zaczynają się gdy sprawa nie jest zero jedynkowa, bywa wielowątkowa, druga strona świetnie argumentuje, ma dowody bądź sprawa wymaga długiego i bardzo konkretnego przesłuchiwania świadków, skomplikowanych wniosków dowodowych czy analizy przepisów. Wtedy można sobie zrobić krzywdę - naprawdę.

Przykładem jest dla mnie sprawa jaką prowadziłam dla jednej z moich klientek — podwyższenie alimentów w związku z przejściem z opieki naprzemiennej na zamieszkanie z matką i bardzo mocne ograniczenie kontaktów.

Drugą stronę reprezentowała żona (w sprawie rodzinnej czy cywilnej może Was reprezentować osoba najbliższa - pamiętajcie o tym 🙂) - nie jest prawnikiem.

Bardzo doceniałam pisma drobiazgowo odnoszące się do każdej okoliczności, dowodu. Pisane co prawda mocno z chatem, w wielu miejscach odnoszące się do kwestii niezwiązanych z postępowaniem, ale generalnie jak na laika powiem Wam, że całkiem, całkiem.

Zapadł wyrok i obie strony zdecydowały o apelacji. Standard.

Tyle że… apelacja drugiej strony została odrzucona.

Tzn. nie została przyjęta, nie była oceniona merytorycznie.
Dlaczego? Bo miała wiele braków formalnych (konkretnie to 9).

To Sąd nie wzywał do uzupełnienia? Wzywał.
Ale korespondencja nie została odebrana.
Dlaczego? Tego nie wiem, może wakacje, może zapomnieli odebrać awizo, może im się zaplątało w innych listach. Przypadki są różne.
Ale termin na uzupełnienie braków minął i apelacja została odrzucona — to znaczy, że sąd jej nie rozpatrzy.

Osobiście to nawet nie wiem czy była sensownie napisana czy nie, bo nigdy do mnie nie dotarła i nie dotrze.

Więc czy demonizuję chata i w ogóle sztuczną inteligencję? Nie… bywają bardzo pomocne, nasza praca na pewno z biegiem czasu się zmieni, wiele rzeczy będzie można zautomatyzować.

Ale AI nie zapewni empatii, obgadania dowodów i indywidualnej sytuacji, odebrania korespondencji, pamiętania o terminach, weryfikacji źródeł i nie przesłucha świadków.

Nie będę hipokrytką — sama korzystam z AI np. przy szukaniu orzecznictwa, wyszukiwaniu pewnych informacji, modyfikacji tekstu, pisania maili — ale ja mam wiedzę i umiejętności żeby te cudowności zweryfikować. Nie zliczę ile razy Chat napisał mi nieistniejący przepis albo orzeczenie.

I mogę powiedzieć z ręką na sercu, że to zdecydowanie nie jest czas kiedy powierzyłabym mu swoją sprawę.
Bo ostatecznie to tylko narzędzie.

W dobrych rękach bardzo użyteczne, ale tylko narzędzie, które nie myśli samodzielnie, nie ma doświadczenia procesowego i nie poniesie konsekwencji błędów. Oczywiście adwokaci też popełniają błędy jak to ludzie - ale chociaż mają ubezpieczenie OC ;)

W sprawie sądowej to Wy je ponosicie.
Warto go używać, jak najbardziej. Tylko z głową, weryfikując informacje, bo niestety czasem potrafi napisać totalne głupoty, podać złe terminy, a konsekwencje niestety poniesiecie tylko Wy 🙂

A jakie są Wasze doświadczenia z AI?

A jeżeli nie macie pewności, czy Wasza sprawa jest „prosta” — czasem jedna konsultacja naprawdę może dużo zmienić.

Zapraszam też na mój podcast o sprawach rodzinnych - tam znajdziecie zweryfikowane informacje i przykłady z praktyki :) Link w komentarzu.

Boję się rozwodu, bo mąż powiedział, że zabierze mi dom.Takie zdanie usłyszałam w tym tygodniu od klientki na konsultacj...
22/03/2026

Boję się rozwodu, bo mąż powiedział, że zabierze mi dom.

Takie zdanie usłyszałam w tym tygodniu od klientki na konsultacji. Klientka była autentycznie przejęta. Nie był to „luźny komentarz”, tylko realny lęk.

Zaczęłam więc drążyć — krok po kroku.

Czy dom był męża przed ślubem?
Nie — wybudowany po ślubie.

Czy działka jest tylko męża?
Nie — kupiona na oboje, z oszczędności zgromadzonych już w trakcie małżeństwa.

To z jakich środków został wybudowany i urządzony dom?
Po części nasze oszczędności, po części kredyt, który już prawie spłaciliśmy.

No dobrze — to dlaczego mąż uważa, że dom należy się tylko jemu?

„Bo on spłacał kredyt — rata zawsze schodziła z jego konta, a ja utrzymywałam dom i dzieci. Tak się podzieliliśmy.”

To może Pani nie pracowała przez większość małżeństwa?
Nie — poza urlopami macierzyńskimi zawsze pracowałam.

To może jakieś używki, nadmierne wydatki, hazard?
Absolutnie nie. Sporadycznie lampka wina — 2–3 razy w roku. Ubrania czy torebki — czasem, ale bez przesady. „Nie mam czasu biegać po sklepach”.

I dopiero wtedy mogłam powiedzieć to wprost:
Nie ma żadnych podstaw do tego, żeby mąż „zabrał” jej dom.

To, z którego konta spłacany był kredyt, nie ma absolutnie żadnego znaczenia, jeżeli między małżonkami nie było rozdzielności majątkowej.

Liczy się to, że majątek powstał w trakcie małżeństwa.

Ba — w tej konkretnej sytuacji to ona ma większe szanse na przejęcie domu po rozwodzie i spłatę męża.

Dlaczego?

Bo zarabia ponad dwukrotnie więcej.

Ma więc realną zdolność kredytową, żeby przejąć zobowiązanie i rozliczyć się z mężem.
A jego zdolność najprawdopodobniej nie wystarczy, żeby spłacić ją.

I to jest moment, w którym strach zaczyna ustępować miejsca faktom.

To kolejny przykład tego, że nie warto żyć w napięciu i domysłach.

Czasem wystarczy jedna czy dwie godziny konsultacji, żeby wszystko stało się jasne.

Oczywiście — nie zawsze odpowiedź jest tak „dobra” jak w tej sprawie.
Ale przynajmniej wiesz, na czym stoisz.
A wiedza to potęga.
Czasem pozwala zebrać dowody i ustawić się lepiej procesowo.
Czasem pomaga podjąć właściwe decyzje.
A czasem — oszczędza miesiące walki o coś, co i tak Ci nie przysługuje.

Wiem, że umówienie się na konsultację przeraża, bo to już krok w stronę decyzji ostatecznej. Namacalny dowód, że jest źle, koniec oszukiwania się.

Ale czy nie lepiej wiedzieć na czym się stoi i nie stresować codziennie? Konsultacja nie przesądza decyzji o rozstaniu. A może wiedza wprowadzi inną dynamikę w związku i jednak wszystko się ułoży? Umów się na konsultację I nie zadręczaj się pytaniami.

Co wchodzi w majątek wspólny, a co nie?
Kiedy musimy oddać małżonkowi jego nakłady, a kiedy on powinien rozliczyć się z nami?
Jak dokładnie wygląda takie rozliczenie?
Tłumaczę to krok po kroku w moim podcaście — link w komentarzu. Słuchanie podcastu też niczego nie przesądza :)

Nie lubisz podcastów? Nie masz czasu ich słuchać?
Przygotowałam też ebooka — znajdziesz tam nie tylko wiedzę, ale i konkretne, praktyczne tabele do ewidencji majątku, które pomagają uporządkować sytuację i nie dać się oszukać.

Link również w komentarzu.

19/03/2026

To z której pensji był spłacany kredyt czy finansowana budowa nie ma znaczenia jeżeli mieliście wspólność majątkową. pamiętajcie i nie dajcie się zastraszyć :)

Rozwody w Urzędzie Stanu Cywilnego! Komentarz adwokata.Nagłówki o rozwodach w USC zalały nas w ostatnich dniach. Niektór...
17/03/2026

Rozwody w Urzędzie Stanu Cywilnego! Komentarz adwokata.

Nagłówki o rozwodach w USC zalały nas w ostatnich dniach. Niektóre zapowiadają szumnie, że rozwiązanie wejdzie już od 1 stycznia 2027 r.

No bajka… ale… ja bym jeszcze szampana nie otwierała.

Po pierwsze – rozwiązanie zostało na razie uchwalone tylko przez Sejm.

Jeszcze Senat i podpis Prezydenta. O ile Senat raczej będzie na tak, o tyle Prezydent ma poparcie ugrupowania, które głosowało przeciwko temu rozwiązaniu. Generalnie sprzeciwiało się jakiemukolwiek ułatwianiu rozwodów.

Dlatego szanse na podpis Prezydenta oceniam jako raczej niskie, ale kto wie… może się jeszcze zaskoczę.

Po drugie – te rozwody mają dotyczyć TYLKO małżeństw, które:

- nie chcą orzekania o winie,
- są małżeństwem co najmniej rok,
- nie mają wspólnych małoletnich dzieci (ani też poczętych, lecz jeszcze nieurodzonych).

Co na ten temat sądzę jako adwokat?

Mogę powiedzieć tylko jedno: NARESZCIE.

Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego dwoje dorosłych ludzi, którzy chcą się rozstać tu i teraz, nie mają małoletnich dzieci i są zgodni co do decyzji, musi iść do sądu i tłumaczyć się z niej przed sędzią.

Na ślub przecież nikt im zgody nie musiał wyrażać.

Co gorsza – w obciążonych sądach na taki zgodny rozwód czeka się często 6, 12, a czasem nawet 18 miesięcy.

Ale… żeby nie było tak pięknie.

Uważam, że przy takim rozwodzie powinna być obowiązkowa konsultacja z adwokatem albo przynajmniej szkolenie z konsekwencji rozwodu.

Dlaczego?

Bo inaczej sądy może zalać fala pozwów o uchylenie się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu.

Typowe scenariusze?

„A bo ja nie wiedziałam, że przy takim rozwodzie nie należą mi się alimenty.”

„Ale ja nie wiedziałem, że to rozwód, wmówiła mi, że to tylko separacja.”

„Jak to koniec z alimentami na zaspokajanie potrzeb rodziny? To oszustwo! Wprowadzono mnie w błąd! Chcę to cofnąć!”

I zamiast szybkiego rozwodu dostajemy wieloletni proces, bo druga strona „nie wiedziała”.

A uwierzcie – nie macie pojęcia ile dostaję zapytań, czy można podważyć rozwód, bo dopiero po czasie ktoś dowiedział się czegoś więcej…

Natomiast jedno jest pewne – to krok w dobrym kierunku.

Zarówno jeśli chodzi o odciążenie sądów, jak i ułatwienie ludziom życia.

Czy to rozwiązanie wejdzie? Pewnie prędzej czy później tak.

Czy 1 stycznia 2027 r.?
Szczerze wątpię.

Dlatego jeżeli planujecie rozwód i czekacie na tę nowelizację, to ja bym chyba nie czekała.

Jeżeli przepisy jednak wejdą – pozew zawsze można cofnąć i rozwieść się w urzędzie.

Jeżeli masz w planach rozwód lub podział majątku – albo jesteś już w trakcie – zapraszam na mój podcast.

Wiedzy nigdy dość.

Link w komentarzu.

Adres

Warsaw

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 17:00
Środa 10:00 - 17:00
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 17:00

Telefon

+48500049693

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Adwokat Anna Dopart - Kielak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Adwokat Anna Dopart - Kielak:

Udostępnij

Kategoria