Adwokat Anna Dopart - Kielak

Zadzwoń Strona internetowa Kontakt: firmę

Adwokat Anna Dopart - Kielak Mówię o prawie ludzkim głosem i rozwiązuję problemy prawne :)

Alimenty większe niż moje zarobki!? Chyba żartujesz! Najczęściej, takie sytuacje się nie zdarzają, ale bywa różnie. W ta...
20/09/2026

Alimenty większe niż moje zarobki!? Chyba żartujesz!

Najczęściej, takie sytuacje się nie zdarzają, ale bywa różnie. W taką pułapkę mógł wpaść mój klient. A dlaczego? Opowiem od początku.

Omawiali z żoną warunki rozwodu, kontakty, alimenty - na spokojnie. Mieli się dogadać i złożyć papiery. Ale dowiedział się od kogoś z rodziny, że "skoro mają już numer sprawy, to pewnie i termin bedzie szybko". Dowiedział się od rodziny...

Nie z sądu. Nie z poczty. Zamurowało go. Jaki rozwód, jaki pozew? Dopiero rozmawiali, mieli dać sobie czas.

Zadzwonił do mnie tego samego dnia. Sprawdziliśmy w sądzie – sygnatura była. Pozew o rozwód wpłynął prawie miesiąc wcześniej, list jeszcze do niego nie doszedł. Poszedł do sądu zrobić zdjęcia akt - tak było najszybciej.

I dobrze, że poszedł. Bo w pozwie jako jego dochód była wpisana kwota, która w rzeczywistości była przychodem z jego działalności. Nie dochodem. Przychodem. Różnica – mniej więcej pięć razy.

Gdyby sąd zabezpieczył alimenty na podstawie tego, co miał w aktach – a czasem sądy tak robią, bez wysłuchania drugiej strony, bo „uprawdopodobniono” – płaciłby przez rok od pieniędzy, których nie zarabia. Zażalenie trwa 3 miesiące, czasem 6, a czasem rok. Zapłaconych alimentów w praktyce się nie odzyskuje. Wiem, bo miewałam klientów, którzy przychodzili z postanowieniem o zabezpieczeniu na nieadekwatne kwoty. A niestety, nie da się tego odkręcić w 1 dzień czy miesiąc.
Złożyliśmy pismo z dowodami w jeden dzień. Któtkie, z tym co było dostępne już, od ręki. Sąd zobaczył prawdziwy dochód, zanim cokolwiek zabezpieczył.

I wiecie, co w tej historii jest najważniejsze? Nie to, że miał adwokata. To, że wiedział wcześniej. Że mieliśmy szansę się jakkolwiek odnieść. Nie wiem jakie zabezpieczenie byłoby bez naszego pisma, ale zapewne sporo wyższe.

Ale czasem o pozwie dowiadujecie się z listu gdzie macie 7 dni na odpowiedź, a w głowie pustkę. Zaplanowany urlop. Brak dowodów. Brak oszczędności na pomoc prawną.

Dlatego nowy odcinek podcastu jest właśnie o tym: co robić, kiedy to Ty dostajesz pozew albo wniosek. Trzy rzeczy na pierwsze 48 godzin. Przesłuchaj też jeżeli dopiero spodziewasz się założenia sprawy. I dlaczego przy wniosku o zabezpieczenie i odpowiedzi na wniosek o podział majątku nie pisałabym sama.

Link do odcinka znajdziecie w komentarzu.

ZARABIAŁEM, A ŻONA SIEDZIAŁA W DOMU. ZABIORĘ CAŁY MAJĄTEK!Nie zliczę, ile razy czytałam to w internecie albo słyszałam n...
13/09/2026

ZARABIAŁEM, A ŻONA SIEDZIAŁA W DOMU. ZABIORĘ CAŁY MAJĄTEK!

Nie zliczę, ile razy czytałam to w internecie albo słyszałam na konsultacjach.

Czy faktycznie tak będzie?

Może w 5% spraw. A może w 1%.

Tak, sąd może podzielić majątek po rozwodzie inaczej niż 50/50. To prawda.

Ale kiedy?

W jednym z ostatnich głośnych orzeczeń Sąd Najwyższy przypomniał, że do nierównych udziałów potrzebne są dwa elementy. Łącznie.

Po pierwsze – małżonkowie w różnym stopniu przyczynili się do powstania majątku.
Po drugie – muszą istnieć ważne powody, żeby odejść od zasady równych udziałów.

Nie jedno albo drugie. Oba.

I dlatego nawet bardzo duża różnica w zarobkach nie oznacza jeszcze, że ten, kto zarabiał więcej, dostanie większą część mieszkania, oszczędności czy samochodu.

Bo „przyczynienie się do powstania majątku” to nie tylko przelew wynagrodzenia na konto.

Art. 43 § 3 k.r.o. każe sądowi uwzględnić także osobistą pracę przy wychowaniu dzieci i prowadzeniu domu.

Czyli:
– opieka nad dziećmi,
– gotowanie,
– prace domowe,
– ogarnianie całego bieżącego życia rodziny.

Tego nie ma na wyciągu z banku ani w PIT. Ale to też budowanie majątku wspólnego.

W tej sprawie mąż zarabiał zdecydowanie więcej. Ale to żona pracowała, zajmowała się dziećmi i domem. Kiedy sąd policzył wszystko razem – wkład obu stron wyglądał bardzo podobnie.

Oczywiście wyrok mógłby być zupełnie inny, gdyby żona nie pracowała w ogóle, gdyby nie było dzieci albo było jedno, od dawna dorosłe, wychowywane głównie przez ojca.

Ale nie o takiej sytuacji mówimy.

Powiem wprost: niezależność finansowa kobiet jest dla mnie niezwykle ważna i zawsze będę jej orędowniczką.

Ale jeżeli jako małżeństwo wybraliście inną drogę i jedno z was wzięło na siebie dom i dzieci – to straszenie „zabiorę ci cały majątek, bo zarabiałaś marne grosze” to czcze pogróżki.

Bo praca w domu nie jest za darmo.
Ona po prostu nie ma p***a wypłaty.

Chcecie wiedzieć więcej o podziale majątku i nierównych udziałach?

W moim podcaście wyjaśniam to konkretnie i bez mitów.

Link w komentarzu.

Orzeczenie, o którym piszę: SN z 14 lipca 2026 r., sygn. akt I CSK 1665/26.

Była żona mojego męża odziedziczyła po nim cały majątek. Jak to możliwe?!Z takim pytaniem została pewna wdowa.Mąż zginął...
02/09/2026

Była żona mojego męża odziedziczyła po nim cały majątek. Jak to możliwe?!

Z takim pytaniem została pewna wdowa.

Mąż zginął w wypadku. Została z trzyletnią córeczką. Po mężu: firma, dwie nieruchomości, spore oszczędności. Z chwilą jego śmierci wszystko zostało zablokowane.

Dobrze — myśli — zrobimy szybko stwierdzenie nabycia spadku i przynajmniej finansowo będziemy zabezpieczone. Ona i dziecko.

Nim zdążyła cokolwiek zrobić, do drzwi zapukała BYŁA żona jej męża. Z informacją, że wszystko należy do niej, więc daje trzy miesiące na wyprowadzkę.

Jak to trzy miesiące? Przecież to ONA jest żoną. Mają córkę. Była znowu szuka afery…

Tymczasem okazało się, że była żona złożyła już wniosek w sądzie. Na jakiej podstawie? Przecież jak sama nazwa wskazuje — BYŁA.

Otóż Pan mąż, lata temu, kiedy BYŁA żona była jeszcze OBECNĄ, sporządził u notariusza piękny testament. Zapisał w nim wszystko żonie — żeby nie musiała dziedziczyć razem z jego rodzeństwem.

Lata mijały. Na świecie pojawił się syn. Minęło jeszcze kilka lat i OBECNA żona stała się BYŁĄ. Podzielili majątek — na jej korzyść, z myślą, że syn jest już zabezpieczony. Potem Pan ożenił się ponownie. Przyszła na świat młodsza córka. Cały majątek miał kiedyś przypaść nowej żonie i dziecku.

Pan — z tego, co wiadomo — nie konsultował się z żadnym adwokatem. Bo przecież dziedziczenie jest taaakie proste.

Zapomniał, że napisał testament. Którego nigdy nie odwołał.

Efekt? Wdowa z malutkim dzieckiem ma dwie drogi. Albo latami prowadzić proces o podważenie testamentu — i przez ten czas nie mieć ze spadku ani złotówki. Albo uznać testament i walczyć o zachowek. Być może też latami.

A wystarczyło odwołać testament. Jedna wizyta u notariusza. Podobnie jak zmienić uposażonych w polisach…

Rozwód nie rozwiązuje wszystkiego.

Chcesz wiedzieć, jak rozwód wpływa na dziedziczenie i na zarząd majątkiem Twoich dzieci? Czy czegoś nie zaniedbałaś/-eś?

🎧 Zapraszam do najnowszego odcinka podcastu — link w komentarzu! Nie pozwól sobie na takie błędy!

Wiecie, dlaczego wiele rozwodów ciągnie się latami?Bo to się opłaca.„Jak to opłaca? Przecież to kosztuje czas i pieniądz...
25/08/2026

Wiecie, dlaczego wiele rozwodów ciągnie się latami?

Bo to się opłaca.

„Jak to opłaca? Przecież to kosztuje czas i pieniądze!"

Kosztuje. Ale czasem można na tym zarobić znacznie więcej, niż się wyda.

Raz – w trakcie postępowania sąd potrafi wydać postanowienie o zabezpieczeniu potrzeb rodziny. To bywa niemały miesięczny zastrzyk gotówki. Ale o tym innym razem 😉

Dwa – czasem korzyścią jest sama wspólność majątkowa. Bo ktoś znacznie więcej zarabia i odkłada. Bo ktoś samodzielnie spłaca kredyt.

Rata kredytu to czasem 2, czasem 5, a czasem 10 tysięcy miesięcznie. Przez miesiąc czy dwa? Mała różnica.

A teraz pomnóżcie to razy 24 (2 lata rozwodu). Albo razy 60 (5 lat). Albo więcej.

Robi się bardzo fajna sumka do podziału, prawda?

A może druga strona właśnie rozwija biznes, który wchodzi do wspólności?

A może odwrotnie – chodzi wyłącznie o to, żeby maksymalnie wydłużyć czas rozliczenia. Najpierw rozwód, potem podział majątku i pyk – 10 lat z głowy.

Zdziwilibyście się, jak często w rozwodzie z orzeczeniem o winie i milionem świadków tak naprawdę chodzi o podział majątku i korzyści z tym związane, a nie o sam rozwód. On jest tu najmniej istotny. Z mojej praktyki – to co najmniej połowa spraw.

Czy można temu zaradzić?

Nierzadko tak. Rozdzielnością majątkową.

I co wtedy słyszę od klientów? „On/ona w życiu mi rozdzielności nie da!"

Druga strona nie da. Ale gdy są przesłanki – sąd już może 😉

Wtedy zwykle pada pytanie: „Czyli mam wytoczyć kolejny proces i za niego zapłacić po to, żeby krócej się procesować i zaoszczędzić?"

I choć brzmi to absurdalnie – tak właśnie czasem jest. Kolejny proces potrafi ukrócić długi rozwód. Bo w momencie, w którym przedłużanie przestaje się opłacać, nagle na stole pojawia się ugoda.

Sąd ma jeszcze jedną możliwość, której Wy nie macie – nawet jeśli bardzo byście chcieli.

Sąd może cofnąć zegar.

Czyli orzec rozdzielność majątkową z datą wcześniejszą niż złożenie pozwu. To nie jest codzienność. To nie jest łatwe. Nie w każdej sprawie możliwe. Ale jest.

Kiedy sąd orzeknie rozdzielność wbrew woli współmałżonka, a kiedy z datą wsteczną?

Mówię o tym bardzo dokładnie w dwóch ostatnich odcinkach podcastu „Rozwód i podział majątku bez tajemnic" – dostępne na Spotify i Apple Podcasts

Podział majątku przed rozwodem? To możliwe?Tak! To możliwe.Często mam klientów, z którymi ugodowo załatwiamy rozwód i po...
02/08/2026

Podział majątku przed rozwodem? To możliwe?

Tak! To możliwe.

Często mam klientów, z którymi ugodowo załatwiamy rozwód i podział majątku — wtedy jedna wycieczka do notariusza i mamy rozdzielność i podzielony majątek, nie musimy czekać na podział majątku.

Ale co jeżeli druga strona zapowiedziała, że najpierw zafunduje Wam długi rozwód, a potem długi podział majątku i wcześniej jak za 15 lat nie masz się co spodziewać zakończenia sprawy? A co gorsza realizuje ten plan?

Miałam klientkę, która usłyszała od męża: „będziesz się ze mną sądzić do emerytury". I on nie rzucał słów na wiatr.

Nie mam magicznego środka na zrobienie tego w tydzień, ani w miesiąc. Poza dogadaniem się taki nie istnieje. Chociaż pewnie znajdziecie internetowych ekspertów, którzy dadzą radę, ale to inna kwestia...

Czy jest jednak jakaś opcja, żeby to przyspieszyć? Tak! Rozdzielność majątkowa. Do podziału majątku nie potrzebujesz rozwodu, a jedynie rozdzielności majątkowej.

No super, tylko mój mąż / żona się nie zgodzą.

Nie muszą — jeżeli istnieją ważne powody, o rozdzielność możesz wystąpić do sądu i jeżeli ten orzeknie prawomocnie rozdzielność, możesz rozpocząć podział majątku.

Czy sprawi to, że majątek podzielicie do bożego narodzenia? Nie. Ale realnie zapewne będzie szybciej niż z problematycznym rozwodem. I to szybciej o kilka lat 🙂

To rozwiązanie jest też szczególnie korzystne dla osób, które więcej zarabiają. Bo dopóki trwa wspólność majątkowa, wszystko co zarabiasz wpada do wspólnego worka. Moja klientka zarabiała trzy razy więcej niż mąż — więc im dłużej on przeciągał sprawę, tym więcej mu dokładała. Przeciąganie było dla niego po prostu opłacalne.

Chcesz wiedzieć więcej na temat tego rozwiązania? Zapraszam do nowego odcinka podcastu! 🎧

Link w komentarzu 👇

Mam mu oddać połowę tego, co zarobiłam PO rozstaniu? 500 000 zł?!Takie słowa usłyszałam od jednej z moich klientek. Nies...
27/07/2026

Mam mu oddać połowę tego, co zarobiłam PO rozstaniu? 500 000 zł?!

Takie słowa usłyszałam od jednej z moich klientek. Niestety przyszła do mnie dopiero po otrzymaniu wniosku o podział majątku.

Rozstali się. Potem próbowali jeszcze ratować małżeństwo. Potem długo negocjowali opiekę nad dziećmi i alimenty. Nikomu nie spieszyło się do rozwodu, a do tego doszły odległe terminy w sądzie i choroba sędziego. Od rozstania do prawomocnego wyroku minęło 6 lat.

Przez ten czas nikt nie pomyślał o rozdzielności majątkowej.

A klientka w tym samym czasie rozwinęła firmę i odkładała na większe mieszkanie. Zdziwienie przyszło dopiero wtedy, gdy mąż we wniosku o podział majątku zażądał połowy tej kwoty. Bo pieniądze zostały zarobione w trakcie trwania małżeństwa, a więc i wspólności majątkowej.

I technicznie — miał rację.

Na tym etapie wnoszenie o rozdzielność z datą wsteczną nie miało już sensu. Zostało walczyć o nierówne udziały w majątku wspólnym. Długo, kosztownie i z niepewnym wynikiem.

A wystarczyło pójść do notariusza albo złożyć pozew o rozdzielność zaraz po rozstaniu.

Kiedy rozdzielność majątkowa przy rozstaniu naprawdę się opłaca, a kiedy może zaszkodzić? O tym w najnowszym odcinku podcastu 🎧 Link w komentarzu!

Alimenty NIE wygasają same. Nigdy. W żadnym wieku. ❌Ani po maturze. Ani po obronie magisterki. Ani w 25. urodziny.Kiedy ...
14/07/2026

Alimenty NIE wygasają same. Nigdy. W żadnym wieku. ❌

Ani po maturze. Ani po obronie magisterki. Ani w 25. urodziny.

Kiedy więc koniec płacenia alimentów? W internecie znajdziecie wszystkie możliwe odpowiedzi: do zdania matury, do ukończenia szkoły, do obrony licencjatu, magisterki, do 25. roku życia.

A co odpowie adwokat? Do uchylenia obowiązku alimentacyjnego przez sąd.A kiedy to możliwe? Kiedy dziecko jest w stanie samodzielnie się utrzymać.

Enigmatyczne? Dla mnie też… 🙃

Znam orzecznictwo, znam komentarze do przepisów. Ale jako praktyk powiem Wam szczerze: dużo zależy od sędziego. Jeden uzna, że alimenty się należą, bo dziecko „boli rączka, główka", nie może pracować albo kończy trzecią weekendową szkołę policealną — przecież wciąż się uczy. Inny nie zobaczy podstaw do alimentów mimo ciężkiej depresji czy dziennych studiów, bo dziecko dorabia i powtarza rok. Bywa różnie. A czasem dziecko jest niepełnosprawne i alimenty będą dożywotnie — bo w życiu bywa różnie.

⚠️ I teraz najważniejsze: zaprzestanie płacenia bez wyroku sądu może skończyć się bardzo przykrą egzekucją komorniczą — nawet 3 lata wstecz. Dlatego warto zadbać o sądowe zakończenie obowiązku alimentacyjnego. Nawet jeśli macie z dzieckiem super relację. Bo w życiu bywa różnie…

Pojawił się projekt automatycznego wygaśnięcia alimentów w 25. urodziny dziecka. Czy przejdzie? Nie wiem. Póki co go nie ma.

💡 Praktyczna wskazówka: jeśli nie wiecie, czy jest sens występować o uchylenie (bo dziecko jednak coś tam studiuje, pracuje tylko częściowo) — w pozwie o uchylenie możecie jednocześnie zawrzeć wniosek o obniżenie alimentów. Zdarzyło mi się tak obniżyć alimenty z 3.500 zł do 500 zł. Sąd stwierdził, że to ostatni rok studiów, coś się jeszcze należy, więc nie uchyli — ale obniżyć może, bo młody człowiek powinien już sam partycypować w swoim utrzymaniu. To realne „ubezpieczenie" na wypadek oddalenia żądania głównego.

A Wy jak uważacie — powinien być limit wiekowy czy aktualne rozwiązania są ok? Dajcie znać w komentarzach 👇

🎙️ Więcej takich tematów w moim podcaście „Rozwód i podział majątku bez tajemnic" — link w komentarzu.

"Na 100% się nie dogadamy przy rozwodzie / rozstaniu. Nie ma szans"Ile razy to słyszałam? Nie raz i nie pięć. A potem ot...
08/07/2026

"Na 100% się nie dogadamy przy rozwodzie / rozstaniu. Nie ma szans"

Ile razy to słyszałam? Nie raz i nie pięć. A potem otrzymywałam stanowisko drugiej strony i okazywało się, że w kontaktach różni nas tydzień wakacji i 2 dni w miesiącu, a w alimentach 200 zł. Czy to różnice, z którymi warto iść do sądu? Moim zdaniem nie.

Mam na swoim koncie wiele spraw — zarówno rozwodowych, jak i rozstających się związków nieformalnych. De facto z mojej perspektywy są one bardzo, bardzo podobne. Wbrew pozorom, jeżeli strony mają wspólne dziecko czy dzieci, to poza formalnym rozwodem te sprawy nie różnią się bardzo.

A więc jak się dogadać? Czasami się nie da — to fakt. Ale wbrew pozorom bardzo często się da. A naprawdę warto, bo zyskujecie czas, nerwy, pieniądze i nierzadko nie tracicie szacunku do siebie i drugiej strony.

Jak tego dokonać?

1) Oboje przedstawcie swoje stanowiska. Tylko takie już przemyślane i spisane na kartce. Jeżeli trzeba — rozrysujcie na kalendarzu i zobaczcie różnice. Może okaże się, że nie ma się w ogóle o co kłócić.

2) Posłuchajcie na spokojnie, bez ataku, stanowiska drugiej strony. Dlaczego nie akceptuje Waszego? Jaką ma alternatywną propozycję? Jeżeli argument to „bo tak!" — faktycznie trudno o dyskusję. Ale czasem argumenty są racjonalne. Np. wcześniejszy powrót z kontaktów, bo taka jest rutyna dziecka. Albo upieranie się przy odwożeniu dziecka w niedzielę, bo w poniedziałek do placówki w korkach z domu drugiego rodzica jest 1,5h i dziecko będzie totalnie niewyspane. Albo odwrotnie — rodzic chce odwozić dziecko dopiero w poniedziałek do szkoły, bo odwożenie w niedzielę zabiera mu cały dodatkowy wieczór, a w żaden sposób nie utrudnia to funkcjonowania dziecka. Zresztą w ogóle model „od piątku ze szkoły do poniedziałku do szkoły" jest coraz popularniejszy — szczególnie jeżeli kontakty w tygodniu są utrudnione ze względu na tryb pracy czy odległość.

3) Nie zakładajcie złej woli drugiej strony. Wiem, że to trudne, widzę to po moich klientach. Ale spróbujcie. Ja na mediacjach czy negocjacjach oglądam to nieco z boku i widzę, że często pewne stanowiska są powodowane bólem, rozczarowaniem, strachem — a nie złą wolą. Spokój i tłumaczenie naprawdę mogą wiele zdziałać.

I taki tip od kogoś, kto tych spraw miał już wiele: bardzo polecam „przekazywanie" dziecka przez placówkę. Czyli np. kontakt od odbioru w piątek ze szkoły do odprowadzenia do szkoły w poniedziałek. Dlaczego? Ogranicza to „boli główka", „boli brzuszek", „dziecko nie chce", a także konflikty typu „dlaczego dziecko nie jest gotowe, jest 9.05", „dlaczego was jeszcze nie ma, jest 19.03". Serio, to rozwiązuje całą masę problemów, bo ucina co najmniej połowę konfliktów.

Dodatkowo — z mojego doświadczenia, chociaż nie jestem psychologiem — ogranicza to „konflikt wewnętrzny" dziecka. Nie raz, nie dwa widziałam, że dziecko u taty robi awanturę i płacze, że chce zostać, a u mamy — że chciało już wrócić i strasznie tęskniło. I u żadnego z rodziców nie kłamie. A szkoła czy przedszkole są takim naturalnym buforem.

Jeżeli jesteś na etapie rozstania / rozwodu, albo dopiero przymierzasz się do tej decyzji — zapraszam do mojego podcastu! 🎧 Link w komentarzu.

"Czy muszę pakować dzieciom ubrania na wakacje z ojcem?" "Niech sobie sam ogarnie, jak jest takim super tatą!" 🙄Mówisz t...
26/06/2026

"Czy muszę pakować dzieciom ubrania na wakacje z ojcem?"

"Niech sobie sam ogarnie, jak jest takim super tatą!" 🙄

Mówisz tak, odmawiając spakowania dzieciom ubrań na wakacje z ojcem?

To może Cię kosztować obniżkę alimentów. 💸 Serio. I zaraz Ci wytłumaczę, jak to działa. 👇

Takich pytań w internecie i od moich klientów jest cała masa, bo zaczynają się wakacje. Przyczyn jest wiele: zła atmosfera, robienie na złość, albo to, że ubrania wracają brudne i poniszczone.

No więc jak to jest?

⚖️ Generalnie **nie ma ustawowego obowiązku, możesz odmówić.** I widzę teraz wielu różnej maści specjalistów, którzy mówią, że absolutnie nie masz obowiązku, że ojciec ma sam zapewniać. Są sądy, które mówią, że przecież rodzic, który ma kontakty — bo nie zawsze to jest tata — zapewnia ubrania we własnym zakresie.

**Ale to nie jest zero-jedynkowe.** 👇

🔹 Bo z jednej strony — jeżeli to jest weekend, w lecie, i to wymaga trzech kompletów bielizny, trzech par krótkich spodenek i trzech koszulek — to takie podstawowe rzeczy rodzic, jeżeli ma kontakty, szczególnie nocne, powinien mieć u siebie. Jakąś piżamkę, jakąś pastę do zębów.

🔹 Z drugiej strony — jeżeli to jest np. dwutygodniowy wyjazd albo całe wakacje, to oczywiście ubrania można prać, bądźmy szczerzy, to nie musi być 14 kompletów. 😉 Natomiast biorąc pod uwagę, że trzeba mieć krótkie spodnie, koszulki z krótkim i długim rękawem, bluzy, buty, klapki, buty na zewnątrz, buty na plażę — każdy, kto ma dzieci, wie, że ilość tych ubrań jest zatrważająca. I okazuje się, że wymagamy od rodzica, który płaci alimenty, żeby z jednej strony finansował odzież w alimentach, a z drugiej finansował całą wyprawkę.

I tak jak mówię — jeżeli chodzi o bieliznę, piżamkę, dwie koszulki, dwie pary spodni, to jak najbardziej podstawowe rzeczy powinien mieć. 🚨 **Chociażby dlatego, że dziecko może u niego wylądować nieprzewidywalnie.**

Miałam taką sytuację w swojej karierze. Mama wychowywała dziecko i uległa wypadkowi — została zabrana karetką z przejścia. Dzwoniło przedszkole do niej — z jasnej przyczyny nie odbiera. Zadzwonili do ojca, ktoś musi odebrać dziecko. No to musiał pojechać je odebrać — i nie ma absolutnie klucza do mieszkania. To jest sytuacja, kiedy przydałyby się jakieś podstawowe ubrania. Dziecko może u Was pojawić się z godziny na godzinę — nie mówiąc o sytuacjach tragicznych, kiedy zostajecie jedynym rodzicem. Bo nim ogarniecie wszystko, co jest w miejscu zamieszkania dziecka, czasami to trwa dłuższy czas. Tam akurat mama szybko była przytomna, ale przy braku przytomności odebranie klucza było utrudnione — bo to nie był mąż, więc klucza nie wydadzą. Dopiero przyjechała mama tej pani i dziecko było w stanie uzyskać jakiekolwiek swoje rzeczy.

**A teraz najważniejsze — czemu „nic nie dam" może uderzyć Cię po kieszeni.** 💰

Takie podejście zero-jedynkowe „ja Ci nie dam" zdarzyło mi się, że na tej podstawie sąd albo obniżył alimenty z zabezpieczenia w orzeczeniu końcowym, albo oddalił żądanie ich podwyższenia. Bo akurat było jasne — były SMS-y „zapomnij, nie dam Ci żadnych ubrań", a pani wprost na sali mówiła, że nic nie będzie przygotowywać i nic wydawać, bo przecież ojciec powinien sobie wszystko zapewnić, jak jest takim super tatą. No i sąd nie uwzględnił kosztów ubrań ani kosztów higieny.

Z tego względu, że skoro rodzic stwierdził, że nic nie wydaje — no to dlaczego drugi rodzic ma się do tego dokładać, skoro dziecko nie może z tego korzystać i musi ponosić analogiczne wydatki w obu przypadkach? 🤷‍♀️

W tych akurat sprawach kontakty były bardzo szerokie — takie 40 do 60 — w związku z czym tych ubrań było bardzo dużo. 👕 I doszło do tego, że dziecko jechało do taty w starej, przykrótkiej, małej kurtce. Bo mama do sądu dawała fakturę za nową, a jej nie dawała — i tata musiał kupić drugą kurtkę, bo powiedział, że nie będzie woził dziecka w przykrótkich, starych rzeczach. To sąd po prostu nie zasądza kosztów ubrania, bo ojciec ponosi je we własnym zakresie. Więc myślę, że należy mocno rozważyć, czy takie zachowanie ma sens.

📸 Oczywiście w przypadku, jeżeli rzeczy wracają zniszczone — można dawać mniej kompletów, fotografować przed i po, sporządzać listę, pomagać się gdzieś z praniem większości. To wszystko jak najbardziej.

🧸 Natomiast pamiętajcie, że jeżeli takie koszty są uwzględnione np. w alimentach jako koszty odzieży — to są rzeczy kupowane dla dziecka. Nie dla mamy, nie dla taty. Dla dziecka. W związku z czym dziecko ma prawo z nich korzystać. I to samo tyczy się zabawek. Oczywistym jest, że dziecko nie weźmie ze sobą całego domu — bo absolutnie nie o to chodzi. Ale jeżeli czasami dochodzi do absurdu, że dziecko nie może wziąć swojego telefonu, tabletu, ulubionego misia czy innej zabawki, która jest wliczona w alimenty, a nie może z niej korzystać u taty — to w takim wypadku to nie jest zabawka dla dziecka. No to dlaczego doliczać ją do alimentów?

Więc decyzję oczywiście zostawiam Wam. Sytuacje są bardzo różne, nie są zero-jedynkowe. 👇 Natomiast zamiast słuchać internetowych mądrości „nie jesteś jego sekretarką, nie jesteś jego asystentką, niech sobie radzi sam" — pamiętajcie, że to może mieć odzwierciedlenie w zasądzanych później alimentach. Skoro te ubrania w alimentach są liczone, to w czasie, kiedy dziecko jest u ojca, powinno mieć takie samo prawo do korzystania z nich. A w sytuacji, kiedy jest u ojca i tego prawa nie ma — no to ojciec musi ponieść ten sam wydatek co mama w momencie, kiedy dziecko przebywa z nim. I wtedy uzasadnione będzie, że sąd w tym zakresie alimentów nie zasądzi.

Także proponowałabym zastanowić się wcześniej. 😉 Tak jak mówię — to nie jest tak, że musi być przygotowana paczuszka na każdy dzień z 14 zestawami na krótko i 14 na długo. Ale kilka rzeczy, tak żeby było „do życia". Szczególnie jeżeli mówimy o rzeczach używanych bardziej okazjonalnie — stroje kąpielowe, maski do nurkowania, tego typu rzeczy.

Ale wybór, jak zawsze, zostawiam Wam. Ja informuję tylko o konsekwencjach. 💙

🎧 Jeżeli chcecie wiedzieć więcej o prawie rodzinnym — zapraszam do podcastu "Rozwód i podział majątku bez tajemnic" Link w komentarzu. Wpadajcie!

„Wezmę najdroższych adwokatów w kraju, przegrasz ten rozwód i jeszcze będziesz mi musiała za nich oddać!"Takie słowa usł...
23/06/2026

„Wezmę najdroższych adwokatów w kraju, przegrasz ten rozwód i jeszcze będziesz mi musiała za nich oddać!"

Takie słowa usłyszała ostatnio moja klientka od jeszcze-męża. Była tym faktem przerażona, bo mąż zgromadził spore oszczędności i stwierdził, że wyda na adwokatów wszystko, a ona przegra rozwód i w podziale majątku nie dostanie nic — bo on wziął najlepszego adwokata od podziałów majątku w kraju!

No jakby Wam to napisać… mogłam się tylko uśmiechnąć i uspokoić klientkę. Zresztą tych stwierdzeń, że ktoś wziął najlepszego adwokata w kraju / że każdy adwokat ucieknie, jak usłyszy to nazwisko — słyszałam już kilkadziesiąt.

Więc jak to faktycznie jest?

Nie mamy żadnych zawodów / konkursów / statystyk, kto jest najlepszym adwokatem w kraju. Nic, co realnie sprawdzałoby kompetencje każdego działającego adwokata w prawie rodzinnym. Nie wiemy więc, kto jest najlepszy. Oczywiście znam adwokatów, których uważam za łatwiejszych i trudniejszych przeciwników, ale pracując w zawodzie tyle lat, nie umiem podać kogoś najlepszego, bo obiektywna miara nie istnieje :) To tak po pierwsze.

Po drugie — jeszcze mi się nie zdarzyło spotkać adwokata, którego bym się bała i chciałabym się wycofać ze sprawy 🤣 Od znajomych też nigdy nic takiego nie słyszałam. Więc to raczej mało prawdopodobne :)

A co do zwracania tych dziesiątek / setek tysięcy przez moją klientkę albo jakąkolwiek stronę postępowania rozwodowego…

Zwrotowi podlega kwota wynikająca z ustawy — szaleńcze 720 zł… no w najgorszym przypadku sześciokrotność, ale zasądzenia jej nigdy nie widziałam (raz jeden jedyny koleżanka spotkała dwukrotność).

Tak więc niezależnie od tego, kto wygra / przegra i czy wyda na adwokata 5, 10, 20, 50 czy 100 tys. zł — zwrotowi podlega kwota ustawowa: 720 zł.

Nie taki diabeł straszny, prawda?

A jakie Wy słyszeliście groźby od współmałżonka? Jak próbował/a Was powstrzymać przed rozwodem?

Jeżeli nie chcecie dać się zastraszyć i mieć sprawdzoną wiedzę — zapraszam na konsultacje. A jeżeli jeszcze nie jesteście na tym etapie — posłuchajcie mojego podcastu, gdzie znajdziecie tylko sprawdzone informacje. Link w komentarzu.

Adres

Warsaw

Godziny otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 17:00
Środa 10:00 - 17:00
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 17:00

Telefon

+48500049693

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Adwokat Anna Dopart - Kielak opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Adwokat Anna Dopart - Kielak:

Skróty

Udostępnij

Kategoria