09/01/2022
Do napisania tego posta skłoniła mnie powtarzająca się bezsilność kobiet starających się uwolnić z toksycznej relacji. Te same wątpliwości, pytania, ten sam strach i brak wiary we własne możliwości. Będzie długo, ale celem jest uświadomienie kobietom, że mają wyjście.
Prawie każda kobieta, która przychodzi do mnie po pomoc jako ofiara przemocy fizycznej lub psychicznej jest przepełniona lękiem i brakiem wiary we własne siły i możliwości.
Oprawcy stosujący przemoc najczęściej wykorzystują szantaż emocjonalny jako gwarancję, że ich ofiara od nich nie odejdzie. Przez lata budują w kobiecie niskie poczucie własnej wartości i przekonanie, że sama sobie nie poradzi, często posuwają się do szantażowania, że odbiorą jej dzieci jeżeli tylko spróbuje się uwolnić.
Przepełnione lękiem i przekonaniem o własnej niemocy kobiety, wierzą w to co mówią ich oprawcy i latami trwają w przemocowej relacji. Kiedy decydują się na kontakt z prawnikiem najczęściej sytuacja jest już dramatyczna, a one bliskie obłędu. Niestety niejednokrotnie nie starcza im sił, aby doprowadzić sprawę do końca i wracają do swoich oprawców. Wielokrotnie musi minąć wiele lat i wiele ucieczek, aby znalazły w sobie determinację do walki o własną wolność.
Niejednokrotnie w pierwszej kolejności bardziej od wsparcia prawnego kobietom potrzebne jest wsparcie psychologiczne. Zbudowanie w nich wiary we własne możliwości oraz przekonania, że mają prawo walczyć o siebie, że maja prawo odejść od z toksycznej relacji, że poradzą sobie.
Jednym z pierwszych pytań jakie słyszę jest to, czy oprawca nie odbierze im dzieci jeżeli odejdą od niego. Te kobiety często latami uzależnione są finansowo od swoich partnerów, nie pracują albo zarabiają dużo mniej, często rezygnują z pracy gdy pojawia się pierwsze dziecko, a gdy chcą do niej wrócić słyszą, że nie jest to potrzebne, że ich powinnością jest wychowywanie dzieci i dbanie o dom. Z każdym rokiem czują się coraz bardziej uzależnione od swojego partnera, przestają wierzyć we własne siły i sprawczość, pozwalają aby to on decydował o ich życiu. Gdy postanawiają się uwolnić, wtedy zaczyna się szantaż, że zostaną im zabrane dzieci, bo nie mają finansów, nie mają innego domu, nie pracują. Te argumenty, są jak oręż w ustach oprawców i choć w 99,9% przypadków nie są w żaden sposób uprawnione, kobiety wierzą, że ceną odejścia będą dzieci.
Dlatego bardzo często nim rozpocznę pomoc prawną muszę zbudować w kobiecie poczucie, że jest wartościowa, że jest najlepszą matką jaką może być, że poradzi sobie, bo jest silna, że to nie wstyd prosić o pomoc, że ma prawo, a nawet obowiązek walczyć o swoje prawa oraz bezpieczeństwo własnych dzieci. Muszę godzinami przekonywać kobiety, że nie stracą swoich dzieci i, że nic lepszego nie mogą zrobić dla nich jak uwolnić się od przemocy.
Polskie sądy bardzo rzadko przyznają opiekę nad dziećmi mężczyznom. Nawet jeżeli ojciec zarabia dużo więcej i ma lepsze warunki życia niż kobieta, sąd bierze pod uwagę więź łączącą matkę z dziećmi i to jej powierza opiekę, pozostawiając ojcom możliwość stałych kontaktów z dziećmi. Zdarzają się oczywiście sytuacje, w których to ojciec sprawuje główną opiekę nad dzieckiem, jednak są to przypadki wyjątkowe, najczęśniej podyktowane chorobą, uzależnieniem, niepełnosprawnością umysłową matki. Jeżeli to ojciec stosuje przemoc w stosunku do matki, czy dziecka, kobieta nie powinna obawiać się, że dzieci zostaną jej odebrane, nawet jeżeli ma dużo gorsze warunki życiowe po odejściu od partnera. Bardzo ważne, aby kobiety decydujące się na uwolnienie z przemocowej relacji miały świadomość, że gorsze warunki życiowe w sytuacji gdy to partner stosuje przemoc fizyczną lub psychiczną, nie będą stanowić dla sądu podstawy do powierzenia opieki nad dziećmi ojcu. Decydując się na krok w kierunku wolności zapewniają bezpieczeństwo sobie i dzieciom.
Kolejnym powodem trwania i znoszenia przemocy jest obawa, że po odejściu kobieta nie poradzi sobie sama, bo nie ma środków finansowych, nie ma gdzie się podziać. O to, aby ofiara tak myślała przez cały czas stosowania przemocy dbał oprawca. Trzeba przyznać, że jeżeli kobieta nie ma swoich stałych dochodów, ani lokum nie jest łatwo rozpocząć życia od nowa. Jednak sytuacja najcześniej nie jest beznadziejna, jeżeli kobieta znajdzie w sobie determinacje, uda jej się. Po pierwsze należy wyzbyć się wstydu, to nie ofiara powinna się wstydzić, a oprawca. Jeżeli odejdzie wstyd, wtedy łatwiej będzie zwrócić się po pomoc. Nie żyjemy niestety w kraju, który dba o ofiary przemocy, jednak na pewne minimum możemy liczyć. Pomoc socjalna jest słaba ale jest, mamy domy samotnej matki, mamy finansowe środki pomocy socjalne, sa one bardzo niskie, ale jednak są. A co najważniejsze mamy przyjaciół i rodzinę, a także wiele osób obcych, które bezinteresownie oferują swoją pomoc. Będąc w pierścieniu przemocy ofiara nie dostrzega tego, wtedy sytuacja wydaje się bez wyjścia, ale z każdym kolejnym krokiem w kierunku uwolnienia się perspektywa się zmienia. Najważniejsze jest zrobić pierwszy krok, porzucić wstyd i uwierzyć we własne siły. Najgorsze co można zrobić, to nie robić nic. Na szali jest najczęściej życie własne i dzieci
#