26/11/2024
Kiedy pamięć świadka przestępstwa zawodzi. Szczególnie przy sprawach medialnych dochodzi u świadków do pomieszania własnych spostrzeżeń z informacjami zasłyszanymi od innych osób, przeczytanymi w gazecie lub usłyszanymi w telewizji. W języku medycznym nazywa się to konfabulacją lub wspomnieniem rzekomym. Samo pojęcie występuje też w języku potocznym i źle się kojarzy. Jednak konfabulacja dotykać może wszystkich ludzi. Kiedy znamy tylko fragment rzeczywistości i staramy się ją uzupełnić w logiczny ciąg zdarzeń. Pamiętanie o tym ma istotne znaczenie przy ocenie wiarygodności relacji świadków, podejrzanych czy oskarżonych. Jak odróżnić rzeczywiście zapamiętane wydarzenie od domysłów, które pozostawiają w pamięci taki sam ślad. Nawet w życiu codziennym zdarza się nam być przekonanym o czymś, co nie miało miejsca, np. jesteśmy przekonani, że jakąś rzecz zostawiliśmy w jednym miejscu, a potem znajdujemy ją w innym. Jesteśmy pewni, że o czymś już mówiliśmy znajomemu, albo nie pamiętamy, że opowiadaliśmy tę samą historię kilka razy. Chyba każdy doświadczył czegoś takiego. Nie może być zaskoczeniem, że takie wspomnienia rzekome występują także przy zeznaniach składanych nawet pod przysięgą. Nie są wolni od tego nawet sędziowie. Dlatego przy wyborze ławy przysięgłych w krajach, w których dominuje ten system sądownictwa (np. USA, UK, Irlandia) przy przesłuchaniu kandydatów na sędziów zadaje się pytanie: czy słyszałeś o tej sprawie, czy czytałeś o niej w prasie, oglądałeś w telewizji. Nawet po wybraniu ławy przysięgłych sędzia poucza ich, żeby nie czerpali informacji o przestępstwie lub oskarżonym z prasy, czy telewizji. A co, jeśli podejrzany lub oskarżony zaczyna błądzić między zdarzeniami prawdziwymi a zasłyszanymi lub przeczytanymi. Pomieszanie prawdy z fikcją może być zgubne, tym bardziej jeśli sprawa dotyczy ciebie osobiście.
Z tej racji, że byłem zaangażowany w następstwa sprawy Tomasza Komendy, przeanalizowałem zeznania osoby, która została skazana w jego miejsce, a która od początku nie ukrywała przed mediami swojego imienia i nazwiska. Wyjaśnienia Norberta Basiury w sprawie okoliczności śmierci 15 –letniej Małgorzaty Kwiatkowskiej dostępne są na platformie YouTube
Norbert Basiura - zeznania cz.2
https://youtu.be/2FsQ7hZeJe8?si=jYF4zsbVb0evewvL
W jego wyjaśnieniach często następuje przemieszanie tego co sam pamiętał z tym co opowiedzieli mu inni: dziennikarze, policjanci. Oto przykłady:
Podejrzany:
Już nie pamiętam, ale po ostatnim przesłuchaniu, co rozmawiałem z panem Remigiuszem, to pokazywał mi zdjęcia osób, które tam mniej więcej wchodziły, no to takie z twarzy kojarzę.
(Remigiusz to policjant, który pracował nad sprawą Tomasza Komendy)
Podejrzany:
Coś takiego utkwiło mi w pamięci, teraz ciężko mi było to opisać idealnie, ale wiem, że o tym się dużo mówiło i z tego co pamiętam, mógłbym powiedzieć, że coś takiego się wydarzyło.
Prokurator:
A co znaczy, że o tym się dużo mówiło?
Podejrzany:
Dużo się mówiło, bo z tych wszystkich zeznań, z tego co czytali mi i co opowiadało się z policjantami, ten, że zabrał ją ponoć brat. Który przyszedł, bo z tego co nawet w reportażach tych pani Krysowatej.
(Jolanta Krysowata to dziennikarka, która prowadziła rozmowy z potencjalnymi świadkami)
I z tego co rozmawiałem, było zawsze tak ujęte to, że przyszedł po nią niby brat, czy kuzyn, nie wiem, teraz też nie wiem do końca. I on zabrał Małgosię niby do domu i te koleżanki...
Jeżeli to już było później przekazywane w tych całych zeznaniach, i to co tam w tym miejscu miało stać się na tej dyskotece, to mam wrażenie, że mógłbym połączyć te dwie rzeczy.
Podejrzany:
Nie pamiętam. Czy mieli jakieś ksywy?
Ostatnio żeśmy też rozmawiali z Panem Remigiuszem na ten temat. I tam żeśmy doszli, który to był chłopak, bo tam był taki jeden, który mnie lubiał.
Podczas zabawy sylwestrowej była jakaś tam bijatyka. Nawet na ten temat rozmawialiśmy z panem Remkiem, że mogła być taka bijatyka i mogłem się skaleczyć, mogłem zostawić gdzieś tam swoją krew na kimś, czy nie wiem, czy podczas tej całej zadymy mogło być.
Podejrzany:
czy był na dyskotece, z tych wszystkich przeczytanych raportów, to wychodzi, że był, ale czy ja go widziałem, nie pamiętam.
Prokurator:
A z jakich raportów wynika to?
Podejrzany:
No bo nieraz było czytane i opowiadane, czy chłopaki z policji przeczytali moje kiedyś tam zeznania, okazywali zdjęcie, czy ta osoba była na dyskotece, czy nie była.
No teraz mi jest ciężko powiedzieć, czy on był, czy nie był, ale bynajmniej chodził tam na tę dyskotekę.
Prokurator:
Ale jacy chłopacy z policji tobie czytali ich zeznania?
Podejrzany:
No nawet ostatnio widziałem zdjęcia i czytali mi te zeznania, które kiedyś gdzieś tam składałem, co nie.
Prokurator:
A pamięta Pan, kto tego wieczoru, 1996 roku w Sylwestra stał za barem?
Podejrzany:
Prawdopodobnie to barmanka, bo ona była praktycznie zawsze, bardzo miła osoba. Nie pamiętam też jak już ma na imię. Kiedyś z panem Remigiuszem ustaliliśmy ale już zapomniałem.
Padło nazwisko Dawidowicz przez Panią Krysowatą.
I ona, dzisiaj myśląc o tym wszystkim, w jakiej jestem sytuacji i patrząc na perspektywę tego wszystkiego, wydaje mi się, że ona była na tyle cwana, że ona tak mną manipulowała, że... że to nazwisko utkwiło mi w głowie.
Pani Krysowata i policja, czyniły podejrzenia pana Dawidowicza, o zrobienie tego morderstwa, ale i tak to wszystko szło w tym kierunku.
Prokurator:
Gdzie leżała Małgosia?
Podejrzany:
Znaczy, wiem to z telewizji i ze zdjęć, które mi pokazywała i mówiła Pani... Krysowata. Mogę sobie zapisać jej nazwisko na rękach, bo ja ją zapomniałem.
Nie pamiętam teraz. Tylko mówię, to wszystko, to plus to, co było ustalone przez Panią Krysowatą, która mi mówiła…
Komentarz:
W końcowym rozrachunku pomieszanie faktów z domysłami doprowadziło do skazania Norberta Basiury na 15 lat pozbawienia wolności. Jego sprawa obecnie jest rozpatrywana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Gdyby wiedział, do czego doprowadzą jego wyjaśnienia, pewnie dzisiaj na przesłuchanie do prokuratora poszedłby z adwokatem – obrońcą.
-------------------------------------------------------------------------------
́dobrytvn